Z badania kompetencji ruchowej młodzieży szkolnej, w którym wzięło udział ponad 3 mln uczniów z klas 4-8 szkół podstawowych, wynika że kondycja fizyczna uczniów spada wraz z wiekiem i jest gorsza niż 15-20 lat temu. Dlaczego uczniowie niechętnie ćwiczą na lekcjach wychowania fizycznego i co powinno zmienić się, żeby WF był dla nich bardziej atrakcyjny? Zapytaliśmy o to na ulicach Warszawy - uczniów i rodziców.
Zapytaliśmy uczniów o to, czy ćwiczą na WF-ie i jaki jest ich stosunek do lekcji. - Nie mam na to czasu. W tygodniu jest za dużo lekcji i po prostu się nie wyrabiam, żeby chodzić na WF - powiedziała nam licealistka. Jak dodała, zajęcia odbywają się w jednym bloku i gdyby chodziła na zajęcia wychowania fizycznego, musiałaby być w szkole o 8:30, a tak zaczyna o 11:25. Na pytanie, dlaczego nie lubi WF-u, odpowiedziała po chwili zastanowienia: "Nie lubię ćwiczyć ogólnie i też ten WF jest bardziej skierowany do płci męskiej. Ja po prostu wtedy siedzę na ławce i nic nie robię".
Uczennica wyjaśniła, że gdyby ćwiczenia były bardziej dostosowane do dziewczyn, może chętniej brałyby w nich udział. - Jak chodziłam na WF, to była tylko jakaś koszykówka i tego typu rzeczy. Naruszana była moja przestrzeń osobista przez płeć męską, bo grupy są u mnie łączone - tłumaczyła. Okazało się, że po szkole chodzi na lekcje jogi. - Czy chodziłabyś na WF, gdyby były zajęcia z jogi? - zapytała ją dziennikarka kobieta.gazeta.pl Klaudia Kolasa. - Zdecydowanie - odpowiedziała 18-latka.
Kolejny uczeń, którego spotkaliśmy, również nie był fanem lekcji wychowania fizycznego. Powiedział, że choć bierze udział w treningach, to zdarza się, że mu się nie chce i wtedy zgłasza nieprzygotowanie. Poproszony o wyjaśnienie, dlaczego nie ma ochoty ćwiczyć, powiedział: "Uprawiam różne sporty poza szkołą i nie za bardzo mam ochotę ćwiczyć na WF-ie rano. Siedzę potem spocony na lekcjach i cały dzień jestem taki... Niekomfortowo się czuję. Ale mam też czasem na ostatnich i wtedy jest okej". Według niego WF byłby ciekawszy, gdyby instruktorzy "bardziej się angażowali w lekcje, a nie siedzieli w telefonie".
Wspólnie z rodzicami zastanowiliśmy się też nad tym, jakie mogą być powody słabej kondycji fizycznej uczniów. - Wpływają na to dzisiejsze czasy. Wszystko jest w telefonie. Wiele dzieci ma te swoje aktywności w telefonach. Te Facebooki, social media. Sam, jak widać, jestem podłączony. Więc ja uważam, że to jest główna wypadkowa, że dzisiaj większość ciekawych rzeczy dzieje się w telefonie i w komputerze - mówił mieszkaniec Warszawy.
- Jest to winą rodziców, gdyż rodzice bardzo chętnie szukają możliwości, żeby dzieci zwalniać z zajęć WF-u. Nie proponując często niczego w zamian - dodała kolejna rozmówczyni. Następnie zauważyła, że zajęcia wychowania fizycznego mogą być dla dzieci nudne.
Co można zrobić, żeby lekcje wychowania fizycznego były bardziej atrakcyjne dla młodych ludzi? - Z całą pewnością są potrzebne jakieś środki, żeby wprowadzić ludzi z ciekawymi pomysłami, którzy rozszerzą zakres form relaksu i sportu dla dzieci - padł pierwszy pomysł. - Może większa różnorodność tych zajęć z WF-u? Ja pamiętam, że największą popularnością u mnie w liceum cieszyło się chodzenie na siłownię, bo każdy mógł robić to, na co miał ochotę i w czym czuje się komfortowo - dodała kolejna osoba.
Niektórzy wrócili pamięcią do czasów, kiedy sami chodzili do szkoły. - Za moich czasów było to po prostu proste. Nikt się nie zastanawiał, czy było to poprawne politycznie i czy tak wypada. Po prostu się człowiek przebierał, dostał opierdziel, jak nie miał butów na zmianę i szedł po prostu - wspominał mieszkaniec stolicy.
Według rodziców konieczna jest także zmiana w podejściu nauczycieli do prowadzenia zajęć. - Trzeba by wprowadzić program i urozmaicić te zajęcia. I też to stosować, bo pamiętam, że za moich czasów nauczyciel się za bardzo nie przejmował tym... Rzucał piłkę i szło się grać, a kto nie chciał, to mógł się obijać. Nauczyciele musieliby jakoś bardziej egzekwować od dzieci udział w ćwiczeniach. Pomogłaby też jakaś współpraca z rodzicami, żeby faktycznie rodzice zwracali uwagę na to, żeby dzieci więcej się ruszały i żeby ten ruch sprawiał im radość - podkreślił tata pierwszoklasisty.