dzieci
-
Nie urodzi wrona gawrona - obyś miał pyskate dzieci...
Och, mnie się to nie przydarzy. Ja owszem, pyskowałam, aż echo szło, ale znając ten problem niejako od pieluszki - będę umiała przeciwdziałać, tonować, wychowywać czule i łagodnie, mądrze i ciepło, zresztą o czym my mówimy, przecież to jeszcze maleństwa, ledwo dwa latka.
-
Dzieci na okładkach jak mali dorośli - to mnie denerwuje
Przechodząc ostatnio obok kiosku, po raz kolejny przetarłam oczy ze zdumienia. Tytuł sugeruje, że to gazeta o dzieciach, na okładce zaś ktoś, kto pewnie przed wejściem na sesję zdjęciową był małą uroczą dziewczynką, ale po wszystkich "lekkich mejkapach" i "drobnych korektach w photoshopie" wygląda niczym stara maleńka. Do jasnej cholery, nie zgadzam się na to!
-
Dobre i przetestowane: książki dla dzieci w wieku 4-8 lat
Nawet nie wiecie w jakie bagno wpadłam z tymi książkami dla dzieci. Ale ja lubię bagna, jeżdżę do nich na wakacje (na Łotwę, nie żartuję!). Bagna są fajne, książki też. Problem polega na tym, które wybrać. Postanowiłam więc na sam początek nie wybierać, tylko dać się ponieść tym lekturom, które urzekły naszego starszego syna.
-
Drogie dzieci, chcę od was tylko jednego: żebyście czytały
"Och, przestań, oczywiście, że będą czytać. Dom pełen książek, wszędzie porozkładane, wy ciągle czytacie, to będzie dla nich naturalne." No, nie wiem. A co jeżeli tak właśnie postanowią się zbuntować?
-
A dzidziusia położymy w kartonie - fińskie pomysły na becikowe
Ja z tym kartonem nie żartuję. Karton dla wielu fińskich dzieci jest pierwszym łóżeczkiem i bezpieczną przystanią. Co więcej nie jest to żadna nowa moda, tylko pomysł, który tamtejszy rząd wprowadził w życie w 1938 roku. I żeby była jasność - pudełko jest przede wszystkim opakowaniem na wszystko to, co fiński rząd uznał za niezbędne w pierwszych tygodniach życia nowo narodzonego obywatela.
-
Dlaczego nigdy nie będę koleżanką własnego dziecka?
Można się przecież z potomstwem elegancko kolegować, wymieniać ubraniami, zwierzać ze wszystkiego, albo chociaż z większości, uprawiać wspólnie nordic walking i razem tłuc serial o angielskiej arystokracji, prawda?
-
Syndrom prymusa, czyli dlaczego robię szkolną gazetkę o trzeciej nad ranem?
Nie wiem jak to się stało, nigdy nie należałam do ludzi wyrywnych. W zasadzie nie lubię być w pierwszym szeregu. Może właśnie dlatego, na wszelki wypadek zawsze siadam z przodu i wyrywam się jako pierwsza z nowymi pomysłami. Żeby mieć to za sobą. No i sama wymyślam sobie głupie zadania. Tak na wszelki wypadek, żeby wyręczyć w tym innych.
-
Po lekturze raportu "Matka Polka niedoceniona" - z przykrością potwierdzam: bycie matką to jedna z najbardziej uciążliwych niedogodności społecznych
Gdy jeszcze w ciąży, albo już z małym dzieckiem chcesz zrobić zakupy w sklepie, albo załatwić sprawę w urzędzie musisz przygotować się na najgorsze. Skąd to wiem? Czytałam raport. Raport o jakości obsługi klienta typu ciężarna lub młoda matka. Wyniki nie zawsze stanowią powód do dumy.
-
List od Edyty: "Nie ma pomocy dla takich dzieci, jak nasze"
Postanowiłam napisać do Was, ponieważ jest mi ciężko na sercu i wiem, że jest więcej matek w takiej sytuacji jak ja. Nie ma bowiem pomocy dla takich dzieci, jak nasze.
-
Przed Dniem Dziecka: strzeżcie się durnych książeczek
Każdy rodzic ma swoje strachy: jedni boją się gara z wrzątkiem wylewającego się na głowę pociechy, inni drżą ze strachu przed dilerem czyhającym na dziecinę z workiem darmowych narkotyków we wszystkich smakach i kolorach. A ja z lękiem spoglądam na koszmarne książeczki, które masowo zalewają nasze dzieci za sprawą darczyńców.
-
Czy zepsułam moje dziecko? Dlaczego jemu nie chce się chcieć?
"Zepsułam dziecko. Nie o to chodzi, że jest pazernym, myślącym tylko o sobie gówniarzem. Przeze mnie stało się syte, wygodne, pozbawione ambicji.? Ten cytat z tekstu w ostatnim "Newsweeku" mnie zabolał. Bo trafił w sedno?
-
Zajebiści egoiści? Przepraszam, ale nie kupuję tego tekstu z "Newsweeka"
Okładka nowego "Newsweeka" zadziałała - nie wiem, czy zgodnie z oczekiwaniami twórców, ale zadziałała. Najpierw wkurzyło mnie kłujące w oczy i nastawione na "epatowanie burżuja" słowo "zajebiści", a potem zbiór stereotypów poparty stronniczym doborem rozmówców.
-
Wesołego Dnia Matki! Oto przykłady radosnej twórczości dziecięcej
Wiadomo jak jest. Różnie. Bycie matką to nie tylko kwiatki, słoneczka i uśmiechnięte buźki. Ale akurat dziś możemy sobie usiąść wygodnie i przyjmować zasłużone hołdy. Redaktorki Focha zostały już uhonorowane przez swoje dzieci - a Wy?
-
Młoda mama zakłada działalność - wywiad z Lidką Pokorską, właścicielką firmy mamine.pl
Pierwszą rzecz uszyła trzy lata temu. - Wcześniej nigdy nie miałam do czynienia z tym fachem - wspomina Lidia Jasińska-Pokorska z mamine.pl. To była pielucha dla córki, okropnie krzywa. Lidka wtedy nie umiała nawet nitki nawlec. Dziś ma działalność gospodarczą i prowadzi sklep internetowy z własnoręcznie szytymi ubraniami dla dzieci. Nie jest łatwo - wie to każda młoda mama. Ale warto. Bo może być w domu z dziećmi, a jednocześnie nie czuje się kurą domową.
-
Żyję pod kloszem i chciałabym, żeby tak zostało. Rozważania o edukacji
Bez korepetytora nie ma co marzyć o osiągnięciu choćby średniego poziomu. Nie i koniec. Rodzic, który nie zapewnia korepetycji i nie odrabia z dzieckiem (za dziecko) lekcji jest leniwym, nieodpowiedzialnym bucem.
-
Najważniejsze, żeby nie straszyć golizną. Rzecz o porannym odstawianiu dzieci do szkoły
Próbowałam odwieźć córkę do przedszkola w koszuli nocnej, spodenkach i polarze (ja w koszuli, ona ubrana), może ja mam depresję? - spytała ostatnio nasza fochowa Ania Oka. No nie, absolutnie, to nie może być depresja, zwłaszcza w poniedziałek. Takie odprowadzanie w pidżamie ma wieloletnia tradycję, nawet literacką!
-
Kochany Synku - spróbuję wyjaśnić ci, o co chodzi kobietom
Tak naprawdę patrzę na ciebie, synku i czuję, że nie muszę się martwić. Ale gdybyś potrzebował - zawsze możesz zapytać...
-
Kochana Córeczko - wiem, że masz dopiero cztery lata, ale wolę to sobie przygotować zawczasu
Jest taka głupia sprawa, że Twoja prababcia miała rację. I jej matka też. I jej babcia. Sprawa jest taka, że pułapka nie powinna latać za myszą. Że nie rolą króliczka jest gonić ogara. I że Anjelica Huston nigdy, przenigdy nie wydzwaniała do Jacka Nicholsona. Zasady te trącą sucharem na odległość i miną dekady, zanim załapiesz ich głęboki sens i słuszność. Chciałabym ci tego oszczędzić.
-
Wyścigi, tańce i teatrzyki - skuteczny sposób na naukę czytania maluchów
Tak jak pisałam TUTAJ, wypróbowałam na mojej córce dwie popularne metody nauki czytania: Domana i Cieszyńską. Obie bez skutku. Zaczęłam z kilkumiesięcznym niemowlakiem. Ostatnią próbę podjęłam kiedy Klara miała 2,5 roku. Okazało się, że - tak jak wcześniej podejrzewałam - ma problemy z koncentracją. Zaczęłam martwić się o to, jak poradzi sobie w przedszkolu, a potem w szkole sześciolatków.
-
Spowiedź leniwej matki - bo w dwie minuty można tyle rzeczy zrobić
Być może kiedyś moja metoda okaże się tą złą. Być może pożałuję. Nie wykluczam. Już dawno przestałam o czymkolwiek i kimkolwiek myśleć, że na pewno i że tu już się na bank nie mylę (im więcej takiego myślenia, tym większe potem zdziwko przy oczywistej porażce, nieprawdaż).
-
Mama nie może być chora, bo nie ma zwolnienia od opieki nad dziećmi
Nawet jeżeli odwołam spotkania, zignoruję zakupy i obiad, przełożę terminy w pracy, dostanę od doktora przykaz leżenia w łóżku - nikt nie wypisze mi zwolnienia od zajmowania się dziećmi. Dlatego siłą woli staram się nie chorować. Czasem jednak, po kolejnej porcji zarazków przyniesionych z przedszkola i wykasłanych mi prosto w twarz, mój organizm się poddaje. I jestem chora.
-
Takie buty, czyli dlaczego zawsze mam bałagan w przedpokoju (to wina dzieci)
Jestem fetyszystyczną buciarą. Mam dziesiątki par: szpilek i balerinek, sandałów i kozaków, wygodnych sportowych i tych wymagających akrobatycznych umiejętności, aby choć krok w nich zrobić. Powinnam więc być przeszczęśliwa, że mam jeszcze dwie córeczki, a każda z nich po dwie nóżki, na które można założyć śliczne buciki. Ale kupowanie butów dla dzieci to wyższa szkoła jazdy!
-
Jak przetrwać z dzieckiem w muzeum i galerii. Mini poradnik
No dobra rodzice, żarty się skończyły. Ręka w górę, kto z Was pomyślał: "o nie, moje dziecko jest jeszcze za małe na wizytę w muzeum". Za małe, to znaczy ma sześć dni? Sześć tygodni? Dwadzieścia sześć lat? A komu zdawało się, że dziecko i muzeum to jak Hydra i Herkules - w tym starciu czyjaś głowa na pewno zostanie urwana? Proszę was. Muzea nie gryzą, a dzieci potrafią się tam doskonale zaaklimatyzować.
-
"Badziewko" czyli terror plastikowych zabawek z kiosku - materiał drastyczny, nie dla estetycznych wrażliwców
"Mamusiu, kup mi badziewko, prooooszę!" - to zdanie pada nieuchronnie, gdy znajdujemy się w pobliżu stojaka z tandetnymi pisemkami dla dzieci. Takimi co liczą kilka stron na krzyż, charakteryzują się całkowitym brakiem treści i istnieją tylko po to, by opchnąć paskudną zabawkę z różowego plastiku. W naszej rodzinie noszą dumną nazwę "badziewka". Niestety ulegam i kupuję, choć zasadniczo nie pochwalam. Dlaczego?
-
Doman czy Cieszyńska - wypróbowałam dwie najpopularniejsze metody nauki czytania dla niemowlaków
Czas eksperymentu: trzy lata. Dziecko: moja córka Klara. Dlaczego przyszło mi to w ogóle do głowy? Przypadkiem. Koleżanka kupiła wielki zestaw do nauki czytania dla swojej córki, opowiedziała mi, że u niej nie działa, więc pomyślałam, że spróbuję, czy podziała w naszym przypadku.
-
Dziecko w podróży - to wcale nie kłopot, wręcz przeciwnie niekiedy otwiera zamknięte drzwi
Samodzielnie zaplanowana i zorganizowana wyprawa wakacyjna z dzieckiem? Nie ma chyba nic przyjemniejszego. Jeśli przed narodzinami potomka posmakowaliście przygody bez nadmiernej opiekuńczości biura podróży - nie musicie z tego rezygnować kiedy już jest was więcej o tego małego człowieka. A jeśli nigdy jeszcze tego nie robiliście, to mały towarzysz może wam wiele spraw... ułatwić. Warto jednak przed wyjazdem dobrze się przygotować.
-
Pomysły na majówkę w mieście - dla tych, którzy nie chcą nigdzie wyjeżdżać
Jak dziwnie by to nie brzmiało - nie lubimy wyjeżdżać w długi weekend z miasta. Robi to większość ludzi. Znaczy to tyle, że jest ich pełno na drogach, w autobusach, pociągach i samolotach. Ale w mieście nie. I dobrze! Wreszcie można zrobić to, na co nigdy nie miało się czasu. Z dziećmi oczywiście.
-
Nie mam nic do rowerzystów, ale w tym przypadku naprawdę się załamałam. Może ktoś ma jakąś radę?
Sprawa jest taka, że codziennie odprowadzam do przedszkola dwójkę czterolatków. Po czym po zbyt krótkich ośmiu godzinach wlokę je z powrotem, tą samą drogą. Na prawie całej długości tej trasy, równolegle do chodnika biegnie ścieżka rowerowa. Co robią rowerzyści? Ano jadą. BARDZO SZYBKO. Chodnikiem.
-
Czym skutecznie zająć małe dzieci aby móc w spokoju odpisać na maile lub poczytać gazetę? Technologia przychodzi z odsieczą!
"Tata iPad" to hasło, rozkaz i zawołanie w jednym, którym moje córki sygnalizują, że pora je czymś zająć. Bo droga na niedzielny obiadek u dziadków się dłuży i ogólnie nuda tak ze starymi siedzieć grzecznie. Małe paluszki tylko czekają, by wedrzeć się do świata interaktywnych gierek!
-
Domowe sposoby na naukę języka, które kosztują tyle, co wysłanie listu pocztą
Ciągle słyszę, że w nadchodzących czasach dziecko powinno znać angielski na poziomie języka ojczystego. A do tego, przynajmniej dwa języki obce, przy czym uwaga - niemiecki, francuski, włoski językami obcymi powoli być przestają. Trzeba się zmierzyć z mandaryńskim, którymś skandynawskim, ostatecznie może być rosyjska cyrylica. Pomijając chęci dziecka, czym płacić za te wszystkie lekcje?