Ewa Szykulska to jedna z najzdolniejszych polskich aktorek. W tym roku kończy 75 lat. W 1971 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i od tamtej pory wciąż możemy oglądać ją na ekranie. Znana jest z takich produkcji jak "13 posterunek", "Lokatorzy" i "Dziewczyny do wzięcia". W ubiegłym roku pojawiła się w kilku produkcjach - między innymi w "Znachorze", "Przepustce", "Uwierz w Mikołaja".
Ewa Szykulska swojego męża Zbigniewa Perneja poznała w latach siedemdziesiątych. - Cały czas spędzaliśmy razem. Tworzyliśmy dom, który był najwspanialszym miejscem na ziemi - wyznała w programie "Co za tydzień". Na ślub zdecydowali się dopiero po siedemnastu latach związku. Było to drugie małżeństwo aktorki. Jej pierwszym mężem był reżyser Janusz Kondratiuk.
Ze Zbigniewem Pernejem Szykulska przeżyła 44 lata. Mężczyzna zmarł 25 grudnia 2021 roku. Aktorce do dzisiaj trudno pogodzić się z jego odejściem. - Samotność jest najgorsza. Mieliśmy przed sobą jeszcze trochę wspólnego czasu. Mogliśmy się jeszcze zestarzeć. We dwójkę starzenie mniej boli - wyznała w jednym z wywiadów.
Dwa lata przed śmiercią męża aktorka doświadczyła innej straty. W 2019 odeszła jej ukochana siostra. Od tego czasu Szykulskiej doskwiera samotność. O swoich doświadczeniach opowiedziała niedawno w rozmowie z serwisem weekend.gazeta.pl.
- Nie jestem w stanie już tak bezwarunkowo kochać świata, bo mnie odtrącił. A może wystawił na próbę, zabierając mi bliskich. Wszyscy w życiu przechodzimy trudne momenty. Do pewnego momentu byłam silna, radziłam sobie, pomagałam innym. A teraz, gdy zostałam sama i gadam do siebie tak jak przedtem, okazało się, że to jest strasznie nudne. I smutne - wyznała.
W pewnym momencie aktorka poczuła, że nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Zgłosiła się więc o pomoc do psychiatry. Wierzy w to, że w przyszłości jej stan się poprawi. - Choć łapczywie pożerałam życie, dalej cierpliwie oczekuję na jeszcze kilka dań. Bo lubię to życie chrzanione - powiedziała Szykulska.