Żaden long bob ani pixie! Wraca słynne "tępe cięcie", uwielbiane przez nasze mamy

Moda lubi powroty i regularnie się o tym przekonujemy. Już dawno do łask wróciły np. uwielbiane w latach 2000. spodnie dzwony i biodrówki, siateczkowe bluzeczki i kaszkiety. Tak samo jest z makijażem i fryzurami - co jakiś czas moda zatacza koło i ponowną popularność zyskują uczesania oraz stylizacje, które wcześniej podbijały serce poprzednich pokoleń.
Kolejna fryzura wraca do łask. To będzie hit lata 2024/ Zdjęcie ilustracyjne
Kolejna fryzura wraca do łask. To będzie hit lata 2024/ Zdjęcie ilustracyjne/Fot.Dariusz Kulesza / Agencja Wyborcza.pl

Przykładem jest słynna fryzura motylkowa, o której pisałyśmy na początku marca. "Butterfly cut" w latach 70. była prawdziwym hitem. Cięcie to było niezwykle częstym widokiem na polskich ulicach, ale nie tylko. "Motylka" uwielbiały również aktorki, ponieważ optycznie nadawał on włosom większej objętości - co nie umykało czujnemu oku kamery. W stylizacji tej chodzi przede wszystkim o to, by uzyskać efekt fal. włosy powinny zostać podcięte i wymodelowane tak, aby delikatne, krótsze i dłuższe warstwy nakładały się na siebie nawzajem. Daje to efekt przypominający skrzydła motyla. I optycznie odmładza o co najmniej kilka lat!

Zobacz wideo Zobacz wideo: Dlaczego Polacy masowo jeżdżą do Turcji przeszczepiać włosy? "To wynika z ich niewiedzy"

"Motylek" więc z impetem wrócił do łask, ale nie tylko. Wraz z nadejściem wiosny wiele kobiet decyduje się na odświeżające zmiany w swoim wyglądzie, więc często pada po prostu na inną fryzurę. Ten sezon wiosenno-letni zdominuje kolejna fryzura, która była modna już wiele lat temu. Chodzi o stylizację blunt bob", nazywana również "tępym cięciem".  Można powiedzieć, że to elegancka i bardziej romantyczna wariacja klasycznego boba.

charakteryzuje się bardzo prostym, wręcz "tępym cięciem" (blunt cut po angielsku oznacza cięcie tępymi nożyczkami). Włosy sięgają maksymalnie do ramion, ale najlepszy efekt uzyskamy z długością do połowy szyi lub lekko przekraczającą uszy.  Różni się od klasycznego boba m.in. tym, że cięcie wykonane jest niczym od linijki. Nie polega ona również na cieniowaniu pasm. Jest też wyjątkowo prosta w układaniu, nie wymaga skomplikowanej stylizacji. Z pozoru prosta, ale jednocześnie dodaje "pazura" i charakteru.

"Tępe cięcie" będzie hitem lata 2024 roku. To ulubiona fryzura Małgorzaty Foremniak

Blunt bob to też duża wygoda na co dzień, nie ma bowiem znaczenia, czy czeszemy się z przedziałkiem na środku, czy na boku-  zawsze będzie to dobrze wyglądać. Włosy będą się po prostu układać w naturalny sposób. Blunt bob najlepiej prezentuje się bez grzywki, ale nie jest powiedziane, że z grzywką będzie gorzej. Najlepszym wyborem będzie krótka grzywka albo taka, zaczesywana na boki - np. curtain bangs.

 

Blunt bob optycznie też zwiększy objętość włosów. Warto jednak zainwestować w dobrego fryzjera, bo cięcie w tej stylizacji jest kluczem do sukcesu. Dobrze wykonane pomaga wyrównać proporcje twarzy. Niektóre polskie gwiazdy są wierne tej fryzurze już od wielu lat, jak np. aktorka Małgorzata Foremniak. Kolejny plus? Sprawdzi się niemal na każdych włosach - zarówno cienkich, nadając im objętości, jak i grubych. Blunt bob prezentuje się idealnie również w przypadku włosów kręconych, optycznie wręcz podkreśla ich skręt. 

 

Nikomu nie powinno się mówić, jaką powinien mieć fryzurę - to oczywiste. Niemniej styliści doradzają, że "tępe cięcie" najlepiej sprawdza się w przypadku pań o podłużnym, lub trójkątnym kształcie twarzy. Jeśli nasza buzia jest bardziej okrągła lub kwadratowa, idealne dla niej  będą wszelkie inne wersje boba, łącznie z tym klasycznym. Nie ma jednak reguły - i tym bardziej należy podkreślić, że jeśli dobrze czujemy się w danej fryzurze, nie musimy wcale brać sobie takich rad do serca.

Więcej o: