list do redakcji

  • 'Będzie pani zadowolona'. Raczej wątpię! Na samą myśl o remoncie robi mi się słabo

    "Będzie pani zadowolona". Raczej wątpię! Na samą myśl o remoncie robi mi się słabo

    - Jak dziś pamiętam sytuację sprzed kilku lat, gdy wykańczaliśmy łazienkę w mieszkaniu. Myślałam, że szlag mnie trafi, gdy zobaczyłam, jak ułożone są płytki. Otóż jeden z majstrów postanowił ułożyć płytki na ścianie tak, że te w ostatnim rzędzie kończyły się niżej niż reszta. Czy naprawdę myślał, że ja tego nie zauważę?! - pisze Beata w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Judyta Witkiewicz,
  • Mam dość zajmowania się wnukami. Synowa ma mnie za darmową opiekunkę
  • 'Polacy korzystają z kas samoobsługowych, kantują i myślą, że są rekinami biznesu. A inni cierpią'
  • 'Chce się zakochać, ale marzę o księciu na białym koniu. Rodzice się ze mnie śmieją'

    "Chce się zakochać, ale marzę o księciu na białym koniu. Rodzice się ze mnie śmieją"

    "Nie jestem bierną osobą i nie raz wyciągałam rękę po szczęście. Często chodziłam na randki i spotykałam się z facetami, jednak nigdy nie poczułam przysłowiowych motylków w brzuchu. Naprawdę wiele przebierałam i bawiłam się z myślą, że w końcu los i do mnie się uśmiechnie. Tak się jednak nie stało. Przeraża mnie fakt, że zaraz kończę trzydzieści lat i wciąż nie mam mężczyzny. Marzę o założeniu rodziny."

    Magdalena Wróbel,
  • 'Babcia sprzedała mi sposób na zdrowe włosy. Byłam w szoku, że to działa'

    "Babcia sprzedała mi sposób na zdrowe włosy. Byłam w szoku, że to działa"

    "Moim największym kompleksem są włosy. Nie dość, że są szorstkie i puszą się, to do tego są bardzo rzadkie i się przetłuszczają. Mimo ciągłej pielęgnacji wciąż są w bardzo złej kondycji. Co kilka miesięcy chodzę do fryzjera na botoks i keratynę, jednak nawet zabiegi nie radzą sobie z moim niesfornymi zabiegami. Myślałam, że już nigdy nie uratuję swoich włosów. Wtedy na mojej drodze pojawiła się mama mojego taty. Babcia sprzedała mi sposób na zdrowe włosy. Byłam w szoku, że to działa."

    Magdalena Wróbel,
  • Odebrała dziwny telefon i się przeraziła. Nagle oprzytomniała: 'Coś tu śmierdzi'

    Odebrała dziwny telefon i się przeraziła. Nagle oprzytomniała: "Coś tu śmierdzi"

    - Tyle mówi się o różnych oszustwach i zawsze myślałam, że ja nie dam się nabrać. A jednak... Mało brakowało, a dałabym się oskubać ze wszystkich oszczędności. A na koniec jeszcze usłyszałam, że jestem głupią, starą babą - pisze Małgorzata w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Judyta Witkiewicz,
  • Pokazała posiłki, które dostała w szpitalu. 'Przez 5 dni chleb z szynką konserwową. Porażka!'

    Pokazała posiłki, które dostała w szpitalu. "Przez 5 dni chleb z szynką konserwową. Porażka!"

    - Na własnej skórze przekonałam się, że te posiłki są dokładnie takie, na jakie wyglądają. Nie dość, że przez 5 dni mojego pobytu ciągle było to samo, to jeszcze wszystko było bez smaku. Za każdym razem, gdy przychodziła pora posiłku, byłam załamana tym, co widzę na talerzu - pisze pani Ela w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Judyta Witkiewicz,
  • Nie chcą ochrzcić Amelki, a Frania z religii wypisali. Przez tę dziwną modę będą się smażyć w piekle

    Nie chcą ochrzcić Amelki, a Frania z religii wypisali. Przez tę dziwną modę będą się smażyć w piekle

    - Muszę się gdzieś wyżalić, bo zaczynam powoli tracić nerwy. Starałam się wychować swoje dzieci w miłości do Boga, w duchu wiary katolickiej. Modliliśmy się często razem, co niedziela chodziliśmy do kościoła. Wraz z mężem tłumaczyliśmy Radkowi po co jest dziesięć przykazań, czytaliśmy przypowieści biblijne. W wieku kilkunastu lat miał swój mały bunt, ale szybko mu przeszło - pisze Danuta w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Nadesłane do redakcji,
  • 'Pękłoby mi serce, gdybym miała oddać rodziców do domu opieki. Nigdy by mi tego nie wybaczyli'

