Byli razem ponad 50 lat. Zdradza, jak sobie radzi po jego śmierci. "W łóżku szukam jego dłoni"

Na początku lipca tego roku media obiegła smutna wiadomość o śmierci Jerzego Stuhra. Żona wybitnego aktora, Barbara Stuhr, udzieliła niedawno wywiadu "Newsweekowi". W rozmowie otworzyła się na temat choroby męża i jego ostatnich chwil.
Barbara Stuhr: Trudno przyzwyczaić się do tej pustki
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl, Tomasz Wiech Agencja Wyborcza.pl

Jerzy i Barbara Stuhrowie byli razem przez ponad 50 lat. Żona czuwała u boku aktora do samego końca. W najnowszym wywiadzie zdradziła, jak teraz wygląda jej życie. - Trudno przyzwyczaić się do tej pustki. Najgorzej jest rano, kiedy trzeba zebrać się do życia. Potem dzień przynosi różne sprawy, zawsze coś się wydarza, więc jakoś funkcjonuję. [...] Wieczorem powraca. Pustka domu znowu mnie osacza. W łóżku szukam jego dłoni - wyznała w rozmowie z Beatą Nowicką z "Newsweeka". 

Zobacz wideo Ile trzeba zarabiać, aby godnie żyć?

Barbara Stuhr: Trudno przyzwyczaić się do tej pustki

Barbara Stuhr zdradziła, że gdy jej mąż przebywał w szpitalu, lubił rozmawiać o wierze i Bogu. - Ilekroć był w szpitalu, zawsze chętnie przyjmował wizyty księdza, lubił z nimi porozmawiać o Bogu, diable, świecie, życiu - powiedziała. - Ale gdy tym razem przyszedł ksiądz, Jurek powiedział mu: 'Nie, dziękuję'. Nie był gotowy albo nie chciał być gotowy na głębszą rozmowę - dodała.

Barbara Stuhr: Trudno przyzwyczaić się do tej pustki
Barbara Stuhr: Trudno przyzwyczaić się do tej pustkiFot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Barbara Kośka i Jerzy Stuhr - historia miłości

Barabra Kośka i Jerzy Stuhr pobrali się w 1971 roku. Spotkali się przypadkiem na schodach Wyższej Szkoły Muzycznej i PWST. - To nie był żaden grom z jasnego nieba ani piorun sycylijski. Żadna erupcja uczuć. Było wzajemne zaciekawienie, przyciąganie - zdradziła po latach żona aktora w swojej książce. Jak sami przyznawali, nie było to małżeństwo idealne. Mimo to byli szczęśliwi przez 53 lata. - Nigdy nie żyliśmy w konflikcie, nie miewamy cichych dni. Jak był problem, to się go rozwiązywało. Moim sposobem było pisanie listów - mówiła Barbara Stuhr w rozmowie z Weekend.gazeta.pl.

Więcej o: