Znalezienie pracy w dzisiejszych czasach bywa nie lada wyzwaniem. Marissa Marlowe wysłała swoje CV w odpowiedzi na oferty pracy w ponad sto miejsc. Niektóre firmy zignorowały jej zgłoszenie, inne zaprosiły ją do udziału w rekrutacji, a potem zamilkły na wieki. Nic dziwnego, że podekscytowała się, kiedy po wygłoszeniu 75-minutowej prezentacji w jednej z korporacji, została zaproszona na imprezę integracyjną. Dla użytkowniczki TikToka był to jasny sygnał, że stała się częścią zespołu. Niestety, zaproszenie było testem.
Marissa opublikowała na TikToku krótkie nagranie i opowiedziała swoim obserwatorom, co przydarzyło jej się w czasie rekrutacji. Jedna z firm poprosiła ją, żeby przygotowała na rozmowę 75-minutową prezentację. Kiedy po jej wygłoszeniu, spotkała się z entuzjazmem i zaproszono ją na imprezę integracyjną, pomyślała, że to dobry znak. Usłyszała, że jej obecność w czasie wydarzenia jest ważna, bo pozna wówczas resztę zespołu.
Kiedy jednak pojawiła się w wyznaczonym miejscu, okazało się, że są tam także inni kandydaci. TikTokerka przyznała, że poczuła się, jak uczestniczka programu "Kawaler do wzięcia". Wszyscy w czasie nieformalnego spotkania mieli rywalizować o stanowisko. Rano otrzymała wiadomość, że firma zdecydowała się zatrudnić kogoś innego.
Ta rekrutacja to tylko jedno z wielu nieczystych zagrań rekruterów. W komentarzach pod jej nagraniem pojawiło się ponad 1000 komentarzy, w których użytkownicy aplikacji opowiedzieli o swoich doświadczeniach. "Jedna z rekrutacji, w których bram udział miała siedem etapów. Pod koniec dowiedziałam się, że zdecydowali się zatrudnić kogoś z wewnątrz", "Zmuszanie kandydatów do poświęcania ogromu czasu na wykonanie zadań rekrutacyjnych powinno być nielegalne", "Mam podobne doświadczenia. Przygotowałem kompleksową prezentację, by pod koniec jej przedstawiania dowiedzieć się, że jednak już nikogo nie szukają" - czytamy.