    "Pękłoby mi serce, gdybym miała oddać rodziców do domu opieki. Nigdy by mi tego nie wybaczyli"

    "Pracuję za granicą, moi rodzice mają blisko 80 lat, ale wciąż są samodzielni. Ojciec nawet jeździ jeszcze samochodem, robi zakupy itd. Nie wiem, jak długo to potrwa. Póki co staram się ich wspierać, również finansowo. Wiem, że jeśli ja im nie pomogę, to będą zdani na siebie. Martwię się o to, jak będzie wyglądała przyszłość" - pisze w liście do redakcji Iwona.

    Nadesłane do redakcji,
  • 'Katechetka potrafi wyliczać, kogo widziała w niedzielę w kościele'

    "Katechetka potrafi wyliczać, kogo widziała w niedzielę w kościele"

    "Taka presja odbija się na dziecku. Najbardziej wkurzyła mnie tym, że przy wszystkich dzieciach wymieniała, kto opuścił niedzielną mszę. Powiedziałam jej kilka słów za dużo na zebraniu, doszło do małego spięcia. Ale nie wyobrażam sobie, bym miała milczeć" - pisze w liście do naszej redakcji jedna z czytelniczek Kobieta.gazeta.pl.

    Nadesłane do redakcji,
  • Mąż co wieczór znika i siedzi w garażu godzinami. Zastanawiam się, co on tam robi?
  • 'Przez wyjazdy mojego męża za granicę, nasza córka pyta, czy się rozwodzimy'

    "Przez wyjazdy mojego męża za granicę, nasza córka pyta, czy się rozwodzimy"

    U świeżo upieczonych rodziców pojawia się pytanie, kto zostanie z dziećmi w domu, a kto pójdzie do pracy? Najczęściej to na kobiecie spoczywa obowiązek wychowywania dzieci i dbania o dom. Problem pojawia się jednak, gdy mąż praktycznie nie uczestniczy w opiece nad dziećmi lub tak, jak w przypadku naszej czytelniczki Agaty, często wyjeżdża do pracy na kilka tygodni.

    Maria Matracka,
  • Chciałam z mężem przyoszczędzić. Kupiliśmy najtańszy z pryszniców. Fugi zarosły grzybem

    Chciałam z mężem przyoszczędzić. Kupiliśmy najtańszy z pryszniców. Fugi zarosły grzybem

    - Gdy monter zobaczył nasz zakup, złapał się za głowę. Powiedział, że nie będzie tego montował, bo to "za tani model". W końcu, po pertraktacjach z mężem, zgodził się to zrobić na naszą odpowiedzialność. Wtedy sądziliśmy, że przesadza, jednak już po roku użytkowania zrozumieliśmy, czemu pan Krzysztof się na nas obraził - pisze Arletta w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Judyta Witkiewicz,
  • 'Mam 19 lat, a rodzice traktują mnie jak dziecko. Ostatnio chcieli dać mi szlaban'

    "Mam 19 lat, a rodzice traktują mnie jak dziecko. Ostatnio chcieli dać mi szlaban"

    Dla naszych rodziców już zawsze będziemy ich malutkimi dzieciakami. Jednak są tacy, którym zaakceptowanie dorosłości swoich pociech przychodzi trudniej niż innym. Tak jest w przypadku Marceliny, która w liście nadesłanym do naszej redakcji skarży się na zachowanie swoich rodziców.

    Maria Matracka,
  • Mama i tata wiedzą, że zamieszkają w domu opieki. Innej opcji dla mnie nie ma

    Mama i tata wiedzą, że zamieszkają w domu opieki. Innej opcji dla mnie nie ma

    - Mam wrażenie, że niektórzy traktują opieję nad rodzicami jako "obowiązek" dzieci, co dla mnie jest totalnym absurdem. Niby dlaczego ktoś wbrew sobie ma brać na siebie takie zadanie, które często wymaga tak wielu poświęceń? - pisze Karolina w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    nadesłane do redakcji,
  • 'Nie mam powodzenia u mężczyzn. Kiedy mówię czym się zajmuję, to wybuchają śmiechem'

    "Nie mam powodzenia u mężczyzn. Kiedy mówię czym się zajmuję, to wybuchają śmiechem"

    - Podczas ostatniego wspólnego wyjścia na dyskotekę stało się coś, co sprawiło, że pożegnałam się z marzeniami o wspaniałym facecie i założeniu rodziny. Kiedy tańczyłam z przemiłym, uśmiechniętym mężczyzną, z którym świetnie nam się rozmawiało, to myślałam, że coś z tego będzie. Jednak w końcu zadał mi pytanie, czym się zajmuję. Czar prysł - pisze Aleksandra w liście do redakcji, przyznając, że bardzo boi się samotności.

