Dom bez czynszu i stała praca. Hiszpańska wieś oferuje "nowe życie". Jest jeden haczyk

A gdyby tak rzucić wszystko i zamieszkać w Hiszpanii? Niewielka miejscowość skierowała swoją propozycję do wybranej grupy osób. W pakiecie czekają mieszkanie i praca, ale jest jeden haczyk - trzeba spełnić konkretne warunki. W zamian można stać się częścią małej społeczności, gdzie życie płynie zupełnie innym rytmem.
Arenillas
Fot. Diego Delso, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Na mapie Hiszpanii coraz częściej widać białe plamy, pod którymi jeszcze niedawno tętniło życie. Młodzi uciekają z wiosek do większych miast, szkoły pustoszeją, a lokalne bary zamykają się jeden po drugim. W tej rzeczywistości jedna z gmin postanowiła zagrać va banque i postawiła wszystko na jedną kartę. Zamiast narzekać na brak mieszkańców, zaczęła przyciągać ludzi świetną ofertą. Jednak żeby z niej skorzystać, trzeba spełnić określone kryteria. Jakie? Już tłumaczymy.

Zobacz wideo "Babcia mówiła: Nie bój się duchów Zosia, ludzi się bój". Zofia Zborowska w "Z bliska"

Hiszpania walczy z problemem wyludnienia. Lokalne władze szukają rozwiązań

Na północy Hiszpanii, w prowincji Soria, leży niewielka miejscowość o nazwie Arenillas. Na co dzień mieszka tam najwyżej czterdzieści osób, choć latem liczba ta rośnie, gdy dawni mieszkańcy wracają na święta i lokalne wydarzenia. Jednym z nich jest Boina Fest, festiwal muzyczny, który na chwilę przywraca wiosce dawną energię. Poza sezonem życie płynie jednak spokojnie, czasem aż za bardzo. I choć dla jednych to niewątpliwy atut, dla innych bariera nie do przeskoczenia.

Zjawisko wyludnienia, znane jako España vaciada, nie pojawiło się tu nagle. Region od lat traci mieszkańców, głównie przez migrację do większych miast i spadek liczby urodzeń. Z czasem zaczęło to odbijać się na codziennym funkcjonowaniu. Usługi przestały się opłacać, infrastruktura wymagała utrzymania, a brak ludzi coraz bardziej pogłębiał ten problem. W pewnym momencie stało się jasne, że bez nowych mieszkańców wioska nie przetrwa i odejdzie w zapomnienie. Dlatego zdecydowano się na konkretne kroki.

Gmina oferuje bezpłatne mieszkanie w jednym z odnowionych domów komunalnych. Lokale zostały wyremontowane dzięki pracy samorządu i lokalnych organizacji. Nowi lokatorzy nie będą płacić czynszu, a jedynie pokryją rachunki. W zamian mają podjąć się prowadzenia wioskowego baru, który pełni rolę centrum życia społecznego. To właśnie tam spotykają się mieszkańcy, organizowane są wydarzenia i toczy się codzienność wsi.

Nie każdy jednak ma tu otwartą drogę. Priorytet mają rodziny z dziećmi, które chcą osiedlić się na stałe. Małoletni mogą liczyć na bezpłatny transport do szkoły w pobliskim Berlanga de Duero, oddalonym od Arenillas o ok. 20 kilometrów. Dodatkowo dostępne są prace fizyczne, m.in. w budownictwie. Całość tworzy model, który ma przywrócić równowagę demograficzną i ożywić miejsce, które powoli znika z mapy.

Co trzeba mieć, żeby zamieszkać w Hiszpanii? Dobry plan to połowa sukcesu

Zainteresowanie ofertą szybko przekroczyło oczekiwania lokalnych władz. Burmistrz miejscowości, Sonia Tobaruela, w rozmowie z "El Heraldo de Soria" przyznała, że początkowo na skrzynkę mailową wpłynęło kilkaset wiadomości. W krótkim czasie liczba ta wzrosła do kilku tysięcy, a obecnie każdego dnia pojawiają się kolejne setki zapytań. Skala zainteresowania pokazuje, jak bardzo propozycja zamieszkania w Arenillas trafia w potrzeby ludzi szukających zmiany.

Procedura zgłoszeniowa jest prosta, choć wymaga konkretów. Kandydaci powinni skontaktować się bezpośrednio z urzędem gminy i przedstawić swoją sytuację rodzinną, doświadczenie zawodowe oraz motywację do przeprowadzki. To nie jest formularz z polami do odhaczenia w kilka minut. Liczy się historia i rzeczywisty plan na życie w małej społeczności, gdzie każdy nowy mieszkaniec ma znaczenie.

Po wstępnej selekcji wybrane osoby zapraszane są do odwiedzenia wioski. To moment, w którym teoria spotyka się z praktyką. Można zobaczyć miejsce, porozmawiać z mieszkańcami i sprawdzić, czy taki styl życia rzeczywiście odpowiada oczekiwaniom. Władze nie ukrywają, że zależy im na ludziach, którzy zostaną na dłużej i będą aktywnie uczestniczyć w lokalnym życiu.

Patrząc w przyszłość, samorząd liczy na stopniowe ożywienie miejscowości. Plan nie kończy się na jednym domu czy jednym barze. Chodzi o stworzenie fundamentu, który pozwoli przyciągnąć kolejne osoby i odbudować to, co z biegiem lat zaczęło zanikać. Czy to się uda? Czas pokaże, ale pierwsze reakcje sugerują, że kierunek został dobrze wybrany. Co może zniechęcać do życia w takim miejscu? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania. 

Więcej o: