Stanisław Karpiel-Bułecka w jednym z ostatnich wywiadów wypowiedział się na kontrowersyjny temat. Jak zaznaczył, zdaje sobie sprawę z tego, że jego słowa nie spodobają się wielu osobom. Nie bał się jednak powiedzieć wprost, co sądzi o problemie.
Zdaniem muzyka, turyści powinni chodzić na nogach, a nie korzystać z pracy koni. - Niech turyści się biorą, kupują trampki i chodzą na nogach. Nie męczymy zwierząt, nie jeździmy busami, po to są góry, żeby chodzić po nich na nogach. Jeżeli komuś się nie chce, to niech nie chodzi w góry - powiedział. - Możecie chodzić na Krupówki. Oczywiście niektórzy się na mnie wkurzą, ale taka jest prawda. Powinni chodzić wszyscy na nogach. Góry są od chodzenia na nogach, a nie jeżdżenia końmi - dodał muzyk.
Warto wspomnieć, że na ten temat jakiś czas temu wypowiedział się także wujek Stanisława, Sebastian Karpiel-Bułecka. Okazuje się, że krewni mają bardzo podobne poglądy w tej kwestii. - Przede wszystkim trzeba przekonać turystów, którzy chcą jechać na Morskie Oko dorożką, żeby jednak wybrali się na spacer, bo ruch jest zdrowy. Trzeba spacerować, a tę piękną trasę na spokojnie można pokonać pieszo - powiedział w rozmowie z "Faktem".
Ostatni bulwersujący incydent w drodze na Morskie Oko wydarzył się na początku maja tego roku. Fundacja Viva! opublikowała film cierpiącego konia, który położył się ze zmęczenia na ścieżce. Swoje oburzenie drastycznymi scenami wyraziło wiele znanych osób. Niedługo po tym zdarzeniu zaproponowano alternatywne rozwiązanie i rozpoczęto testowe kursy elektrycznym autobusem na popularnej ścieżce z Palenicy Białczańskiej nad Morskie Oko.