aborcja
-
Jestem katoliczką i przeciwniczką aborcji, ale nie chcę jej rygorystycznego zakazu
Jestem zdania, że aborcja jest wielkim złem. Ale pozwolenie lub zakaz aborcji nie są mi do niczego potrzebne. Tak jak wszystkim innym obrońcom życia poczętego. Po co więc taka ustawa? Przymus w delikatnej materii ducha zawsze obnaża bezsilność.
-
W Szwecji wykonuje się około 36 tysięcy legalnych aborcji rocznie. Rząd znalazł na to sposób
Według danych Szwedzkiej Rady Zdrowia i Opieki Społecznej tylko w 2014 roku w całej Szwecji dokonano 36,6 tys. legalnych aborcji. Na życzenie matki zabieg przeprowadza się do 18. tygodnia ciąży. Później - do 22. tygodnia - wyłącznie w przypadku zagrożenia życia dziecka lub kobiety. Liczba aborcji dokonywanych w Szwecji wciąż rosła. Aby przeciwdziałać temu zjawisku, rząd podjął dość niekonwencjonalne kroki.
-
Dziewczyna z embrionami. Zapałki są takie passé
To, że sztuka czerpie inspirację z wydarzeń fizjologicznych nie jest niczym nowym. Któż nie słyszał o frapujących rzeźbach z kału czy krucyfiksie zanurzonym w moczu. Wystawa ręcznie lepionych embrionków, wypalanych w piecu i mrożonych, dołącza do zacnego grona. Pytanie, czy Zofia Lohr chce coś przekazać, czy raczej liczy na to, że wreszcie ktoś o niej usłyszy?
-
Każdy powinien zobaczyć zdjęcia dziecka "uratowanego" przez profesora Chazana!
"Mam wrażenie, że ci wszyscy, którzy potępiają aborcję w takich wypadkach to ludzie, których wyobrażenie o upośledzonych dzieciach to jest wizja sympatycznego Maciusia z >>Klanu<<" - nasza Czytelniczka ostro rozprawia się z tymi, którzy pomstują na pokazywanie zdjęć zdeformowanego noworodka.
-
Absurd absurdem absurd pogania
A gdyby tak złota rybka mogła spełnić trzy życzenia - może warto by ją poprosić, by szereg zdarzeń, które przyszło nam ostatnio obserwować okazał się okrutnym żartem Internetów? Chyba tego życzyłaby sobie nasza Czytelniczka...
-
Znów główne role grają mężczyźni
Kobieta, której profesor Chazan uniemożliwił dokonanie aborcji, urodziła potwornie zdeformowane dziecko, które będzie teraz umierało. Sprawa budzi - nic dziwnego! - ogromne emocje, ale gdy obserwuję toczącą się dyskusję uderza mnie coś innego: dramat rozgrywa się w męskim świecie, kobiety grają tu role drugoplanowe.
-
Jestem za aborcją, a przeciwko nienawiści do własnych dzieci
Ostry, zadziorny list naszej Czytelniczki zapewne wywoła burzę. Ale takie właśnie zdaje się być jej założenie. Jak śpiewał jeden pan: "a po burzy przychodzi spokój". Może przyjdzie?
-
Kazali jej urodzić, a mogli przecież ukamienować
W takiej Somalii na przykład zgwałconą trzynastolatkę można zatłuc na śmierć, zaś ledwie pięćset lat temu palenie na stosie było jedną z praktyk radzenia sobie z kobietami, które wydają na świat zdeformowane płody. Na szczęście żyjemy w Polsce, w XXI wieku, tu nie ma mowy o żadnym zabijaniu.
-
Patrz, jaką miałam fajną aborcję!
Koleżanki podrzuciły mi link do filmu. Sympatyczna młoda kobieta, trochę speszona, ale przez większość czasu jednak uśmiechnięta zaprasza widzów na zabieg usunięcia swojej ciąży. I wtedy mną zatrzęsło. Nie, nie z oburzenia.
-
O pani Bratkowskiej, mam nadzieję, merytorycznie
Aleksandra i Rączka wypowiedziały się w sprawie Bratkowskiej (tak już chyba należy o tym mówić i pisać?). Fala różnorakich opinii przetoczyła się przez komentarze pod oboma tekstami. Pojawiły się również sugestie, że nie wszyscy, co się wypowiadają, w ogóle widzieli przyczynek do dyskusji: program z udziałem bohaterki skandalu. I w tej właśnie sprawie napisał do nas Czytelnik.
-
O praniu, czyszczeniu piekarnika i malowaniu paznokci. Bo przecież nie o Katarzynie Bratkowskiej
Jeszcze nie zwariowałam. Wszak dobrze wiem - mam wypraktykowane - że teksty na tematy feministyczno-polityczno-aborcyjne zwykle powodują co najmniej zamieszanie. Po co mi to? Wymiana obelg i ogólne obrzucanie się błotem pod moim nazwiskiem? Ej, zaraz, przecież mogę pisać co zechcę. Najwyżej po fakcie użyję któregoś ze słów-kluczy. Jak LAPSUS. Albo SARKAZM. Albo NIE DOCZYTAŁAM. Prawda?