Osoby publiczne często mierzą się w sieci z mową nienawiści. Sylwia Bomba doświadczyła jej na własnej skórze. Zapytana o to, czy po latach w show-biznesie wciąż ją to rusza, przyznała, że nie przejmuje się negatywnymi komentarzami. - Ja już przeszłam hejt za wszystko: że zarabiam na dziecku, że jestem gruba, że brzydka. To przeżyła milion razy. Że facet mnie zostawił, bo ze mną nie da się wytrzymać. Ja już czytałam o sobie w internecie takie rzeczy... (...) że myślę, że większość hejterów, gdyby mnie poznało i spędziło ze mną chociaż pół dnia, to by mnie przeprosiło. Totalnie mnie to nie rusza. Każdy ma prawo szczekać - mówiła w rozmowie z Agnieszką Matracką.
Celebrytka podkreśliła, że nie potrafi zrozumieć, dlaczego ludzie ubliżają innym w mediach społecznościowych. Według niej to strata czasu i energii. - Ja nigdy w życiu nie napisałam nikomu żadnego hejtu. Nawet jeśli kogoś nie lubię, a są takie osoby, które mnie drażnią i czasem mam ochotę powiedzieć "Zamknij się. Po co klepiesz?", to ja tego nie mówię - powiedziała.
Wytłumaczyła, że po prostu przestaje obserwować daną osobę i nie śledzi wiadomości, jakie pojawiają się na jej temat w mediach. - Skupiam się na dobrych rzeczach. Jak bardzo musisz być nieszczęśliwy, żeby siąść i napisać... np. wczoraj dostałam wiadomość: Sylwia Bomba. Ty stara k****o". Jak trzeba być nieszczęśliwym człowiekiem w życiu, żeby poświęcić swoją energię i czas? Założyć fejkowe konto? - pytała.
Dodała, że natychmiast blokuje osoby, które obrażają jej najbliższych. - Jeżeli obrażają moich rodziców albo moją rodzinę, moją Tosię, to od razu blokuję. Ja traktuję swój Instagram jak mój dom. I ja ciebie zapraszam do mojego domu, więc nie wchodź mi w brudnych butach na dywan, skoro ja przed chwilą go dla ciebie posprzątałam. Zostaw swoje buty i swoje brudy za drzwiami. Jeżeli ci się nie podoba, zawsze możesz wyjść - mówiła.