Byli i są niewidomi wykładowcy z powodzeniem uczący widzących o optyce, malarze, którzy dosłownie wyczuwają kolory czy rzeźbiarze, według których "wzrok ludziom potrzebny jest jedynie do tego, by nie zostać potrąconym na ulicy". Są też osoby "jednooczne", niewidzące i ociemniałe, o których codzienności osoby bez problemów ze wzrokiem nie mają pojęcia. Ten tekst, napisany przez niewidzącą autorkę, to sposób, by ci widzący dostrzegli to, co niewidoczne dla ich oczu.
Dowiecie się z niego między innymi:
Wzrok jest najważniejszym spośród zmysłów człowieka - odbiera nawet 90 proc. bodźców. Dzięki widzeniu można najlepiej poznać i ocenić otaczającą przestrzeń, rozpoznać przedmioty czy zjawiska oraz odczuć emocje towarzyszące temu, co przez oczy odbiera mózg. Widzenie ma też duży wpływ na nasz gust czy wybory - rozróżnianie piękna, wyznaczanie trasy, ale i orientację w przestrzeni, omijanie przeszkód, dostrzeganie zagrożeń. Dzięki widzeniu stereoskopowemu (tak widzi osoba, która nie ma problemów ze wzrokiem) można zobaczyć kształty, ocenić kolor, rozmiar czy odległość. Wzrok daje poczucie odczuwania świata jako zjawiska dynamicznego i zmiennego. Wszystko to daje podstawę do wiedzy o świecie i jego funkcjonowaniu oraz odnalezienia siebie w nim jako jednego z jego elementów.
Poza wiedzą ogólną, jaką daje człowiekowi widzenie, może on również z łatwością wykonywać codzienne czynności - pracować, odpoczywać, oddawać się rozrywce czy tworzyć, sprawnie posługiwać się przedmiotami, obsługiwać sprzęty, projektować oraz reagować na symbole, na przykład znaki drogowe czy instrukcje. Widzenie po prostu wspomaga i przyspiesza funkcjonowanie, a do tego nie może być w stu procentach skompensowane przez inny zmysł.
Osobom, które widzą bez problemów, trudno wyobrazić sobie, jak wygląda życie, gdy ten przodujący zmysł nie działa tak jak powinien. A nie działać może w różnym stopniu i rozróżnienie tego jest bardzo ważne. Możemy wyróżnić trzy typy defektów narządu wzroku:
Defektów wzroku można doznać przed urodzeniem lub w trakcie życia, dlatego poza niewidomymi czy słabowidzącymi możemy jeszcze wyszczególnić ociemniałych, czyli osoby, które w wyniku choroby czy uszkodzenia utraciły wzrok już po urodzeniu. Do grona osób z defektem wzroku należą także osoby "jednooczne", czyli te, które są niewidome na jedno z oczu, a drugie jest w pełni lub częściwo sprawne. Są też osoby, które wzrokowy defekt mają sprzężony z inną niepełnosprawnością, na przykład głuchoniewidome, niewidomi i niedowidzący z niepełnosprawnością intelektualną, ruchową, kardiologiczną, epilepsją.
Wzrok zapewnia człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, korzysta z niego od momentu przebudzenia do zaśnięcia. Dzięki bodźcom wizualnym dostaje obraz przestrzeni, w której się znajduje i może się do niej odnieść. Na przykład podczas podróży, gdy stałe przetwarzanie nowych obrazów daje mu możliwość oceny i kontroli obranej trasy, dotarcie do celu, ale też szybkiego działania i reakcji.
U osób słabowidzących wzrok nadal będzie na pierwszym miejscu, jednak u osób niewidomych jego brak będzie wypełniał dotyk. Osoba pozbawiona zmysłu wzroku musi korzystać z możliwości, jakie dają jej inne zmysły. Wspomniany wcześniej dotyk pozwala poznać strukturę czy wielkość danego przedmiotu, jednak przed jego zbadaniem nie da możliwości oceny odległości od niego czy położenia względem siebie.
Nie wszystko zresztą da się ocenić dotykiem, dlatego ważny jest też słuch, który pozwala lokalizować przedmioty i daje wiedzę na temat ich ruchu, a także przywołuje związane ze słyszanym dźwiękiem wyobrażenia.
Obserwacje kompensowania innymi zmysłami brakującego lub niewłaściwie funkcjonującego zmysłu wzroku psychologowie określili mianem "wikariatu zmysłowego". To teoria, która zakładała, że ta kompensacja jest właściwością nabytą, wyuczoną i silniejszą niż u ludzi ze sprawnym wzrokiem. Według niej konieczność używania innych zmysłów przez niewidomych prowadziła do ich stałego ulepszania.
Obecnie wiemy już, że u osób niedowidzących i niewidzących pozostałe zmysły są bardziej wyczulone, lecz wcale nie "lepsze" od zmysłów pełnosprawnych ludzi.
Innym wariantem kompensacji jest tzw. "kompensacja werbalna". W tym przypadku niewidomi i niedowidzący wykorzystują ją do poznania rzeczy czy zjawisk niebędących w zasięgu innych zmysłów albo nieistniejących formalnie. To nic innego jak opis, udzielenie informacji poprzez mowę, co ułatwia np. zdobywanie wiedzy teoretycznej. Wspomaga poznawanie świata, naukę różnych czynności, zrozumienie mechanizmów, przygotowanie się do działań czy pracy. Ważne jest jednak to, że słowa kierowane do osób niewidzących i słabowidzących mają wartość kompensacyjną i informacyjną tylko wtedy, gdy są podbudowywane innymi doświadczeniami zmysłowymi.
Wyobraźnia to zdolność tworzenia w myślach obrazów, ale też historii, treści czy melodii. Można powiedzieć, że pełni rolę wewnętrznych zmysłów. Może być twórcza i odtwórcza - ta druga pozwala nam odtworzyć w myślach elementy, obiekty, zdarzenia z dużą dokładnością w stosunku do oryginału. Jak funkcjonuje u osób, które mają problemy ze wzrokiem? To zależy.
Niewidomi mają bogatą wyobraźnię pojęciową obejmującą określenia "wzrokowe" zasięgnięte od widzących. To przymiotniki opisujące to, co inni po prostu widzą. Do szczegółowych opisów podkładają wyobrażenia czuciowe czy słuchowe, które im się kojarzą z tym, co "mają" sobie wyobrazić.
Nigdy w pełni nie "zobrazujemy" sobie wyobrażeń osób całkowicie niewidomych. Często słyszy się, że wystarczy zamknąć oczy, aby odczuć świat tak, jak osoby niewidome.
To nie tak. Przez zamknięte powieki do oczu nadal dociera światło, a widziane chwilę temu obrazy z otoczenia nadal są w pamięci. Osoba widząca po zamknięciu oczu nie dozna więc tego samego uczucia "ciemności". Podobnie jest z przedmiotami, które znamy - po ich dotknięciu natychmiast ukazują się w naszej wyobraźni. Tak samo miejsca i drogi, w których funkcjonujemy i poruszamy się (osoba widząca, znając układ konkretnego pomieszczenia, w wyobraźni może się w nim swobodnie poruszać albo potrafi odtworzyć drogę z punktu A do punktu B).
W nieco innej sytuacji są osoby ociemniałe, którym z czasem wyobrażeniowe elementy zacierają się w pamięci. Na przykład hasło "niebieski samochód" osoba ociemniała będzie sobie wyobrażała tak, jak zapamiętała ostatni widziany przez nią samochód oraz kolor niebieski. W momencie wyobrażania go sobie niekoniecznie będzie on wyglądał tak samo jak ten, o którym rzeczywiście jest mowa.
Istnieje więc wyobrażenie, że osoby niewidome żyją w zupełnych ciemnościach. Że widzą wszystko na czarno, lub czarno-szaro (takie widzenie nazywa się widzeniem achromatopsycznym). Słyszy się też niekiedy, że "niewidomi widzą tylko siebie", co jest przenośnią, tak jak "widzenie ciemności".
Ale by porównać do siebie barwy, trzeba je znać, to samo dotyczy odróżnienia jasności od mroku. Niewidomi nie mają do tego żadnego odniesienia, co dla widzących jest abstrakcją.
Jedynymi osobami, o których można powiedzieć, że "żyją w ciemnościach" i które są w stanie porównać widzenie z niewidzeniem, są osoby ociemniałe. Oczy niewidomych od urodzenia nie reagują na boźce wzrokowe, bo nie są wyposażone w funkcje pozwalające odbierać boźce świetlne. Dlatego świat wyobrażeniowo-zmysłowy niewidomych rózni się od świata widzących. Podobnie jest z osobami słabowidzącymi, które pewne boźce wzrokowe odbierają w inny sposób, zależny od ich dysfunkcji.
Niewidomi i słabowidzący posiadają jeszcze jedną cechę trudną do zrozumienia dla widzących - "pamięć dotykowo-mięśniową". Na przykład uścisk dłoni, kształt twarzy, fryzurę rozpoznają i "zapamiętują" dotykiem.
Same wyobrażenia dotykowe nie są trwałe i łaczą się z wyobrażeniami wzrokowymi. Konkretny przedmiot ma cechy "namacalne", na przykład jest szorstki, miękki czy ciepły, ale również cechy wizualne, na przykład jest żółty, rusza się w konkretny sposób itd.
Tę różnicę dobrze obrazuje eksperyment. Kiedy osoba widząca ma za zadanie odtworzenie drogi, którą poznała jedynie poprzez dotyk - np. poruszając się z zamkniętymi oczami czy wodząc dłońmi po makiecie - może się to okazać trudną do wyobrażenia abstrakcją. Osoba niewidoma ma dużo bardziej rozwiniętą wyobraźnię i pamięć dotykową i raczej bez problemu odtworzy przebytą trasę, a także wymieni znajdujące się wzdłuż niej elementy.
Innym z eksperymentów jest badanie pamięci wzrokowo-dotykowej u ludzi widzących oraz u niewidomych czy ociemniałych przez wskazywanie punktów na ciele. Badacz dotyka wybranych punktów na ciele badanego (który nie widzi lub ma zasłonięte oczy), ten zaś następnie wymienia lub wskazuje na zdjęciu obszar, który według niego został dotknięty. Badania wykazały, że im bliżej pola widzenia znajduje się dotknięte miejsce, tym precyzyjniej jest ono wskazywane przez badanych. Równocześnie eksperyment wykazał, że znaczną przewagę w trafności wskazań mają osoby z dysfunkcją wzroku.
Słuch pozwala ludziom z dysfunkcjami wzroku rozpoznać osoby po ich kroku, barwie głosu, czasem oddechu, a nawet po samym brzmieniu głosu określić czyjś charakter. Niewidzący potrafią dzięki słuchowi rozpoznać przedmioty, maszyny czy pojazdy i oszacować ich odległość czy kierunek i szybkość ich ruchu. A także określić otoczenie czy miejsce po tym, jak brzmi.
Zmysł słuchu pozwala też na tworzenie się wyobrażeń surogatowych, które są związane ze słyszanymi dźwiękami. Owe dźwięki są kojarzone są np. z kolorem lub wyglądem jakiegoś przedmiotu czy zjawiska. Ciekawym zjawiskiem, które występuje i u osób widzących, i u słabowidzących czy ociemniałych jest fotyzm, czyli nadawanie dźwiękom, głosom, literom, cyfrom czy zjawiskom kolorów kojarzonych w swojej wyobraźni.
Równocześnie panuje zgodność co do tego, że gdyby istniało pokolenie osób niewidomych nie mających styczności z widzącymi, używałoby ono nieco innego języka i inaczej definiowałoby różne zjawiska. Na przykład kolory mogłyby zastąpić skojarzenia z dźwiękami, fakturą czy temperaturą. Mówi się wręcz, że słuch stałby się dla takiego pokolenia pierwszym zmysłem, a zaraz po nim znajdowałby się dotyk.
Można wyciągnąć więc prosty wniosek, że wiedza niewidomych na temat funkcjonowania pewnych zjawisk jest uzależniona od tego, co i w jaki sposób przekażą im widzący.
Niewidomi często używają określeń na przykład takich, jak nazwy barw, bo wiedzą, że widzący przypisują im szczególne znaczenie.
Przy tym samo używanie tego nazewnictwa pobudza fantazję i ułatwia zapamiętywanie - na przykład skojarzenie koloru jasnego z dźwiękiem trąbki, a ciemnego z brzmieniem rogu.
Osoby niewidome i słabowidzące w rozmowach i wypowiedziach równie swobodnie, co widzący używają takich zwrotów jak: "do widzenia", "do zobaczenia", "widzę". Tak samo używają też pojęć definiujących wygląd. Dysfunkcje wzroku nie muszą ich też ograniczać w przypadku aktywności, które - wydawałoby się - bez widzenia są niemożliwe do realizowania.
Ciekawy jest przykład Nicholasa Saundersona, niewidomego od urodzenia angielskiego uczonego. Na uniwersytecie w Cambridge wykładał optykę, tłumaczył teorię barw, teorię widzenia, działanie szkieł, zjawisko tęczy i wiele innych tematów związanych z okiem i widzeniem.
Istnieje też wielu artystów, którzy nie przestali tworzyć pomimo utraty wzroku, a ich dzieła nie straciły na wartości, tak jak ich fantazje nie uległy pogorszeniu. Umysł twórczy nie przestaje pracować mimo odcięcia od nowych doznan wizualnych, ponieważ nadal zachowuje fantazje i obrazy nagromadzone do momentu utraty wzroku, ma odpowiedni zasób słów i opisów, które pomagają w tworzeniu.
Dźwieki kojarzone są z kolorami, emocjami, podobnie jak zjawiska i inne zdarzenia, które mają swój wyobrażeniowy odpowiednik. Dobrym przykładem jest święty Franciszek z Asyżu. Pod koniec swojego życia zupełnie oślepł, a mimo to jako całkowicie niewidomy stworzył w 1225 roku dzieło zatytułowane "Hymn do Słońca".
