życie
-
Nie mów do mnie "grubasie". Nawet w żartach. Nawet jeśli znamy się od przedszkola [LIST]
Tak łatwo czasem coś bezmyślnie palnąć, tak trudno czasem pomyśleć. Komentowanie cudzego wyglądu to ogromny nietakt, a granica, za którą nietakt przeradza się w zwykłe chamstwo - bardzo cienka i łatwo ją przeoczyć...
-
Łatwo, szybko i mało zmywania: moje ukochane dania, to te jednogarnkowe
Nie mam czasu. Tak, wiem, nic nowego, nikt nie ma. Ale dzieci chcą jeść. I ja też wolę zjeść to, co sama ugotuję, niż to posypane sodą zło w firmowej kantynie za zbyt dużo kasy. Więc ugotować trzeba. Ważne, żeby zrobić to szybko, w miarę zdrowo i za bardzo się przy tym nie zmęczyć.
-
Mój miesiąc z Chodakowską: czy ćwiczenia bez diety pozwalają schudnąć?
Miesiąc temu pisałam Wam o tym, że nie potrafię schudnąć. Mój metabolizm zwolnił z wiekiem, lekami i ciążami, tyłam i tyłam, aż naprawdę przestało mi się to podobać. Postanowiłam podjąć poważną walkę z wagą, a pierwszym punktem tej walki miały być codzienne ćwiczenia. Wybrałam Chodakowską, bo najwięcej o niej słyszałam, obejrzałam na jej profilu kilkadziesiąt zachęcających zdjęć z metamorfoz i chciałam sprawdzić, czy to naprawdę działa.
-
Za co mizogini powinni być wdzięczni feministkom?
Jeden z naszych Czytelników podesłał nam dość zaczepny tekst - ale my lubimy takie kukułcze jaja podrzucane do naszego kobiecego gniazdka. Liczymy na ciekawą dyskusję!
-
Szanuj pracę - patologiczne obrazki z urzędniczego życia
"Szanuj pracę" - tę radę usłyszałam na początku swojej urzędowej drogi (przecież nie napiszę, że kariery) od zaprawionego w biurokratycznych bojach kolegi. "Szanuj pracę" padło, gdy wyskoczyłam z propozycją szybkiego rozwiązania problemu. Okazało się, że swoim podejściem i postępowaniem niebezpiecznie zawyżam wypracowane przez lata standardy. Problem musi dojrzeć, sprawę trzeba przetrawić a pismo musi nabrać urzędowej mocy (czyli poleżeć i skruszeć jak dziczyzna).
-
W co się bawić? Polecam gry planszowe!
Na urlopie, na imprezie z przyjaciółmi, podczas długiego deszczowego weekendu - planszówki ratują życie w wielu sytuacjach, a i zabawić się można nie najgorzej.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek czwarty]
Jak tam, robaczki? Orły, sokoły? Czy świat Was zaskoczył w mijającym tygodniu? Tak? Czy to nie cudowne, że mamy w sobie jeszcze tyle czysto młodzieńczej naiwności? I dajemy się zaskoczyć? Tylko stary cynik wszystko już widział, wie i zrozumiał. Ale to na szczęście nie my, prawda?
-
Nie jestem damą, piję wódkę, a zamiast konfitur robię nalewki
Kobieta z kieliszkiem wina wygląda pięknie, elegancko i seksownie, czyli dokładnie tak, jak chciałabym wyglądać. Niestety fatalnie znoszę wino - dostaję zgagi, robię się senna, a świat zaczyna pląsać. Piwa nie lubię. Filmowe trunki typu whisky czy koniak trudno mi przełknąć i tak, oczywiście, mam zgagę.
-
A teraz proszę mi nie przeszkadzać, bo czczę Teslę
Za każdym razem, gdy muszę rozplątywać tony kabli kłębiących się niczym rozwścieczone węże za sprzętami elektronicznymi, gdy zagapiam się na radio, a przecież rzadko to robię, bo sami wiecie, radio w dzisiejszych czasach to narzędzie szatana - strach patrzeć, jeszcze gorzej słuchać... Albo kiedy podziwiam wyjątkowo spektakularną burzę z bezpiecznego dystansu - myślę czule o Nikoli Tesli, bo to był gość!
-
Cały internet chce, żebym przytyła. Idźcie sobie z tym jedzeniem!
Ten tekst dedykuję wszystkim głodomorom. Jestem jedną z was. Jestem specyficznym głodomorem, takim co uwielbia jeść, ale nie lubi gotować. Czyli: pani podano, więc pani zje. A zjeść pani potrafi dużo i często.
-
Jeszcze jeden krok w chmurach. O mojej dziwnej słabości do samolotów
"Chyba muszę się napić zanim wejdę na pokład. Przepraszam, czy mogę siąść z dala od okienka, nie chcę na to patrzeć. O rany, kiedy to się skończy, ja chcę na ziemię!". Ależ proszę bardzo, pijcie, umykajcie i bójcie się, a ja w tym czasie zajmę się tym, co bardzo lubię robić, a rzadko mi się przydarza - lataniem.
-
Komu to przeszkadzało, czyli o panienkach z dobrego domu
Ja to się zawsze podłożę, nieprawdaż. Zwolennicy kobiet opisanych, czyli pokornych, cierpliwych i skromnych ruszyli na mnie pod sztandarem: "I wielka szkoda, że taka nie jesteś, bo to jest dobre, słuszne i amen". Ich przeciwnicy pisali o wolności i życiu bez gierek. A wydawało się, że to taki mało kontrowersyjny temat. To może poruszę następny z tej serii?
-
Krótki poradnik podróżnika: jak pokazać klasę i wyróżnić się z tłumu?
Być może wynika to z jakichś kompleksów, ale na urlopie trzeba wszystkim pokazywać, jacy to z nas światowcy. Na szczęście często dysponuje się publicznością. Jak zatem spędza się urlop w towarzystwie polskich turystów i jak się zachować, aby wpisać się w ogólny trend? Oto kilka cennych rad.
-
Co ja zjadam? Tym razem na stole koszmar, kasza i kokosy
Dziś będę waszym Gordonem Ramseyem, zamierzam Was zmusić do używania podstępnej kuchenki oraz garnka, a nawet dwóch! Co gorsza, zamierzam zaproponować przepis wymagający wykorzystania tego małego ciepłego miejsca, w którym drzemie przedwieczne zło, czyli piekarnika. Gotowi? No to zapnijcie pasy, bo mogą być turbulencje.
-
Sześć kobiet, którymi nie jestem, nie byłam i chyba już nie będę...
... a to jednak szkoda, umówmy się. Tyle byłoby z tego dobra i profitów, nie tylko dla otoczenia (które wszak mam dokładnie tam, gdzie powinnam) lecz i dla mnie samej. Długoterminowo. Jaka więc nie jestem?
-
Przeczytać pismo z urzędu i nie wylądować w Tworkach
U wielu normalnych ludzi ?pismo z urzędu? budzi uczucia podobne do tych, które towarzyszą wizycie w pociągowej toalecie czyli dla uściślenia: pomieszanie lęku i obrzydzenia. Naprawdę to rozumiem, bo gdy czytam produkcje niektórych koleżanek i kolegów to mam ochotę walnąć głową w biurko. O współczynniku bełkotu w urzędowych pismach pisałam poprzednio - teraz zajmę się odbiorcą tej korespondencji i podpowiem jak sobie z takim listem poradzić.
-
Parę słów o tym, że cuda zdarzają się w najdziwniejszych miejscach
To będzie mały tekścik, ale o bardzo dużej rzeczy. Dostałam ostatnio link do filmu, który spowodował, iż szczerze się spłakałam ze wzruszenia. Postanowiłam zatem wrzucać go, gdzie się tylko da.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek trzeci]
Wiecie co, ten chaos przerósł nawet mnie, nigdy nie sądziłam, że to powiem. Może zatem będę się skupiać na tym, co ludzkość mówi. Nieustannie mnie tym zaskakując. Czynnika chaosu tu i tak nie zabraknie, spokojna głowa.
-
O szwankującej pamięci, czyli dlaczego zapominam robić pewne rzeczy
Od dłuższego czasu mam problemy z pamięcią. W ostatnim czasie objawy te się nasiliły, i niestety zaczyna to być bardzo męczące. Na moje problemy wpływ mają leki, które muszę obecnie zażywać. Mimo tego, że wiem co jest przyczyną, nie specjalnie poprawia mi to humor. Wiem też, że za jakiś czas wszystko się unormuje, ale to będzie dopiero w bliżej nieokreślonej przyszłości...
-
Gdzie mój kamerdyner? Kobieta w podróży - o zachciankach i kaprysach
Podróżować jest bosko, wszyscy wiemy. Na pewno kiedyś dojrzeję do tego, żeby zalec na olinkluziw plaży i tylko spijać kolejne drinaski, smażąc sobie równo to i owo. Tymczasem mam w głowie nieco inną wersję wyjazdów.
-
Przeczytaj to jeszcze raz - o ponownym czytaniu ukochanych książek
Koleżanka Aleksandra szykuje już dla Was cały smakowity cykl o książkach, które musi raz do roku. Doskonale rozumiem tę potrzebę - właśnie po raz fafnasty czytam "Mistrza i Małgorzatę", bo nie mogłam się oprzeć smakowicie zaczytanemu egzemplarzowi, który znalazłam na półce. Wakacje od razu stały się bardziej relaksujące. Bo właśnie możliwość swobodnego czytania - kiedy i czego chcę - wyczerpuje moją definicję czasu wolnego.
-
Strach przed trzydziestką - czy tylko ja świruję przekraczając tę granicę?
Lola boi się, że gdy skończy 30 lat jej życie zmieni się na gorsze: ciało straci na atrakcyjności, metabolizm zwolni, a codzienność będzie mniej zwariowana niż w "latach dwudziestych". Słuszne te obawy, czy wydumane? Czy tak strasznie być "kobietą po trzydziestce"?
-
Smartfony to samo zło - zabijają moje życie towarzyskie
Jesteśmy uzależnieni. Wszyscy, tak myślę, a przynajmniej poważna większość. Od tych naszych cudeniek, tych podręcznych komputerków, w których w każdym momencie można coś sprawdzić, zalogować się na fejsie, pstryknąć zdjęcie, otagować kogoś, wstawić hashtagi (czy co tam się z tym robi). Nasze telefony najmniej służą nam już do telefonowania. Najwięcej - do przeszkadzania w prawdziwym życiu.
-
Kobieta wśród nowych technologii? Można!
Nie będę wam opisywała technologii okiem kobiety. Bo co to niby jest "kobieca" technologia? Bo nie lubię tworzyć sztucznych podziałów. Bo nie.
-
Porady korpo-szczura: jak dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej (tylko dla mężczyzn)
Nikodem_73 powraca z garścią bezcennych wskazówek dla marzących o zdobyciu pracy w korpie. Tym razem jednak postanowił pastwić się werbalnie nad facetami. Więc jeśli macie w zasięgu ręki bądź głosu mężów, narzeczonych, braci, synów, czy sympatycznych kolegów z działu marketingu - przekażcie im ten tekst. Niech też coś mają z życiowej mądrości Autora!
-
Współczynnik bełkotu - dlaczego nie można zrozumieć urzędnika?
Przeczytałam ostatnio ten artykuł o tym, że urzędnicy piszą zbyt zawile i trudno się nie zgodzić, że pisma urzędowe czasem trudno zrozumieć. W materiale jest mowa o specjalnej aplikacji służącej do wyliczenia lat edukacji potrzebnych do swobodnej lektury i zrozumienia tekstu. Wniosek jest taki, że większość urzędniczych produkcji słownych - w tym tych, na stronach internetowych nadaje się w zasadzie dla ludzi, którzy w karierze naukowej dorobili się doktoratu. Cóż, w moim urzędzie nie potrzeba takiej aplikacji, zawiłość pism mierzymy pojęciem ?współczynnika bełkotu?.
-
Kobiece ciało po porodzie - czy naprawdę jest pełne "naturalnego piękna"?
Amerykańska fotografka Jane Beall wykonała serie zdjęć, które miały pokazać, że kobiece ciało po porodzie pozostaje nadal piękne. Sesja ta może wywoływać różne odczucia. Nasza Czytelniczka Ania postanowiła powiedzieć, co myśli o kobiecym ciele "po przejściach".
-
Co ja paczę? - czyli co internet dostarczył w tym tygodniu (Część czwarta)
Cóż w tym tygodniu przyniósł internet? Nieśmiertelne meduzy, "ziemniaczany Jezus?, RYAN GOSLING, RYAN GOSLING, RYAN GOSLING!
-
Gołe stopy. Tekst, który miał być zabawny, a niespodziewanie obnażył we mnie hejterkę
Nie jestem estetyczną nazistką. Staram się być wyrozumiała, bo oczekuję tego od innych. Jest jednak coś, co doprowadza mnie do szewskiej pasji i zarazem ogromnego smutku. Niezrozumiałe dla mnie dążenie do tego, aby przekazać całemu światu, że oto wypoczywasz. A jak? Publikując w sieci zdjęcia stóp! Czy jest ktoś na świecie, kto tak jak ja, nie cierpi oglądać takich zdjęć na facebooku?
-
Jem warzywa i owoce, nie grymaszę i nie psocę (tylko jedno z tych zdań jest prawdziwe)
Wbrew temu, co uważa moja mama (cześć mamo!) JEM. Nie dużo i nie są to kotlety jak dla Pudziana, ale jem. Po prostu jestem we frakcji uznającej, że człowiek je, żeby żyć, a nie - żyje, żeby jeść. Takie usposobienie ma wiele zalet: jem dobrze, zdrowo i zazwyczaj pyszne potrawy. Uwielbiam też zielone soki, co wiąże się ze spożywaniem (i kupowaniem!) wielkich ilości ziół, sałat i różnorakiej zieleniny.