W czerwcu 2022 roku ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie, na mocy którego w Systemie Informacji Medycznej (SIM) znajdą się dane na temat zarejestrowanej ciąży. Potocznie zmiany te zostały nazwane "rejestrem ciąż". Sprawa wzbudziła ogromne kontrowersje, a wiele kobiet poczuło obawy o to, że dane będą wykorzystywane przeciwko nim w postępowaniach sądowych. "Taki rejestr, będzie wykorzystany jako narzędzie represji" - komentowali ponad dwa lata temu internauci.
Okazuje się, że obecne władze ministerstwa nie planują wycofania się z tego obowiązku. "Nie prowadzimy obecnie prac legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów rozporządzenia" - przekazało biuro komunikacji Ministerstwa Zdrowia. I jak uspokaja resort:
Celem zbierania danych w SIM jest zapewnienie pracownikom medycznym dostępu do danych o zdrowiu konkretnego pacjenta wyłącznie w celu zapewnienia jak najwyższej jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych. Przekazywanie przez usługodawcę do SIM informacji o ciąży pacjentki służy zatem dostosowaniu terapii do stanu ciężarnej pacjentki i zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowotnego jej oraz płodowi.
Poza tym ministerstwo poinformowało, że gromadzenie tego typu danych i zapewnienie do nich dostępu lekarzom może być bardzo pomocne w wielu trudnych sytuacjach. Na przykład wtedy, gdy kobieta straci przytomność.
Do sprawy w rozmowie z TVN24 odniosła się także Aleksandra Magryta z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Wspomniała, że wprowadzenie "rejestru ciąż" budziło początkowo ogromne obawy. - Nie znam jednak spraw, w których dane o ciąży w rejestrze zdarzeń medycznych stały się podstawą do wszczęcia postępowania wobec kobiety - powiedziała Magryta.