książki
-
Horror, kryminał, makabra - 6 książek do straszenia dzieci
Nie lubię się bać. Za strachu bywam histeryczna. W sensie owszem, pisknę, ale też ZAREAGUJĘ. Jeden śmiałek do dziś ma ślad po rakietce do badmintona, którą zdzieliłam go ponieważ mnie przestraszył. No przepraszam, instynkt przetrwania, nic nie poradzę.
-
Powrót Króla, czyli 6 powodów, dla których wielbię Stephena Kinga
Wiem, wiem, King się skończył na kill'em all. A ja jestem sentymentalna i to nieprawda, że cenię jakość, po prostu płynę na dobrych wrażeniach z młodości. Być może. Ale ostatnio jakoś właśnie smutno w tym temacie, autorzy z dzieciństwa po kolei przenoszą mi się do krainy Lepszych Tantiem i Dobrych Wydawców. Więc spieszę się kochać idoli, tak szybko odchodzą. Wyznałam winy, teraz będę się miłośnie ocierać. Ok?
-
Teraz to ja jestem w złym humorze. W obronie Małgorzaty Musierowicz
Małgorzata Musierowicz pewnie nie potrzebuje tak bardzo mojej obrony, ale chciałabym żeby jednak pewne kwestie zostały wypowiedziane głośno i wyraźnie. Po lekturze tekstu Elizy Szybowicz "Musierowicz jest w złym humorze" poczułam, że muszę zaprotestować przeciwko odczytywaniu sympatycznych, mądrych, krzepiących książek jako ideologicznych manifestów.
-
"Ocean na końcu drogi" - jest nowy Gaiman!
Bardzo i z drżeniem czekałam na tę książkę. Bardzo - bo to Neil Gaiman. Z drżeniem - bo nie wielbię go bezkrytycznie. Co jakiś czas robi mi smak swoją kolejną książką (jak ta, do której wracam każdego listopada), a potem rozczarowuje następną. A im większy smak, gdy doskonałe - tym większe rozczarowanie, gdy nie spełnia oczekiwań.
-
"Magda, miłość i rak? - o książce, którą każdy powinien przeczytać
Nasza stała Czytelniczka Ania napisała o lekturze, która zrobiła na niej wielkie wrażenie - wspomnieniowej książce o niesamowitej dziewczynie Magdzie Prokopowicz, założycielce fundacji Rak'n'Roll.
-
Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe - żegnaj Joanno!
Wiadomość o śmierci Joanny Chmielewskiej napełniła nas zrozumiałym smutkiem. A potem jednak nastąpił foch, że jak stypa, to musi być na ponuro i bez alkoholu. Pani Joanna by tego nie pochwalała, na pewno. W końcu była autorką książek przy których człowiek konał ze śmiechu. A jej bohaterki nie należały do grona nudnych dam - co to, to nie!
-
Książki, które muszę raz do roku: "Prawie jak w bajce"
Nie wiem, czy bardziej jestem polskiemu wydawcy wdzięczna, czy bardziej nienawidzę. Wdzięczna jestem za to, że w ogóle przetłumaczył i wydał "Prawie jak w bajce" Hermana Rauchera. Taka perełka! Pomyśleć, że mogłam się na nią nigdy nie natknąć. Nienawidzę zaś wydawcy za polski tytuł i okładkę. Przez te dwa czynniki byłam O TYLE, żeby ominąć ważną dla mnie książkę. Do której wracam co roku, w październiku.
-
"Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem" - czyli książki, które muszę raz do roku
Życie jest krótkie i coraz krótsze, spoglądanie za siebie i polityka trzech kroczków w tył to jednak mocno nieekonomiczne metody. Wszystko jedno, raz do roku wracam do niektórych książek, jak chore zwierzę do nory, są książki jak plaster, wódka i placebo, czytam znane na pamięć zdania i ciągle mi mało, ciągle znajduję coś nowego, zasłaniam się okładką i mówię światu, żeby oddalił się szybko, to moja nisza, w której jest coś niebieskiego, coś niezmiennego, coś ukradzionego, coś wiekowego. I szafa na trupy. We wrześniu zwykle wchodzę w "Staroświecką historię". Jeżeli ktoś sobie życzy etykietkę, to proszę bardzo.
-
Literacki madras, czyli pyszne lektury o indyjskim smaku
Raita, samosy, masala, pakora. Jeśli te słowa nie są wam obce, to dobrze. Degustowanie potraw kuchni indyjskiej to doskonały sposób na odbycie podróży bez wydawania fortuny na bilety lotnicze i hotele. A co jeżeli nic wam to nie mówi i wolelibyście jednak bigos i pierogi? Cóż! To jeszcze lepsza wiadomość, bo nie zamierzam zmuszać nikogo do kulinarnych eksperymentów. Chcę natomiast polecić moje ulubione książki z krainy tysiąca przypraw.
-
Przeczytaj to jeszcze raz - o ponownym czytaniu ukochanych książek
Koleżanka Aleksandra szykuje już dla Was cały smakowity cykl o książkach, które musi raz do roku. Doskonale rozumiem tę potrzebę - właśnie po raz fafnasty czytam "Mistrza i Małgorzatę", bo nie mogłam się oprzeć smakowicie zaczytanemu egzemplarzowi, który znalazłam na półce. Wakacje od razu stały się bardziej relaksujące. Bo właśnie możliwość swobodnego czytania - kiedy i czego chcę - wyczerpuje moją definicję czasu wolnego.
-
A ja się lubię "bojać". Kartki z pamiętniczka fanki horrorów
Redakcyjne koleżanki wspominały już o literaturze i filmach, które lubią i do których wracają. Postanowiłam nie być gorsza i podzielę się z Wami częścią swoich fascynacji. Nie będzie to ogólny przegląd tego co lubię, ale właśnie taki "z dreszczykiem". Może kiedyś napiszę o innych książkach i filmach, żebyście nie myśleli sobie, że nie znam np. "Przeminęło z wiatrem", czy "Martwych dusz". No dobra, ale to będzie kiedyś, a teraz to, co tygryski lubią najbardziej.
-
To nie są romansidła, czyli w obronie Jane Austen
Po pierwsze - to nie są romansidła. Po drugie - za każdym razem, kiedy ktoś pisze "Jane Austin" - Bóg zsyła na ziemię kolejnego Biebera. Po trzecie - to nie są, powtarzam, romansidła.
-
Co ja czytam w wakacje? Książki bardziej na serio
Mam znajomych, którzy nie wyjadą na urlop bez solidnych kilkuset stron fantasy, tygodniki opinii od lat namawiają do czytania kryminałów pod chmurką, a mnie w podróżach najlepiej przyswaja się literaturę faktu.
-
Płakałam ze śmiechu, czyli "Życie" Keitha Richardsa
To nie jest książka, którą chcesz dać swoim dzieciom. Naprawdę. No, chyba, że marzysz o tym, żeby wdrukować im w śliczne główki hasło: "Chlej, ćpaj, pieprz co popadnie. Żyj wiecznie, w dobrym zdrowiu". Już dawno się tak dobrze nie bawiłam.
-
Stare książki z mojego dzieciństwa, czyli wreszcie mam usprawiedliwienie żeby do nich wrócić
Te stare wydania - a tylko one mnie interesowały, musiała być książka dokładnie taka, jaką miałam w dzieciństwie, z tymi samymi ilustracjami (najpiękniejsze Szancera, Uniechowskiego, Marii Orłowskiej- Gabryś), najlepiej już pożółkła i styrana - to śliska sprawa.
-
Punkowe poszukiwania straconego czasu - recenzja książki Jaroslava Rudisa
Ostatnio rządzą mną sentymenty. O kasetach już pisałam, a wspominam je znów, bo nawet lektury takie jakby bardziej sentymentalne wybieram. Może jeszcze nie czas polecać "W stronę Swanna", a Marcel Proust jest zawsze spoko - to jest gdzieś blisko. Pierwszą książką, którą pochłonęłam w te wakacje był ozdobiony ilustracją taśmy magnetofonowej "Koniec punku w Helsinkach". Tytuł doskonale zaś oddaje wymowę treści.
-
Książki dla dzieci w wieku 0-4 lat: jesli nie Bukowski, to co?
Jak wcześnie należy zacząć czytać książki z dzieckiem? Wszyscy, którym na sercu leży rozwój intelektualny mikroludzi powiedzą, że jak najwcześniej. Może "Hollywood" Bukowskiego nie jest najlepszą lekturą na pierwsze wspólne, głośne czytanie z niemowlakiem, ale nie popadajmy w rozpacz (jest przecież i Bukowski dla dzieci. Żarcik). Wraz z koleżanką Anią Oką postanowiłyśmy Wam opowiedzieć, co zadziałało w przypadku naszych dzieci. Tych skrajnie entuzjastycznych, jak i tych zdecydowanie bardziej wymagających.
-
Książki audio, moja miłość
Nie chcę, nie lubię - mówiłam. Ja muszę czuć w ręku papier, jestem wzrokowcem, nie słuchowcem - mówiłam.Nie pasuje mi to, nie umiem się skupić na treści, bez sensu, nie zmuszajcie mnie, jestem staroświecka, trudno - mówiłam.
-
Książki dla dzieci w wieku 4-8 lat: Teraz Polska! Uwaga - towary przetestowane także na dorosłych!
Przy okazji mojego pierwszego polecankowego tekstu o książeczkach dla starszaków strasznie się wszyscy dopytywali co z ta Polską?! Czy ja już jestem tak zepsuta, że nie doceniam naszych autorów? Otóż nie, tym razem polecam rodzimych twórców - tych piszących i tych rysujących. Nie zaserwuję pełnej encyklopedii krajowej literatury dziecięcej, wybaczcie, za to wybrałam kilka tytułów, które zrobiły w naszym domostwie furorę.
-
Iain Banks nie żyje - jestem w żałobie po doskonałym autorze
9 czerwca 2013. Jadłam doskonałe mięso w doskonałym towarzystwie redaktor Połajewskiej, kiedy kompulsywnie sprawdzany fejs rzekł do mnie, że szkocki pisarz, Iain Banks nie żyje.
-
Dobre i przetestowane: książki dla dzieci w wieku 4-8 lat
Nawet nie wiecie w jakie bagno wpadłam z tymi książkami dla dzieci. Ale ja lubię bagna, jeżdżę do nich na wakacje (na Łotwę, nie żartuję!). Bagna są fajne, książki też. Problem polega na tym, które wybrać. Postanowiłam więc na sam początek nie wybierać, tylko dać się ponieść tym lekturom, które urzekły naszego starszego syna.
-
Mam Żeromskiego za grafomana i co mi zrobicie? Na szczęście miał córkę...
Wieszcz narodu. Piewca miłości kochanej ojczyzny. Mistrz emocji. Herbu Jelita. Z syzyfowym wysiłkiem wtaczający głaz oświaty na stromą górę ludzkiej ignorancji. Żeromski dla mnie stworzył jedną rzecz porywającą i godną podziwu. Córkę.
-
Przed Dniem Dziecka: strzeżcie się durnych książeczek
Każdy rodzic ma swoje strachy: jedni boją się gara z wrzątkiem wylewającego się na głowę pociechy, inni drżą ze strachu przed dilerem czyhającym na dziecinę z workiem darmowych narkotyków we wszystkich smakach i kolorach. A ja z lękiem spoglądam na koszmarne książeczki, które masowo zalewają nasze dzieci za sprawą darczyńców.
-
Lektura na długi weekend: na trawce ze skandalistą
Jeżeli chodzi o wiedzę, ciekawostki, pyszne szczególiki o tamtych czasach - jest to rzecz może nie bezcenna, ale na pewno znacząca. Galeria polityków, ówczesnych celebrytów, pięknych kobiet, pisarzy, dziennikarzy, biznesmenów. W tle czasy tak ciekawe, że życzyłbyś wrogowi, aby się w nich urodził i żył.
-
Detektyw Luther - nim powróci z trzecim sezonem serialu został bohaterem powieści
"Odcinek zero" Neila Crossa to trzymający za gardło kryminał, a zarazem wstęp i wprowadzenie do wydarzeń znanych z brytyjskiego serialu LUTHER. Po lekturze mam nadzieję, że telewizyjny scenariusz Crossa dorówna poziomem tej książce. Bo londyński mroczny rycerz zasługuje na dobrą historię.
-
W łóżku z Karoliną Korwin Piotrowską. Trochę się bałam, ale było świetnie
"Bomba. Alfabet polskiego show biznesu" to książka Karoliny Korwin Piotrowskiej, przez którą zarwałam kawał nocy. Miałam przerzucić kilka kartek przed snem, tymczasem machnęłam prawie całą "Bombę" na raz. Było trochę jak na plotkach z dobrze poinformowaną koleżanką.
-
Ameksyka: dlaczego kartele narkotykowe nie lubią wyzwolonych kobiet
Tytułem wstępu - miałam dziś wyjątkową przyjemność rozmawiać z Edem Vulliamy'm, pisarzem, dziennikarzem, autorem książki "Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy", nominowanej do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim nierozwiązanej wciąż zagadki morderstw z Juarez, których ofiarą padają kobiety.
-
Foch w stylu retro, czyli babska literatura z jajem
Słowa "kobieca literatura" brzmią często dość odstręczająco. Często okazuje się też, że dreszcz ostrzegawczy był nad wyraz słuszny. Nie będę dziś jednak pisać o autorkach, których wypocinami rzucałam o ścianę, ale o kobiecie, która focha strzelić potrafiła bardzo konkretnie. A jej książki, choć starsze ode mnie, bawią mnie do dziś.
-
Miłość bez słów
Słowa mają wielką moc. Ale mowa ciała potrafi zdradzić więcej niż niejedna deklaracja słowna. Obserwuj swojego rozmówcę, a wiele się dowiesz.
-
Jak zostać królem... mowy
Jąkanie wygląda na niegroźny defekt, który niekiedy nawet dodaje uroku. Dla osoby z tym defektem jąkanie jest demonem, który niszczy życie. Ale można go pokonać dzięki metodzie ?Nowa mowa?.