pop
-
Z ręką w "Nocniku": fikcja, prawda i pieniądze
Ostatnio dużo się dzieje na tzw. świecie, nagłówki wiadomości mienią się czerwienią i wśród tych niespokojnych doniesień łatwo było przegapić informację o tym, że Weronika Rosati wygrała proces wytoczony Andrzejowi Żuławskiemu, który spotwarzył ją ponoć w swojej powieści "Nocnik". A wyrok jest dosyć sensacyjny, bo dawno nikt nie potraktował literatury tak serio, jak ten sąd.
-
Duchologia, czyli zapomniane artefakty naszego dzieciństwa: wywiad z Olgą Drendą
Jak zapamiętujemy przeszłość: przedmioty i wydarzenia? Czy premiera "Twin Peaks" była ważniejsza niż przemiany ustrojowe? Jak archiwizować codzienność? O tym i wielu innych sprawach rozmawiam z Olgą Drendą - antropologiem kultury, dziennikarką, tłumaczką i wreszcie niezmordowaną archiwistką niedalekiej przeszłości, prowadzącą stronę Duchologia.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty ósmy]
Nasłodziliście się zeszłotygodniową zupą, misiaczki? Było milusio, brokatowo i z łagodnymi dźwiękami fortepianu w tle? To i dosyć będzie. Uprzedzałam, że to jednorazowe. Dziś znów jestem sobą. I zupa będzie taka, jak świat i ludzie dali.
-
Co Słonko Widziało: nowy serial, trochę makabry, lęk wysokości i Wielki Wzrusz!
Dziś dość oględnie, gdyż ziewam z powodu porannej wizyty u naszej kochanej kozy rabina. Więcej doniesień o naszej adopcyjnej córeczce - jutro. Dziś też będą zwierzątka - w nietypowych odsłonach, ale szczególnie polecam nowy serial i naprawdę bardzo, bardzo wzruszającą historię. Do dzieła!
-
Posłuchaj, to do ciebie - dobrze, tylko daj mi dobre słuchawki
Gdyby mi ktoś powiedział, że oszaleję na punkcie słuchawek, to kazałabym mu się puknąć w czoło. A jednak, ta historia wydarzyła się naprawdę: zakochałam się w słuchawkach. Cudzych. Byłam gotowa oddać za nie nerkę, ale na szczęście nie musiałam.
-
Kurzojady - książki, których już nikt nie chce czytać
Olga Wróbel opowiada o swojej miłości do zapomnianych, zakurzonych książek, które ratuje z kartonów z makulaturą. Będzie też o morderstwie, okładkach ze złotymi literami, ojcu Klimuszko i wietnamskiej mafii.
-
Czego uczą nas filmy: Śniadanie u Tiffany'ego
Są filmy o tym, że pana i panią gonią zabójcze robale, bo chcą ich zjeść. Są i takie, w których jest wielka intryga polityczna i zagrożenie ekoterroryzmem i tylko jeden człowiek może zbawić świat, pod warunkiem, że wyrzeknie się swej rodziny i psa. Z każdego z tych filmów płynie jakaś prawda o świecie. Każdy film nas czegoś uczy.
-
Klub Książki Focha zaprasza na spotkanie z "Drogą? Cormaca McCarthy`ego
Kochani, to paraliżujący zaszczyt inicjować ten cykl. Z trzech powodów. Mam Was - ludzi, od których wyszła ta idea, i tych, którzy trafią na ten tekst mniej lub bardziej przypadkowo. Mam książkę, nie byle jaką, niektórzy mówią nawet, że doskonałą, i mają na to papiery, i nagrodę Pulitzera. I mam jeszcze całkiem niedoskonałą siebie, żadnego tam literaturoznawcę, jedynie małego, marudnego filozofa.
-
"Poradnik dla zagubionych: jak odnieść sukces w nowej Polsce" - wystawa, która potrzebuje twojej głowy
Niektórzy chcieliby zachować sztukę wyłącznie dla elit, ale z wieloma dziełami jest wręcz przeciwnie - kierowane są do zupełnie nieelitarnego odbiorcy. Martha Rosler specjalnie dla nas, Polaków, przygotowała wystawę, która ma zachęcać do stawiania pytań i mobilizować do współdziałania. Zwłaszcza przeciętnych obywateli.
-
Jeden powód, by wziąć w swe ręce książkę o stu powodach miłowania Ryana Goslinga
Pragnę z tego miejsca gorąco podziękować wydawcy książki "100 powodów by kochać Ryana Goslinga", że zrobił co w jego mocy, bym w sytuacji, gdy znajdę się na bezludnej wyspie, bez dostępu do internetu lub zwyczajnie padnie prąd i mój komputer lub telefon nie wydolą - bym mogła zapalić świeczkę i popatrzeć na bożyszcze.
-
FochWideo: Ona wchodzi do kin i Wy też tam idźcie!
Wielkie Święto Zakochanych Pyszczków! A gdzież przyjemniej spędzić ten wieczór, jak nie w kinie? Trzymając się za rączki i kolanka, pijąc sobie z dziubków słodkie słóweczka, całuski wymieniając i piękny filmik o miłości oglądając...
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty siódmy]
Zarzuciliście mi ostatnio, że przyrządzam zupy - nie dość, że słone, to jeszcze gorzkie. I ja się kajam, przyznaję, oraz biję w pierś (zupełnie nie wiem, dlaczego to mój dekolt ma ponieść konsekwencje, ale niech będzie). Czytelnik - nasz pan. Zresztą, co tu gadać - samej było mi już źle od tych, serwowanych Wam wiadomości. Dziś zamiast zupy - deser. Słodki, łagodny, pocieszający. Tylko proszę mi nie miauczeć, że za mało pieprzu, ok?
-
Co Słonko Widziało: Bonneville, najszybsze maszyny świata i Cudowne Potwory
W powietrzu zapachniało mi wiosną, co zawsze powoduje natychmiastową chęć spakowania kilku niezbędnych rzeczy w zgrabnej walizeczce i udania się w jasną cholerę. Gdy mnie nosi, oglądam sobie taki jeden film (o nim za chwilę), który mnie zazwyczaj uspokaja. Tym razem podsycił tylko ogień pod tym, co w duszy gra...
-
Doskonały pomysł na weekend? Postawcie na klocki Lego
Zacznę może od tego, że gdy nie masz sześciu lat, składanie klocków Lego w urokliwą całość, nie jest takie znowu łatwe. Kto by pomyślał, prawda? Oto historia udręki, bólu i pewnego filmu.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty szósty]
Ja to wszystko wywlekam i układam w rządku chyba ze złudnego przekonania, że aplikowana nieustannie szczepionka w końcu zadziała. I pewnego dnia obudzę się z przyjemną świadomością, że mam na to wszystko serdecznie wylane.
-
Co Słonko Widziało: nowojorskie cuda, szklane domy i zjawisko wśród skał
Są takie miejsca, w których po prostu chcesz siedzieć. Albo siedzieć naprzeciw nich i gapić się (lekko śliniąc). Albo zamieszkać tam, za wszelką cenę. No i są miasta, o których się marzy...
-
Matthew, mon amour - niech trwa McConaissance!
Z tęsknoty za "Detektywem" (po co komu jakieś Super Bowl?) i z rosnącego zachwytu dla talentu, urody i charyzmy Matthew O Trudnym Do Wymówienia Nazwisku (McConaughey - toż to brzmi jak maskowane kichnięciem przekleństwo) postanowiłam stworzyć tę nieco przedwczesną walentynkę. Bo kocham pana, panie Sułku. Matthew.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty piąty]
Tytułem wstępu przyznam się Wam do czegoś. Otóż jestem w trakcie spisywania (na prośbę Czytelniczki) odpowiedzi na nieco zmodyfikowany kwestionariusz Prousta. Doszłam do ostatniego pytania i zawiesiłam się, jak Nokia z Symbianem. Co ja mogę powiedzieć? Może nic, może po prostu wstawię jako odpowiedź swój głupi uśmiech? Taka wiecie, uboższa wersja kici z Cheshire. A potem pomyślałam, że właściwie głupi uśmiech powinien być odpowiedzią na większość rzeczy, które ostatnio czytam. Bo co tu gadać?
-
Czytaj z Fochem - zapraszamy do naszego Klubu Książki
Że Polacy nie czytają? Że czytelnictwo spadło na łeb, na szyję i ogólnie jest nędza? Takie słychać opinie i takie są niestety smutne statystyczne dane. Ale my czytamy i wiemy, że Wy czytacie. To może poczytajmy... razem?
-
Co Słonko Widziało: dużo zwierzątek, ciekawy dokument i jedna mocna historia
Jak co tydzień - wybór perełek prosto z internetów. Tym razem będzie (chyba) krótko i ze zmianą tematu przewodniego, bo ile można gadać o tym całym mrozie i zimie...
-
Książki, które muszę raz do roku: "Kroniki portowe"
Na zły, wredny, zlodowaciały styczeń. Kiedy ziemia taka, że nawet grobu nie wykopiesz. Na beznadziejne, ciemne, krótkie dni. I na nieoczekiwane rozpogodzenie, absurdalne ciepło słońca, nadzieję, że ta zima kiedyś musi minąć. Po tych wszystkich latach mogę już chyba powiedzieć, że to jedna z najmądrzejszych książek, jakie czytałam.
-
Teen Mom Poland: z kamerą wśród nastomatek. Bez sensacji
O, to się będzie działo! Naiwne młodociane kurki i ich pisklęta, temat przewodni: dramatyczne losy przedwcześnie skazanych na dzieci, muzyka: ckliwa, chwilami patetyczna, scenografia: koniecznie w klimatach małomiasteczkowych, bo nikt nie uwierzy. Narracja - odpowiednio podkręcona przez wprawnych realizatorów, wiecie - żeby polaryzować publikę.
-
Gdzie, do nędzy, jest Matt i inne niezobowiązujące przyjemności
Bo czasem naprawdę trzeba bez zobowiązań. Chociaż odrobinę wstyd i to przecież takie bezproduktywne. Nic nie naprawia, niczego nie leczy, niczego nie zmienia na lepsze. Oprócz humoru. Mojego. Na chwilę. Ta chwila jest niekiedy sporo warta.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty czwarty]
Aaaaaaaaa! Powiedzcie mi, macie czasem ochotę wybiec z domu w koszuli nocnej zarzuconej na głowę (panowie też mogą, a jakże) i przemierzać ulice, krzycząc przeraźliwie? Bo ja jakby zbyt często. A w mijającym tygodniu - to już w ogóle. Przeglądam dla Was te wszystkie oświadczenia i wypowiedzi, a oko mam coraz bardziej wysadzone, szalone i powoli zaczyna zachodzić mi czerwienią. No bo naprawdę.
-
Brak napięcia, nic się nie dzieje - amerykańskie kino anty-akcji
Bohaterowie gadają, jadą samochodem, wykonują codzienne czynności. Żadnego morderstwa, żadnej zagmatwanej intrygi, umiarkowanie śmiesznie. Ot, zwykłe życie w całej swej nudzie i prostocie. Dajcie mi więcej, takie filmy uwielbiam!
-
Wszystkie paskudy duże i małe. Nie sposób ich nie kochać
Mamy zimę, na dworze zimno, śnieżno i wietrznie. Nasze serca przepełnione są chłodem, no bo na dworze zimno. Dlatego postanowiłam je rozgrzać, pokazując Wam te urocze zwierzaki.
-
Wielka afera o retusz i fałdki - Lena Dunham w "Vogue"
Stało się. Cytując osoby mądrzejsze ode mnie (żadna sztuka, wiem): "Anna Wintour wpuściła na okładkę Vogue kobietę ważącą więcej, niż czterdzieści kilo". Ba, to nie tylko okładka, w środku jest cała sesja, a zdjęcia zrobiła sama Annie Leibovitz (mniam). Niewątpliwie jest to wielki krok jednego człowieka, zupełnie nieistotny dla całej ludzkości. Za to szum zrobił się taki, jakby chodziło o arenę, chrześcijan i lwy. Dlaczego?
-
FOCH! i OCH! - Zatańczmy, Matyldo
Zazwyczaj ten cotygodniowy wpis poświęcam blogom, przeważnie tym, które z pełnym zachwytu westchnieniem OCH! Wam polecam. Wbrew pozorom rzadko strzelam tu FOCHA!, ale dziś pozwolę sobie i żachnę się, i fochnę, sprowokowana przez Matyldę Damięcką i jej cover "Let's Dance". Zrozumcie psychofankę - wszystko inne, furda!
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty trzeci]
Porozmawiajmy o pogodzie, bo ponoć o pieniądzach i polityce damom i gentlemanom nie wypada, a my tu przecież wszyscy z wyższych sfer, mać. Owszem, to nic nowego, iż zieję irytacją, to wręcz mój znak firmowy. Ale tym razem mam powód. Naprawdę, myślałam, że uda się nam wszystkim z tymi stokrotkami w trawie i łagodną temperaturą - przetrwać aż do kwietnia. Zima zaskoczyła Aleksandrę. W styczniu.
-
Dość tych igrzysk! Szczery list w obronie Nataszy Urbańskiej
Nasz sporadyczny czytelnik, pan Janusz, postanowił najpierw nieco ochłonąć, a potem wyrazić swój sprzeciw wobec ataku na Nataszę i jej utwór. Jak broni artystki? Sprawdźcie sami.