Pokazała, co dostała w paczce świątecznej od kopalni. W internecie szum. "PRL wrócił"

Jaki bonus świąteczny może otrzymać pracownik? Nie zawsze wiąże się z przelewem na konto. Czasem zamiast gotówki pojawia się paczka, której zawartość potrafi zaskoczyć i wywołać burzliwą dyskusję. Przykład z kopalni pokazuje, że takie prezenty szybko stają się tematem numer jeden w sieci.
Paczka z kopalni
Fot. Screen @inka.ogarnia/ TikTok

W okresie przedświątecznym wiele firm decyduje się na dodatkowe wsparcie dla pracowników. Raz jest to premia, innym razem paczka z drobiazgami lub artykułami spożywczymi, które mają poprawić nastrój przed Wigilią. Takie zestawy potrafią być bardzo różne, a czasem wręcz zaskakujące, więc nic dziwnego, że coraz częściej lądują w mediach społecznościowych. Wiele osób chętnie pokazuje, co tym razem wymyśliło dla nich szefostwo. I tak było również w przypadku jednej z pracownic kopalni, której paczka wzbudziła spore zainteresowanie wśród internautów. 

Zobacz wideo "Gdybym skupiał się na tym, co robi konkurent, przegrałbym". Rafał Brzoska w "Z bliska"

Jaki bonus świąteczny może otrzymać pracownik kopalni? Tiktokerka pokazała paczkę

Na TikToku, na profilu @inka.ogarnia, pojawił się film, który szybko przyciągnął uwagę widzów. Autorka nagrania, pracownica kopalni, postanowiła zajrzeć do swojej świątecznej paczki i pokazać jej zawartość krok po kroku. Już na początku zaznacza, że zestaw przygotowały związki zawodowe i że został sfinansowany ze składek. - Za moje pieniądze, bo to są moje składki - mówi wprost, by nikt nie miał żadnych wątpliwości. Podkreśla też, że to paczka dla niej, a nie dla dzieci, dlatego bez wahania otwiera ją przed kamerą.

Na pierwszy plan, jak to zwykle bywa w takich podarunkach, wysuwają się słodycze. I tu pojawia się pierwsza fala komentarzy, bo autorka nie kryje sympatii do zawartości. - Są to Śmiejżelki i Michałki białe, które uwielbiam - komentuje. W paczce znalazły się też "kamyczki", guma rozpuszczalna, krówki, które - jak zapowiada - "pójdą pierwsze", oraz Delicje. W kolejnych sekundach pokazuje czekoladową figurkę, którą początkowo bierze za Mikołaja, by po chwili poprawić się na bałwanka.

Jednak im dalej "w las", tym robi się bardziej spożywczo. Na nagraniu tuż za drażami i mleczną czekoladą pojawiają się: herbata, którą autorka planuje zabierać do pracy oraz kawa. Najwięcej emocji wywołuje jednak "gwiazda" pudełka, czyli mięsna konserwa, którą kobieta prezentuje z uśmiechem. Chwilę później pokazuje jeszcze ananasa w puszce i Nutellę, ale trudno odnieść wrażenie, by cokolwiek mogło już przebić wcześniejszy hit paczki.

Pod filmem szybko rozpętała się dyskusja. Jedni podeszli do sprawy z dystansem, inni nie kryli rozczarowania.

Ale się szarpnął zakład pracy. Najtańsze słodycze.
PRL wrócił.
Nie rozumiem tego. Płaci pani cały rok składki, żeby dostać żelki, kamyczki i kawałek szynki?

- komentowali zdziwieni widzowie. Inni porównali paczkę z tym, co trafiło do nich, albo i nie:

My w pracy dostałyśmy termomixy na święta, a pracujemy w firmie związanej z kopalnią,
I tak bogata paczka, bo ja dostałam po 4 latach z agencji pracy kubek z logo i czekoladki. Więc powiem wam, że ta paczka, którą ma ta pani, jest full wypas.
Ja to nawet z cukierka bym się cieszył, gdybym dostał w pracy

- czytamy w komentarzach. W efekcie rozmowa szybko zeszła na temat realiów różnych branż i tego, jak bardzo świąteczne oczekiwania potrafią się od siebie różnić.

Zasady przyznawania paczek świątecznych. Pracodawca musi się z nich rozliczyć

Paczki dla pracowników zwykle wyglądają jak sympatyczny dodatek do końcówki roku. Od strony formalnej robi się jednak mniej świątecznie, a bardziej urzędowo. Mało kto zastanawia się, skąd biorą się pieniądze na takie zestawy i co dzieje się z nimi później w papierach. Dla pracodawcy to już konkret. Sposób finansowania decyduje o tym, czy paczka jest "czysta" podatkowo, czy trzeba ją formalnie rozliczyć.

Gdy paczka pochodzi z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, sprawa jest prosta. Świadczenia rzeczowe, w tym paczki żywnościowe, są zwolnione z podatku dochodowego do 1000 zł rocznie na pracownika. Nie ma też składek ZUS. Jest tylko jeden haczyk. Taka pomoc musi być przyznawana zgodnie z regulaminem funduszu i brać pod uwagę sytuację materialną pracownika. W praktyce oznacza to, że nie każdy dostaje dokładnie to samo i nie zawsze wszystkim się to podoba.

Jeśli firma finansuje paczki z własnych środków, klimat się zmienia. Wtedy paczka traktowana jest jak dodatkowy przychód z pracy. Trzeba zapłacić podatek, a często również składki. Są wprawdzie wyjątki, np. karty żywnościowe lub lunchowe przeznaczone wyłącznie na posiłki. Do określonego limitu nie podlegają składkom ZUS, choć podatek nadal obowiązuje. To właśnie dlatego wiele firm rezygnuje z klasycznych paczek na rzecz kart. Mniej formalności, mniej nerwów i mniej niespodzianek przy rozliczeniach.

Osobną kategorią są paczki przygotowywane przez związki zawodowe. Najczęściej finansowane są ze składek członkowskich, a nie z budżetu pracodawcy ani z ZFŚS. W takiej sytuacji nie są traktowane jak świadczenie ze stosunku pracy. Nie podlegają więc ani opodatkowaniu, ani składkom ZUS. Dla pracownika oznacza to jedno. Taka paczka nie pojawia się w rozliczeniach i nie wpływa na wynagrodzenie. Warunek jest prosty. Środki muszą faktycznie pochodzić ze składek związkowych i trafiać wyłącznie do członków związku. Czy dostajesz od swojego pracodawcy paczkę na święta? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania. 

Więcej o: