dzieci
-
Nie taka znowu Matka Polka - o motywacjach do macierzyństwa
Napisała do nas Czytelniczka, która nie planuje dzieci i z rosnącym przerażeniem przygląda się motywacjom koleżanek: niektóre zostają matkami z wygody, inne ze strachu przed samotnością.
-
Nie chce mieć dzieci? Nie potępiaj. Nie zazdrość. Szanuj
Podkreślę zaraz na wstępie, bo już czuję, że może się z tego zrobić siwy dym - to tekst WYŁĄCZNIE o kobietach, które podjęły świadomą i dobrowolną decyzję, że dzieci nie będą miały.
-
Rewolta na różowej wyspie, czyli dziewczynki z narzędziami do boju!
Rzadko oglądam reklamy, ale ta jest genialna: trzy małe dziewczyny pokazują, że wynalazki, konstrukcje, mechanizmy i eksperymenty to nie tylko męska domena. Że w świecie techniki jest miejsce dla kobiet, ich wrażliwości i wyobraźni. I to jest super!
-
"Sam sobie bądź nauczycielem swego dziecka!" [LIST]
Szkoła realizuje podstawę programową! Jeśli rodzic chce, by dziecko chciało się uczyć i miało z tego frajdę - może uczyć je sam. Smutne wnioski naszej Czytelniczki, która z żalem wyznaje, że według niej "szkoła sucks"...
-
To szkoła jest niegotowa na reformę, nie sześciolatki!
Foch jest medium szybkim i mieści w ramówce tyle treści, ile trzeba - tyle słowem wstępu. A teraz do rzeczy: napisała do nas Czytelniczka Maja, która cierpliwie i skrupulatnie tłumaczy swój punkt widzenia w kwestii, która doczekała się gorącej dyskusji pod tekstem Aleksandry: ratować te maluchy czy nie?
-
Uratuj malucha. Jak zbawić świat sześciolatkiem?
Dobra, siadam tutaj i wystawiam twarz na ciosy. Znaczy - przepraszam - chciałam powiedzieć, że zamieniam się w słuch. Jestem pełna uwagi i dobrej woli. Wyjaśnijcie mi, dlaczego właściwie posłanie do szkoły sześciolatka jest złe?
-
Pięć płyt z piosenkami dla dzieci, od których uszy Wam nie zwiędną
Przyszedł ten straszny moment, gdy Redaktor Rączkowska poprosiła mnie o polecenie płyt dla dzieci, bo sama już ma nieco dość Misia i Margolci. Normalna sprawa, choćby nie wiem jak bardzo lubiło się płytę z piosenkami, że "żyrafa fa fa fa fa, wysoka jest jak szafa" to czasem przychodzi chęć na zmianę repertuaru. Biedna Rączka zapewne nie zdawała sobie sprawy, jak wielką puszkę jakże złowrogiej Pandory otworzyła tą prośbą. No ale cóż, słowo się rzekło, mleko rozlane, demony wypełznięte, jedźmy więc, nikt nie woła...
-
Księżniczko! Weź się wyemancypuj!
Kocham feministki. Jestem w końcu jedną z nich. Ale co one narobiły? Co narobiły z tą interpretacją baśni? I co ja mam teraz dziecku czytać? Tej malutkiej dziewczynce, przed którą całe życie?
-
Lekturą po głowie, czyli o tym, jak się zdziwiłam
- Po co ty tam wchodzisz? - zapytano mnie, kiedy po raz kolejny, z właściwym sobie brakiem opanowania puszczałam parę uszami, przy lekturze notki. Jak to - po co? Po inspirację!
-
Przyjaciółka mojej córki działa mi na nerwy
Małe aniołki bawiące się grzecznie lalkami i odrabiające lekcje z jednej książeczki? A co, kiedy najbliższa przyjaciółka naszej córki staje się potworem, włażącym nam na głowę? Nikt nie mówił, że wychowanie dziecka będzie łatwe, ale problem, który opisuje nasza Czytelniczka wydaje się dość nietypowy. A może wręcz przeciwnie - macie podobne historie?
-
Horror, kryminał, makabra - 6 książek do straszenia dzieci
Nie lubię się bać. Za strachu bywam histeryczna. W sensie owszem, pisknę, ale też ZAREAGUJĘ. Jeden śmiałek do dziś ma ślad po rakietce do badmintona, którą zdzieliłam go ponieważ mnie przestraszył. No przepraszam, instynkt przetrwania, nic nie poradzę.
