listy do redakcji
-
Teściowa nie daje jej żyć. "Ona ci tak dobrze nie nagotuje, jak mamusia"
Bywają teściowe, które są jak czyste złoto. A zdarzają się i takie, które najchętniej widywalibyśmy raz na kilka lat. Do tej drugiej grupy należy nasza czytelniczka Kasia, która postanowiła podzielić się swoimi przeżyciami i poprosić o poradę. "Jak tylko pierwszy raz poznałam moją przyszłą teściową, wiedziałam, że nie będzie z nią lekko" - zaczęła.
-
Wasz głosNie chodzi co tydzień do kościoła, ale Wielkanoc świętuje "po bożemu"
Wielkanoc, w trakcie której wiele polskich rodzin sporą część swojego czasu poświęci na rozważania duchowe, za pasem. Zdarza się, że nawet ci, którzy nie bywają w kościele regularnie, nie ominą mszy w Wielki Tydzień lub przynajmniej święcenia pokarmów. Do takich osób należy nasza czytelniczka Natalia, która w liście do redakcji podzieliła się swoimi przemyśleniami o tradycji.
-
Bycie matką to umiejętność ciągłej zmiany planów. "Nikt mnie na to nie przygotował"
"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach" - powiedział Woody Allen. I sens tego zdania w szczególności odkrywają rodzice małych dzieci. Należy do nich nasza czytelniczka. Kasia postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi tego, jak wygląda planowanie czegokolwiek, mając na pokładzie trzylatka.
-
Prezent od teściowej zniszczył jej święta. "No wprost nie mogłam na nie patrzeć" [LIST]
Święta w gronie rodzinnym to dla wielu osób wspaniały czas. Problematyczne bywają jednak relacje z teściowymi. Co roku w tym przekonaniu utwierdza się nasza czytelniczka Milena. "Z gulą w gardle otwierałam swój prezent od teściowej" - napisała w liście do redakcji.
-
Kupiła mężowi praktyczny prezent na święta. Usłyszała, że to "seksistowskie" [LIST]
Święta za pasem i wiele osób już rozgląda się za prezentami dla najbliższych. W wyszukiwarkach coraz częściej wpisujemy: "prezent dla osoby, która wszystko ma". Taką też zagwozdkę co roku ma nasza czytelniczka Kasia. Szczególnie po jednej przykrej sytuacji.
-
"Mąż pnie się po szczeblach kariery, a moja leży i kwiczy, bo muszę siedzieć z dzieckiem" [LIST]
Gdy na świecie pojawiają się dzieci, życie par mocno się zmienia. Często wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami, a także koniecznością zawierania kompromisów. Niestety te nie zawsze satysfakcjonują obie strony. Przekonała się o tym nasza czytelniczka, która anonimowo postanowiła opowiedzieć o swojej sytuacji.
-
"Mój mąż to fanatyk grzybobrania. Nie było wakacji, bo urlop przeznaczył na łażenie po lesie" [LIST]
Jesienią wiele osób chowa się w domu pod kocykiem. A reszta? Kiedy tylko może leci do lasu. "Zrywa się bladym świtem, pakuje do auta i jedzie dłubać w ziemi. Potem przywozi cztery kosze grzybów. [...] Z jednej strony to dobrze: skoro jesienią praktycznie nie mam męża, to chociaż się nie nudzę, jak muszę to wszystko przerobić" - napisała nasza czytelniczka w liście do redakcji.
-
"Rodzina wpraszała się co mnie co weekend. Zaczęłam wystawiać rachunki i już mnie nie nękają" [LIST]
W wielu domach goście są mile widziani. Gorzej, gdy ich wizytom nie ma końca. "Na początku czuliśmy się naprawdę dobrze. Do czasu, aż zaczęli wpraszać się do nas co weekend. Całe lato musiałam tyrać w kuchni! A jak powiedziałam, że jadę na dwutygodniowe wakacje, to się prawie poobrażali" - napisała nasza czytelniczka w liście do redakcji.
-
"Mieszkam koło kościoła i mam tego dość. Te dzwony dudnią jeszcze przed 7 rano!" [LIST]
Każdego dnia, a w szczególności w niedzielę w polskich miastach i wsiach rozlega się dźwięk dzwonów kościelnych. Czasem jeden, a czasem kilka razy dziennie. Dzięki temu wierzący słyszą nawoływanie Boga. Problem w tym, że nie każdy tego nawoływania sobie życzy. "Przecież każdy parafianin wie, w jakich godzinach są msze. Po co informować o tym tych, którzy mają to totalnie w nosie?" - napisała nasza czytelniczka Ilona liście do redakcji.
-
"Wybudowałam dom w górach, żeby uciec od ludzi. Teraz cała rodzina zjeżdża się na wczasy" [LIST]
Najlepsi goście to tacy, którzy wyjeżdżają po trzech dniach? Dla naszej czytelniczki Marty najlepiej, gdy w ogóle się nie pojawiają. W Warszawie zostawiła dotychczasowe życie i uciekła w góry. "Rodzina, która postawiła na mnie krzyżyk, nagle zaczęła organizować pielgrzymki do mojego domu" - żali się w liście do redakcji.
-
"Moja przyjaciółka to bogolka. Ciągle trajkocze o wyjazdach i zakupach. A ja ledwo ciągnę od 1 do 1"
Relacje z przyjaciółkami bywają cukierkowe, jednak nie brakuje też wyzwań. Przed takim stoi nasza czytelniczka, która nie zdradziła swojego imienia. "Przyjaźnimy się z Eweliną od podstawówki. Zawsze byłyśmy nierozłączne. [...] Potem poznała faceta" - napisała w liście do naszej redakcji.
-
"Mam 28 lat i nie chcę pracować od 9 do 17. Nie mam na nic siły, a nie stać mnie nawet na kawalerkę"
"Każdego dnia wstaję bladym świtem, ogarniam się, wsiadam w autobus i jadę do pracy. Podróż zajmuje mi godzinę, bo - wiadomo - korki. W drugą stronę to samo. Praca na pełny etat, więc pół dnia mi ucieka między palcami. Wracam i... zalegam na łóżku. Nie mam sił po takim dniu" - napisała w liście do redakcji nasza czytelniczka Asia.
-
"Niektórzy wydają się w ogóle nie mieć wyczucia. Co to za moda? No nie wypada"
Gdy mijamy obcych ludzi na ulicy, często przyglądamy się ich ubraniom. Czasem nie sposób nie zatrzymać wzroku na stylizacji, w naszym odczuciu, bardzo atrakcyjnej - albo wręcz przeciwnie. To właśnie z tą drugą kwestią zwróciła się do nas nasza czytelniczka Gosia. "Co to za moda? Skąd to się wzięło?" - napisała w liście do redakcji.
-
"Marzę o tym, żeby nie pracować. Mama mówi, że uzależnię się od męża" [LIST]
"Mój mąż zarabia naprawdę dobrze i zapowiada się, że jego kariera rozwinie się jeszcze bardziej. To, co ja dostaję od mojego pracodawcy, wystarcza zaledwie na opłacenie rachunków i podstawowe zakupy. Pieniądze na większe inwestycje, remonty, samochód lub wakacje idą z konta męża. W mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli, czy naprawdę muszę wracać do pracy" - napisała nasza czytelniczka Patrycja w liście do redakcji.
-
"Nie umiem wybrać między mężem a kochankiem. Nikt nie rozumie, że kocham i jednego, i drugiego" [LIST]
Zdarza się, że miłość jest prosta i niczym niezagmatwana. Nieraz jednak potrafi spłatać nie lada figla. Na własnym przykładzie przekonała się o tym nasza czytelniczka Beata. Do jej życia uczucie wdarło się zupełnie nieoczekiwanie. Teraz nie potrafi wybrać pomiędzy mężem a kochankiem.
-
"Zasugerowałam teściowej, żeby poszła do pracy, to nie będzie się tak nudzić. No i się zaczęło" [LIST]
Relacje z teściowymi bywają różne. Wiele osób ceni swoje bardziej, niż złoto. Inni woleliby widywać się z nimi jak najrzadziej. Problem pojawia się wtedy, gdy mieszkają w jednym domu. Tak to wygląda u naszej czytelniczki, która zagęściła nieco atmosferę w rodzinie. "Jest ewidentnie znudzona brakiem obowiązków, więc chodzi i zagląda. Tu łyżki nie odłożyłam do zlewu, po co szklankę po wodzie myję, jak można w niej jeszcze herbatę zrobić. Gdy pojawiło się dziecko, zrobiło się jeszcze gorzej. [...] W końcu nie wytrzymałam".
-
Mąż Kamili szykuje się na podwyżkę cen prądu. "Wpadł w paranoję. Nie będę czytać przy świecy!" [LIST]
Od lipca wprowadzone zostały dość wysokie podwyżki cen prądu. Wielu Polaków zaczęło więc szukać pola do oszczędzenia choćby najmniejszej kwoty. Na własnym przykładzie przekonała się o tym nasza czytelniczka Kamila. "Telewizor musi być ustawiony na najniższą jasność. To nic, że jak oglądamy jakieś 'ciemne' seriale, to trzeba się przyglądać i psuć wzrok" - poskarżyła się.
-
Mąż powiedział: "My się dusimy". Najpierw byłam przerażona, a potem zaproponowałam skok w bok
Małżeństwo wymaga pewnych kompromisów. Te nieraz dotyczą spraw zawodowych albo zmiany przyzwyczajeń, a zdarza się, że docierają także do łóżka. Nasza czytelniczka Edyta zdradziła, że razem z mężem od lat żyją w otwartym związku. Jednak nie wszystkim stronom taki układ pasuje.
-
Nikt nie chce wynająć jej mieszkania, bo ma psa. "Mój Misiek jest wybitnie potulny"
Wiele osób nie wyobraża sobie życia bez psów. Kłopot pojawia się, gdy chcą wynająć mieszkanie. Okazuje się bowiem, że nie każdy właściciel życzy sobie, by w jego domu przebywały zwierzęta. Problem ten na własnej skórze poznała nasza czytelniczka Ewelina.
-
"Na wakacje latam wyłącznie za granicę. U nas wszędzie drożyzna, parawany i narzekający Polacy"
Wakacje to czas wyjazdów. Wielu Polaków decyduje się na spędzenie urlopu nad Bałtykiem albo w górach. Do takich osób zdecydowanie nie należy nasza czytelniczka Anna. "Teraz latam tylko i wyłącznie za granicę i wszystkim to polecam. Nie stać? Jak stać na wyjazd nad morze, to i na zagraniczny nie zabraknie kasy. Przecież to wychodzi na to samo, a nawet i lepiej" - napisała w liście do redakcji.
-
"Jadę na wakacje z przyjaciółką. Teściowa w szoku: Ale jak to? Zostawisz dziecko samo?!"
Wakacje to czas odpoczynku. Od pracy, od obowiązków, a czasem także od najbliższych. Nasza czytelniczka Asia postanowiła naładować baterie i pierwszy raz od lat wyjechać gdzieś bez męża i syna. "Dowiedziałam się, że teściowa rozpowiada po rodzinie i sąsiedztwie, że 'wyrodna matka jedzie się bawić, a biedny mąż zostaje z dzieckiem'. Krew mnie zalewa" - czytamy w liście do redakcji.
-
Zabrali na wesele swoje "psie dziecko". "Postanowił załatwić się tuż przy wiejskim stole"
Wesele bez dzieci już praktycznie nikogo nie dziwi. Pary często decydują się na zapraszanie tylko dorosłych gości i wiele osób im przytakuje - wszak głośna wielogodzinna muzyka i litry przelewającego się alkoholu to niekoniecznie najlepsze okoliczności dla maluchów. A dla psów? Zastanawia się nad tym nasza czytelniczka Iwona.
-
"Mam 32 lata, zarabiam 6 tys. i samotnie wychowuję syna. Ledwo wiążę koniec z końcem" [LIST]
"Każdego dnia budzę się z obawą, że znów wpadnie jakiś wydatek. Że mój pełnoletni już samochód nie odpali, że kran zacznie przeciekać, że syn się rozchoruje i po raz kolejny trzeba będzie zostawić 200 zł w aptece albo, że znów będzie zrzutka na prezent urodzinowy dla koleżanki z pracy. Dla mnie każda dyszka ma znaczenie, a co dopiero stówa. Bo jak się wynajmuje kawalerkę za połowę wypłaty, to robi się naprawdę średnio" - napisała nasza czytelniczka Asia w liście do redakcji.
-
"Powinienem przynosić pieniądze do domu, a zarabiam mniej niż żona. Jest mi wstyd przed kolegami"
W głowach wielu osób wciąż tkwi przekonanie o tym, że to mężczyzna powinien zapewnić byt swojej rodzinie. Nieraz jednak to żona zarabia więcej. I co wtedy? Niektórym taki układ zupełnie nie przeszkadza, dla innych to spory problem. "Przy każdym spotkaniu rodzinnym modlę się, żeby udało się ominąć ten temat, bo nie wiem, przed kim większy wstyd - przed moimi rodzicami czy teściami" - napisał w liście do redakcji nasz czytelnik.
-
Rozwiodłem się z żoną, teraz chcę do niej wrócić. "Wpakujesz się w to samo g***o, od którego uciekłeś"
Relacje pomiędzy małżonkami bywają naprawdę napięte. Nieraz kończą się rozwodem. Nieczęsto jednak zdarza się, że po latach myślimy o powrocie. W takiej sytuacji znalazł się nasz czytelnik Radek. "Złe wspomnienia bledną i zastanawiam się, czy to możliwe, że ona się zmieniła i że nie wróci do starych nawyków. Odbudowanie rodziny to moje marzenie, ale boję się o obecną partnerkę" - napisał w liście do redakcji.
-
"Jestem już po 60 i mam dość. Tego usługiwania mężowi, tego bycia na każde zawołanie dzieci" [LIST]
Rola kobiety w rodzinie bywa wymagająca. Nieraz, dosłownie i przenośni, odbieramy sobie od ust, by nakarmić innych. O sobie często zapominamy. Doskonale wie o tym nasza czytelniczka Małgorzata, która postanowiła zmienić coś w swoim życiu. "Całe życie ciężko pracowałam, żeby inni mieli lżej, teraz, na emeryturze, to ja z tego życia zamierzam pokorzystać" - wyznała w liście do redakcji.
-
Nie chcą ochrzcić Amelki, a Frania z religii wypisali. Przez tę dziwną modę będą się smażyć w piekle
- Muszę się gdzieś wyżalić, bo zaczynam powoli tracić nerwy. Starałam się wychować swoje dzieci w miłości do Boga, w duchu wiary katolickiej. Modliliśmy się często razem, co niedziela chodziliśmy do kościoła. Wraz z mężem tłumaczyliśmy Radkowi po co jest dziesięć przykazań, czytaliśmy przypowieści biblijne. W wieku kilkunastu lat miał swój mały bunt, ale szybko mu przeszło - pisze Danuta w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Wynajęli mieszkanie i przestali płacić. Miesiąc nie mogłem się ich pozbyć"
- Wynająłem mieszkanie parze, która wydawała się być uczciwa. Mówili, że od września zaczynają studia w Warszawie i nieco wcześniej chcą zaaklimatyzować się w nowym mieście. Uwierzyłem im, bo wydawali się naprawdę w porządku. Niestety, nie podpisałem z nimi żadnej umowy u notariusza. Miałem jedynie świstek papieru, który w świetle prawa nic nie znaczył - pisze w liście do redakcji Robert, który miał ogromny problem z wynajmującymi jego mieszkanie.
-
,,Nie stać mnie na takie życie, jakie prowadzą moi znajomi. Nie wiem już co robić, jak im o tym powiedzieć?"
Życie studenckie kojarzone jest z oszczędzaniem na wszystkim, na czym tylko się da. Na jedzeniu czerstwego chleba do następnej wypłaty. Jednak okazuje się, że nie u każdego tak to wygląda. Studentów coraz częściej nadal utrzymują rodzice, płacą im za mieszkanie, wyżywienie i inne zachcianki. Co zrobić kiedy nasi znajomi wciąż żyją na "garnuszku u mamusi'', a nas zwyczajnie nie stać na takie życie? - takie pytanie zadaje Karolina w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
Rodzice nie chcą dołożyć się do naszego wesela. Powiedzieli, że nie dadzą "ani grosza". "Nie rozumiem tego"
Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę wyjść na roszczeniową córkę, która za wszelką cenę chce wyciągnąć od rodziców kasę. Jestem z Michałem już pięć lat, zaręczyliśmy się i w tym roku planujemy wesele. Oboje jesteśmy po studiach i pracujemy w korporacjach. Nie zarabiamy jakoś tragicznie mało, ale nie są to też kokosy. Moi rodzice natomiast od lat prowadzą dobrze prosperujący biznes i pieniędzy im nie brakuje - pisze Sonia w liście nadesłanym na naszą skrzynkę redakcyjną.