W kościołach, restauracjach, na plaży... Mam serdecznie dość wrzeszczących dzieci

- Chociaż czasem już sama nie wiem, czy bardziej działają mi na nerwy dzieci, które nie potrafią się zachować, czy rodzice, którzy mają wszystko gdzieś i nie reagują kompletnie na nic. Ludzie, weekend czy wakacje nie zwalniają od ich wychowywania! - pisze Weronika w liście nadesłanym do naszej redakcji.
W kościołach, restauracjach, na plaży... Mam serdecznie dość wrzeszczących dzieci (zdjęcie ilustracyjne)
Studio.468 / shutterstock.com

Więcej listów do redakcji znajdziesz na Gazeta.pl

Czy dzieci mają prawo zachowywać się w miejscach publicznych zupełnie swobodnie, hałasując, śmiejąc się, krzycząc i biegając? Czy powinny jednak, podobnie jak dorośli, dostosować się do obowiązujących norm społecznych? Zdania na ten temat są bardzo podzielone. Nie dziwi więc fakt, że dyskusje na ten temat są zazwyczaj niezwykle ożywione. Ostatnio jedna z naszych czytelniczek przysłała do nas list, w którym poruszyła ten temat i podzieliła się kilkoma przemyśleniami.

Zobacz wideo Jak pokolenie "Z" wyobraża sobie ślub?

"Mam serdecznie dość wrzeszczących dzieci"

Ostatnio kilkukrotnie natrafiłam w sieci na listy innych osób oraz teksty na temat dzieci, które nie potrafią zachować się podczas mszy, a rodzice mimo wszystko usilnie przyprowadzają je do kościoła. Osobiście uważam, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. W kościołach, restauracjach, na plaży... Ja też już mam serdecznie dość wrzeszczących dzieci. Chociaż czasem już sama nie wiem, czy bardziej działają mi na nerwy dzieci, które nie potrafią się zachować, czy rodzice, którzy mają wszystko gdzieś i nie reagują kompletnie na nic. Szczególnie da się to odczuć podczas wakacji w nadmorskich kurortach. Ludzie, weekend czy wakacje nie zwalniają od ich wychowywania! 

Sama nie mam dzieci, więc ktoś może powiedzieć, że nie mam prawa się wypowiadać, ale ja uważam, że każdy ma prawo. Poza tym, mam wrażenie, że kiedyś dzieci nie były tak rozpuszczone i potrafiły być grzeczne w miejscach publicznych, a gdy zbytnio się rozszalały, rodzice natychmiast zwracali uwagę. Przynajmniej tak było w moim przypadku. A dziś? Hulaj dusza, piekła nie ma. Rodzice w telefonach, a dzieci puszczone samopas i nikt nie przejmuje się tym, że przeszkadzają innym. Prawdę mówiąc, wcale się nie dziwię, że powstaje coraz więcej hoteli "tylko dla dorosłych". Nie zdziwię się, jeśli powstawać będzie coraz więcej takich miejsc, np. kawiarnie i restauracje.

Weronika.

***

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o: