życie
-
Nie cierpię internetu! Jest w nim za dużo pięknych rzeczy
W internecie pracuję i w internecie trochę mieszkam. Czas się zatem wyprowadzić lub poprosić o podwyżkę, bo Internet to ZŁE miejsce. Najgorsze.
-
Moja szklanka bywa raz pusta, a raz pełna. Żyję na emocjonalnej huśtawce
Ania pisze, że jej szklanka jest do połowy pusta. Za każdym razem, gdy zastanawiam się jak jest z moją szklanką - nie umiem znaleźć właściwej odpowiedzi. Po prostu w moim życiu są tygodnie totalnego odlotu i dni czarne jak noc na Saharze, gdy nie wierzę, by udało się dożyć do wieczora.
-
Chciałabym tam wrócić, czyli sentymentalna gęś w podróży
Z podróżami jest trochę jak z czytaniem - tyle do obejrzenia, tak mało czasu, a jednak mam listę miejsc, za którymi tęsknię, jak za kolejnym sezonem ulubionego serialu.
-
Bez etykietek: nie jestem żadnym skrótem, który znacie
Nasze teksty o problemie DDA ukazały się już jakiś czas temu. Jednak nadal mają swoje echa, które odbijają się w naszej skrzynce pocztowej. Dziś pisze o sobie Maria. A dokładniej - wydaje oświadczenie.
-
Szklanka do połowy pusta, czy do połowy pełna? Optymizm czy pesymizm?
Świat raczej na różowo czy może jednak na czarno? A może jakoś tak bardziej po ludzku, na szaro? Ja jestem wesołą marudą. A wy jak widzicie świat? Kim jesteście?
-
Wyznania pracoholiczki. A może ja po prostu lubię moją pracę?
Gdzie kończy się protestancka - skąd raptem u mnie? - etyka pracy a zaczyna patologia? Zaczęłam się zastanawiać, gdy znajomy pod jednym z moich wesołych nocnych statusów na Fejsie ("bo ty zawsze tylko pijesz wino i pracujesz") opiewających to, że jak zwykle tyram o nieludzkiej porze (i świetnie się przy ty bawię), napisał: "Kasia, weź ty idź do psychiatry".
-
Uwaga na upały! W taką pogodę budzą się w ludziach dzikie bestie
Lato w pełni, a psychologowie społeczni straszą... Straszą mnie, a ja Was "zjawiskiem długiego, gorącego lata". Bójcie się! Zanim jednak zacznę, muszę wprowadzić Was w świat agresji, bo to z nią łączy się opisywane dziś zjawisko...
-
Zabierzcie mnie stąd - najlepiej w jakieś ładne i nietypowe miejsce. Znam takie...
Postanowiłam poddać się dziś wakacyjnemu obłędowi. Wszyscy gadają o plażach, drinkach z palemką i o urlopach, zatem zgrzytam zębami przed monitorem i kombinuję. Na szczęście zawsze można odbyć wirtualną podróż i zadziałać sobie na wyobraźnię. I nerwy.
-
Chcę mieć własny pokój: dlaczego nie ma dla mnie miejsca w domu?
Nie, nie jestem nastolatką mającą dosyć dzielenia pokoju z młodszą siostrą. Tylko dorosłą, pracującą, wychowującą dzieci kobietą, która nie ma się gdzie podziać.Kilkanaście lat temu, kiedy zamieszkałam z Moim Pierwszym Mężem zażądałam własnej kołdry. Tak go to zdziwiło - "Jak to kochanie, nie kupujemy podwójnej?" - że aż miałam wyrzuty sumienia. Dziś uważam, że wynegocjowałam stanowczo za mało. Powinnam żądać własnego pokoju.
-
Foch na prawo jazdy, czyli dlaczego wciąż jestem zdana na innych
Ostatnio już było blisko. Już prawie się przełamałam i w mojej głowie znów wykiełkował pomysł, by jednak skończyć kurs i jeździć autem. Na szczęście mi przeszło i wróciłam do swojego średniowiecza komunikacyjnego. Trudno. Dziwak ze mnie i już.
-
Badanie na śniadanie - o braku lekarstwa na fikcję
Raz na cztery lata mój pracodawca chce wiedzieć czy jestem zdrowa i nadaję się do pracy. Wiadomo, pracownik zdrowy to pracownik wydajny i zadowolony, w zdrowym ciele zdrowy duch i inne takie wakacyjne szlagiery. Ta troska urzędu cieszy mnie bardzo oraz zasługuje na pochwałę, choć w rzeczywistości mój pracodawca przestrzega zwyczajnie przepisów kodeksu pracy.
