Piszę ten list, bo mam dość samolubności turystów. W wakacje sporo jeżdżę pociągami i zauważam, że ludzie w ogóle nie przejmują się tym, że nie są w podróży sami! Już pomijam jedzenie kanapek z jajkiem czy tuńczykiem i smrodzenie w pociągu, ale ostatnio miałam wątpliwą przyjemność przez całą drogę wąchać stopy pasażera, który siedział naprzeciwko. Kiedy weszłam do przedziału okazało się, że pan trzyma je bose na moim siedzeniu. Potem łaskawie przełożył stopy na siedzenie obok i w ogóle nie przejmował się tym, że to niekulturalne.
Na początku to ignorowałam, ale przyszedł moment, gdy straciłam cierpliwość. Kiedy zrobiło mu się zimno, wyciągnął skarpety i zaczął się wyginać, żeby je założyć, podstawiając mi swoje kończyny pod nos. Nie widział w swoim zachowaniu niczego złego. Kiedy zwróciłam mu grzecznie uwagę: "Przepraszam, czy mógłby pan zdjąć stopy z siedzenia?", w odpowiedzi usłyszałam pełne pretensji: "Bo co?". Odpowiedziałam: "Bo brudzi pan siedzenie i to niehigieniczne". Wzruszył tylko ramionami i siedział tak dalej. Przez następne 3 godziny to ja czułam się niekomfortowo, a nie on!
Ja rozumiem, szczególnie jeśli podróż jest długa, że można czuć się źle w butach, ale skoro jedni są w stanie to wytrzymać, czemu inni nie stosują się do zasad? Tym bardziej, że w pociągach pojawia się komunikat o tym, aby nie uprzykrzać innym pasażerom podróży oraz nie kłaść stóp na siedzeniach i po prostu nie zdejmować obuwia. Może powinno się wprowadzić za to mandaty, skoro w inny sposób nie można nauczyć ludzi kultury...
Agata.
Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@grupagazeta.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.