praca
-
Winowajcy, czyli o książkach, przez które omal nie spóźniłam się do pracy
Żeby znaleźć się pracy trzeba tam jakoś dotrzeć. No chyba, że ktoś pracuje w domu i aby dostać się do komputera potrzebuje przemierzyć jedynie kilka kroków pomiędzy łóżkiem a biurkiem. Niezależnie jednak od sposobu dotarcia do celu oraz środka komunikacji, którym się poruszamy można sobie jakoś ten czas umilić, a zarazem wzbogacić się duchowo. Nie mam tu jednak na myśli podziwiania widoków z okien autobusu albo liczenia przystojniaków w tramwaju (choć to całkiem przyjemne i budujące). Chodzi o coś znacznie lepszego.
-
Wyznania sowy - żyję nocą, nie polecam
Mam takie marzenie, że zaczynam prowadzić higieniczny tryb życia. Wstaję o świcie, zaczynam dzień od zdrowej przebieżki, dwa okrążenia wokół parku, w drodze powrotnej kupuję siatę świeżych bułeczek i gdy rodzina dopiero się budzi - ja już nakrywam stół do śniadania. Dzień spędzam na pracy, wieczór na rozrywkach, a w nocy śpię. Brzmi prosto i wygodnie, co? Nie dla mnie. Jestem sową.
-
Odpowiedzialność za błędy jest miarą ludzkiej odwagi
Nie popełnia błędów ten kto nic nie robi - może to slogan, ale jest w nim wiele prawdy. Nie jest sztuką popełnić błąd. Klasę i odwagę ma ten, kto potrafi go naprawić.
-
Nie odpowiadasz na maile? Ktoś może zarzucić ci brak kultury
Internet z pewnością ułatwił nam komunikowanie się ze sobą. To duży plus. Minusem jest to, że wyprowadził też z naszego życia dobre maniery. Chyba on. List Iwony nie jest jednoznaczny. Bo może jest tak, że lekceważenie jest cechą charakteru niezależną od tego, w jaki sposób i z kim się kontaktujesz?
-
Brak mi czasu na "Dziewczyny", bo błądzę przy pracy
Przysięgam na wszystkie demoniszcza, na każdą z macek Przedwiecznego Cthulhu, na wszystkie te razy, kiedy Prometeuszowi odrastała wątroba uprzednio wydziobana przez sępy na kaukaskim zboczu! Przysięgam, że bardzo się starałam go mieć, ale znów mi nie wyszło, ostał mi się jeno BRAK. Ten cholerny czas jest zupełnie niepomnażalny!
-
10 (nie)ważnych powodów, żeby nie przyjść do pracy
Są takie dni, że "choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów ", to i tak nie zaciągną nas do roboty. Na szczęście wśród dwudziestu sześciu dni urlopu są cztery klejnoty koronne. Cztery dni urlopu na żądanie, specjalnie stworzone na takie okazje. Kolokwialnie zwane są "kacowym", ale oprócz tego oczywistego powodu: są też inne, równie ważne przyczyny nieprzyjścia do pracy.
-
Mam kasę, więc na pewno jestem cichodajką
Po tekście Rączki o narzekaniu na brak kasy zawrzało. Nie lubimy gadać o pieniądzach, wiadomo nie od dziś. Czy zatem, jeśli je mamy, lepiej udawać, że jest odwrotnie? Nasza Czytelniczka wyjaśnia, dlaczego to najlepsza strategia.
-
Brak pracy to czasem (pod)świadomy wybór
Lubimy sobie ponarzekać na szefa (niedouczony, ogólnie zły, wpływowy i na dodatek nie daje podwyżki), na współpracowników (wyrachowani, podstępni, głupi), na klimatyzację, na warunki biurowe, na sprzęt, który niedomaga. W końcu narzekamy na samą pracę, że odmóżdża, że sie w niej nie realizujemy, że kiepsko nam płacą, że jest poniżej naszych kwalifikacji. Zabrzmi to paradoksalnie, ale cieszcie się, że macie na co narzekać. Cieszcie się, bo macie pracę. Tematem stycznia jest BRAK, dlatego postanowiłam napisać o braku pracy.
-
Klient nasz pan, czyli nie zawsze pracowałam w urzędzie
Dziś dla odmiany nie będzie o urzędzie, tylko o doświadczeniach w pracy z klientami. List naszej czytelniczki przywołał pewne reminiscencje.
-
Marzenia dyplomatyczne albo o czym szumią biurwy
Nowy Rok, a wiec zapał, entuzjazm i siły witalne. Po wyleczeniu bólu głowy i zakwasów po sylwestrowych pląsach zaczyna się czas postanowień. Wszyscy obiecujemy sobie: zmniejszenie spożycia węglowodanów, więcej ruchu na świeżym powietrzu, że do teatru pójdziemy w tym roku przynajmniej cztery razy, że odmalujemy przedpokój, że zrobimy coś dla innych, będziemy mniej przeklinać. Czy udaje się nam dotrzymać obietnic? Nie zawsze.
-
Przyjaźń w pracy? Grząski teren dla nieostrożnych
Specjalistką od tematów związanych z pracą jest Biurwa. Nasza Czytelniczka postanowiła jej jednak dopomóc i opisała przypadek intrygi zaczerpnięty ze swojego miejsca pracy. Konia z rzędem tym, którzy połapią się kto jest zły, a kto dobry. Albo: kto mądry, a kto głupi.
-
Premie, bonusy, trzynastki... Jak dostać nagrodę w urzędzie?
Tego, że do pracy motywują nas pieniądze nie trzeba specjalnie tłumaczyć. Na myśl o premii rocznej przebieramy nerwowo nóżkami jak chomik w kołowrotku. Wizja finansowej marchewki sprawia, że bardziej się staramy, wykonujemy polecenia szefa szybciej, lepiej i w dodatku z uśmiechem na ustach. Nawet jeśli to sztuczny joker.
-
Wigilia w pracy - ewakuować się czy wyściskać szefa?
Wigilia to taki szczególny dzień w roku, gdy po harówce w kuchni i wypucowaniu mieszkania dzielimy się opłatkiem i siadamy do stołu nakrytego białym obrusem. W tle słychać relaksujące kolędy, a zapach świerka (Picea abies) miesza się z aromatem kapusty z grzybami. Ale oprócz świętowania w domu tradycyjnie, zaliczamy też różne wigilie towarzyskie i te mniej przyjemne, a więc pracowe.
-
Jak trybiki w sprawnej maszynie: poznajcie urzędowe plemiona
Urzędy (i nie tylko) zamieszkuje wiele plemion. Ich przedstawiciele muszą ze sobą zgodnie współpracować, żeby zapewnić sprawne działanie wszystkich trybików resortu. W prawidłowo funkcjonującym urzędniczym organizmie każde z plemion powinno mieć precyzyjnie wyznaczone zadania i obowiązki.
-
Jestem cyborgiem, czy leniem? Do wszystkich, którzy myślą, że robią za mało
Jesteś cyborgiem i masz podzielną uwagę - powiedziała do mnie Miss Olgu, przy okazji rozmowy na zupełnie inny temat. A ja zdziwiłam się bardzo i szczerze. Mając bowiem wrodzoną i nieuleczalną skłonność do kokieterii - całkiem serio i bez krygowania uważam się za paskudnego lenia i marnowacza czasu.
-
Mam dość nienawiści do korporacji i ich pracowników
Jak świat światem - w Polsce po ulicach chodzą białe niedźwiedzie (tubylcom zapewne przybijają piątkę), szkoła jest głupia i nie uczy, światem rządzi spisek, a każda korporacja to ZŁO. Zło wcielone. Tak jak każda blondynka jest głupia. Nasza czytelniczka stanowczo sprzeciwia się powszechnej opinii na temat pracowników korporacji.
-
Co urzędnik może wynieść z pracy, czyli po siódme nie kradnij
Co urzędnik może wynieść z pracy? Oczywiście wiedzę, znajomość przepisów KPA, jak również umiejętność postępowania z trudnym petentem (przydaje się w kontaktach z krnąbrnymi dziećmi), asertywność i wiele cennych sprawności niezbędnych w codziennym życiu. Ale oprócz tych wartości pracownik wynosi też różne dobra materialne.
-
Ile kosztuje twoja godność? Moja - średnią krajową
Czy kupczyć można tylko ciałem? Oczywiście, że nie. Nasza Czytelniczka opisała nam swoją przemianę z rewolucjonistki w "kurtyzanę". Twierdzi, że pokonał ją system. Czy aby na pewno to właśnie w nim warto upatrywać winowajcę?
-
Sekred do raportu! Pierwszy miesiąc pełen wrażeń
Nim się człowiek obejrzał, minęło pięć tygodni - czas zatem pokusić się o drobne podsumowanie i mowę dziękczynną. Foch wspaniały jest, nie muszę Czytelników do tego przekonywać. Domyślacie się zatem, że i praca należy do tej trudnej i niełatwej do spełnienia (bazuję na własnych doświadczeniach, eh) kategorii prac wymarzonych.
-
Jeśli pracować to nie indywidualnie - o wyższości hali nad gabinetem
Czy jesteś jak samotna limba smagana lodowatym wiatrem wśród niedostępnych granitowych skał? Czy wprost przeciwnie, wraz z innymi krzewami tworzysz zwarty żywopłot splatając się gałęziami i korzeniami w nierozerwalną całość? Czy wolisz we własnym gabinecie po dyrektorsku zgłębiać zakamarki dokumentów, czy może w wieloosobowym gwarze produkować kolejne tabelki?
-
Równouprawnienie w pracy to mit: kobieta to dla pracodawcy tylko jajniki i nieposkromiona potrzeba rodzenia
Aleksandra napisała, że nie była dyskryminowana ze względu na płeć. Szczerze Ci zazdroszczę, bo ja i myślę, że wiele kobiet chociażby na rozmowach o pracę zostałyśmy potraktowane w sposób szczególny z racji naszej płci a konkretnie jak klacze rozpłodowe. I z prostej przyczyny posiadania dwóch chromosomów X pracodawca zaczynał kręcić nosem na myśl o przyjęciu nas na swój pokład.
