Degażowanie włosów polega na przerzedzaniu ich za pomocą specjalnych nożyczek z ząbkowanymi ostrzami. Z tego zabiegu chętnie korzystają posiadaczki grubych i ciężkich kosmyków. W ten sposób chcą zmniejszyć ich objętość, dodać lekkości i sprawić, że będą ładniej się układać. Od wielu lat w internecie krążą jednak informacje, że degażówki niszczą pasma. Czy to prawda?
Degażowanie nazywane jest też efilowaniem. Ludzie często mylą ten zabieg z cieniowaniem, a to zupełnie co innego. Degażowaniu poddawana jest cała fryzura, a w przypadku cieniowania robi się to tylko na konkretnym obszarze. Degażówki przerzedzają włosy, a nie tną je w prostej linii. Ząbki znajdujące się na nożyczkach powodują, że włos załamuje się, a potem łamie.
Właśnie dlatego wywołuje to kontrowersje we fryzjerskim świecie. Nie jest to łatwa stylizacja, bo trzeba bardzo uważać, żeby nie zrobić w kosmykach dziur i ładnie opracować warstwy. Nieumiejętne używanie może przynieść więcej szkody niż pożytku i doprowadzić do rozdwajania się końcówek. Jeśli degażowanie wykona profesjonalista, nie grozi ci zniszczenie pasm. Wszystko zależy więc od fryzjera i jego techniki.
Efilowanie nie sprawdzi się w przypadku osób, które mają cienkie, proste, niskoporowate albo zniszczone włosy. Taki zabieg mógłby tylko pogorszyć ich kondycję. Współcześnie do degażowania używa się też brzytwy oraz noża chińskiego. Są to mniej znane techniki, ale uważane za skuteczniejsze. Jeśli chcesz wykonać efilowanie samodzielnie w domu, wybierz nożyczki. Podziel włosy na niewielkie części. Trzymaj jedno pasmo w górze i degażówkami wykonaj kilka szybkich cięć. Pamiętaj, że ząbki powinny być na górze. Od razu rozczesz ten fragment włosów, żeby ścięte kosmyki spadły. Możesz też przerzedzić same końcówki. Jest to tzw. technika piórkowa. Po degażowaniu zaaplikuj na włosy odżywkę i maskę, żeby je wzmocnić. Przyda ci się też specjalne serum do końcówek.