Innym przykładem jest francuski rzeźbiarz zwierząt żyjący w XIX wieku – Luis Vidal (Ludwik Navatel). Po utracie wzroku w wieku około 20 lat funkcjonował z równym powodzeniem, jak wcześniej. Nie przeszkadzał mu brak nowych boźców wzrokowych, zastąpił je dotykiem. Twierdził wręcz, ze wzrok ludziom potrzebny jest jedynie do tego, by nie zostać potrąconym na ulicy.
Wydawać by się mogło, że malarstwo dla niewidomych jest zupełnie obce, jednak tak nie jest. Współczesnym przykładem jest ociemniały malarz John Bramblitt. Artysta odkrył swój talent dopiero po tym, jak stracił wzrok. Używa szybkoschnących farb, które pozostawiają namacalną fakturę na płótnie. Również sama ich faktura różni się od siebie, dzięki czemu John może rozpoznawać kolory. Obrazy, które chce namalować, czuje, słyszy i widzi w wyobraźni i odtwarza je z taką dokładnością, z jaką zrobiłaby to widząca osoba. Po utracie wzroku odczuwanie przestrzeni i wyglądu zjawisk czy przedmiotów mogą zastąpić inne wyobrażenia, jednak samo poczucie przestrzeni nie ulega zmianie i zachowuje swoje proporcje.
Każdy swoje sny odczuwa i odbiera inaczej. I nie chodzi tu o ich znaczenie, sprawdzanie tego w sennikach czy nawet "klasyczny" przykład snu o spadaniu - bo sny o tym, że się spada, mają inne scenariusze i różnią się scenografią u różnych osób.
Równocześnie wiele osób po przebudzeniu nie pamięta swoich snów. Do tego zwykle, gdy mówimy o śnionych obrazach, te są dość rozmyte, niewyraźne, często dopowiedziane, bez szczegółów. Często w snach widzimy twarze bez oczu, ust czy nosa, ale zarazem wiemy, jaką ktoś miał minę czy w którą stronę patrzył. Może też być tak, że śni się nam, że wykonujemy jakąś czynność, wiemy co to za czynność i jak przebiega, ale nie doświadczamy jej wizualnie. To stan podobny do tego, w którym np. patrzymy na siebie w lustrze i wyobrażamy na sobie jakiś strój, fryzurę czy makijaż, choć w rzeczywistości nasz wygląd się nie zmienia.
Ze snów wiele osób "wynosi" też bodźce sensoryczne, odczucia, emocje. Zdarza się, że słyszymy muzykę, rozmawiamy, czujemy dotyk, upadek, wodę, ogień. Często też reaguje na to nasze ciało. Tym samym mówimy przez sen, ruszamy się, czy na przykład pocimy z uczucia gorąca. Czujemy ciężar przedmiotów, fakturę czy powiew wiatru. To te same odczucia, których doświadczają osoby z niepełnosprawnością wzroku. I wszystkie mogą pojawić się rówież we śnie. Obraz nie jest najważniejszym elementem snów i zwykle to sam sens czy fabuła jest istotna, a reszta jest po prostu podświadomie dopowiedziana.
Możnaby wręcz odwrócić sytuację i zastanowić się na tym, czy ludzie ze sprawnym wzrokiem nie zyskują "niepełnosprawności wzroku" we śnie, skoro tak często powtarza się, że obraz nie ma detali, bywa rozmyty albo w ogóle nie został zapamiętany.
Prawdopodobnie, gdyby ktoś dał nam zadanie narysowania postaci lub sceny z naszego snu, to zapamiętany, wyobrażony obraz mocno kłóciłby się z tym, co znamy z rzeczywistości. Zdecydowanie łatwiej byłoby nam opisać odczucia, jakich doznał nasz umysł i ciało.
Osoby niewidome, które nigdy nie widziały świata i z własnego odczucia nie znają doświadczenia widzenia, nie śnią obrazów, bo to dla nich rzecz zupełnie obca i zarazem normalna. Nie znaczy to jednak, że ich sny są niepełne, gorsze lub nie ma ich wcale.
Często zdarza się przy tym, że osoba niewidoma opowiada o śnie, w którym widziała lub odzyskiwała wzrok. Prawdopodobnie jej wiedza o wyglądzie świata wystarczyła mózgowi, by na na tej podstawie stworzyć sen, w którym widzi.
Również poczucie przestrzeni w snach osób z niepełnosprawnością wzrokową nie jest żadnym ograniczeniem. Zależy po prostu od znajomości przyśnionego otoczenia. Bo choć przestrzeń jest tym mniejsza, im większa jest dysfunkcja wzroku (u osób niewidomych obejmuje odległość rozłożonych rąk), to znajomość konkretnych miejsc i pomieszczeń, pomimo tego, że nie są odbierane wzrokiem, i tak daje uczucie komfortu.