życie
-
Ciepła posadka czyli marzenia o spokojnym rejsie do emerytury
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu obywateli praca w urzędzie to hańba, powód do wstydu i niezbity dowód na marnowanie pieniędzy podatników. Jednak jest też całkiem spora grupa (w tym i ja, przyznaję to z lekką nutką autoironii), która uważa pracę w sektorze publicznym za bezpieczną przystań dla okrętów na oceanie pełnym sztormów i zawodowych niebezpieczeństw. W końcu ciepła państwowa posadka jest jak niekończący się róg obfitości, kiedy już ją dostaniesz możesz się poczuć tak szczęśliwy jak kormoran nad stawem hodowlanym z młodymi karpiami.
-
Bulimia, czyli gdy wiecznie robisz sobie wyrzuty
To nie jest choroba ciała, to choroba umysłu. W dobie dążenia do idealnego wyglądu, znanego z okładek gazet, ludzie wpadają w pułapkę, z której trudno się uwolnić. Nasza Czytelniczka dzieli się doświadczeniami, które na szczęście należą do przeszłości. Ale czy można o tym raz na zawsze zapomnieć?
-
I znowu się zirytowałam: o nowym sposobie na upodlenie mężczyzny
W sumie rzadko zdarza się, że tracę mowę, opada mi szczęka i w otępieniu patrzę w monitor. Niby przywykłam do tego, co znajduję w swojej skrzynce pocztowej i tego, co przeczytać można w gazetach. Uruchomiłam pokłady obojętności. Ale znowu musiałam wyjść spod klosza i zajrzeć tam, gdzie słońce nie dochodzi...
-
Piąte królestwo, czyli o mojej miłości do grzybów
Nasza ulubiona Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku czasem odrywa się od swojego biurka w urzędzie i rusza do lasu. Zwłaszcza jesienią. Nas urzekła ta opowieść o grzybobraniu i emocjach, które mu towarzyszą.
-
A Ty jakim noł-lajfem jesteś?
Wymyśliłam sobie temat, który wcale nie jest dla mnie łatwy. Bo co to znaczy być no-life? Czy to osoba, która tylko i wyłącznie siedzi w sieci lub gra w komputer (tak się mówiło w dzieciństwie), czy może osoba, która od razu po przebudzeniu sprawdza co tam w tym internecie słychać i tak co pięć minut dopóki nie pójdzie spać?
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek ósmy]
Umiłowani, może bym raz zrobiła przegląd bez polityki? Tak obiecam Wam i sobie, zobaczymy, czy skończy się równie podle, jak z większością składanych obietnic. Owszem, nastrój mam melancholijny, te kolory września zaraz trafi szlag i zatoniemy w błocie na pół roku.
-
Szkoła fitnessu dla niegrzecznych dziewcząt
Bezgranicznie podziwiam moje koleżanki, które z żelazną konsekwencją i oddaniem poddają się katorżniczym reżimom dietetyczno-fitnessowym. Chciałabym być taka jak one, jak dorosnę. Na razie z braku czasu, sił, pomysłu i odwagi wyczyniam coś, co roboczo nazwałam sobie "Szkołą fitnessu dla niegrzecznych dziewcząt". Proszę: nie próbujcie tego w domu!
-
O Matce, Rodzicielce, Karmicielce, Przyjaciółce, Heroinie i bolesnym przemijaniu w polskiej rzeczywistości
Cieszą nas Wasze listy i opisane w nich historie - nawet te, po których jest nam tak smutno, jak po tej od Izabeli. Cieszy nas, że nas czytacie i wierzycie, że tu znajdzie się wsparcie i rada. Smutno, że czasem czujemy się tak kompletnie bezradne.
-
Tylko nie mów do mnie "kotku", kotku
Znam panią, która do swojego trzydziestokilkuletniego syna mówi: Barteńku. Do drugiego syna, kilka lat młodszego, ale też powyżej trzydziestki nieustająco od lat woła: Kubuniu. Czasem może też być kochanieńkim dziubaskiem, chociaż nie, dziubasek zarezerwowany jest raczej dla wnusia. Podobnie jak najukochańszy skarbeniek, koteniek i maleńki robaczek.
-
Kinematografio oszukałaś mnie - wstrząsający tekst o elektrowstrząsach
Miałam pisać tekst o zmianie postaw i o wpływaniu na myśli i uczucia. Ale jak usiadłam przed monitorem, to wszystkie myśli mi uciekły. Właściwie to może nie uciekły, ale zostały wyparte przez myślenie o terapii elektrowstrząsami... (Na końcu tekstu okaże się jednak, że to jest o zmianie postaw. Zmianie mojego postrzegania pewnych rzeczy).
-
"Bardzo kocham swoją mamę, ale rzadko kiedy ją lubię" [LIST]
Znają nasze słabe strony, potrzebujemy od nich miłości i troski, kochamy je, poświęcamy się dla nich, a one dla nas. Matka powinna być najważniejszą osobą na świecie, największym wsparciem. I dlatego tak bardzo boli, gdy nasze oczekiwania nie pokrywają się z rzeczywistością - przeczytajcie list naszej Czytelniczki.
-
Jedna matka, dwoje dzieci i jeden wypad za miasto. Czy uda się wypocząć?
Ten plan brzmiał złowieszczo. Im bardziej o nim myślałam, tym bardziej był groźny, bo cóż może się zdarzyć podczas matczyno-dziecięcego wyjazdu weekendowego do eleganckiego dworku? Oczyma swej ponurej wyobraźni widziałam straty moralne i finansowe poczynione przez moje, dość żywe, potomstwo. A jednak! Przeżyliśmy, atrakcji nie brakowało, co więcej wróciłam do domu w stanie lepszym, niż z niego wyjeżdżałam.
-
Pracownik nieidealny czyli jakim typem z koszmaru szefa jesteś?
Narzekanie na przełożonych jest łatwe. Wiadomo, każdy w swoim życiu trafił na jakiegoś psychoszefa, kolekcjonera damskich majtek lub niezrównoważoną i niespełnioną życiowo pracoholiczkę. Ze zrozumieniem możemy pokiwać głowami i podzielić się swoimi traumatycznymi doświadczeniami. Ale nie zapominajmy, że Ci wszyscy szefowie muszą użerać się z bandą nierobów, nicponi, krętaczy i megalomanów z przerostem ambicji. Z nami.
-
O tym dlaczego jesień wprawia mnie w dobry nastrój
Zamiast narzekać na jesienną pogodę Agnieszka pisze: "Chciałabym mieć swoją osobistą deszczową chmurę i chodzić z nią na spacery" . Bardzo nas ujęła ta wizja, a i dobry nastrój się udzielił. Więc z radością dzielimy się nim z Wami.
-
Vintage Austin - piękne, brzydkie i przedziwne
Austin jest demokratycznym punktem na mapie republikańskiego stanu Teksas. To oznacza wielką różnorodność i spory luz. To miasto studentów, muzyków, wytatuowanych hipsterów, harlejowców i zupełnie zwykłych ludzi. Myślę, że każdy tu się odnajdzie, pod warunkiem że lubi upał na zmianę z zamrażaniem za pomocą klimatyzacji... Wielbiciele wszelkiej maści staroci koniecznie powinni wybrać się na wycieczkę na północ miasta. Ja tak zrobiłam.
-
Przepraszam, a dla kogo te klocki? Zabawki są też dla dorosłych!
Scenariusz zazwyczaj jest ten sam. "Synku, a może jednak chciałbyś ten zestaw z promem kosmicznym? Nie? Dlaczego! Zobacz, jest znacznie lepszy niż jakaś mała śmieciarka, ja ci go kupię, zasłużyłeś sobie, taki piękny prom kosmiczny i tu mu się będzie klapa na górze otwierała, no zobacz. Jak to nie?" No dobrze, to ja go sobie sama kupię. Kiedyś.
-
Faza borsuka: nie chcę przesiedzieć całej jesieni w domu
Niestety należę do tych przewidywalnych do bólu nudziarzy, którzy marudzą, że jesień, deszcz i deprecha, a jak tylko zaczyna się ściemniać, włażą pod koc i czekają wiosny. Tylko, że to całkowicie bez sensu: jesień nie ma tu nic do rzeczy, trzeba przemóc wewnętrznego borsuka. Zaczynam od dziś!
-
Kilka słów o trudnej sztuce dawania prezentów
Znasz to uczucie, prawda kolego? Wręczasz jej starannie zapakowane, z kokardą, brokacikiem, w punkcie pakowania prezentów spędziłeś irytujący kwadrans, jak żywcem z "Love Actually", no chyba że sam posłużyłeś się nożyczkami, taśmą i wstążką - będzie co prawda wyglądać jak praca z plastyki pierwszoklasisty, no ale masz punkty za rozczulającą samodzielność. I po co ci to było, ona i tak zachłannie rwie papier, targa wstążeczki, rozprawia się z kartonem, tak, jak kiedyś załatwi się z twoim sercem i...
-
Naprawdę jesteśmy upośledzonym pokoleniem? Polemika z tekstem Czytelniczki
Pozwólcie, że wystąpię z całkiem innym, niż ten, punktem widzenia. I uwierzcie mi, mało w tym, co napiszę wrodzonej przekory. Jakieś 3%. Reszta to niezachwiana pewność, że możliwości i okazje są dla tych, którzy potrafią je dostrzec.
