życie
-
Jedna matka, dwoje dzieci i jeden wypad za miasto. Czy uda się wypocząć?
Ten plan brzmiał złowieszczo. Im bardziej o nim myślałam, tym bardziej był groźny, bo cóż może się zdarzyć podczas matczyno-dziecięcego wyjazdu weekendowego do eleganckiego dworku? Oczyma swej ponurej wyobraźni widziałam straty moralne i finansowe poczynione przez moje, dość żywe, potomstwo. A jednak! Przeżyliśmy, atrakcji nie brakowało, co więcej wróciłam do domu w stanie lepszym, niż z niego wyjeżdżałam.
-
Pracownik nieidealny czyli jakim typem z koszmaru szefa jesteś?
Narzekanie na przełożonych jest łatwe. Wiadomo, każdy w swoim życiu trafił na jakiegoś psychoszefa, kolekcjonera damskich majtek lub niezrównoważoną i niespełnioną życiowo pracoholiczkę. Ze zrozumieniem możemy pokiwać głowami i podzielić się swoimi traumatycznymi doświadczeniami. Ale nie zapominajmy, że Ci wszyscy szefowie muszą użerać się z bandą nierobów, nicponi, krętaczy i megalomanów z przerostem ambicji. Z nami.
-
O tym dlaczego jesień wprawia mnie w dobry nastrój
Zamiast narzekać na jesienną pogodę Agnieszka pisze: "Chciałabym mieć swoją osobistą deszczową chmurę i chodzić z nią na spacery" . Bardzo nas ujęła ta wizja, a i dobry nastrój się udzielił. Więc z radością dzielimy się nim z Wami.
-
Vintage Austin - piękne, brzydkie i przedziwne
Austin jest demokratycznym punktem na mapie republikańskiego stanu Teksas. To oznacza wielką różnorodność i spory luz. To miasto studentów, muzyków, wytatuowanych hipsterów, harlejowców i zupełnie zwykłych ludzi. Myślę, że każdy tu się odnajdzie, pod warunkiem że lubi upał na zmianę z zamrażaniem za pomocą klimatyzacji... Wielbiciele wszelkiej maści staroci koniecznie powinni wybrać się na wycieczkę na północ miasta. Ja tak zrobiłam.
-
Przepraszam, a dla kogo te klocki? Zabawki są też dla dorosłych!
Scenariusz zazwyczaj jest ten sam. "Synku, a może jednak chciałbyś ten zestaw z promem kosmicznym? Nie? Dlaczego! Zobacz, jest znacznie lepszy niż jakaś mała śmieciarka, ja ci go kupię, zasłużyłeś sobie, taki piękny prom kosmiczny i tu mu się będzie klapa na górze otwierała, no zobacz. Jak to nie?" No dobrze, to ja go sobie sama kupię. Kiedyś.
-
Faza borsuka: nie chcę przesiedzieć całej jesieni w domu
Niestety należę do tych przewidywalnych do bólu nudziarzy, którzy marudzą, że jesień, deszcz i deprecha, a jak tylko zaczyna się ściemniać, włażą pod koc i czekają wiosny. Tylko, że to całkowicie bez sensu: jesień nie ma tu nic do rzeczy, trzeba przemóc wewnętrznego borsuka. Zaczynam od dziś!
-
Kilka słów o trudnej sztuce dawania prezentów
Znasz to uczucie, prawda kolego? Wręczasz jej starannie zapakowane, z kokardą, brokacikiem, w punkcie pakowania prezentów spędziłeś irytujący kwadrans, jak żywcem z "Love Actually", no chyba że sam posłużyłeś się nożyczkami, taśmą i wstążką - będzie co prawda wyglądać jak praca z plastyki pierwszoklasisty, no ale masz punkty za rozczulającą samodzielność. I po co ci to było, ona i tak zachłannie rwie papier, targa wstążeczki, rozprawia się z kartonem, tak, jak kiedyś załatwi się z twoim sercem i...
-
Naprawdę jesteśmy upośledzonym pokoleniem? Polemika z tekstem Czytelniczki
Pozwólcie, że wystąpię z całkiem innym, niż ten, punktem widzenia. I uwierzcie mi, mało w tym, co napiszę wrodzonej przekory. Jakieś 3%. Reszta to niezachwiana pewność, że możliwości i okazje są dla tych, którzy potrafią je dostrzec.
-
Ta wstrętna jesień: marudzę, bo za oknem jest fujkowo
Stało się, za oknem mamy jesień. Może jeszcze nie kalendarzową, ale i tak śmierdzi zimnem i zgniłym liściem. Ci z Państwa, którzy są wielbicielami jesieni niech dalej nie czytają i pójdą pożalić się red. Połajewskiej (uwielbia jesień). Ona Was zrozumie, ja - będę ignorować.
-
Upośledzone pokolenie: wszyscy jesteśmy samotni w tłumie
Rączka pisała już o tym, jak smartfony zatruwają jej życie towarzyskie. Dziś nasza Czytelniczka - także Ania - pisze o tym, że jesteśmy pokoleniem upośledzonym komunikacyjnie i pokazujemy na zewnątrz swój zafałszowany obraz. Czy naprawdę jest z nami tak źle?
-
Moje drugie życie - krótka historia psychofana
W życiu każdego człowieka są pewne mniej lub bardziej mroczne tajemnice. Oczywiście lepsze są te mniej mroczne, bo można się z nich wygadać i sobie ulżyć. W przypadku tych głęboko skrywanych męczymy się z nimi przez całe życie. Ale już tak być nie musi! Od dziś możecie to zrobić na Fochu... No komu niby miałabym to wygadać? Kto to będzie czytał? Poza tym macie nicki, więc jakby co to jesteście kryci.
-
Zawód: matka. Żonglerka i drwal w jednym
Nasza Czytelniczka Anka pisze o tym, że nie ma żadnego poradnika, który byłby w stanie przygotować do roli matki. "Nasze głowy są jak komputery, których zawartość dysku i prędkość procesora są nieograniczone. I nigdy nie jesteśmy w stanie spoczynku". Podzielacie taką wizję macierzyństwa?
-
Wszystko, co wydawało się Wam, że wiecie o Stanach a jest kompletną bzdurą
Nie bierzcie tytułu dosłownie - jakiś musiał być a ten okazał się całkiem sensowny. Chodzi raczej o to, co mi się wydawało i o to, jak bardzo rzeczywistość odbiega od wyobrażeń.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek szósty]
Halo, mówi się? Ano, mówi. Wiadomo, "błogosławieni ci, którzy - nie mając nic do powiedzenia - nie ubierają tego w słowa". Prawie zawsze. Lecz nie dziś.
-
Podsrywacz. Element nieodzowny w pracy
Spotkaliście go? Może być bardzo miły. Uśmiecha się, pyta co u ciebie. Chętnie wysłucha twoich problemów, a jeszcze chętniej - twoich dobrych pomysłów. Interesuje się, daje dobre rady, pociesza. Kto taki? Podsrywacz albo podpierdalacz.
-
Co ja zjadam na kolorowo. Oraz: co gotuję, a nie zjadam
Cześć, fani gotowania i innych mrocznych praktyk magicznych! Zakładam, że oparzenia po naszym ostatnim spotkaniu z przedwiecznym piekarnikiem już zeszły, wszelkie zacięcia i skaleczenia wywołane przez kontakt z nożem się wygoiły i mogę Was znów zagonić do garów.
-
Prawda jest bolesna: wolałabym być rozwódką, niż singielką
Jedna z naszych Czytelniczek pisała o tym, jak ocenia się wartość kobiety na podstawie jej związku z mężczyzną. Kolejny głos w tej sprawie pojawił się w naszej skrzynce. I niestety potwierdza teorię, że sformułowanie "stara panna" to nie relikt, a powszechnie stosowana - nie bójmy się tego powiedzieć - obelga.
-
Czemu nie mówiłaś, że z ciebie taka wredna baba? Niespodzianka!
Człowiek ma tendencję do strojenia się w pawie piórka, przywdziewania twarzowych masek i udawania, że co złego, to nie ja. Jakoś instynktownie wolimy, by świat nie znał nas z najgorszej strony. Jest to zresztą całkiem sensowna strategia, bo dopóki mają co do nas jakieś złudzenia, to łatwiej udawać osobę przyjemną i sympatyczną. Czarującą, miłą, bezkonfliktową i... wiecie co? Właściwie chyba wolę żeby tak zostało.
-
Meblowe porno, czyli na co mi katalog IKEI
Cholera, znów to samo! Chociaż obiecywałam sobie, że przyjmę to na chłodno, po raz kolejny wpadłam jak osa w miód. Wystarczyło otworzyć skrzynkę i wyjąć z niej nowy katalog z IKEI. Nie, nie rzuciłam się na niego od razu, w windzie. Sesje z meblowo-designerską pornografią odbywam wyłącznie w domowym zaciszu.
