W "Mam Talent" usłyszała, że jest "produktem skończonym". Na scenę wróciła dopiero po dekadzie

Kaśka Sochacka to obecnie jedno z najgorętszych nazwisk w polskiej branży muzycznej. Po wydaniu debiutanckiej płyty zaczęła błyskawicznie podbijać listy przebojów, a na jej konto raz po raz wpadały kolejne nagrody. Zdobycie uznania wcale jednak nie przyszło jej łatwo. Zaczynała w popularnym talent show i choć zrobiła furorę, to jej autorskie piosenki dopiero dekadę później ujrzały światło dzienne.
Kaśka Sochacka
Kaśka Sochacka, Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.p

Kaśka Sochacka przyszła na świat 15 kwietnia 1990 roku we wsi Pradła na Śląsku. Muzyka towarzyszyła jej od dziecka. Jej tata gra na gitarze i trąbce, a mama prowadziła Zespół Pieśni i Tańca "Ziemia Kroczycka", w którym wraz z trójką rodzeństwa stawiała pierwsze kroki na scenie. – Jako najmłodsza z rodziny wychowałam się w tym świecie i ze wszystkiego czerpałam inspiracje. Im byłam starsza, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że muzyka jest tym, czym chciałabym się zajmować zawodowo. Wszyscy w domu zawsze bardzo we mnie wierzyli i mocno mnie wspierali – opowiadała w wywiadzie dla Vogue'a.

Zobacz wideo Grupa Perfect zaczynała z wokalistkami Alibabek w składzie [Popkultura Extra]

Kaśka Sochacka marzyła o byciu księdzem. Później została objawieniem 3. edycji "Mam Talent"

Zanim jednak to nastąpiło, Kaśka chciała zostać... księdzem. Wpadła na ten pomysł w wieku 5 lat podczas mszy świętej, bo zachwyciło ją, że ksiądz stoi na ambonie, śpiewa, a wszyscy patrzą na niego z podziwem. Kiedy mama wytłumaczyła jej, że to niemożliwe, była zdruzgotana, ale szybko zrozumiała, że to samo robią piosenkarki, więc wkrótce zmieniła marzenia co do swojej przyszłej profesji. Po ukończeniu szkoły średniej jednak nie od razu poszła za głosem serca. Najpierw rozpoczęła studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie i równocześnie rozpoczęła pracę nad kształceniem swoich umiejętności wokalnych.

Pierwszym przełomem na jej drodze do zostania gwiazdą muzyki był 2010 rok, gdy zdecydowała się wziąć udział w castingu do 3. edycji programu "Mam Talent". Powiedzieć, że poszło jej znakomicie, to jakby nie powiedzieć nic. Za swój występ otrzymała owacje na stojąco, a jurorzy nie mogli wyjść z zachwytu. – Przyszłaś taka skromna, taka absolutnie niepozorna i po prostu zrobiłaś coś takiego, że ja mogę ci tylko gratulować – mówiła Agnieszka Chylińska. – Jesteś dla mnie produktem skończonym, jesteś rewelacyjna – wtórowała jej niemniej rozanielona Małgorzata Foremniak. Nie trzeba wspominać, że przeszła do kolejnego etapu i ostatecznie dotarła aż do finału.

Popularny program przyniósł Kaśce Sochackiej kontrakt z wytwórnią. Dlaczego nie od razu wydała płytę?

Mimo że wielu wróżyło jej spektakularną karierę, to po talent show na pewien czas słuch o niej zaginął. Dopiero w 2013 roku przypomniała o sobie, wydając dwie autorskie piosenki "Czasu części pierwsze" i "Drzazga". Następnie wystąpiła w benefisie Dariusza Domańskiego w krakowskim Teatrze Ludowym u boku takich artystów jak Zbigniew Wodecki, Barbara Krafftówna czy Franciszek Pieczka, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że to droga, którą chce podążać. Kolejną przepustką do świata show biznesu miała być dla niej 7. edycja "Must Be the Music. Tylko Muzyka". I wszystko zanosiło się na to, że tym razem w końcu się uda. Podczas przesłuchań jej autorska piosenka zwróciła uwagę Pawła Jóźwickiego, który odpowiada za sukces Myslovitz czy Brodki. Gdy już było pewne, że dostała się do kolejnego etapu programu, odezwał się do niej z obiecującą propozycją. – Zdobył mój numer i zadzwonił z prośbą, żebym propozycje piosenek do drugiego etapu wysłała bezpośrednio do niego. Zrobiłam to – opowiadała w rozmowie z Onetem.

