jedzenie
-
Gotują najlepszą zupę we Wrocławiu. Tańszą od sushi, smaczniejszą niż fast foody i zdrową
200 litrów dziennie, 10 różnych propozycji w menu, dwa stałe punkty programu, dziesiątki wiernych klientów i sześć miesięcy działania. Poznajcie Zupę - niewielki, ale prężnie działający punkt gastronomiczny we Wrocławiu. Stworzony przez pasjonatów, otwarty na wszystkich.
-
Owocowy dom - dobre, bo polskie i całkowicie ekologiczne
Niemal każdy z nas myśli sobie czasami "a może by tak wszystko rzucić, przestać się ścigać i stresować, i wynieść na wieś?? Niektórzy nie poprzestają na myśleniu i po prostu to robią.
-
GringoBar - ziomalskie burrito na Mokotowie
Z dala od najmodniejszych punktów na gastronomicznej mapie Warszawy i bez "warszawkowego? zadęcia. Na Mokotowie powstał GringoBar: knajpa, gdzie burrito i tacosy serwują raperzy, aktor i ich ziomale.
-
Curry Godne. "U nas je się nosem"
Mody na jedzenie zmieniają się sezonowo. W tegorocznej kolekcji przybyło kilka nowych smaków, między innymi curry z food-trucka Curry Godne. Czy hinduskie żarcie podbije nasze podniebienia, tak jak hambuksy?
-
Najlepiej spożyj przed końcem świata. Już nie musisz marnować przeterminowanego jedzenia
Od kilku dni trwa poruszenie w świecie tych, którzy nie lubią marnować i wyrzucać jedzenia, także tego, które przekroczyło już narzucony przez producenta termin przydatności konsumpcyjnej. Mają być nowe przepisy dające dłuższe życie tym produktom. Możecie zjadać je nawet tysiąc lat od daty produkcji!
-
Siekać, smażyć, piec, podgryzać, kulinarnie się wyżywać! Smaczny test warsztatów gotowania
Ponieważ lubię łączyć przyjemne z pożytecznym i chciałam zrobić coś nowego i odświeżającego, wybrałam się na warsztaty kulinarne. Postanowiłam poszukać odpowiedzi na pytanie, czy można mnie w końcu nauczyć gotować i czy nabyte umiejętności okażą się trwałe. Eksperyment uważam za udany!
-
Cały internet chce, żebym przytyła. Idźcie sobie z tym jedzeniem!
Ten tekst dedykuję wszystkim głodomorom. Jestem jedną z was. Jestem specyficznym głodomorem, takim co uwielbia jeść, ale nie lubi gotować. Czyli: pani podano, więc pani zje. A zjeść pani potrafi dużo i często.
-
Jem warzywa i owoce, nie grymaszę i nie psocę (tylko jedno z tych zdań jest prawdziwe)
Wbrew temu, co uważa moja mama (cześć mamo!) JEM. Nie dużo i nie są to kotlety jak dla Pudziana, ale jem. Po prostu jestem we frakcji uznającej, że człowiek je, żeby żyć, a nie - żyje, żeby jeść. Takie usposobienie ma wiele zalet: jem dobrze, zdrowo i zazwyczaj pyszne potrawy. Uwielbiam też zielone soki, co wiąże się ze spożywaniem (i kupowaniem!) wielkich ilości ziół, sałat i różnorakiej zieleniny.
-
Jedzenie na wycieraczce, czyli dlaczego zdecydowałam się na dietę z dowozem
Pisałam już, że nie bardzo lubię i umiem gotować. Jestem kulinarną pierdołą i godzę się z tym bez żalu. Przychodzi jednak taki moment, że musisz nauczyć się jeść. Wtedy z pomocą przychodzą profesjonaliści.
-
Dieta zasadowa - może Was też zainspiruje
O swoim odkryciu kulinarno-dietetycznym i jego korzystnych skutkach napisała do nas Bożena. A Wy też macie swoje sprawdzone diety cud?
-
Jedz, módl się, kochaj. Albo nie. Czyli sposób na idealne wakacje
Przez większość życia nie jeździłam na wakacje. Bo kasa, bo coś tam, lepiej popracować i spędzić czas ze znajomymi w mieście, jak pisała Miss Olgu. Wszystko zmieniło się rok temu wraz z wyjazdem sporą bandą (sześcioro dorosłych plus niespełna roczne dziecko) do Toskanii. Tam właśnie odkryłam, a raczej - przyjaciele pokazali mi - jak spędzić idealne wakacje.
-
Biurowe obyczaje żywieniowe - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku
Biurowe życie jest zazwyczaj nudne, godziny wloką się w nieskończoność. Ale są sprawy, które budzą emocje. Wiele komentarzy i kłótni między współpracownikami powodują na przykład pokarmy, które sobie przynosimy na drugie śniadania, lub jak kto woli być bardziej światowy to na lunch. Przecież w biurze nie żywimy się tylko plotkami!
-
Bar mleczny to jest to! Niech ta moda opanuje całą Polskę
Podoba mi się powrót mody na bary mleczne. Tanio i smacznie. Plusem są też wspólne stoliki. Wiem, że to nie wszystkich może cieszyć, ale moim zdaniem to fajna sprawa. Piszę to siedząc przy stoliku z trzema panami, którzy pracują jako konserwatorzy wind. A skąd to wiem? Właśnie podjęliśmy dialog o kotlecie. Ja jem kotleta schabowego, a panowie mielone i karkówkę. Od kotleta do kotleta i wiem, gdzie panowie pracują.
-
Pięć prostych rozwiązań, które robią mi dobrze w kuchni
Jak wspominałam tutaj jestem kuchennie żenująca. Będąc młodą (żartowałam), a na pewno zapóźnioną podkuchenną różne miłe gadżeciki odkryłam stosunkowo późno, za to dały mi kupę frajdy. Podzielę się, może ktoś też jest, jak ja, do tyłu w kuchni (i w zagrodzie), może przypadkiem nie widział, albo nie zna i się męczy. A nie musi.
-
Chłopcy gotują, czyli jak przetrwałam bomby spadające na kuchnię
Była taka podwórkowa zabawa, którą uwielbialiśmy. Potrzebny był do niej trzepak i ubita ziemia, nazywaliśmy to mało ambitnie: "Nalot - samolot, powódź - pożar". Polegała na tym, że prowadzący krzyczał jedno z tych słów, a reszta odpowiednio reagowała kuląc się na ziemi lub wspinając na samą górę trzepaka. Kiedy mój mąż powiedział mi "Kochanie, jutro ja z synem coś ugotuję" miałam ochotę zrobić wszystko na raz: skulić się, wspiąć wysoko, a najlepiej - zadekować w bunkrze i przeczekać ten Defcon 1.
-
"Każda kobieta jest szczęśliwa, gdy ktoś wyjada z jej miski" - czy ja naprawdę to powiedziałam?
Takie słowa skierowałam do mojego kumpla dojadającego sałatkę wprost z miski. Trochę usprawiedliwia mnie fakt, że była to schyłkowa faza imprezy i mogłam nie wiedzieć co mówię. Bo przecież nie przyznałabym się świadomie, że najbardziej uszczęśliwia mnie karmienie ludzi. Mnie, kobietę wyzwoloną?
-
Ziemniaczana pornografia, czyli dlaczego nie założę bloga kulinarnego
Oto moje mroczne kuchenne sekrety, kulinarna pornografia z ziemniaczkiem w roli głównej. Z dodatkiem masła, śmietany, smalcu. W towarzystwie pierogów, ogórkowej i gołąbków. Z przepisami Babci. Ciężkostrawnie i niezdrowo. Zwolenniczki odtłuszczonego jogurtu - lepiej tego nie czytajcie!
-
Makaron tuczy? Wcale nie!
Mąka, woda, jajka. Tyle wystarczy, by zrobić makaron. Czy makaron tuczy? Nie - przekonują dietetycy. Makaron daje nam energię i poprawia humor.
-
Rosnę, bo zdrowo jem
Droga od karmienia niemowlęcia na żądanie do pięciu posiłków dziennie zjadanych o stałych porach może być całkiem prosta. W jej przebyciu pomaga otwartość i zdrowy rozsądek.
-
Keczup i spółka
Typowa kolacja po polsku: parówka z chrzanem, kiełbasa na gorąco z musztardą, kanapka z szynką i majonezem albo z żółtym serem i keczupem. Tylko czy te dodatki nie szkodzą? Ile mają kalorii? Czy warto je kupować?