Więcej wiadomości przeczytasz na Gazeta.pl.
W 2014 roku Iryna Dovgan jako "Iryna spod słupa" stała się żywym dowodem na zbrodnie rosyjskich okupantów w Ukrainie. Po tym jak prorosyjscy separatyści przyłapali ją na pomocy ukraińskim wojskom, Dovgan trafiła do niewoli. Była bita, torturowana i poniżana przez wiele dni. Świat dowiedział się o tym, kiedy zbrodniarze wywieźli ją do centrum Doniecka. Najpierw obwiązali ją ukraińską flagą, a potem kazali jej stanąć pod "słupem hańby". Każdy, kto przechodził obok, miał przyzwolenie na bicie jej i poniżanie. Gdyby nie fotograf Mauricio Lima, który zrobił jej tego dnia zdjęcie, Iryna prawdopodobnie by nie przeżyła. Ale przeżyła. I chociaż ta historia zburzyła jej świat, stała się nowym początkiem.
Od 2019 roku Dovgan w ramach organizacji SEMA Ukraine pomaga kobietom, które tak jak ona, przeszły piekło. I nakłania je do mówienia o tym, co przeżyły. - W normalnym świecie nikt nie będzie obojętny na cierpienie kobiet. Dlatego nie milcz. Nie milcz, a będziesz bronią. Kiedy ktoś się dziwi, że ukraińskie kobiety otwarcie opowiadają o gwałtach, powinien liczyć się z tym, że mamy wojnę i walczymy o własne życie - podkreśla.
Do 61-letniej Galiny przyszli 19 marca 2022 roku. Od dwóch tygodni była sama. Córka z zięciem i wnuczką zdążyli uciec na początku miesiąca. Ona nie chciała uciekać. Tam był jej dom i jej życie. Jak dziś pamięta, że tego dnia było -5 stopni. Temperatura w domu prawie nie różniła się od tej na zewnątrz. Ubrała na siebie jak najwięcej ubrań, żeby nie zamarznąć. Nie było światła, zasięgu ani działającego telefonu. Tej nocy nie mogła usnąć.
Było ich tylko dwóch. Jeden stanął przy furtce, drugi wszedł do domu. - Miał czarną kominiarkę i kurtkę, do której przypięty był automat. Na pasku przyczepione magazynki do automatu i granaty. "Będę sprawdzać" powiedział. Ja tłumaczyłam im "Wasi już tu byli, sprawdzali". Ale nie słuchał - wspomina.
Galina wyszła na taras, kiedy chłopak - na oko niewiele ponad 20-letni - chodził po domu. Rozglądał się, jakby czegoś szukał. Potem zrozumiała: chciał się upewnić, że jest sama.
- Stałam na ulicy, kiedy po 15 minutach wyszedł do mnie i mówi: "pani wejdzie". Posłuchałam. Kiedy weszłam, usłyszałam rozkaz: "rozbieraj się". Zapytałam: "Po co? Zimno na zewnątrz, zimno w domu". Krótkim zdaniem powtórzył: "Rozbieraj się, albo będzie jeszcze gorzej" - wspomina.
Myślała tylko o tym, żeby jej nie torturował. Żeby śmierć przyszła szybko i bezboleśnie. Nie rozumiała, że nie przyszedł tam po to, aby ją zabić. Roztrzęsiona zdejmowała z siebie kolejne ubrania, a on dalej krzyczał. Przez strach nie czuła nawet zima. - Zostałam zupełnie naga. On miał takie radosne oczy. Patrzył na mnie i to mu dawało przyjemność. Był bardzo zadowolony z tego, że robię, co mi każe. Szturchał mnie automatem po plecach i pośladkach. A potem wyprowadził na zewnątrz - mówi.
Kiedy wyszli na ulicę, Rosjanin, który pilnował furtki, przestraszył się i uciekł. A jego kolega kazał jej na nago robić okrążenia wokół domu. Krzyczał tylko: "szybciej, szybciej". Później zaprowadził ją na rozłożoną kanapę. Tam leżał koc. - Kiedy zaczął się rozbierać, zrozumiałam czego ode mnie chce - wspomina.
Po tym wydarzeniu na wiele miesięcy została sama. Z nikim nie rozmawiała o tym, co ją spotkało. Nikogo nie prosiła o pomoc. - Przeżywałam wszystko w środku. Nawet nigdy nie płakałam. Tylko starałam się czymś zająć; kwiatami, roślinami. Potem zadzwonili do mnie z SEMA Ukraina. Porozmawialiśmy o tym przez telefon, Iryna zaprosiła mnie do siebie. Jestem za to bardzo wdzięczna. Dziewczyny wyciągnęły mnie z tego stanu, w którym byłam - podkreśla.
Szacuje się, że zaledwie 6 proc. Ukrainek decyduje się mówić o swoich traumatycznych przeżyciach. Większość kobiet próbuje udawać, że nic się nie stało, przeżywając swoją tragedię w ciszy. - Żyłam kilka lat w swojej traumie i nieszczęściu. Nigdy nikt mnie nie pytał o to, co się wydarzyło. Ale moja rodzina wszystko rozumiała, bo ja krzyczałam w nocy przez sen. Byłam zupełnie inna niż przed niewolą - podkreśla Iryna Dovgan. Kiedy na spotkaniu SEMA NETWORK zobaczyła kobiety, które przekształciły swoją traumę w rozwój pourazowy, zrozumiała, że musi działać.
Organizację SEMA NETWORK założył kongijski ginekolog, laureat Pokojowej Nagrody Nobla Dr Denis Mukwege, który razem z Nadią Murad walczył o to, by zaprzestano używania przemocy seksualnej jako narzędzia wojny i konfliktów zbrojnych. Gwałty wojenne odciskają piętno na życiu kobiet, ich rodzin i całej społeczności. To broń, która ma pomóc osiągnąć militarne i polityczne cele. A wciąż jest bagatelizowana.
Od 2019 roku Iryna w ramach ukraińskiego oddziału międzynarodowej sieci SEMA jednoczy i wspiera kobiety, które przeżyły koszmar. Pracują z psychologami i uczą osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej przekształcać swoją traumę w rozwój pourazowy. Ponadto dokumentują zeznania i informują społeczeństwo o zbrodniach okupantów. Dążą do tego, żeby osoby odpowiedzialne za przemoc seksualną trafiły przed sąd.
Iryna i Galina były bohaterkami trzeciego odcinka nowego sezonu "Kobieta na krańcu świata". Fundacja Martyny Wojciechowskiej UNAWEZA organizuje zbiórkę pieniędzy na rzecz organizacji SEMA UKRAINE. Można ją wesprzeć TUTAJ.