-
Kiedyś nie chciałam mieć dzieci. Dzisiaj mieć ich nie mogę
To, co kiedyś wydawało się błogosławieństwem, może stać się życiową tragedią. Buńczucznie mówimy w młodości, że nie chcemy mieć dzieci. Bo to nasz wybór i mamy do tego prawo. Ale co zrobić, gdy przestajemy mieć wybór, a poglądy już dawno się zmieniły? W takiej sytuacji jest Olga, której list jest wyjątkowo smutny. Publikujemy go dziś, dodając masę ciepłych życzeń.
-
Matka - kobieta bez uśmiechu na twarzy
Po czym poznać, że kobieta jest matką? Po tym, że się nie uśmiecha. W ferworze walki o lepsze jutro, o posprzątany dom, czyste i nakarmione dziecko i załatwienie miliona spraw na wczoraj, zapominamy, że życie, to nie tylko obowiązki. Czas to zmienić. I o tym właśnie napisała do nas Karolina.
-
Ciąża? Nie, błagam, jestem za stara!
Okresu nie ma już kilka dni, okoliczności z poprzedniego miesiąca nie muszę nawet analizować - tak, TO mogło się zdarzyć. Oczywiście, że kocham dzieci, uwielbiam być mamą PRAWIE ZAWSZE i nawet pogodziłabym się z ponownym rozciąganiem i rozrywaniem mojego ciała na strzępy. Ale nie chcę być czterdziestką z niemowlakiem przy piersi! Po prostu. Nie mam już na to siły.
-
Nie pomagaj mi! O przekleństwie bycia rodzicem nadmiernie samodzielnej trzylatki
Najpierw zgrzytałam zębami przy pierwszym dziecku, któremu trzeba było pomagać we wszystkim. Teraz gotuje się we mnie woda, w takim małym świszczącym czajniczku, wiecie: takim, co to zaraz eksploduje, bo dla odmiany drugie dziecko WSZYSTKO ZROBI SAMO, więc nie pomagaj mi mamo, no!
-
Dobra robota, kościele - dziękuję
Nie wiem, po co piszę ten tekst, wszystko w tej sprawie zostało już powiedziane. I opatrzone memami. Więc chyba piszę tylko dla siebie, żeby wylać i spuścić ciśnienie, bo naprawdę czuję, że szlag mnie trafi już za sekundę. Serdeczne dzięki dla arcybiskupa Michalika. Najserdeczniejsze.
-
Chcesz mieć idealnego mężczyznę? To go sobie urodź i wychowaj!
Takie hasło wpadło mi w oko dawno, dawno temu, w odległej, bezdzietnej galaktyce. Uśmiechnęłam się do niego ironicznie, cedząc w myślach: no też coś, bzduhhra! Kiedy przyszedł na świat mój syn, uśmiechnęłam się do tego hasła po dwakroć: z ironią i z politowaniem. Czas jednak pokazał, że to wcale nie takie głupstwo.
-
Wyznania matki nieprzystosowanej: ciężko mi przetrwać kinderbal
Dobrze, wiem, piersiówka z koniakiem, hahaha, tak, dziękuję, to bardzo oryginalna rada i naprawdę nikt wcześniej na to nie wpadł. Prawie jak: "jak powstają Pana teksty". Piersiówka odpada - już i tak zawodzę na całej linii. Gdzie problem, zapytacie? Wiadomo, tam, gdzie go znajdę. Czyli wszędzie.
-
Stop zwolnieniom z WF-u! Kolejna akcja, która nic nie zmieni?
Napisała do nas Pola zainspirowana kampanią, która ma powstrzymywać rodziców przed zwalnianiem dzieci z zajęć wychowania fizycznego. Tylko czy problemem są rodzice, czy sposób w jaki prowadzi się w szkole WF?
-
Gąski, pociągi, zamki pełne duchów - nasze ulubione gry dla dzieciaków
Dzięki Kasi wiecie już, że dorośli nie mogą narzekać na niedobór fajnych planszówek. A co z dziećmi? Cóż dla nich też coś mamy! Subiektywny przegląd gier i zabaw przetestowanych, zmaltretowanych, wymemłanych i używanych często w oderwaniu od wszelkich zasad.
-
Karny jeżyk - jak w kilka minut zburzyć zaufanie i nauczyć dziecko ukrywania emocji, unikania kary i przepraszania bez skruchy
Anna Golus, której poprzedni opublikowany na Fochu tekst "Dzieci jak rekwizyty" wzbudził sporo emocji, wraca do nas tym razem pisząc o rodzicielstwie opartym na szacunku, a nie kontroli i strachu.
-
Szpitalna znieczulica - są miejsca gdzie jest inaczej
W odpowiedzi na tekst Kasi o nocach na szpitalnej podłodze i po szpitalnych wynurzeniach jednej z naszych Czytelniczek dostałyśmy kolejny list na ten temat. O tym, że znieczulica na szczęście nie jest normą, a nawet traumatyczne doświadczenia można zachować we wdzięcznej pamięci. "Najgorszemu wrogowi nie życzę takich przeżyć, ale jeżeli już coś takiego ma się przytrafić, to życzę takiej opieki, jaką miała moja córka i my."
-
Niech was cholera, forumowe mamuśki
Jak w tytule, podtrzymuję Wysoki Sądzie. Wiem, brzydko i ostro. Mam to gdzieś. Co z wami? Rozładowujecie kompleksy, robicie nowicjuszkom falę? Leczycie stare rany? Jak wam kiedyś, tak wy teraz? Czy tak sobie, dla czystej uciechy?
-
Trzy noce na podłodze - rodzic w szpitalu potrzebny, czy zbędny?
Stało się - 10 sekund, idiotyczny zbieg okoliczności i ląduję z córeczką w szpitalu, bo doznała wstrząśnienia mózgu. Wówczas niezłego wstrząśnienia doznaję też ja: bo kontakt ze służbą zdrowia podnosi ciśnienie i na usta cisną się wyrazy.
-
Dobrze, że w przedszkolach nie będzie zajęć dodatkowych - list od Czytelniczki
Dodatkowe zajęcia w przedszkolu sprawiają, że podkreślanie i zwiększane są różnice między dziećmi? Wiemy, że one istnieją i zniwelować ich się nie da, a świat nie jest sprawiedliwy, tylko czy tego właśnie chcemy uczyć najmłodszych? Poznajcie zdanie naszej Czytelniczki.
-
Szkolna dieta: przegryź, przełknij, przetrwaj albo zrób z tym coś!
Znam taką dietę cud: jednym pozwala skutecznie walczyć z anoreksją, innym zrzucić kilka kilogramów. To dieta szkolna. Na czym polega? Idziesz do najbliższej państwowej podstawówki, masz w kieszeni 5 zł i abonament obiadowy, masz jeszcze drugie śniadanie. Spędzasz w tej szkole około ośmiu godzin, bo po co krócej i jedziesz z tym koksem, znaczy żarciem.
-
Masz tańsze przedszkole, bez zajęć dodatkowych. Cieszysz się?
Za godzinę pobytu dziecka w przedszkolu płaciliście 2,60 zł? Teraz zapłacicie złotówkę. Wasze dziecko w przedszkolu miało dodatkowe zajęcia - rytmikę, angielski? Już nie będzie miało. Wszyscy zainteresowani już chyba wiedzą, o co chodzi. A jeżeli nie - dowiedzą się lada moment. I jak, serio pytam? Cieszycie się? Czy podpisując worki na kapcie (albo haftując je w muchomorki, dlaczego nie) - zgrzytacie zębami?
-
"Czy mam się kajać i przepraszać za to, że mogę mieć dzieci?" [LIST]
Jak rozmawiać z osobą, która stara się, ale nie może mieć dzieci. Co mówić, by nie zranić takiej osoby, ale też nie musieć chować przed nią swojego szczęścia? Z tym problemem zmaga się nasza Czytelniczka.
-
Dziecko jako finansowa inwestycja? Dziwny pomysł (polemika z Anią Gidyńską)
Tekst naszej czytelniczki i koleżanki Ani Gidyńskiej porusza ciekawą kwestię, którą poruszać warto: dzieci kosztują. To jest fakt i warto go uświadamiać na wypadek gdyby ktoś myślał, że po narodzinach potomka manna zaczyna spadać z nieba. Dzieci kosztują dużo i jest to inwestycja bezzwrotna. Natomiast traktowanie dzieci w kategoriach "opłacalności" wydaje mi się grubym nieporozumieniem.
-
Nie da się oszczędzać na dziecku. A ile trzeba na nie wydać?
"Stać nas na dziecko", "Nie stać nas na dziecko", "Na dziecko musi być stać" - z takimi tekstami można spotkać się podczas dyskusji o posiadaniu i wychowywaniu dzieci. Ale co to właściwie znaczy? Ile kosztuje posiadanie potomka i na co trzeba być gotowym? Straszliwą matematyką zajęła się dla nas Ania Gidyńska.