"Poszłam do wróżki i usłyszałam same bzdury. Gdy miała rację, wróciłam jej podziękować"

"Nagle za rękę złapała mnie jakaś starsza kobieta. Przeraziłam się, bo myślałam, że to złodziejka, ale szybko okazało się, że to nic z tych rzeczy. Kobieta miała tak na oko około czterdziestki i powiedziała, że z tłumu ludzi akurat na mnie zwróciła uwagę i chętnie zamieniłaby kilka słów, bo jest wróżką" - relacjonuje pani Marta, która dała się namówić na krótką rozmowę. Dopiero po czasie zrozumiała, że to nie była zwykła pogawędka.
Horoskop na weekend 2-3 grudnia 2023 r.
Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Wyborcza.pl

Wróżenie istnieje od wieków. Choć nie jest najpopularniejszym sposobem na uzyskanie wglądu w przyszłość, to wielu ludzi wciąż to praktykuje i wierzy w przepowiednie. Dla niektórych to sposób na odprężenie, a także hobby, które traktuje się z przymrużeniem oka. Oczywiście nie ma w tym nic złego. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy niektórzy całkowicie powierzają swoje decyzje kartom i temu, co powiedziała wróżka. Są też tacy, którzy się z tego śmieją, a później przecierają oczy ze zdziwienia. Ile ludzi, tyle historii, jednak opowieść naszej czytelniczki, pani Marty, pokazuje, że czasem dzieją się rzeczy, których zwyczajnie nie da się przewidzieć. 

Zobacz wideo Co Polacy sądzą o chodzeniu do wróżek i czy sami korzystają z ich porad?

"Kiedy szliśmy sopockim deptakiem, nagle za rękę złapała mnie jakaś starsza kobieta. Przeraziłam się"

"Gdyby ktoś kiedykolwiek powiedział mi, że pójdę do wróżki, to wyśmiałabym go. Wierzę w Boga i mam dość kontrowersyjne poglądy więc to wszystko mi się ze sobą gryzło. No, ale teraz wiem, żeby nigdy nie mówić nigdy. 

Kilka lat temu, a dokładnie w 2013 roku, pojechaliśmy z mężem i dziećmi na wakacje do Władysławowa. To był wyczekany urlop więc cieszyłam się jak nigdy dotąd. Podczas dwutygodniowego pobytu nad morzem, zdecydowaliśmy, że pojedziemy także do Sopotu. Ta miejscowość zawsze kojarzyła mi się z luksusem i drożyzną, jednak chciałam pokazać synom to słynne molo i Operę Leśną. Kiedy szliśmy sopockim deptakiem, nagle za rękę złapała mnie jakaś starsza kobieta. Przeraziłam się, bo myślałam, że to złodziejka, ale szybko okazało się, że to nic z tych rzeczy. Kobieta miała tak na oko około czterdziestki i powiedziała, że z tłumu ludzi akurat na mnie zwróciła uwagę i chętnie zamieniłaby kilka słów. Zapytałam, o co jej chodzi, a ona wtedy odpowiedziała, że jest wróżką i po prostu musi ze mną porozmawiać. Pomyślałam sobie, że nie mam nic do stracenia i dałam się namówić. Mąż razem z dziećmi poszedł na plażę, a ja miałam chwilę tylko dla siebie. 

"Czułam, że chce wybadać grunt, jednak byłam ostrożna. Kiedy zaczęłyśmy to zaczęła mówić same bzdury"

Wróżka była bardzo delikatna i nie czułam się skrępowana. Zapytała, czy chce pójść z nią do mieszkania, jednak kiedy zobaczyła moje zmieszanie na twarzy, to nie nalegała i zabrała mnie na swoją działkę, która mieściła się niedaleko Opery Leśnej. W trakcie drogi dobrze nam się rozmawiało. Czułam, że chce wybadać grunt, jednak byłam ostrożna. Kiedy zaczęłyśmy to zaczęła mówić same bzdury. A to choroba dziecka, nagła zmiana zamieszkania, później problemy w pracy, a na koniec śmierć mojego ojca. Brałam to wszystko z przymrużeniem oka. W zasadzie po godzinie byłam już z powrotem u swoich chłopaków. Kiedy po roku mój syn zachorował i zaraz straciłam pracę, to przypomniałam sobie słowa wróżki, żeby się nie załamywać. Kilka miesięcy później w wyniku zwolnień grupowych straciłam pracę, a w naszym domu wybuchł pożar. Już wtedy wiedziałam, że ta kobieta miała rację. Czułam, że spełni się też ta ostatnia przepowiednia. Pół roku później po trudnej walce z chorobą odszedł mój tato. Spełniły się wszystkie wróżby kobiety. Od tamtej pory boję się wróżek. 

Kilka lat później, kiedy byliśmy na wakacjach nad morzem, postanowiłam podjechać do Sopotu, aby sprawdzić, czy kobieta dalej urzęduje. Ku mojemu zdziwieniu, wciąż działała. Podziękowałam jej za wszystko i powiedziałam, że ma cenny dar, jednak nie chce już wiedzieć niczemu. To moje ostatnie zderzenie z takimi sprawami. Wolę nie wiedzieć i spokojnie spać."

Marta.

***

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o: