W naszym kraju nie ma konkretnych przepisów dotyczących wychodzenia z psem na spacer w czasie zwolnienia. Dlatego też kwestia ta budzi takie wątpliwości. Eksperci radzą, by w sytuacji, gdy mieszkamy sami i nikt inny nie może zająć się zwierzakiem, porozmawiać o tej kwestii z lekarzem, który wystawia L4. Musi on wyraźnie zaznaczyć w zwolnieniu, czy musimy leżeć w łóżku, czy możemy chodzić. Zawsze kluczowe jest to, byśmy trzymali się wskazań lekarskich, a nie wykorzystywali zwolnienia jako pretekst do innych aktywności.
Nie istnieje lista aktywności dozwolonych i zakazanych w czasie zwolnienia chorobowego. Wiadomo jednak, że jeśli lekarz oznacza je kodem 1, oznacza to, że powinniśmy leżeć w łóżku. W takich przypadkach w razie kontroli ZUS-u czy pracodawcy musimy być w domu. Z kolei kod 2 oznacza, że możemy chodzić. Warto wspomnieć, że spacer z psem czy inna umiarkowana aktywność fizyczna mogą być wskazaniami lekarskimi. Najlepiej jednak jest mieć te zalecenia w formie pisemnej od lekarza.
Wątpliwości dotyczące tej kwestii nie są wcale nieuzasadnione. O takim przypadku jakiś czas temu w radiu TOK FM opowiadał Sebastian Szczurek regionalny rzecznik prasowy ZUS-u województwa opolskiego. Jak zdradził, pewna osoba przebywająca na zwolnieniu, nie została zastana przez kontrolerów w swoim mieszkaniu. Pracownik tłumaczył się potem, że był na spacerze ze swoim pupilem. I jak dodawał, jego wersję może potwierdzić... sam pies. - Tych przypadków jest naprawdę mnóstwo - zaznaczył rzecznik.
Zdaniem Szczurka w tych kwestiach zawsze należy zachować rozwagę. - Oczywiście ubezpieczony ma prawo do tego, aby załatwić swoje sprawunki czysto egzystencjalne, a więc wyjść po podstawowe zakupy do sklepu spożywczego, udać się do apteki czy na rehabilitację. Trudno jednak zaliczyć do tego robienie zakupów w mieście odległym o 100 kilometrów od miejsca zamieszkania lub w potężnym salonie meblowym - powiedział rzecznik.