-
Ta wstrętna jesień: marudzę, bo za oknem jest fujkowo
Stało się, za oknem mamy jesień. Może jeszcze nie kalendarzową, ale i tak śmierdzi zimnem i zgniłym liściem. Ci z Państwa, którzy są wielbicielami jesieni niech dalej nie czytają i pójdą pożalić się red. Połajewskiej (uwielbia jesień). Ona Was zrozumie, ja - będę ignorować.
-
Upośledzone pokolenie: wszyscy jesteśmy samotni w tłumie
Rączka pisała już o tym, jak smartfony zatruwają jej życie towarzyskie. Dziś nasza Czytelniczka - także Ania - pisze o tym, że jesteśmy pokoleniem upośledzonym komunikacyjnie i pokazujemy na zewnątrz swój zafałszowany obraz. Czy naprawdę jest z nami tak źle?
-
Moje drugie życie - krótka historia psychofana
W życiu każdego człowieka są pewne mniej lub bardziej mroczne tajemnice. Oczywiście lepsze są te mniej mroczne, bo można się z nich wygadać i sobie ulżyć. W przypadku tych głęboko skrywanych męczymy się z nimi przez całe życie. Ale już tak być nie musi! Od dziś możecie to zrobić na Fochu... No komu niby miałabym to wygadać? Kto to będzie czytał? Poza tym macie nicki, więc jakby co to jesteście kryci.
-
Zawód: matka. Żonglerka i drwal w jednym
Nasza Czytelniczka Anka pisze o tym, że nie ma żadnego poradnika, który byłby w stanie przygotować do roli matki. "Nasze głowy są jak komputery, których zawartość dysku i prędkość procesora są nieograniczone. I nigdy nie jesteśmy w stanie spoczynku". Podzielacie taką wizję macierzyństwa?
-
Wszystko, co wydawało się Wam, że wiecie o Stanach a jest kompletną bzdurą
Nie bierzcie tytułu dosłownie - jakiś musiał być a ten okazał się całkiem sensowny. Chodzi raczej o to, co mi się wydawało i o to, jak bardzo rzeczywistość odbiega od wyobrażeń.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek szósty]
Halo, mówi się? Ano, mówi. Wiadomo, "błogosławieni ci, którzy - nie mając nic do powiedzenia - nie ubierają tego w słowa". Prawie zawsze. Lecz nie dziś.
-
Podsrywacz. Element nieodzowny w pracy
Spotkaliście go? Może być bardzo miły. Uśmiecha się, pyta co u ciebie. Chętnie wysłucha twoich problemów, a jeszcze chętniej - twoich dobrych pomysłów. Interesuje się, daje dobre rady, pociesza. Kto taki? Podsrywacz albo podpierdalacz.
-
Co ja zjadam na kolorowo. Oraz: co gotuję, a nie zjadam
Cześć, fani gotowania i innych mrocznych praktyk magicznych! Zakładam, że oparzenia po naszym ostatnim spotkaniu z przedwiecznym piekarnikiem już zeszły, wszelkie zacięcia i skaleczenia wywołane przez kontakt z nożem się wygoiły i mogę Was znów zagonić do garów.
-
Prawda jest bolesna: wolałabym być rozwódką, niż singielką
Jedna z naszych Czytelniczek pisała o tym, jak ocenia się wartość kobiety na podstawie jej związku z mężczyzną. Kolejny głos w tej sprawie pojawił się w naszej skrzynce. I niestety potwierdza teorię, że sformułowanie "stara panna" to nie relikt, a powszechnie stosowana - nie bójmy się tego powiedzieć - obelga.
-
Czemu nie mówiłaś, że z ciebie taka wredna baba? Niespodzianka!
Człowiek ma tendencję do strojenia się w pawie piórka, przywdziewania twarzowych masek i udawania, że co złego, to nie ja. Jakoś instynktownie wolimy, by świat nie znał nas z najgorszej strony. Jest to zresztą całkiem sensowna strategia, bo dopóki mają co do nas jakieś złudzenia, to łatwiej udawać osobę przyjemną i sympatyczną. Czarującą, miłą, bezkonfliktową i... wiecie co? Właściwie chyba wolę żeby tak zostało.
-
Meblowe porno, czyli na co mi katalog IKEI
Cholera, znów to samo! Chociaż obiecywałam sobie, że przyjmę to na chłodno, po raz kolejny wpadłam jak osa w miód. Wystarczyło otworzyć skrzynkę i wyjąć z niej nowy katalog z IKEI. Nie, nie rzuciłam się na niego od razu, w windzie. Sesje z meblowo-designerską pornografią odbywam wyłącznie w domowym zaciszu.