Pojawienie się śniegu to z jednej strony radość, a z drugiej kłopot. Na śliskich drogach i chodnikach nietrudno bowiem o wypadek. Gdy wychodzimy rano z domu do pracy, ścieżki często nie są jeszcze odśnieżone, a do tego śliskie i pokryte lodem. Upadek na takim chodniku w najlepszym przypadku może skończyć się potłuczeniem, w najgorszym złamaniem ręki lub nogi.
Za stan chodników przy drogach publicznych odpowiada gmina albo miasto, a za chodniki na osiedlu zarząd osiedla, spółdzielnia mieszkaniowa lub wspólnota mieszkaniowa. Jeśli przewrócisz się na przystanku autobusowym, odpowiedzialność ponosi zakład komunikacji, który je użytkuje. Gdy już dojdzie do upadku i chcemy ubiegać się o odszkodowanie, należy skompletować odpowiednią dokumentację. Potrzebne ci będą zdjęcia miejsca upadku, rachunki potwierdzające koszty poniesione w związku z leczeniem oraz dokumentacja medyczna. Jeśli na skutek tej sytuacji nie mogłaś pracować, dołącz też zaświadczenie o zarobkach. Możesz ubiegać się wtedy o zwrot utraconego wynagrodzenia za pracę, której w czasie rekonwalescencji nie mogłaś wykonywać.
Ktoś widział twój upadek i zaoferował pomoc? Poproś tę osobę o dane kontaktowe i pisemne oświadczenie, że była świadkiem wypadku. Szanse na otrzymanie rekompensaty znacznie wzrosną. Zarządca ponosi odpowiedzialność na podstawie art. 415 Kodeksu cywilnego, a poszkodowany może wnieść o odszkodowanie na podstawie art. 444. To, ile otrzymasz pieniędzy, zależy od rodzaju obrażeń, czasu trwania leczenia oraz wieku. Jak podaje portal businessinsider.com.pl, odszkodowanie wynosi co najmniej 1-2 tys. zł. W wyjątkowych sytuacjach można jednak otrzymać nawet ponad 40 tys. zł rekompensaty.