    Magdalena Wróbel,
  • 'Jestem praczką, sprzątaczką i gotowaczką. Mąż traktuje dom jak hotel'

    "Jestem praczką, sprzątaczką i gotowaczką. Mąż traktuje dom jak hotel"

    - Jesteśmy prawie dwanaście lat po ślubie i bardzo się kochamy, ale coraz częściej czuję się zaniedbana. Kiedy pojawiły się dzieci, to mam wrażenie, że mąż ucieka w pracę, a ja nie mogę się realizować zawodowo, bo mam na utrzymaniu dom. Jestem praczką, sprzątaczką i gotowaczką. Mąż traktuje dom jak hotel. Jak sobie z tym poradzić? - pyta Żaneta w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Magdalena Gryc,
  • ,,Nie stać mnie na takie życie, jakie prowadzą moi znajomi. Nie wiem już co robić, jak im o tym powiedzieć?'

    ,,Nie stać mnie na takie życie, jakie prowadzą moi znajomi. Nie wiem już co robić, jak im o tym powiedzieć?"

    Życie studenckie kojarzone jest z oszczędzaniem na wszystkim, na czym tylko się da. Na jedzeniu czerstwego chleba do następnej wypłaty. Jednak okazuje się, że nie u każdego tak to wygląda. Studentów coraz częściej nadal utrzymują rodzice, płacą im za mieszkanie, wyżywienie i inne zachcianki. Co zrobić kiedy nasi znajomi wciąż żyją na "garnuszku u mamusi'', a nas zwyczajnie nie stać na takie życie? - takie pytanie zadaje Karolina w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Maria Matracka,
  • ''Czuję się jak opiekunka pracująca na cały etat. Czy brat z żoną to doceniają?''

    ''Czuję się jak opiekunka pracująca na cały etat. Czy brat z żoną to doceniają?''

    - Gdy dzwonią, zawszę jestem pod telefonem. Nie chcę odmawiać, bo przecież to rodzina. Gdy moi znajomi bawią się w najlepsze na imprezach, ja zwykle bawię się w nianię. Zastanawiam się tylko, czy oni w ogóle to doceniają i czy kiedyś usłyszę od nich szczere "dziękuję" - pisze Maja w nadesłanym do naszej redakcji liście.

    Maria Matracka,
  • 'Mówił, że źle zmywam naczynia i nie tak rozwieszam pranie. Jego mama robiła wszystko lepiej'

    "Mówił, że źle zmywam naczynia i nie tak rozwieszam pranie. Jego mama robiła wszystko lepiej"

    - Przez trzy lata żyłam z narcyzem i dopiero teraz widzę, jak bardzo wyniszczył mnie ten związek. Zaczęło się klasycznie: od obietnic, udawanego zaangażowania, planowania wspólnych wyjazdów i gwiazdki z nieba. Sporo zarabiał, więc obsypywał mnie prezentami. Spędzaliśmy czas w ekskluzywnych hotelach i restauracjach, spełniał wszystkie moje zachcianki. Na początku sprawiało mi to tak wielką przyjemność, że nie zauważałam, że pan jest egoistą - pisze Aleksandra w liście do redakcji.

    Nadesłane do redakcji,
  • 'Babcia zaczęła odsuwać się od rodziny. Zamiast kupować leki, robi przelewy na swój kościół'

    "Babcia zaczęła odsuwać się od rodziny. Zamiast kupować leki, robi przelewy na swój kościół"

    Jestem ateistką i jak można się domyślić, bardzo sceptycznie podchodzę do instytucji, jaką jest Kościół. Nie mam oczywiście problemu z tym, że ktoś jest wierzący. Uważam, że każdy ma prawo wierzyć w to, co chce. Od zawsze spierałam się z moją babcią na te tematy, ponieważ dla niej wiara jest niezwykle ważna. Jednak zawsze dało się z nią poprowadzić ciekawą dyskusję i obie na tym korzystałyśmy - pisze Natasza w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Nadesłane do redakcji,
  • 'Mam 30 lat i wynajmuję pokój. Zamiast kredytu na kolejne 30 lat, wolę korzystać z życia'
  • W kościołach, restauracjach, na plaży... Mam serdecznie dość wrzeszczących dzieci

    W kościołach, restauracjach, na plaży... Mam serdecznie dość wrzeszczących dzieci

    - Chociaż czasem już sama nie wiem, czy bardziej działają mi na nerwy dzieci, które nie potrafią się zachować, czy rodzice, którzy mają wszystko gdzieś i nie reagują kompletnie na nic. Ludzie, weekend czy wakacje nie zwalniają od ich wychowywania! - pisze Weronika w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    Judyta Witkiewicz,
  • 'Nie chcę iść do domu opieki. Nie chcę, by reszta mojego życia tak wyglądała'
  • Sąsiadka hałasuje od rana do nocy. ''Nie wiem już co robić, czuje się jakby mnie terroryzowała''
  • Pojechaliśmy na urlop ze znajomymi, którzy mają dziecko. To był pierwszy i ostatni raz

    Pojechaliśmy na urlop ze znajomymi, którzy mają dziecko. To był pierwszy i ostatni raz

    - Prawdę mówiąc to był prawdziwy dramat. Zaczęło się już na lotnisku, a z każdym kolejnym dniem było jeszcze gorzej. Sama nie wiem, kto działał mi na nerwy bardziej, czy nasi znajomi czy ich "bombelek"... Po tym tygodniu byłam jeszcze bardziej zmęczona niż przed wylotem i już nigdy więcej nie wyobrażam sobie takich wakacji - pisze Karolina w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    nadesłane do redakcji,
  • Noszę rozmiar XL i na plaży mam gdzieś, co myślą inni. Nie to, co moje szczuplejsze koleżanki

    Noszę rozmiar XL i na plaży mam gdzieś, co myślą inni. Nie to, co moje szczuplejsze koleżanki

    - Najpierw, na kilka miesięcy przed wakacjami wpadają w szał i wszystkie przechodzą na różne diety, a później i tak, niezależnie od tego, ile schudną, narzekają na rozstępy, cellulit, przesuszoną skórę i wszystko inne, co przyjdzie im do głowy, tracąc radość z urlopu. Zupełnie tego nie rozumiem - pisze Milena w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    nadesłane do redakcji,
  • Rodzice nie chcą dołożyć się do naszego wesela. Powiedzieli, że nie dadzą 'ani grosza'. 'Nie rozumiem tego'

    Rodzice nie chcą dołożyć się do naszego wesela. Powiedzieli, że nie dadzą "ani grosza". "Nie rozumiem tego"

    Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę wyjść na roszczeniową córkę, która za wszelką cenę chce wyciągnąć od rodziców kasę. Jestem z Michałem już pięć lat, zaręczyliśmy się i w tym roku planujemy wesele. Oboje jesteśmy po studiach i pracujemy w korporacjach. Nie zarabiamy jakoś tragicznie mało, ale nie są to też kokosy. Moi rodzice natomiast od lat prowadzą dobrze prosperujący biznes i pieniędzy im nie brakuje - pisze Sonia w liście nadesłanym na naszą skrzynkę redakcyjną.

    Nadesłane do redakcji,
  • 'Mama nie chce iść do domu opieki, a ja nie wyobrażam sobie, by było inaczej'

    "Mama nie chce iść do domu opieki, a ja nie wyobrażam sobie, by było inaczej"

    - Kocham moją mamę, ale ani ja, ani moja siostra, nie wyobrażamy sobie poświęcić naszego życia, by zajmować się nią na co dzień. Moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie, ale mama nie chce nawet o tym słyszeć i gdy tylko o tym wspominam, zaczyna się awantura - pisze Małgorzata w liście nadesłanym do naszej redakcji.

    nadesłane do redakcji,
  • 'Teściowa zaprosiła byłą męża z dzieckiem na nasze rodzinne wakacje'

    "Teściowa zaprosiła byłą męża z dzieckiem na nasze rodzinne wakacje"

    - To miały być nasze wakacje, ale teściowa nie jest w stanie zaakceptować tego, że to ja jestem jej nową rodziną. Kiedy powiedziałam, że w takim razie nie jadę i odwołujemy całą akcję, usłyszałam, że jestem samolubna, niewdzięczna - żali się w liście do redakcji czytelniczka, która poprosiła o anonimowość.

    Nadesłane do redakcji,