wychowanie
-
Księżniczko! Weź się wyemancypuj!
Kocham feministki. Jestem w końcu jedną z nich. Ale co one narobiły? Co narobiły z tą interpretacją baśni? I co ja mam teraz dziecku czytać? Tej malutkiej dziewczynce, przed którą całe życie?
-
Nie pomagaj mi! O przekleństwie bycia rodzicem nadmiernie samodzielnej trzylatki
Najpierw zgrzytałam zębami przy pierwszym dziecku, któremu trzeba było pomagać we wszystkim. Teraz gotuje się we mnie woda, w takim małym świszczącym czajniczku, wiecie: takim, co to zaraz eksploduje, bo dla odmiany drugie dziecko WSZYSTKO ZROBI SAMO, więc nie pomagaj mi mamo, no!
-
Naszych starych błędy powszednie, czyli kto ci to zrobił
Zakładam, że na pewnym etapie - wieku, samoświadomości, jednego i drugiego - wiemy już, co nas ukształtowało. Dom, towarzystwo, szkoła, lektura, jakieś przeżycie przełomowe, czy traumatyczne, jakiś człowiek, który wywarł wpływ na całe życie (zdarzają się jeszcze tacy?), czasem choroba, czasem porażka.
-
Chcesz mieć idealnego mężczyznę? To go sobie urodź i wychowaj!
Takie hasło wpadło mi w oko dawno, dawno temu, w odległej, bezdzietnej galaktyce. Uśmiechnęłam się do niego ironicznie, cedząc w myślach: no też coś, bzduhhra! Kiedy przyszedł na świat mój syn, uśmiechnęłam się do tego hasła po dwakroć: z ironią i z politowaniem. Czas jednak pokazał, że to wcale nie takie głupstwo.
-
Wyznania matki nieprzystosowanej: ciężko mi przetrwać kinderbal
Dobrze, wiem, piersiówka z koniakiem, hahaha, tak, dziękuję, to bardzo oryginalna rada i naprawdę nikt wcześniej na to nie wpadł. Prawie jak: "jak powstają Pana teksty". Piersiówka odpada - już i tak zawodzę na całej linii. Gdzie problem, zapytacie? Wiadomo, tam, gdzie go znajdę. Czyli wszędzie.
-
"Jedz jak człowiek!" - co to właściwie dziś oznacza?
"Powinnaś napisać o dobrym zachowaniu przy stole" - powiedziała kiedyś K. z odrazą patrząc na stolik obok. A zaiste, działy tam się rzeczy straszliwe. Przypomniałam sobie o tej sytuacji, gdy wczoraj wpadła mi w ręce dawno zapomniana książka.
-
Komu to przeszkadzało, czyli o panienkach z dobrego domu
Ja to się zawsze podłożę, nieprawdaż. Zwolennicy kobiet opisanych, czyli pokornych, cierpliwych i skromnych ruszyli na mnie pod sztandarem: "I wielka szkoda, że taka nie jesteś, bo to jest dobre, słuszne i amen". Ich przeciwnicy pisali o wolności i życiu bez gierek. A wydawało się, że to taki mało kontrowersyjny temat. To może poruszę następny z tej serii?
-
Nadworna feministka radzi: chłopca i dziewczynkę wychowuj tak samo
Ponieważ zostałam już chyba nadworną fochową feministką, czuję się w obowiązku podzielić z wami kilkoma sprawami, które mnie bolą, denerwują lub śmieszą. Na pierwszy ogień - dzieci. Dziewczynki i chłopcy. Paniusie w sukienusiach i panowie z podrapanymi kolanami.
-
Jak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach? Najlepiej szczerze
Lubimy zaglądać innym w rachunki, do skarbonek i na konta. Potrafimy się nimi niezdrowo ekscytować i zdrowo pokłócić, ale jak przychodzi co do czego i trzeba z dziećmi pogadać o finansach, nabieramy wody w usta.
-
Pies nie jest zabawką: nie rozumiem fenomenu noszenia zwierzaków w torbach
Mam problem z niektórymi miłośnikami zwierząt, czemu dałam już wyraz w tekście o (nie)sprzątaniu po pupilach. Ale nie tylko z nimi. Denerwują mnie ludzie, którzy tak bardzo kochają swoje czworonogi, że je wszędzie ze sobą zabierają.
-
Czy ADHD to jednak ściema? Wywiad ze specjalistami
Czy wy też spotkaliście się z tym przeklejanym nieustannie i powielanym artykułem o "fikcyjności ADHD"? Doskonale. A co zrobiliście, gdy zapoznaliście się z jego treścią? Omówiliście ze znajomymi i przyklasnęliście wspólnie, że wreszcie ktoś to napisał? Świetnie. Ja wolałam za to porozmawiać z ludźmi, którzy od lat pracują z dziećmi, które nie mają fikcyjnych objawów a prawdziwy zespół określonych zachowań. Konkretnie z Beatą Grotowską i Bogdanem Mizerskim, przedstawicielami Fundacji Savant działającej na rzecz wsparcia dzieci i dorosłych z Zespołem Aspergera i ADHD. Posłuchajcie co mi powiedzieli.
-
Drogie dzieci, chcę od was tylko jednego: żebyście czytały
"Och, przestań, oczywiście, że będą czytać. Dom pełen książek, wszędzie porozkładane, wy ciągle czytacie, to będzie dla nich naturalne." No, nie wiem. A co jeżeli tak właśnie postanowią się zbuntować?
-
Dlaczego nigdy nie będę koleżanką własnego dziecka?
Można się przecież z potomstwem elegancko kolegować, wymieniać ubraniami, zwierzać ze wszystkiego, albo chociaż z większości, uprawiać wspólnie nordic walking i razem tłuc serial o angielskiej arystokracji, prawda?
-
Czy zepsułam moje dziecko? Dlaczego jemu nie chce się chcieć?
"Zepsułam dziecko. Nie o to chodzi, że jest pazernym, myślącym tylko o sobie gówniarzem. Przeze mnie stało się syte, wygodne, pozbawione ambicji.? Ten cytat z tekstu w ostatnim "Newsweeku" mnie zabolał. Bo trafił w sedno?
-
Kochany Synku - spróbuję wyjaśnić ci, o co chodzi kobietom
Tak naprawdę patrzę na ciebie, synku i czuję, że nie muszę się martwić. Ale gdybyś potrzebował - zawsze możesz zapytać...