"Owsianka? To dobre dla konia. Zboża mają wysoki indeks glikemiczny, szczególnie gdy są rozgotowane. Poza tym zawierają kwas fitynowy, który ma właściwości antyodżywcze. Błonnik z owsianki to jest błonnik niewchłanialny, który może 'porysować' wam jelita" - powiedziała dr Magdalena Cubała w jednym z nagrań na swoim Instagramie. Okazuje się, że ten mit powiela wiele osób, w tym - jak widać - także specjalistów.
Za takie rolki powinna być czerwona kartka, bo zawierają szkodliwe informacje i wywołują w ludziach strach. Coś obrzydliwego
- skomentował mgr Maciej Malinowski. Dietetyk w odpowiedzi na nagranie lekarki postanowił skonfrontować ten mit z faktami. By nie być gołosłownym, przedstawił badania naukowe, które potwierdzają prawdziwość jego słów.
W pierwszej kolejności rozprawił się z argumentami dr Cubały. - Płatki owsiane, które możemy kupić w sklepie, zazwyczaj mają niski bądź średni indeks glikemiczny. Jednak IG ma wady. Np. takie, że dotyczy pojedynczego produktu. A my nie jemy samych płatków owsianych, a robimy z nich owsiankę. I w praktyce wystarczy do nich dodać źródło błonnika, tłuszczów i białka, by stworzyć owsiankę przyjazną dla naszej glikemii - wyjaśnił. Zwrócił także uwagę na kwestię kwasu fitynowego. Stwierdził, że "to nie problem". - Oczywiście ma jakieś wady, ale całościowo wykazuje prozdrowotne działanie na organizm człowieka.
Wychodzi więc na to, że owsiankę jednak można jeść. Mało tego - naprawdę warto. Dietetyk wylistował całą masę zalet związanych z włączeniem tego dania do codziennego jadłospisu. Wśród nich znalazły się między innymi:
Uwaga: Oczywiście, podobnie jak wiele innych produktów, także owsianka może mieć negatywny wpływ na pewną grupę osób. Zrezygnować z niej powinny m.in. te uczulone na owies lub zmagające się z nadwrażliwością na gluten. Pamiętajmy, że jeśli mamy wątpliwości, czy daną rzecz możemy spokojnie spożywać, zawsze warto skonsultować je ze specjalistami. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.