 

Choć udział w kolejnym muzycznym show zakończyła w momencie półfinałów, to zyskała znacznie więcej, bo kontrakt z wytwórnią Jazzboy. Zanim jednak podzieliła się pierwszymi efektami pracy w studio, minęły aż 3 lata. Dlaczego? – Wydawałoby się, że od podpisania papierów do wydania płyty droga będzie już prosta. W moim przypadku tak nie było – mówiła w tym samym wywiadzie, dodając, że w tym czasie nawarstwiło się w jej życiu sporo problemów, z którymi trudno było jej się uporać, więc nie miała głowy, by tworzyć. – Jazzboy nie napierał na mnie, moje maile przepadały bez odpowiedzi, a jakiekolwiek próby, które podejmowałam, żeby robić piosenki, rozchodziły się po kościach. Miałam sporo wątpliwości, czy się do tego wszystkiego nadaję – przyznawała szczerze. W tym czasie imała się różnych zajęć, stale jednak powracając do muzyki. W końcu zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę i zaczęła odnosić pierwsze, małe, ale jak znaczące dla niej sukcesy.

Wydała płytę i na start dostała dwa Fryderyki. Dziś Kaśka Sochacka nie przestaje zaskakiwać

Zaczęło się w 2017 roku od wydania piosenki "Trochę tu pusto", która w ekspresowym tempie podbiła serca słuchaczy, a 2 lata po premierze została wykorzystana w serialu "Zawsze warto" Polsatu, co tylko zwiększyło jej popularność. Stale pracowała również nad debiutanckim materiałem i stopniowo odkrywała kolejne karty. – Ta droga była niezwykle kręta i miała sporo punktów zwrotnych – mówiła. Nie ma się co temu dziwić, bo Kaśka jest artystką kompletną. Nie tylko śpiewa, ale również sama pisze teksty i komponuje, a wszystkiemu towarzyszy chęć dążenia do perfekcji. – Na początku miałam bardzo dużo takich obaw, ale odważyłam się pokazać tę najwrażliwszą część mnie. (...) Dzisiaj widzę jaką moc mają te piosenki, ile znaczą dla niektórych osób i chyba przestałam się już bać – przyznała wprost w Onecie.

W 2019 roku ukazała się jej EP-ka "Wiśnie", a tytułowy singiel błyskawicznie zawładnął listami przebojów. Prawdziwym przełomem był jednak dopiero 2021 rok, bo wtedy w końcu na rynku fonograficznym ukazał się jej pierwszy album studyjny "Ciche dni", który sprzedał się w setkach tysięcy egzemplarzy, zajmując 28. miejsce w rocznym zestawieniu. – Z perspektywy czasu widzę, że potrzeba mi było tych 7 lat. Gdyby ich nie było, nie byłoby tych piosenek – stwierdziła z przekonaniem w rozmowie z Vogue. Jej muzyka wzbudzała zainteresowanie nie tylko wśród słuchaczy, bo w tym samym roku utwór "Jeszcze" wykorzystał TVN w czołówce serialu "Tajemnica zawodowa". Niedługo później Kaśka została uhonorowana nagrodą O!Lśnienie, którą w całości przeznaczyła na rzecz pomocy Ukrainie, a także dwoma Fryderykami. 

 

Po 8 miesiącach uraczyła fanów kolejną muzyczną ucztą, tym razem wydając drugi w karierze minialbum "Ministory". Promowała go takimi hitami jak "Boję się o Ciebie" w duecie z Vito Bambino, który pokrył się platyną, czy "Niebo było różowe", który zdobył podwójny status platynowej płyty. Po chwilowej przerwie od pracy w studio, w trakcie której skupiała się na koncertowaniu i spotkaniach z fanami na żywo, rozpoczęła pracę nad drugim pełnowymiarowym krążkiem. Mimo to wciąż podsyca zainteresowanie, wypuszczając raz po raz kolejne poruszające utwory, takie jak chociażby "Dla mnie to już koniec", który nagrała wraz z Kortezem, czy "Całkiem nowa bajka" stworzony wraz z innymi artystami w ramach promocji filmu "Akademia pana Kleksa" w reżyserii Macieja Kawulskiego.

Więcej o: