Najpierw straciła siostrę, a potem męża. Gorzko przyznaje: Samotność jest najgorsza

Ewa Szykulska w noc Bożego Narodzenia 2021 roku przeżyła ogromną tragedię. Jej mąż Zbigniew dostał rozległego zawału, w wyniku czego zmarł. Dwa lata wcześniej aktorka pożegnała ukochaną siostrę. Od tego czasu zmaga się z samotnością. - Nie jestem w stanie już tak bezwarunkowo kochać świata, bo mnie odtrącił - wyznała.
Ewa Szykulska najpierw straciła siostrę, a potem męża. Gorzko przyznaje: Samotność jest najgorsza
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Ewa Szykulska to jedna z najzdolniejszych polskich aktorek. W tym roku kończy 75 lat. W 1971 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i od tamtej pory wciąż możemy oglądać ją na ekranie. Znana jest z takich produkcji jak "13 posterunek", "Lokatorzy" i "Dziewczyny do wzięcia". W ubiegłym roku pojawiła się w kilku produkcjach - między innymi w "Znachorze", "Przepustce", "Uwierz w Mikołaja". 

Zobacz wideo Polacy o teściowych:

Ewa Szykulska o śmierci męża: Mogliśmy się jeszcze zestarzeć

Ewa Szykulska swojego męża Zbigniewa Perneja poznała w latach siedemdziesiątych. - Cały czas spędzaliśmy razem. Tworzyliśmy dom, który był najwspanialszym miejscem na ziemi - wyznała w programie "Co za tydzień".  Na ślub zdecydowali się dopiero po siedemnastu latach związku. Było to drugie małżeństwo aktorki. Jej pierwszym mężem był reżyser Janusz Kondratiuk. 

Ewa Szykulska straciła siostrę i męża
Ewa Szykulska straciła siostrę i mężaPIOTR MAZUR/ Agencja Wyborcza.pl

Ze Zbigniewem Pernejem Szykulska przeżyła 44 lata. Mężczyzna zmarł 25 grudnia 2021 roku. Aktorce do dzisiaj trudno pogodzić się z jego odejściem. - Samotność jest najgorsza. Mieliśmy przed sobą jeszcze trochę wspólnego czasu. Mogliśmy się jeszcze zestarzeć. We dwójkę starzenie mniej boli - wyznała w jednym z wywiadów.

Ewa Szykulska o samotności: Do pewnego momentu byłam silna

Dwa lata przed śmiercią męża aktorka doświadczyła innej straty. W 2019 odeszła jej ukochana siostra. Od tego czasu Szykulskiej doskwiera samotność. O swoich doświadczeniach opowiedziała niedawno w rozmowie z serwisem weekend.gazeta.pl.

- Nie jestem w stanie już tak bezwarunkowo kochać świata, bo mnie odtrącił. A może wystawił na próbę, zabierając mi bliskich. Wszyscy w życiu przechodzimy trudne momenty. Do pewnego momentu byłam silna, radziłam sobie, pomagałam innym. A teraz, gdy zostałam sama i gadam do siebie tak jak przedtem, okazało się, że to jest strasznie nudne. I smutne - wyznała. 

W pewnym momencie aktorka poczuła, że nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Zgłosiła się więc o pomoc do psychiatry. Wierzy w to, że w przyszłości jej stan się poprawi. - Choć łapczywie pożerałam życie, dalej cierpliwie oczekuję na jeszcze kilka dań. Bo lubię to życie chrzanione - powiedziała Szykulska.

Więcej o: