życie
-
Mama w pracy - cyborg czy półmózg?
Ostatnio kolega (mizogin) z sąsiedniego pokoju (pozdrawiam Cię Robercie) rzucił taki radykalny tekst, że kobieta jak urodzi dziecko, to ma już tylko pół mózgu. Że po porodzie to zachodzą u niej takie zmiany, że jej się kora prostuje. W związku z tym, po dziecku to się taka do pracy nie nadaje, bo jej procesy myślowe ukierunkowane są jedynie na zajmowanie się potomstwem. Tak jakby nadal była złączona z maleństwem pępowiną tylko taką niewidzialną i rozciągliwą. Kolega został obśmiany i towarzysko zbanowany, ale może w tym całym paszkwilu jest jakieś ziarno prawdy?
-
Nie mam nic przeciwko dyniom, ale nie chcę by Zaduszki zastąpił Dzień Pająka
Wszystkich Świętych, czy Halloween? Czy to na pewno są dwie strony barykady? O tym, że warto się przyjrzeć genezie Zaduszek, a także o tym, że w importowanym z Ameryki święcie chodzi nie tylko o dynie napisała do nas Elżbieta Manthey.
-
Zabawki z Pewexu, czyli o niezaspokojonych pragnieniach z dzieciństwa
Zdalnie sterowane samochody, wrotki i tatuaże. Każdy marzył o czymś będąc dzieckiem i nastolatkiem. O czymś, co było niedostępne, zbyt drogie, czego rodzice nie pozwalali zrobić lub nie chcieli kupić. W końcu przychodzi osiemnastka i prawdziwa dorosłość, pierwsze zarobione pieniądze albo nagły przypływ sentymentu koło trzydziestki. I bach! Człowiek leci do sklepu, kupuje ten zdalnie sterowany helikopter albo robi sobie pierwszy tatuaż i... no właśnie.
-
Anegdoty o tych, których już nie ma, spotkania z żywymi - moje ulubione rodzinne święto
Nie jestem nawiedzonym gotem, nie mam wymalowanych na czarno ścian pokoju, nie wielbię diabłów, nie zarzynam kotów na ołtarzu, nie mam obsesji śmierci. Lubię mrok i makabrę, ale nie aż tak. Czy to jasne? A jednak zdałam sobie w pewnym momencie sprawę, że Święto Zmarłych to moje ulubione święto. I tej wersji zamierzam się trzymać. Także leksykalnie. Bo dla mnie to nie Wszystkich Świętych, tylko dzień poświęcony tym z mojej rodziny, którzy już odeszli.
-
Dia de los Muertos - meksykańskie Święto Zmarłych
Czy wyobrażacie sobie, żeby na nagrobku waszego krewnego napisać takie epitafium: "Czuły, kochający ojciec, ale kiepski mechanik", albo takie: "Panie, mam nadzieję, że przyjmiesz moją żonę z taką radością z jaką ja oddaje ją Tobie"? Ja sobie tego nie wyobrażałam, dopóki nie zobaczyłam cmentarzy w Meksyku i meksykańskiego Dia de los Muertos.
-
Ludzki odruch frajera - o trudnej sztuce pomagania
Temat miesiąca "Pomagam innym" zainspirował naszą wierną Czytelniczkę Anię do rozważań nad tym, jak trudno jest pomagać dobrze i z sensem. Ryba czy wędka? Nierozwiązany dylemat...
-
Taka sytuacja - pięć budzących zażenowanie zdarzeń z mojego życia
Zdarza się, że wspominam o nich w towarzystwie. Staram się jednak robić to możliwie rzadko, bowiem za każdym razem słuchacze reagują inaczej niż bym tego oczekiwała. Miast współczucia i pokrzepiających słów, słyszę jedynie mniej lub bardziej zatuszowany ordynarny rechot. Możliwe, że i ja powinnam się z tego śmiać. Na razie jednak brak mi do tych wydarzeń dystansu. O czym w ogóle jest mowa?
-
Śledzę cały dialog między matkami i córkami - czytam i nie wierzę!
Nasza Czytelniczka Ewa twierdzi, że z każdą matką można się dogadać. Bo przecież to najważniejsza istota na świecie. A droga do zmian jest prosta. Czyżby?
-
Prawie cała prawda o urzędnikach
Koń jaki jest każdy widzi. A urzędnik? Jaki jest? Czytelnicy FOCHA! i nie tylko, zdanie mają wyrobione (tendencyjny wniosek wyciągnięty na podstawie komentarzy o różnych tekstach dotyczących tematyki urzędowej). Urzędas (celowo użyłam słowa o lekkim zabarwieniu negatywnym) jest z natury zły i leniwy. No, może nie osiąga jeszcze tego poziomu piekła i niekompetencji co słynne "panie z dziekanatów" - ale jest bardzo blisko. Dziś postanowiłam rozprawić się z urzędniczymi mitami (które, nie ukrywam, bawią mnie wielce) krążącymi wśród znajomych, w sieci i w ogóle krążącymi złowrogo jak muchy nad krowim plackiem. Zacznijmy od początku.
-
Komu kredyt, komu?
Jestem przeciwniczką kredytów. Uważam, że nie powinno się kupować czegoś, na co nas nie stać. Wyjątkiem jest mieszkanie - niestety, normalnie pracującego człowieka, który zarabia średnią krajową (albo i nie), w życiu nie byłoby stać na to, żeby zaoszczędzić parę dużych stów na mieszkanie. Ale kredyt na samochód? Albo na mikrofalówkę? Błagam.
-
Nieidealne matki, niedoskonałe córki - próba dialogu
Relacje matka-córka są z reguły, delikatnie mówiąc, dość skomplikowane. Foch stał się ostatnio areną międzypokoleniowej rozgrywki, w której każda ze stron wysuwa swoje racje i wystawia rachunki krzywd. Oto kolejny głos w tej sprawie.
-
Oburzona oburzeniem, czyli o tym komu wolno leżeć i pachnieć
Nasza Czytelniczka postanowiła odpowiedzieć na komentarze, które pojawiły się pod jej poprzednim listem o Księciu Małżonku. Co napisała w swoim liście, a co przeczytali inni? Jak zwykle tematyka trochę się rozeszła...
-
Każda z nas ma w sobie coś z detektywa Monka
Zastanawiałam się kiedyś nad tym, jak red. Nacz postanowiła skompletować swój zespół. Co ją podkusiło, żeby zaproponować pisanie tekstów właśnie mi, osobie, która wcześniej z pisaniem nie miała specjalnie dużo wspólnego? Czemu wybór Kasi padł właśnie na pozostałe dziewczyny? Nigdy nie zadałam jej tego pytania, bo postanowiłam sama dojść prawdy.
-
Ta podstępna dziwka... cukrzyca
Anna, jedna z naszych Czytelniczek, która załapała się na zainicjowany tekstem Aleksandry front walki z tarczycą napisała o swoich dalszych zdrowotnych perturbacjach. Warto przeczytać, warto walczyć o swoje dobre samopoczucie i zdrowie!
-
Pomyśl o innych. Chorujesz - siedź w domu!
Koleżanka z pracy siedzi przy biurku z miną niewyraźną. Co kilkanaście minut zrywa się z krzesła i rączym galopem udaje się w stronę damskiej toalety. Obserwuję to ze współczuciem - zatrucie pokarmowe to fatalna sprawa. Gdy jednak z troską pytam ją, co się stało, współczucie mija. "Grypę żołądkową mam", odpowiada żałośnie, smarkając przy tym w rękaw. I mam ochotę jej przylutować.
-
Co ja zjadam: oda do zasmażki
O zasmażko iskro Bogów, kwiecie natolińskich pól, święta na twym świętym progu sos zagęszczam niczym król. Dobra, dość sucharystycznych żartów. Idzie zima, czas porzucić lekkie buliony, pomachać kruchej sałacie i nucąc pod nosem nieśmiertelne "Addio pomidory" wytargać ciężką artylerię!
-
Stała się rzecz straszna. A ja się nie zgadzam na przemoc!
Zaczynając pisać poniższy tekst nie miałam pełnych informacji o stanie zdrowia Pana Wojewódzkiego. Kończąc go pisać już wiedziałam, że zdrowiu dziennikarza nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Tekst nie będzie o samym wypadku, ale o tym co mnie naprawdę wku...
-
Oto ja, głośny zabójca sprzętów. Ogniu krocz za mną!
Mój małżonek powiedział kilka lat temu z przekąsem i nutką pogardy: "Ty to w ogóle nie powinnaś pracować z elektroniką". To oczywiście było gorsze niż szpilka wbita pod paznokieć. Jak to, ja? Ja przecież kocham moje urządzonka, komputery, aparaty, telefony. Ja je głaszczę, czule do nich przemawiam, zrzucam, topię, spalam, tłukę i rozbijam.
-
Zakochałam się w mężu przyjaciółki
Miłość do żonatego mężczyzny, to uczucie nie tylko trudne, ale i bezlitośnie krytykowane. Nie ma jednak gorszej rzeczy, niż zakochanie się w mężu najlepszej przyjaciółki. Czy z takiej sytuacji można znaleźć wyjście, które nie sprawi, że wszyscy zostaną zranieni?
-
Przyjaźń z szefową: trampolina czy pułapka?
Do napisania tego tekstu zainspirował mnie list Czytelniczki o latach spędzonych/straconych w toksycznym związku. Podobne sytuacje zdarzają się w pracy. Całkiem łatwo wkręcić się w niezdrową relację z szefem/szefową i wcale nie łatwo z niej wyplątać bez ryzyka utraty posady.
-
Życie po rozwodzie. Jak małymi krokami ruszyć do przodu?
Nasza Czytelniczka postanowiła napisać swój list z myślą o ludziach, którzy przeszli przez rozwód lub długi związek, który zakończył się rozstaniem. Szanowni Państwo - to nie koniec świata, nawet jeżeli w w tej chwili tak myślicie.
-
Czy to już hipsterstwo, czy zwykłe śniadanie?
Madame Z. czasem odrywa się od gier komputerowych i wychodzi z domu. Niestety - pułapki czają się wszędzie. Uważaj co robisz, możesz bowiem niechcący stać się hipsterem. Zgroza.
-
Stanowcza Maria Kang: weź się za siebie i przestań wymyślać kolejne wymówki
Dziewczyny mi podesłały taką panią. Bo, wiecie, wszystko co związane z fitnessem mnie kręci. Nazywa się Maria Kang, ma troje dzieci i twierdzi, że nie jest zawodową "panią od fitnessu?. Moim zdaniem to widać, ale umówmy się - wygląda spoko. A nawet super bardzo dobrze, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że w ciągu kilku ostatnich lat urodziła trzech synów. Rok po roku. Jeden ma 3, drugi dwa, a trzeci niecały rok. I co, można? Jak widać można.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek jedenasty]
Chciałabym móc Wam powiedzieć, że jestem wycofana, jak prosiątko z Makro, bo to modne, wiecie. Tak podkreślać, że nie wiemy, nie kojarzymy, nie słyszeliśmy, że może i faktycznie żyjemy w kotle informacji, lecz mentalnie przebywamy otóż na heeej, połoninie. Serio, znam człowieka mediów, który uczynił swoim znakiem rozpoznawczym: "yesooo, nie wiem o co kaman i nie chcę wiedzieć", na wszelki wypadek informując o tym obficie i powszechnie, coby nikt nie przegapił. Do eleganckiej i zdystansowanej tej postawy mogę tylko tęsknie wzdychać, gdyż ja osobiście nałogowo patrzę, węszę, słucham, grzebię łapą w kuwecie informacji. Macie, wygrzebałam i Wam.
-
Ten okropny PMS. Jak sobie z nim skutecznie poradzić?
Na tapecie bardzo kobiecy problem (choć Aleksandra twierdziła inaczej). Niektóre kobiety atakuje czasami, niektóre cierpią nań permanentnie... Część uważa go za wymysł (pozdrawiamy, Agato), część uważa za ciężką chorobę. Ale jak się pozbyć straszliwego PMS? Nasza czytelniczka bardzo chciałaby to wiedzieć.
-
Miss Olgu i jej wyjątkowe supermoce
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem przekonana, że mam w sobie coś z superbohatera. To coś to oczywiście supermoce. Nie wymyśliłam jeszcze dla siebie pseudonimu, ale to chyba tylko dlatego, że posiadam kilka supermocy naraz. Taka ze mnie cwaniara. Żeby nie być gołosłowną, przedstawię Wam kilka z nich.
-
"Magda, miłość i rak? - o książce, którą każdy powinien przeczytać
Nasza stała Czytelniczka Ania napisała o lekturze, która zrobiła na niej wielkie wrażenie - wspomnieniowej książce o niesamowitej dziewczynie Magdzie Prokopowicz, założycielce fundacji Rak'n'Roll.
-
Bądźmy bardziej wyrozumiali dla innych i surowsi dla siebie
Nasza Czytelniczka Marta postanowiła wypowiedzieć się na temat sporu między "niewdzięcznymi córkami", a "nieidealnymi matkami". Cenny głos, który pozwala wrócić do idei złotego środka.
-
Przywróćmy sobie wspólnie wiarę w ludzkość. Jest szansa!
To miał być zupełnie inny tekst i o czymś zupełnie innym. Ale znajoma wrzuciła dziś na Facebooka taki jeden film i zmieniłam zdanie. Chciałam wyszydzić cudzą opinię, a będzie o miłości ludzi do ludzi i pomaganiu innym. Choć pisanie tego tekstu nie jest łatwe. Naprawdę.
-
"Niewdzięczna córko, co ty wiesz o moim życiu" [LIST]
List o matce poruszył czułą strunę w sercu naszej Czytelniczki. I wywołał sporo frustracji, której trzeba było dać upust. Dlaczego matki obwiniane są o całe zło świata? I dlaczego dzieci mają taką krótką pamięć?