gotowanie
-
Dziwne słoiki, cudze talerze i chochle grozy: mroczne sekrety kuchni
Patrzysz na piękne zdjęcia kuchni w kolorowych czasopismach, podziwiasz ten staranie wystylizowany nieład, potem zaglądasz do swojej kuchni i czujesz, że coś jest nie tak. Nie chodzi o meble. Ani o porządek. Chodzi o to, co czaić się może wśród typowych, kuchennych akcesoriów.
-
Zrób to w domu: wonton w towarzystwie sosu orzechowego
Nie trzeba jechać do Chin, Nowego Jorku, a nawet do najbliższej chińskiej knajpy, by spałaszować ze smakiem pierożki wonton! Agnieszka Haponiuk przedstawia prosty, sprawdzony przepis na pierożki, które mają tylko jedną wadę... ciężko poprzestać na jednej porcji.
-
Dary lasu, czyli jak się najeść za darmo
Ponoć nie ma nic za darmo. Ależ jest! I to bardzo dużo i bardzo zdrowo. Wystarczy się schylić i zerwać. O czym mówię? O jadalnych roślinach, które rosną w naszych pięknych lasach i na łąkach.
-
Moje ulubione książki kucharskie do psucia
W domowej biblioteczce mam lekko ponad 30 książek kucharskich. To całkiem sporo jak na osobę, która twierdzi, że nie umie gotować. Niektóre z publikacji są mi obojętne, inne lubię po prostu czasem przejrzeć z dziećmi, żeby wiedziały, że gdzieś na świecie jest ktoś, kto umie takie potrawy przyrządzić. Są wreszcie książki zawierające takie przepisy, że aż mam ochotę wstać, pójść do kuchni i coś zepsuć.
-
Co ja zjadam? Tajemnicza potrawa z groszkiem
W dzisiejszym, pełnym dramatycznych zwrotów akcji odcinku dowiecie się skąd można wyciągnąć parującego kartofla, jak to jest mieć zmywarkę poliglotkę i poznacie przepis na uciążliwą, acz przepyszną zupę z zielonego groszku.
-
Kuchnia osadników i przepisy na egzotycznego grilla
Książki o gotowaniu nie muszą być suchym rejestrem przepisów - mogą opowiadać o życiu, miłości, skomplikowanej historii. A ta miewa różne smaki, nie zawsze słodkie. Olga Wróbel proponuje zestaw na majówkę, złożony z dość gorzkiej książki i dobrze przyprawionego grillowanego mięsa na pociechę.
-
Jak przygotować kolorowe śniadanie wielkanocne w niecałe trzy godziny
Nie lubię gotować - nie wychodzi mi większość dań na ciepło. Są jadalne, ale brak im smaczności. Lubię za to szybkie, łatwe w przygotowaniu, a pięknie i efektownie wyglądające przekąski. Wielkanoc zatem jest w zasięgu moich możliwości. Ale nie ma co szaleć: uporajmy się z tym w trzy godziny!
-
Siekać, smażyć, piec, podgryzać, kulinarnie się wyżywać! Smaczny test warsztatów gotowania
Ponieważ lubię łączyć przyjemne z pożytecznym i chciałam zrobić coś nowego i odświeżającego, wybrałam się na warsztaty kulinarne. Postanowiłam poszukać odpowiedzi na pytanie, czy można mnie w końcu nauczyć gotować i czy nabyte umiejętności okażą się trwałe. Eksperyment uważam za udany!
-
Co ja zjadam? Pora na Wielkanoc
Wielkanoc to taki moment, kiedy można zaszaleć i wrócić do tradycji. Ja tak robię - nie dlatego, że trzeba i wypada, tylko z absolutnie egoistycznych pobudek. Lubię mazurki i żur, taki postny, z suszonymi grzybami oraz z chrzanem, natomiast biała kiełbasa to dobry sposób na zamknięcie ust mięsożercom.
-
Co ja zjadam? Straszny pasztet
Witam was, drodzy użytkownicy cyberprzestrzeni, w najnowszym odcinku zatrważającego serialu kulinarno-zbrodniczego, noszącego nazwę "Najgorsze przepisy na paskudne potrawy, których nigdy nie chciałeś gotować". Dziś obiektem obserwowanym będzie pasztet, a w zasadzie jego marna, choć (jak dla mnie), całkiem smaczna namiastka.
-
Co ja zjadam? Ziemniaki międzynarodowe w kilku wersjach
Ziemniak - najlepszy przyjaciel człowieka. Nie skamle, nie wysyła esemesów "gdzie się szlajasz?, nie przerywa ci błogostanu e-mailem o tytule "gdzie moje skarpetki?, a co najważniejsze, nie pyta co na obiad. On już wie.
-
Co ja zjadam? Ekstremalnie tanie potrawy
Gdy po ulicy "przelew? hula wiatr, konto przeszło w tryb "manko?, a w portfelu całkiem koncertowo, bo grają Pustki, na arenę wkracza kryzysowe gotowanie.
-
Paluszki drożdżowe z kminkiem i grubą solą. Bo zima
Zauważyliście pewnie, że przepisy, które Wam tu serwuję - są zupełnie, jak ja. Żadnych trudności, żadnych pułapek, żadnego stresu. Samo dobro, otucha, pociecha i obietnica sukcesu. Hahahahaha. Przepraszam, pójdę wytrzeć łzy.
-
Co ja zjadam? Placki z otrębów, albo z mąki ryżowej dla umęczonych dietami
W Dolinie Muminków wreszcie zapanowała zima, więc mama Mikołajka postanowiła zatroszczyć się o swojego synka, Emila ze Smalandii... Dobra, darujmy sobie wstęp. Wreszcie napiszę coś z sekcji deserowej, coś, co nie polega na dosypaniu szklanki cukru do jakiegokolwiek jadalnego przedmiotu w zasięgu Waszych rąk.
-
Co ja zjadam? Sos chlebowy z morelami
Szaleństwo ma wiele twarzy, jak Swarożyc, albo Grey, albo Kartycea - bóstwo indyjskie o sześciu twarzach na siedem liter pionowo. Ale my dzisiaj nie o szaleństwie będziemy rozmawiać, tylko o takim drobnym odchyleniu od normy, które sprawiło, że chleb zamieniam w sos.
-
Co ja zjadam? Nie zawsze musi być chleb, czasem mogą być muffiny
Cześć to ja, wasza kuchenna Bogini Chaosu. Obiecałam Wam kiedyś, że podam przepis na coś słodkiego: bierzecie cukier, dosypujecie do reszty jedzenia, et voila! Dziękuje, kurtyna. Skoro już mamy to z głowy mogę was zaprosić na muffiny, tylko, że jak zwykle muszę je robić inaczej.
-
Co ja zjadam: oda do zasmażki
O zasmażko iskro Bogów, kwiecie natolińskich pól, święta na twym świętym progu sos zagęszczam niczym król. Dobra, dość sucharystycznych żartów. Idzie zima, czas porzucić lekkie buliony, pomachać kruchej sałacie i nucąc pod nosem nieśmiertelne "Addio pomidory" wytargać ciężką artylerię!
-
Co ja zjadam? Leniwe, śląskie, pijane
Najmilsze internety, w najnowszym odcinku będziecie musieli złapać króliczka, lepić kluski z dziurką, a na pocieszenie zdradzę wam jaką zupę robię, kiedy nie chce mi się nawet wyciągnąć kopyta, a co dopiero ruszać rękami. Pamiętajcie, że wchodzicie w tę strefę mroku na własną odpowiedzialność.
-
Wafle z kremem, czyli smaki dzieciństwa
Nauczyłam się - o tyle, o ile - gotować z tęsknoty, z nostalgii i z rozpaczy. Po zachłyśnięciu się (czasem dosłownie) wszystkim, co dała mi Warszawa - nagle okazało się, że mogę kupić, co mi do łba strzeli i ograniczają mnie tylko finanse, ale domowego rosołku z domowymi lanymi kluseczkami nie zamówię w żadnej restauracji. Ani domowych pierogów. Ani niedźwiedzia. I wtedy zrozumiałam, że muszę.
-
Dlaczego kocham Jamie'go Olivera? Osiem poważnych powodów i jeden niezupełnie
I co ja mam tu napisać w tym leadzie? Że im jestem starsza, tym więcej tych platonicznych miłości, a tu przedstawiam wam jedną z nich? Niech więc i tak będzie. Tak więc dlaczego? Żołnierskim skrótem, w punktach, żebyście nie umarli z nudów
-
Chcieliście niedźwiedzia - no to go macie, skumbrie w tomacie, pstrąg
Red. Nacz. stanowczo zażądała odtajnienia któregoś z przepisów Babci. Nie pomagało tłumaczenie, że fraza ?to przaśne przepisy? nie ma w sobie nic z tak chętnie i często uprawianej przeze mnie kokieterii. Nie tym razem. Nie było też słuchane, że tylko ja to lubię, bo to same kalorie i dużo ziemniaczka, ale żadnego glamuru, że zamiast tego mogę powiedzieć, jak moja koleżanka kręci hummus, albo jak moja Mama robi tort orzechowy.
-
Co ja zjadam na kolorowo. Oraz: co gotuję, a nie zjadam
Cześć, fani gotowania i innych mrocznych praktyk magicznych! Zakładam, że oparzenia po naszym ostatnim spotkaniu z przedwiecznym piekarnikiem już zeszły, wszelkie zacięcia i skaleczenia wywołane przez kontakt z nożem się wygoiły i mogę Was znów zagonić do garów.
-
Co ja zjadam? Tym razem na stole koszmar, kasza i kokosy
Dziś będę waszym Gordonem Ramseyem, zamierzam Was zmusić do używania podstępnej kuchenki oraz garnka, a nawet dwóch! Co gorsza, zamierzam zaproponować przepis wymagający wykorzystania tego małego ciepłego miejsca, w którym drzemie przedwieczne zło, czyli piekarnika. Gotowi? No to zapnijcie pasy, bo mogą być turbulencje.
-
Jem warzywa i owoce, nie grymaszę i nie psocę (tylko jedno z tych zdań jest prawdziwe)
Wbrew temu, co uważa moja mama (cześć mamo!) JEM. Nie dużo i nie są to kotlety jak dla Pudziana, ale jem. Po prostu jestem we frakcji uznającej, że człowiek je, żeby żyć, a nie - żyje, żeby jeść. Takie usposobienie ma wiele zalet: jem dobrze, zdrowo i zazwyczaj pyszne potrawy. Uwielbiam też zielone soki, co wiąże się ze spożywaniem (i kupowaniem!) wielkich ilości ziół, sałat i różnorakiej zieleniny.
-
Kuchnia z Desantowej, czyli jak Tosia robi sobie jaja
Atak na kuchnię i błyskawiczne przygotowanie klasycznego i znanego smakołyku. Tak szybko i z jajem gotują nasze Koleżanki z Grupy Desantowej.
-
Co ja zjadam? Czyli rzecz o mych smutnych pastach i podrabianych hummusach
Biały ser, zielony groszek, czerwona fasolka, mięta, pietruszka, orzechy. I cebula, dużo cebuli. To nie jest zestaw towarzyski, ale nie poradzę, z tych produktów (i jeszcze kilku innych) przygotowuję najróżniejsze przeciery, pasty i gziki.
-
Kluseczki leniwe babci Bim Bam
Nasze koleżanki z Grupy Desantowej po raz kolejny przychodzą z odsieczą, niosąc nam kaganek oświaty kulinarnej. I przepisy tak proste, że nawet red.nacz da radę ugotować. Wypróbujcie leniwe od Ani Puchalskiej, a już nigdy nie będziecie gotować innych.
-
Co dobrego zjeść w weekend? Trzy proste dania poleca kulinarna pierdoła
Rzadko gotuję, bo najzwyczajniej w świecie - nie umiem. Nie wynika to z braku talentu (choć mam podejrzenia, że ten rodzinny skoncentrował się jednak w osobie mojej szanownej matki), a raczej z mocno niefrasobliwego podejścia i duszy eksperymentatora (co w kuchni jest szalenie niebezpieczne). Zanim polecę trzy doskonałe dania, pragnę uświadomić Wam ich prostotę - muszą bowiem być proste, skoro udało mi się nie tylko je przyrządzić, ale też nie spaliłam kuchni. I (jak widać) jeszcze żyję.
-
Domowy chleb, domowy jogurt i domowa kiełbasa. Po co mi to? Przecież to pracochłonne
Nasza czytelniczka Karolina pisze o przewadze domowego nad kupnym: "Domowe gotowanie jest jednak bardziej pracochłonne niż odgrzanie sosu ze słoika i bardziej czasochłonne niż kupno chleba po drodze z pracy, wymaga nakładów finansowych (ukłon w stronę robota kuchennego, kocham cię bardzo, robocie) oraz pewnej wprawy. Są też w handlu dostępne dobre wędliny i wspaniałe pieczywo, ale są tak drogie, że nawet robot kuchenny zaczyna się amortyzować."
-
Prawdy i mity o dniach przed miesiączką
Dlaczego kobieta tuż przed miesiączką gotuje zupę pomidorową w pięciu garnkach? Bo TAK! Ten dowcip świetnie ilustruje jeden z objawów syndromu napięcia przedmiesiączkowego - PMS. Co warto o nim wiedzieć?