-
Nie smaruj mi tu tanią wazeliną, czyli o nędznej motywacji w pracy
Kochane internety, wiecie zapewne, że listopad jest fochowym miesiącem motywacji. Nasza najdroższa Biurwa, znaczy Korespondentka z wydziału... napisała kilka słów o mrokach zawodowego dopingu, ale uważam, że ledwie pacnęła tę muchę. Dlatego ja, ponury kot Dominika pragnę podzielić się z Wami tym, co najlepsze, a mianowicie ekskluzywną selekcją porażających i osłabiających chęci do działania tekstów rzucanych przez wszelkiej maści zleceniodawców. Dodam, że choć to tekst oparty na faktach, ma charakter żartobliwy i w żadnym wypadku nie należy go traktować instruktażowo.
-
Dlaczego nie możemy normalnie porozmawiać o kasie?
Pierwszy powód jest banalnie prosty - bo nam na to korporacyjna umowa nie pozwala. Ale nie wszyscy pracują w korporacji i nie wszyscy są zobowiązani do takiej tajemnicy. Poza tym żeby nie było - moim zdaniem ta tajemnica działa na naszą niekorzyść. Bo nie wiemy, jak się zarabia w firmie i nie wiemy, czy ewentualnie mamy szansę wynegocjować jakąś podwyżkę.
-
Jak napisać dobre CV, kiedy nie masz doświadczenia?
Niedawno spotkałam się ze znajomym, który jest ode mnie młodszy o ponad dekadę. Spotkaliśmy się w bardzo konkretnym celu. Człowiek potrzebuje pracy.
-
Praca z domu? Świetny pomysł, ale proszę przyjdź do redakcji. Z pamiętnika szefowej wirtualnego zespołu
Zainspirował mnie tekst o tym, że Yahoo zabrania swoim pracownikom tele-pracy. Jako osoba, która kieruje wirtualną redakcją doskonale rozumiem, co mogło ich do tego skłonić. Wypłaczę się Wam, starając się nie wylać przy okazji nikogo. A już zwłaszcza dziecka z kąpielą.
-
Kontrola - jak ją przeżyć z godnością i w całości
Może budzić strach i powodować nawrót choroby wrzodowej. Zupełnie jak niezapowiedziana wizyta teściowej w sobotni poranek, po piątkowej gorącej nocy. Jedni wymiotują lub się pocą. Inni nerwowo malują trawę na zielono. Kontrola z urzędu zazwyczaj budzi grozę.
-
Mama w pracy - cyborg czy półmózg?
Ostatnio kolega (mizogin) z sąsiedniego pokoju (pozdrawiam Cię Robercie) rzucił taki radykalny tekst, że kobieta jak urodzi dziecko, to ma już tylko pół mózgu. Że po porodzie to zachodzą u niej takie zmiany, że jej się kora prostuje. W związku z tym, po dziecku to się taka do pracy nie nadaje, bo jej procesy myślowe ukierunkowane są jedynie na zajmowanie się potomstwem. Tak jakby nadal była złączona z maleństwem pępowiną tylko taką niewidzialną i rozciągliwą. Kolega został obśmiany i towarzysko zbanowany, ale może w tym całym paszkwilu jest jakieś ziarno prawdy?
-
Prawie cała prawda o urzędnikach
Koń jaki jest każdy widzi. A urzędnik? Jaki jest? Czytelnicy FOCHA! i nie tylko, zdanie mają wyrobione (tendencyjny wniosek wyciągnięty na podstawie komentarzy o różnych tekstach dotyczących tematyki urzędowej). Urzędas (celowo użyłam słowa o lekkim zabarwieniu negatywnym) jest z natury zły i leniwy. No, może nie osiąga jeszcze tego poziomu piekła i niekompetencji co słynne "panie z dziekanatów" - ale jest bardzo blisko. Dziś postanowiłam rozprawić się z urzędniczymi mitami (które, nie ukrywam, bawią mnie wielce) krążącymi wśród znajomych, w sieci i w ogóle krążącymi złowrogo jak muchy nad krowim plackiem. Zacznijmy od początku.
-
Foch rekrutuje! Poznajcie Gosię - naszą nową sekretarz redakcji
To była bardzo udana rekrutacja: 200 zgłoszeń, 30 rozmów z fajnymi kandydatami i po niecałym miesiącu mamy sekretarz redakcji! Gosia Tchorzewska zaczyna u nas pracę w najbliższy poniedziałek - opowiem czemu właśnie ją wybrałyśmy spośród SETEK innych zgłoszeń.
-
Pomyśl o innych. Chorujesz - siedź w domu!
Koleżanka z pracy siedzi przy biurku z miną niewyraźną. Co kilkanaście minut zrywa się z krzesła i rączym galopem udaje się w stronę damskiej toalety. Obserwuję to ze współczuciem - zatrucie pokarmowe to fatalna sprawa. Gdy jednak z troską pytam ją, co się stało, współczucie mija. "Grypę żołądkową mam", odpowiada żałośnie, smarkając przy tym w rękaw. I mam ochotę jej przylutować.