Politycy PiS w ostatnich dniach walczą o to, który z nich będzie nazywany "polskim Donaldem Trumpem". Udział w tej rywalizacji biorą między innymi Przemysław Czarnek i Daniel Obajtek. Nie możemy zapominać też o Dominiku Tarczyńskim, który we wtorek 12 listopada poinformował na Facebooku, że jest gotowy wystartować w wyborach prezydenckich. Wcześniej europoseł zdradził, że w czasie wizyty w Stanach Zjednoczonych poskarżył się współpracownikom Donalda Trumpa na polski rząd.
O Tarczyńskim znowu jest głośno w mediach. Przypominana jest jego przeszłość. Mało kto wie, że europoseł swego czasu pracował jako asystent brytyjskiego księdza egzorcysty. O swoich doświadczenia opowiedział w programie "Miasto kobiet" na antenie TVN Style. Jak zdradził, w czasie egzorcyzmów, które obserwował, ludzie lewitowali i pluli gwoździami. - Rzeczy, które ja widziałem, jeśli chodzi o ciało człowieka, są sprzeczne z naturą - mówił w rozmowie z Pauliną Młynarską i Dorotą Wellman.
W programie nawiązywał także do rozmów z papieskim egzorcystą Gabrielem Amorthem. - Spotykałem się z głównym egzorcystą watykańskim. Pokazał mi kilka kilogramów gwoździ i przedmiotów metalowych, które materializowały się w trakcie egzorcyzmu. Żyletki, gwoździe, różnego rodzaju przedmioty, które nie raniły ich - opowiadał.
Warto wspomnieć, że we wspomnianym programie wystąpił także filozof i teolog, profesor Tadeusz Bartoś. Jak podkreślił, wiarygodność opowieści o egzorcyzmach można łatwo podważyć. Zwrócił także uwagę na fakt, że zazwyczaj w tego typu przypadkach mamy do czynienia z relacjami ustnymi. Trudno jednak znaleźć nagrania z egzorcyzmów.
W 2012 roku Dominik Tarczyński nakręcił film "Egzorcysta. Moje spotkanie z Gabrielem Amorthem". Przyszły polityk PiS był wówczas prezesem stowarzyszenia Wspólnota Katolików CHARYZMATYCY. "Spotkanie, podczas którego poruszone zostały różne aspekty pracy egzorcysty, zostało zarejestrowane, a następnie wydane, aby zawarte w nim treści pomogły w zrozumieniu tego trudnego tematu osobom świeckim, ale także duchownym" - dowiadujemy się z opisu filmu.