dobroczynność

  • Internet bombarduje nas apelami o pomoc. Jak najlepiej (dla siebie i innych) reagować?
  • Kolacja zakrapiana splashem

    Facebook zalały strugi lodowatej wody z wiader, wylewanej na głowy kolejnych znajomych. Oraz filmiki przedstawiające amerykańskich celebrytów po kolei poddających się torturze kubła lodu. O co chodzi, do diaska? Czy to ta sama akcja w polskiej i zagranicznej odmianie? Otóż jest pewna zasadnicza różnica: jedno to dość niemądra zabawa, drugie służy realnej pomocy w poważnej sprawie.

    Natalia Sosin,
  • Bierz forsę i w nogi! A tak serio - to może podziel się z kimś
  • Lajki czasami pomagają - wesprzyjcie akcję, w której klikam równa się pomagam

    Lajki czasami pomagają - wesprzyjcie akcję, w której klikam równa się pomagam

    Natalia pisała niedawno o internetowych łańcuszkach i lajkowaniu akcji charytatywnych jako niewystarczającej formie pomocy. Zdarzają się jednak inicjatywy, w których faktycznie wystarczy kliknąć, by realnie pomóc: w tym wypadku niespełna trzyletniej Jagodzie, która potrzebuje specjalistycznej operacji i terapii by móc chodzić. KLIKAJCIE - POMAGAJCIE.

    Kasia,
  • Wkurzają mnie internetowe łańcuszki: lajki nie ratują życia. Pieniądze - tak

    Wkurzają mnie internetowe łańcuszki: lajki nie ratują życia. Pieniądze - tak

    Czy wam też zdarzyło się wkurzyć, kiedy kolejny raz ktoś na Facebooku wysłał łańcuszek, wrzucił zdjęcie pieska bez nogi lub afrykańskich sierot, zachęcając do "wsparcia" sprawy? Bo mi tak. Zawsze w takich momentach mam ochotę zablokować część aktywności od danego znajomego i westchnąć nad ludzką naiwnością oraz lenistwem. Tak zwany "slacktywizm", to zjawisko na tyle już powszechne, że zirytowało nawet szwedzki UNICEF. Do tego stopnia, że organizacja zrobiła kampanię: lajki nie ratują życia.

    Natalia,