lenistwo

  • Znaki zodiaku, które są leniwe z natury. Wolą kanapę niż ambitne cele

    Znaki zodiaku, które są leniwe z natury. Wolą kanapę niż ambitne cele

    Niektóre znaki zodiaku mogłyby bez wyrzutów sumienia spędzać długie godziny na kanapie. Astrologia od lat łączy je z potrzebą spokoju, wygody i wolniejszego tempa. Właśnie te cechy sprawiają, że część znaków bywa uznawana za najbardziej leniwe.

    Wróżka Kaia,
  • Trzy najbardziej leniwe znaki zodiaku. Są prawdziwymi mistrzami w miganiu się od obowiązków
  • To najbardziej leniwe znaki zodiaku. W ich przypadku nicnierobienie powinno być dyscypliną sportową
  • 'Sprząta za nie roomba, thermomix gotuje obiady. Moje koleżanki to leniwe panie domu'

    "Sprząta za nie roomba, thermomix gotuje obiady. Moje koleżanki to leniwe panie domu"

    "Jeśli chodzi o thermomixa, to nie chciałabym takiego luksusu za żadne pieniądze. Nie dość, że i tak trzeba pokroić i obrać wszystkie warzywa, to jeszcze sprzęt zajmuje pół blatu i później trzeba go umyć. Przecież równie dobrze mogę to wszystko wrzucić do garnka" - pisze Anna w liście do redakcji.

    Nadesłane do redakcji,
  • Te znaki zodiaku są leniwe. Wolą wykorzystać czas na robienie tego, co lubią. Obowiązki mogą poczekać
  • Znaki zodiaku od pracowitego do najbardziej leniwego. Do którego grona należysz?

    Znaki zodiaku od pracowitego do najbardziej leniwego. Do którego grona należysz?

    Od niezwykle pracowitych do tych, którzy całe dnie wolą spędzać na kanapie. Każdy znak zodiaku jest inny, a wszystko jest zapisane w gwiazdach. Niektóre z nich żyją pracą i uwielbiają w pełni poświęcać się swoim obowiązkom. Pozostałe robią to z przymusu, bo najchętniej by tego nie robili. Oto lista od najbardziej pracowitego do najbardziej leniwego znaku zodiaku.

    WiCi,
  • Czy to starość? Przygody już mnie tak nie nęcą

    Starość. Tu wcale nie chodzi o zmarszczki czy fizyczną niemoc. Starość to stan umysłu, to przejście w tryb wygodnictwa, to rezygnacja z przygody na rzecz tego, co sprawdzone i przewidywalne. Analizując swoje podejście do życia, zastanawiam się - starzeję się czy jestem tylko leniwa?

    Magda Acer,
  • A może by tak wyhodować w sobie lenia?

    W ostatni weekend nie robiłam NIC. Słownie NIC. W sobotę pomógł mi w tym kac. A w niedzielę pomogłam sobie sama.

    Anka Rączkowska,
  • Moje spotkanie z Wielkim Niechciejem

    Zaczyna się niewinne. Nie chce mi się, zrobię potem. Jutro. Może w przyszłym tygodniu. Albo wcale nie zrobię, bo to chyba nie jest aż takie ważne. A potem niechcenie wszechogarnia. I jak tu żyć?

    Gosia Tchorzewska,
  • 10 (nie)ważnych powodów, żeby nie przyjść do pracy

    10 (nie)ważnych powodów, żeby nie przyjść do pracy

    Są takie dni, że "choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów ", to i tak nie zaciągną nas do roboty. Na szczęście wśród dwudziestu sześciu dni urlopu są cztery klejnoty koronne. Cztery dni urlopu na żądanie, specjalnie stworzone na takie okazje. Kolokwialnie zwane są "kacowym", ale oprócz tego oczywistego powodu: są też inne, równie ważne przyczyny nieprzyjścia do pracy.

    Biurwa,
  • Szanuj pracę - patologiczne obrazki z urzędniczego życia

    Szanuj pracę - patologiczne obrazki z urzędniczego życia

    "Szanuj pracę" - tę radę usłyszałam na początku swojej urzędowej drogi (przecież nie napiszę, że kariery) od zaprawionego w biurokratycznych bojach kolegi. "Szanuj pracę" padło, gdy wyskoczyłam z propozycją szybkiego rozwiązania problemu. Okazało się, że swoim podejściem i postępowaniem niebezpiecznie zawyżam wypracowane przez lata standardy. Problem musi dojrzeć, sprawę trzeba przetrawić a pismo musi nabrać urzędowej mocy (czyli poleżeć i skruszeć jak dziczyzna).

    Biurwa,
  • Spowiedź leniwej matki - bo w dwie minuty można tyle rzeczy zrobić

    Być może kiedyś moja metoda okaże się tą złą. Być może pożałuję. Nie wykluczam. Już dawno przestałam o czymkolwiek i kimkolwiek myśleć, że na pewno i że tu już się na bank nie mylę (im więcej takiego myślenia, tym większe potem zdziwko przy oczywistej porażce, nieprawdaż).

    Aleksandra,