listy do redakcji
-
Pracują, zarabiają, a nie stać ich na wakacyjny wyjazd. Internauci: "Na wakacjach to byłem z 15 lat temu"
W drugiej połowie czerwca napisała do nas jedna z czytelniczek. Ewa żaliła się, że przez obecną sytuację w Polsce po raz pierwszy nie stać jej partnera na wakacyjny wyjazd - pomimo tego, że uczciwie pracują i zarabiają. Dodała też, że nie mają jeszcze dziecka i starają się odkładać pieniądze na własne mieszkanie. Jej list wywołał ciekawą dyskusję.
-
Martwię się o mamę. Na środku salonu urządziła kapliczkę i codziennie się modli
Mama na środku salonu rozłożyła dywanik i urządziła kapliczkę, przy której codziennie klęczy i się modli. Nie jest to dla mnie powód do żartów, ponieważ realnie obawiam się o jej zdrowie. Chodzi do kościoła codziennie, a zdarza się, że i po dwa razy dziennie. W domu leci Telewizja TRWAM od rana do wieczora - pisze w liście do naszej redakcji zaniepokojona Justyna.
-
"Mąż nie chce jechać ze mną wakacje. Stwierdził, że wolałby spędzić tydzień sam w środku lasu"
Miniony rok był dla nas obojga bardzo wymagający. Urodziłam drugie dziecko, ale już po kilku miesiącach musiałam wrócić do pracy. Mieliśmy sporo wydatków, więc oboje z mężem braliśmy nadgodziny. Przy dzieciach pomagali głównie moi rodzice. Teraz jest trochę lepiej, zbliżają się wakacje więc pomyślałam, że powinniśmy wyjechać gdzieś całą rodziną. Najlepiej jakieś all-inclusive w ciepłe kraje, żeby nie martwić się o nic i leżeć do góry brzuchem. Mój mąż jednak oznajmił, że nigdzie się nie wybiera - pisze w liście do naszej redakcji Patrycja.
-
Rodzice zmuszają mnie do zorganizowania wesela. Mama zaczęła za mnie układać listę gości. Wyobrażam sobie, jaką histerię urządzi
Odkąd pamiętam, nie pociągały mnie huczne zabawy na trzysta osób, biała, koronkowa suknia, welon, i spotkania z ciotkami z zagranicy, których nawet nie kojarzę. Nie mówiąc już w ogóle o rzucaniu bukietem, oczepinach, wodzireju weselnym i tych wszystkich zabawach, które po prostu wywołują u mnie odruch wymiotny. Wesela nie są imprezami w moim klimacie, nigdy nie były i nie będą. Całe szczęście mój narzeczony podziela to zdanie. Czego niestety nie mogę powiedzieć o mamie i tacie - pisze Nina w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
Zażądali od nas 7 tysięcy na start. Wynajęcie mieszkania w dużym mieście jest po prostu niemożliwe!
Postanowiłam napisać, ponieważ obecna sytuacja coraz bardziej mnie dobija. Nie sądziłam, że poszukiwanie wspólnego mieszkania do wynajęcia z chłopakiem graniczy z cudem, a jednak przekonałam się o tym osobiście. Tzn. owszem - dość często słuchałam opowieści znajomych o tym, jak to trafiają na 19-metrowe klitki za ponad trzy tysiące miesięcznie, ale nie spodziewałam się, że jest to aż tak powszechne - pisze w liście do naszej redakcji Milena z Warszawy.
-
Mój brat ma 30 lat i nie ogarnia życia. Rodzice każą mi do niego dzwonić i pytać, czy zjadł obiad
Miarka się przebrała, kiedy mama zadzwoniła do mnie z prośbą, bym odezwała się do brata i zapytała, czy zjadł dzisiaj obiad. Mówimy tu o 30-letnim mężczyźnie. Rodzice wydzwaniają do mnie i chcą, żebym była jego dożywotnią opiekunką - pisze w liście do naszej redakcji Paulina.
-
Mam gdzieś, czy się obrażą. Na komunię dam chrześnicy 1000 zł. I tak uważam, że to dużo
- To wcale nie dzieciom, a rodzicom poprzewracało się w głowach! Współczesne polskie komunie coraz bardziej przypominają wesela. Organizują wystawne przyjęcia komunijne na zasadzie "zastaw się, a postaw się", a później oczekują, że goście będą wypruwać sobie żyły, żeby spłacić im to z nawiązką - pisze czytelniczka w liście wysłanym do naszej redakcji.