pop
-
Co ja paczę? - czyli co internet dostarczył w tym tygodniu [Część trzecia]
Krótkowłosa Beyonce, naga Lady Gaga w lesie, upadłe księżniczki Disney'a i dużo strasznie słodkich zwierzaków - w tym tygodniu internet był dla mnie wyjątkowo łaskawy.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli wyjątki z chaosu [Odcinek drugi]
Kolejne perełki i diamenciki z mojej kolekcji. Co przyniósł mi kolejny tydzień? Samo dobro.
-
Polityka, grzeszki, skandale - między newsroomem, a domkiem z kart
Will McAvoy jest męski, przystojny, kawał chłopa z niego i świetnie nosi ciuchy. Wszystkie ciuchy, od smokingu, do rozchełstanej koszuli z podwiniętymi rękawami. Frank Underwood jest niewysoki, lekko pękaty (na szczęście w piwnicy ma wiosła), ubiera się nienagannie, lecz nudno, chodzi o to, żeby nie wyróżniać się nadmiernie z tłumu wtedy, kiedy jest to niepożądane.
-
Co ja paczę? Przegląd przedziwnych owoców twórczości internautów [Część druga]
Źle starzejące się gwiazdy, ludzie przebrani za pizzę i zaklinacz piesków - oto, co w tym tygodniu przyniósł mi internet (choć niekoniecznie chciałam)...
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli wyjątki z chaosu
Życie codziennie rzuca mi pod nogi perełki i diamenciki. Pozbierałam je dla Was. Za tydzień znów pozbieram, chcecie?
-
Promocja miernoty - o polskich celebrytach
Czy chciałbyś żeby student filozofii - syn dentysty - leczył ci zęby? Albo fryzjerka - córka mechanika - naprawiała samochód? Bo ja nie. I z tego powodu oburza mnie wciskanie do mediów ludzi bez doświadczenia.
-
Dobre rzeczy chadzają trójkami? Cóż, tak jest w świecie moich ulubionych filmów
Trylogie, trylogie, wszędzie trylogie! W czasach młodości mojej babci była tylko jedna, w dodatku niezekranizowana. Wystarczyło rzucić tylko hasło i już wszyscy wiedzieli, że chodzi o Sienkiewicza. Gdy nastolatkami byli moi rodzice też była tylko jedna - ta, w której dobrzy rycerze Jedi ratują świat przed zakusami Imperium. A ja? Co ja mam powiedzieć?
-
Jedenasta muza: czasem naprawdę kocham reklamy
Bez ironii, bez sarkazmu. Uwielbiam. Uważam za formę sztuki, może niespecjalnie wysokiej, ale za to ekscytującej i rozwijającej się w sposób imponujący. Naprawdę, potrafię gnać do kina na złamanie karku, żeby tylko nie uronić ani minuty z przedfilmowego, tak irytującego większość bloku reklamowego
-
Foch.pl i Kinoplex - zapraszamy na filmy!
Nie da się ukryć: dziewczyny z Focha lubią filmy (i aktorów, jak wiadomo). Stąd narodził się pomysł, żebyśmy wybrały nasze ulubione filmy z oferty Kinopleksu - takie, które polecamy, do których mamy osobisty stosunek i które sprawdzą się nie tylko na focha. Jeśli macie ochotę przetestować nasz filmowy gust - będzie nam bardzo miło!
-
Pięć filmów, które ryją mi mózg. Lubię bolesne przyjemności
Z tymi filmami - wydmuszkami jest jednak o niebo łatwiej. Miło się ogląda, miło się wraca, miło wspomina. Istnieje jednak osobna kategoria. Niektóre z jej składowych pewnie spokojnie można zaliczyć do wydmuszek, zwłaszcza pod względem ciężaru przesłania. Ale wydmuszki są lekkie i przyjemne. Te zaś filmy zjadają po kawałku i łamią serce. Mimo to czasem wracam. Czasem dobrze jest się dobić. A czasem warto sprawdzić, czy jeszcze boli - i dlaczego.
-
Za marudne towarzystwo serdecznie dziękuję - na koncerty lubię chodzić sama
Na koncerty chodzić w towarzystwie, czy tylko w samotności? Lidia nie ma problemu z tym wyborem. Na koncertach chce skupiać się na wrażeniach, a nie na przewracającym oczami towarzyszu. I mówi, że nikt jej nie rozumie. Czyżby?
-
A ja lubię muzyczne festiwale. Tylko muszą być trochę inne
Panuje moda na manifestowanie swojej niechęci do festiwali muzycznych. No dobrze, po hipstersku powiem, że ja już nie chodziłam na festiwale, gdy jeszcze nie było to modne, a teraz z przyjemnością powracam do niecnego procederu masowego konsumowania dużej ilości muzyki na żywo. Bo ja lubię festiwale, ale te mniejsze, mocniej sprofilowane, często też odbywające się w niezwykłych miejscach.
-
Zwykli ludzie w zwykłych sytuacjach - dlaczego lubię amerykańskie kino niezależne
Wybieram się dziś ze znajomymi na "Frances Ha" Noaha Baumbacha, jednego z moich ulubionych twórców kina "indie". Nie żebym nie lubiła superprodukcji o kosmitach i potworach, czy komiksowych bohaterach, skądże znowu. Ale często te niskobudżetowe, niezależne filmy mają w sobie urok zwykłości, któremu nie umiem się oprzeć. Choć są przegadane i "o niczym".
-
Co ja paczę - czyli przegląd najgorszych, najdziwniejszych i najzabawniejszych owoców twórczości internautów
Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie notorycznie w Internecie znosi na meandry zdrowego rozsądku. Może to kwestia mojego zawodu, upodobań, bądź znajomych, którzy lubują się w dziwnych wykwitach ludzkiej kreatywności internetowej.
-
Ruajal bejbi z serem, frytkami i kolą. Dumny Albionie, nie rób mi tego!
Miałam w ogóle nie pisać na ten temat, ignorować i nie dokładać cegiełki do ogólnego zgiełku. Ale trzymanie paszczy na kłódkę nigdy nie było moją najmocniejszą stroną, a jak myślę o "Royal Baby" to mi się po prostu ulewa.
-
Pięć filmów - wydmuszek, czyli jak robię sobie dobrze w mózg - wstydliwe wyznania
Będąc podatną i chętną mam w głowie listę filmów, którymi raczej nie należy się chwalić w intelektualnych dyskusjach między wyrobionym towarzystwem, nijak rzucić opinią o nich i nawiązaniem do dzieł pokrewnych, wdzięcznie przy tym balansując szklanką z drineczkiem.
-
Może byś do mnie zadzwonił, czyli Starszej Pani Starcie z Popkulturą
Okazało się, że podobnie jak w przypadku zjawisk typu Gangam Style, czy inne Eurokoko - byłam ostatnia, która nie znała. Ostatnia, która nie słyszała. Ostatnia, która nie kuma bazy.
-
Zagrajcie to jeszcze raz, czyli moje marzenia o spin-offach
Serial się wypalił, umarł i już zaczyna śmierdzieć, a takie piękne złote jaja kiedyś znosił, widzowie tak w końcu pokochali tego idiotę, który grał trzecioplanową rolę właśnie, zaraz, co on teraz robi? Pani Marzenko, pani zadzwoni i spyta.
-
Punkowe poszukiwania straconego czasu - recenzja książki Jaroslava Rudisa
Ostatnio rządzą mną sentymenty. O kasetach już pisałam, a wspominam je znów, bo nawet lektury takie jakby bardziej sentymentalne wybieram. Może jeszcze nie czas polecać "W stronę Swanna", a Marcel Proust jest zawsze spoko - to jest gdzieś blisko. Pierwszą książką, którą pochłonęłam w te wakacje był ozdobiony ilustracją taśmy magnetofonowej "Koniec punku w Helsinkach". Tytuł doskonale zaś oddaje wymowę treści.
-
Barbie "grubaska? - tak wyglądałaby, gdyby miała proporcje ciała normalnej kobiety
Jest niska, gruba ma krótkie nogi i wielkie stopy. Dobra, przesadzam, ale takie można odnieść wrażenie patrząc na "realistyczną? Barbie postawioną obok tej prawdziwej. I o takie wrażenie chodziło. Artysta Nickolay Lamm po pokazaniu prawdziwej twarzy Barbie - bez makijażu wziął się za sylwetkę najsłynniejszej lalki świata, obwinianej o wywoływanie zaburzeń odżywiania u milionów dziewcząt.
-
Niska jakość jest jak nowa czerń - za co ja w zasadzie kocham te cholerne kasety?
Kasety?! Może mam jeszcze maluchem jeździć?!- zapytał jeden z zaprzyjaźnionych twórców muzyki, kiedy rozmowa zeszła na taśmy. A ja lubię kasety. Co jakiś czas odbieram paczkę z nowymi, świeżymi nagraniami. Czy to jednak tylko kwestia sentymentu?
-
Letnie festiwale: dlaczego w tym roku również nie jadę na Openera?
Jak to dlaczego? Dla odmiany! Bo w ubiegłym nie byłam, dwa lata temu i trzy też. Dobra, coming out. Nigdy nie byłam na Openerze. NIGDY. Tak, trochę mi wstyd. Ale tylko trochę. Moja niechęć do rzeczy rozmaitych jest większa niż chęć zobaczenia na żywo ukochanych zespołów.
-
Książki audio, moja miłość
Nie chcę, nie lubię - mówiłam. Ja muszę czuć w ręku papier, jestem wzrokowcem, nie słuchowcem - mówiłam.Nie pasuje mi to, nie umiem się skupić na treści, bez sensu, nie zmuszajcie mnie, jestem staroświecka, trudno - mówiłam.
-
O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna? O rebrandingu, oczywiście
Miley Cyrus, gwiazdka familijnych hitów Disneya, dorosła. I bardzo się stara aby nikt tego nie przeoczył. Temu na pewno służy jej najnowszy teledysk: "zobaczcie jaka jestem dorosła". I jak fajnie umiem to sprzedać, elo!
-
Czym koić nerwy? Mi pomaga tylko muzyka (i odpowiednio dawkowane przekleństwa)
Siedzę szóstą godzinę w niewygodnym fotelu, kręgosłup zaczął mnie boleć zanim zdążyłam pomyśleć "ruszyliśmy już?". Jest duszno, kierowca autokaru szarpie jakby wiózł kartofle, a ludzie wokół głośno gadają przez komórki. Kolejną godzinę. Ależ ja jestem zła. Zaraz zmienię się w Mr. Hyde`a i wszyscy pożałują! Szał bojowy, berserker, pieruńsko kurwico, zew krwi, chęć mordu. Jak sobie z tym poradzić?
-
Ulotny urok streetartu. Nie płaczmy po tym, co zamalowali - dopingujmy to, co powstanie
Wczoraj na fanpejdżu jednego z najfajniejszych serwisów o street arcie - Puszki - napisano o tym, że marka Frugo zasłoniła swoją reklamą jedno z dzieł sztuki w nieformalnej galerii w Warszawie. W przeciwieństwie do innych fanów street artu, wcale się jednak nie zbulwersowałam...
-
"Męcz mnie, dręcz mnie, mów do mnie po niemiecku" - dziewczęta kochają psychopatów
Grzeczne dziewczynki, zbuntowane dziewczynki, kujonki, punkówy - wszystkie kochamy niegrzecznych chłopców. Kiedyś leciało się na niedomytych facetów skórach i glanach, romantycznych buntowników, lub niezrozumianych poetów. Dziś to nuda i przeżytek. Nie ma w tym żadnej adrenaliny, zero perwersji. Teraz najczulszym wyznaniem wydaje się "chcę jeść z tobą wątrobę sąsiada".
-
"Tylko Bóg wybacza" - potrójna recenzja nowego filmu z Ryanem Goslingiem
Nie wchodzi się trzy razy do tej samej rzeki - nie ma też sensu trzy razy pisać o jednym filmie. A jednak, jednak - istotne jest dostosowanie przekazu do odbiorcy więc moją recenzję najnowszego obrazu Nicolasa Windinga Refna kieruję do trzech grup: fanek Goslinga, filmoznawców i tzw. zwykłych ludzi (podobno istnieją naprawdę).
-
Iain Banks nie żyje - jestem w żałobie po doskonałym autorze
9 czerwca 2013. Jadłam doskonałe mięso w doskonałym towarzystwie redaktor Połajewskiej, kiedy kompulsywnie sprawdzany fejs rzekł do mnie, że szkocki pisarz, Iain Banks nie żyje.
-
Mam Żeromskiego za grafomana i co mi zrobicie? Na szczęście miał córkę...
Wieszcz narodu. Piewca miłości kochanej ojczyzny. Mistrz emocji. Herbu Jelita. Z syzyfowym wysiłkiem wtaczający głaz oświaty na stromą górę ludzkiej ignorancji. Żeromski dla mnie stworzył jedną rzecz porywającą i godną podziwu. Córkę.