-
Mam prawo robić co chcę, mam prawo być ostrożna - krajobraz po gwałcie
Czytając resztę tekstu miejcie proszę w głowie, to, co teraz napiszę: ofiara gwałtu nie jest nigdy winna. NIGDY. Nawet wtedy, kiedy pijana i upalona pójdzie topless na imprezę bractwa studenckiego. Nadal - winnym gwałtu jest gwałciciel. Ofiara jest natomiast ofiarą. O jej cechach umysłu i osobowości można dyskutować. O winie - nie.
-
Krótka historia o równouprawnieniu, walizkach i fochach
Nasza Czytelniczka Nana dzieli się swoją historią i wnioskami jakie jej się nasunęły: że przeciwnicy równouprawnienia kobiet wykorzystują feministyczny postulat jako powód, by być nieuprzejmym. Czy rzeczywiście trzeba rezygnować z zasad dobrego wychowania?
-
Co przenoszą kleszcze? Jak diagnozować i leczyć boreliozę - wbrew pozorom to kontrowersyjny temat
Borelioza to temat sezonowy. Zaczyna się mówić o nim wiosną, gdy pojawiają się kleszcze. Byłoby lepiej, gdyby mówiło się więcej o leczeniu boreliozy. Bo to temat nie tylko trudny, ale i kontrowersyjny. Lekarze spierają się między sobą, a cierpią na tym wiadomo - nie kleszcze, a pacjenci.
-
Spychologia stosowana drogą do pracowniczej nirwany
Spychologia to brzydkie słowo. Źle się kojarzy z nieróbstwem i umywaniem rąk a la Piłat. Dlatego, żeby tej paskudnej czynności nadać nowoczesny wymiar proponuję nazwać to transferem zadań (przy czym w pojęciu ?zadań? umieszczam też problemy). Ponadto na potrzeby tej notki zamiast przymiotników leniwy i niekompetentny użyję asertywny i zaradny.
-
Sześć tygodni na diecie z pudełka. Czy udało się zrealizować cel?
Ania w swoim tekście z wtorku zdała relację z miesiąca ćwiczeń, ja zostałam poproszona o stawienie się do raportu w sprawie mojej diety z pudełka i jej efektów. Ponieważ minął ponad miesiąc - czas to uczynić.
-
Wyprowadzka pod miasto - klasa w górę, czy w dół?
Zastanawiamy się nad tym od dawna, najintensywniej od czasu, gdy życie zmusiło nas do zakupu mieszkania. Jak to jest z tą wyprowadzką pod miasto - czy te tak zwane plusy dodatnie są w stanie przyćmić wszystkie "plusy ujemne"?
-
Na swój pogrzeb też się spóźnisz? Szanuj mój czas!
Jedną z rzeczy, których nie jesteśmy w stanie odzyskać jest czas. Dlatego właśnie bardzo go szanuję w przeciwieństwie do części ludzi, z którymi obcuję. To, co mi zawsze podnosi ciśnienie, to osoby, które notorycznie się spóźniają.
-
Wszystkie Stany umysłu: nie chcę Coca-Coli tylko amerykańskiego snu
W momencie, gdy Foch opublikuje ten tekst będę gdzieś nad Oceanem w drodze do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędzę najbliższe dwa tygodnie. Oczywiście, jaram się jak race na Legii, bo to bardzo prestiżowy wyjazd: The International Visitor Leadership Program amerykańskiego Departamentu Stanu. Tak, chwalę się, bo jest czym - jestem jedyną zaproszoną na ten wyjazd studyjny osobą z Polski.
-
"Jedz jak człowiek!" - co to właściwie dziś oznacza?
"Powinnaś napisać o dobrym zachowaniu przy stole" - powiedziała kiedyś K. z odrazą patrząc na stolik obok. A zaiste, działy tam się rzeczy straszliwe. Przypomniałam sobie o tej sytuacji, gdy wczoraj wpadła mi w ręce dawno zapomniana książka.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek piąty]
Wszystkie dzieci są, tego, mocno podirytowane, bo się zaczął wrzesień. Ja tam jestem ogromnie zadowolona, nie wiem, jak Ty, drogi Czytelniku. Fala ludzka wróciła z wywczasów, a z falą nowa porcja tego, co morze zwykło wyrzucać na brzeg. Ludzie mówią, ja się delektuję.
-
Czy boisz się kryzysu? Tylko nieudacznicy idą na dno?
Pytam poważnie. Boisz się? Leżysz w nocy bezsennie, albo budzisz się o trzeciej nad ranem, spocony i wystraszony? Bojąc się o przyszłość, tak do paranoi? No, szczerze.