-
O pracy idealnej: taka nie istnieje. Pogódź się z tym albo walcz z wiatrakami
To jak, co robimy? Rzucamy w cholerę tę parszywą robotę, nie? Jakoś to będzie. Skądś się weźmie na kredyt i masełko do chlebka.
-
Hajs się nie zgadza - o niepłaceniu wolnym strzelcom
Kiedy pracujesz jako wolny strzelec i płacone masz od zlecenia, ciężko jest zaplanować cokolwiek. Ludziom się często wydaje, że freelancerzy to mają tak ekstra, bo nie siedzą w biurze od - do i robią to, co lubią. Tak, to jest prawda, ale tylko częściowa. Nie znam zbyt wielu freelancerów, którzy nie pracują na wariackich papierach.
-
Chudy, szybki i wytrzymały - mój test tabletu Sony Xperia Z
Nikt nie jest ideałem. Za to ten typ mimo mojej początkowej nieufności okazał się być niczego sobie. Poznajcie się: to tablet Sony Xperia Z, a to są internety. Przypuszczam, że będą jeszcze bardziej nieufne i podejrzliwe niż ja.
-
Biurowe wojny: co nas wkurza w pracy i jak to przetrwać? [ANTYPORADNIK]
Otrzymałyśmy wiele wiadomości, w których chwalicie naszą Korespondentkę z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku. Przy okazji dzielicie się z nami także swoimi doświadczeniami związanymi z pracą. Okazuje się, że nigdzie nie jest różowo i można wiele naprawić. Ale czy to jest możliwe? Oddajemy głos Małgosi i Edycie.
-
Ja czyli kto? Trudne próby zrozumienia siebie
Dziś postanowiłam przygotować tekst, który pozwoli nam na liźnięcie informacji, w jaki sposób poznajemy samych siebie. Dane do tekstu, tak jak i poprzednim razem, zaczerpnęłam z "Psychologia społeczna - serce i umysł" Aronsona, do której przeczytania Was namawiam.
-
Słowa wrzody - o chamstwie w urzędniczym państwie
Zdaję sobie sprawę, że praca w urzędzie może dehumanizować i negatywnie oddziaływać na zwoje mózgowe. Pięć dni w tygodniu spędzone na przemieszczaniu się po ponurych korytarzach i knucie teorii spiskowych w aneksach kuchennych wywołuje u niektórych efekt przejścia na ciemną stronę mocy. Rozumiem, że ludzie się mentalnie izolują. Ale dlaczego tak trudno, pozdrowić znajomych na korytarzu ? Czy słowa "dzień dobry" palą w język, czy wypowiedzenie ich do koleżanki z innego departamentu lub pani, która sprząta biuro i którą się codziennie widuje to hańba czy inna ujma na honorze ?
-
Ta podstępna dziwka - tarczyca. Wasze potyczki z chorobą
Obie części tarczycowej opowieści Aleksandry (1 i 2) o bardzo Was poruszyły - pod tekstami i na Facebooku zostawiłyście mnóstwo komentarzy, a do redakcyjnej skrzynki wpadło jeszcze kilka dłuższych maili. Publikujemy fragmenty, które najmocniej poruszyły dla odmiany nas. Dla Autorek listów mamy fochowe koszulki - jesteśmy dumne, że mamy takie Czytelniczki!
-
Pies nie jest zabawką: nie rozumiem fenomenu noszenia zwierzaków w torbach
Mam problem z niektórymi miłośnikami zwierząt, czemu dałam już wyraz w tekście o (nie)sprzątaniu po pupilach. Ale nie tylko z nimi. Denerwują mnie ludzie, którzy tak bardzo kochają swoje czworonogi, że je wszędzie ze sobą zabierają.
-
Kluseczki leniwe babci Bim Bam
Nasze koleżanki z Grupy Desantowej po raz kolejny przychodzą z odsieczą, niosąc nam kaganek oświaty kulinarnej. I przepisy tak proste, że nawet red.nacz da radę ugotować. Wypróbujcie leniwe od Ani Puchalskiej, a już nigdy nie będziecie gotować innych.
-
Polskie morze kontratakuje. Propozycje dla tych, co nie lubią nadmiaru atrakcji
Mój tekst o tym, że w sezonie urlopowym Bałtyk wolę u sąsiadów - w Szwecji, Estonii czy na Łotwie - wywołał małą burzę. Oprócz oskarżeń o brak patriotyzmu (!) pojawiły się głosy, że nad naszym morzem wciąż można znaleźć także fajne, ciche miejsca, wolne od plastiku i tandety. Oto stworzony wspólnie z Wami mini-przewodnik po alternatywnym Wybrzeżu.
-
Kogo lubimy, kto nam się podoba i jak postrzegamy samych siebie
Kilka dni temu wróciłam do książki "Psychologia społeczna - serce i umysł" E. Aronsona, T.D. Wilsona i R.M. Akerta. Pierwszy raz miałam z nią styczność na studiach i jakoś teraz znowu postanowiłam po nią sięgnąć. Owszem, jest napisana językiem akademickim, ale w tak przystępny sposób i z tak dużą ilością wyjaśnień, że jest zrozumiała dla osób, które nie zetknęły się wcześniej z psychologią. I tak sobie przeglądając poszczególne rozdziały doszłam do rozdziału zatytułowanego "Atrakcyjność interpersonalna: od pierwszego wrażenia do związków uczuciowych". Bo co ma wpływ na to kogo lubimy, a kogo nie?
-
Zbok, Swój chłop, czy Pan Fleja - jakiego masz szefa?
To ja - Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku. Pozwolę sobie wylać trochę żółci i opisać kilka typów szefów, z którymi miałam okazję pracować ja lub moi znajomi. Ale uwaga! Szydzenie z nadszyszkowników czasem mści się okrutnie!
-
Kocham mojego kotecka, czyli nienawidzę tego bezczelnego futra
Koty są podłe, wyrachowane, nieobliczalne, złośliwe i złe. Kłamią, kombinują, obserwują, wyciągają wnioski. Nigdy nie możesz być pewien, czy ich uczucie do ciebie jest trwałe i czy na pewno do ciebie. Są egoistyczne, wygodnickie, cyniczne i kradną szynkę. Uwielbiam koty. Chyba. Czasem. Zdecydowanie tak. Nie wiem.
-
Trudna walka z samym sobą: kto tu będzie przegranym?
Każdy z nas doświadcza dysonansu poznawczego. A tak po ludzku - dysonans pojawia się wtedy, gdy czujemy się niemądrzy lub niemoralni. Burzy to nasze wyobrażenie o nas samych. No bo jakoś tak niefajnie jest uświadomić samemu sobie, że zrobiło się coś złego, albo wyszliśmy na głupka...
-
Jak dobrze mieć sąsiada, o ile nie jest chamem lub potworem
Dzień dobry. Nazywam się Adaś Miauczyński i jestem inteligenckim frustratem. Moi sąsiedzi doprowadzają mnie do szału lub łez. A to wszystko (jak zwykle!) przez moją matkę...
-
Praca marzeń: co autor ogłoszenia miał właściwie na myśli?
Dziś pisze dla nas Małgosia, która tonie w morzu ogłoszeń dla ludzi poszukujących pracy. A pereł w tym morzu tyle, że głowa boli. Macie takie doświadczenia? A może jeszcze ciekawsze? Piszcie do nas!
-
Moje środy są lepsze niż wasze niedziele, czyli o urokach wolnego zawodu
Znajomi już się przyzwyczaili, że zazwyczaj nie mam czasu. Umówić się ze mną to wyczyn na miarę potrójnego tulupa, bo ja mogę na przykład po 22 we wtorek. Na szczęście, wiele z nich też robi w wolnych zawodach, więc jakoś się dopasowujemy. Od tych, którzy pracują w systemie poniedziałek - piątek często słyszę "jak ty tak jesteś w stanie?", "przecież to rozbija tryb życia i niszczy rytm dobowy", "nie masz czasu na życie i odpoczynek". Ok, rozbija i niszczy, ale wiecie co? Moje środy są lepsze niż wasze niedziele!
-
On-line albo śmierć: o przymusie tkwienia w sieci
Cholera jasna, mam dosyć tyranii bycia nieustannie on-line. Tak, ja, kobieta znana z tego, że zawsze jest w sieci, że nocnym markom i rannym ptaszkom zapewnia miłe towarzystwo i dziwną muzykę, ta sama, która nie śpi, bo pisze internety. Ja też chcę czasem odpoczywać.
-
Operacje, tatuaże, piercing: pozwólmy ludziom żyć, jak chcą
O operacjach plastycznych pisało już wiele osób. Nawet w telewizji mamy programy, które ukazują nam ten aspekt ludzkiego życia. Od "lekkich" zabiegów typu botoks, po zabiegi z użyciem skalpela czy specjalnego młotka. Czasami rozmawiam na ten temat z koleżankami i kolegami na temat operacji plastycznych. Zdania, co do słuszności wykonywania tych zabiegów, są podzielone. Od "fujka, zło i szatan", przez "może kiedyś w przyszłości", po"zdecydowane tak - zbieram właśnie kasę, wiem już, u jakiego lekarza chcę zrobić zabieg". Dla mnie to kwestia akceptacji cudzej odmienności.