Poprosiła Rydzyka o wsparcie finansowe. Nie tego się spodziewała. "Był ostatnią deską ratunku"

Ojciec Tadeusz Rydzyk w ostatnich latach mógł liczyć na ogromne wsparcie finansowe ze strony rządzących polityków. Okazuje się jednak, że on sam prawdopodobnie nie jest aż taki szczodry. O swoich doświadczeniach z kapłanem opowiedziała niedawno pewna kobieta.
Poprosiła Rydzyka o wsparcie finansowe. Nie tego się spodziewała
Poprosiła Rydzyka o wsparcie finansowe. Nie tego się spodziewała//Fot. Grażyna Marks / Agencja Wyborcza.pl

Ojciec Tadeusz Rydzyk to bez wątpienia jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w naszym kraju. To twórca i dyrektor Radia Maryja oraz Telewizji Trwam, a także prezes zarządu Fundacji Lux Veritatis. W przestrzeni publicznej redemptorysta znany jest od lat 90. ubiegłego stulecia. Dał się poznać jako przeciwnik Unii Europejskiej i zwolennik skrajnej prawicy.

Zobacz wideo Na co uważać na pierwszej randce?

Rydzyk czuje się ofiarą hejtu

Nie jest tajemnicą, że Rydzyk w ostatnich latach mógł liczyć na ogromne wsparcie finansowe ze strony państwa. Co ciekawe, redemptorysta często podkreśla, że nic nie ma. A wszelkie doniesienia na temat jego majątku uznaje za hejt. - Wszystkie wypowiedzi o rzekomych miliardach, które "PiS daje Rydzykowi", to kłamstwa. Powielany jest hejt, że "Rydzyk jeździ maybachami" i żyje jak miliarder - powiedział niedawno w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". I jak dodał, od prawie 30 lat zbiera wszystkie "nienawistne artykuły" na swój temat.

Poprosiła Rydzyka o pomoc. Nie tego się spodziewała

Jak wynika z opowieści kobiety, która podzieliła się swoimi doświadczeniami z reporterem portalu Goniec.pl, sam ojciec Rydzyk nie jest już taki szczodry. Jak zdradziła, ona i jej bliscy postanowili poprosić duchownego o wsparcie finansowe. W tamtym okresie pieniądze były im bardzo potrzebne. Chcieli sfinansować leczenie umierającej krewnej. Rydzyk nie był jednak zainteresowany pomocą.

Ja panu coś powiem. Trzy lata temu zmarła mi bratanica i ostatnią deską ratunku był on. Niech mi pan uwierzy, próbowaliśmy się do niego dodzwonić. Wie pan, co usłyszałam? Że jeżeli bym chciała nagrać film o nim, to on by wsparł

- wyznała kobieta. W tej sprawie napisaliśmy także prośbę do przedstawicieli Fundacji Lux Veritatis. Poprosiliśmy o skomentowanie słów kobiety. Jeśli otrzymamy odpowiedź, zaktualizujemy ten artykuł. 

Więcej o: