życie
-
Odręczne pismo zdradza cechy osobowości? Nie dawajcie się nabrać na pseudonaukę!
Jak już wiecie uwielbiam bezużyteczną wiedzę, oprócz tego interesują mnie również pseudonauki. Niesamowite jest dla mnie to, jak ludzie wierzą w tego typu rzeczy/zjawiska i jeszcze są w stanie "zaczarować"innych, aby w to wierzyli.
-
Jak wszyscy, to wszyscy - babcia też, czyli moje rozliczenie z nadciągającą czterdziestką
Kradnę pomysły (cicho, mówi się: "czerpię inspiracje") skąd się da. Tym razem, z racji względnie niedawnych, bezwzględnie zaawansowanych urodzin - zawiesiłam oko na tekstach koleżanek, mówiących o tym, jak im jest przed trzydziestką i po.
-
Szkoda mi lata na urlop, bo w mieście też jest wtedy cudownie
Zacznę od tego, że uwielbiam lato. To zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Ponieważ mieszkamy w takim, a nie innym rejonie geograficznym, to dużo tego lata nie mamy i dlatego cieszę się każdym dniem.
-
Co ja zjadam? Czyli rzecz o mych smutnych pastach i podrabianych hummusach
Biały ser, zielony groszek, czerwona fasolka, mięta, pietruszka, orzechy. I cebula, dużo cebuli. To nie jest zestaw towarzyski, ale nie poradzę, z tych produktów (i jeszcze kilku innych) przygotowuję najróżniejsze przeciery, pasty i gziki.
-
Obca kultura i ogień rewolucji. Jak udało się to przetrwać? [Część druga wywiadu ze stewardesą króla]
Marta, która mówiła już o swoich doświadczeniach z pracy w arabskich liniach lotniczych, opowiedziała mi też o tym, czy wyprowadzając się z Warszawy do Bahrajnu można przeżyć szok kulturowy, jak traktowane są tam kobiety z Europy i co było najgorsze w powrocie do domu. W drugiej części naszego wywiadu dowiecie się też, jak to jest znaleźć się w samym sercu rewolucji, gdy miasto zamienia się w pole bitwy, a ulice stają w ogniu.
-
Podziękować czy zabić? Czyli dobrze wyglądasz "jak na swój wiek"
Dobrze wyglądam i mam ładny brzuch. Niestety dobrze wyglądam jak na swój wiek i mam ładny brzuch jak na dwie ciąże. Do etapu tych przewrotnych komplementów dotarłam w życiu jakieś trzy lata temu i początkowo nie wiedziałam jak je traktować.
-
Rzuć wszystko i zostań stewardesą króla. Jak wygląda królewski świat? [Wywiad - część pierwsza]
Czasami w życiu wszystko idzie źle, tylko po to, by za chwilę zgotować nam niespodziankę. Marta może to potwierdzić. Dzięki pozornie szalonej, a już na pewno odważnej decyzji zmieniła pracę, środowisko. Zmieniła nawet swój tryb życia. Dziś opowiada, jak to jest być stewardesą w kraju arabskim, czy jet lag łapie każdego i co może się zdarzyć na pokładzie samolotu, gdy pasażerowie zgrywają bohaterów.
-
Jak wrócić do pracy po urlopie?
Pytanie zdawało by się proste, ale nie dla tych, którzy podczas urlopu resetują się kompletnie od obowiązków biurowych. Skoczyć na głęboką wodę i do końca nie zaśmiecać sobie głowy pracą, czy może powoli wysunąć peryskop i sprawdzać dyskretnie mailiki od kierownika? Zdecydowanie wybieram pierwszą opcję.
-
Eeee, zakupy... Blaski i cienie kupowania w sieci
"Pan kurier!" - tak moje dzieci reagują na dźwięk domofonu. Może być jeszcze pan listonosz (Allegro!), ale wizyty panów kurierów, którzy "dostarczają zamówienie" są u nas stałym elementem dnia codziennego. Bo ja naprawdę sporo kupuję w tym internecie.
-
A jak wygląda Twój urlop? Kilka typowych opcji
Znów napisała do nas Agnieszka, której tekst o dzieciach w sieci wzbudził sporą dyskusję. Tym razem nasza Czytelniczka podejmuje jakże aktualny temat wakacyjnych strategii urlopowych. Którą opcję wybieracie?
-
Krótka instrukcja obsługi mnie, czyli lepiej zapobiegać, niż gasić zgliszcza
Patrzę sobie na te zebrane do kupy punkty i myślę, że wychodzę na wiedźmę. Nieżyczliwą ludziom i światu, obrażoną za każdą próbę interakcji. Rwij na szczaw, rosnący gdzieś na bezludnej wyspie, skoro tyle rzeczy ci nie pasuje. Żyj w bieszczadzkim szałasie i strugaj tam frasobliwe jezuski, owce są na ogół małomówne, choć również bywają absorbujące.
-
Nie cierpię internetu! Jest w nim za dużo pięknych rzeczy
W internecie pracuję i w internecie trochę mieszkam. Czas się zatem wyprowadzić lub poprosić o podwyżkę, bo Internet to ZŁE miejsce. Najgorsze.
-
Moja szklanka bywa raz pusta, a raz pełna. Żyję na emocjonalnej huśtawce
Ania pisze, że jej szklanka jest do połowy pusta. Za każdym razem, gdy zastanawiam się jak jest z moją szklanką - nie umiem znaleźć właściwej odpowiedzi. Po prostu w moim życiu są tygodnie totalnego odlotu i dni czarne jak noc na Saharze, gdy nie wierzę, by udało się dożyć do wieczora.
-
Chciałabym tam wrócić, czyli sentymentalna gęś w podróży
Z podróżami jest trochę jak z czytaniem - tyle do obejrzenia, tak mało czasu, a jednak mam listę miejsc, za którymi tęsknię, jak za kolejnym sezonem ulubionego serialu.
-
Bez etykietek: nie jestem żadnym skrótem, który znacie
Nasze teksty o problemie DDA ukazały się już jakiś czas temu. Jednak nadal mają swoje echa, które odbijają się w naszej skrzynce pocztowej. Dziś pisze o sobie Maria. A dokładniej - wydaje oświadczenie.
-
Szklanka do połowy pusta, czy do połowy pełna? Optymizm czy pesymizm?
Świat raczej na różowo czy może jednak na czarno? A może jakoś tak bardziej po ludzku, na szaro? Ja jestem wesołą marudą. A wy jak widzicie świat? Kim jesteście?
-
Wyznania pracoholiczki. A może ja po prostu lubię moją pracę?
Gdzie kończy się protestancka - skąd raptem u mnie? - etyka pracy a zaczyna patologia? Zaczęłam się zastanawiać, gdy znajomy pod jednym z moich wesołych nocnych statusów na Fejsie ("bo ty zawsze tylko pijesz wino i pracujesz") opiewających to, że jak zwykle tyram o nieludzkiej porze (i świetnie się przy ty bawię), napisał: "Kasia, weź ty idź do psychiatry".
-
Uwaga na upały! W taką pogodę budzą się w ludziach dzikie bestie
Lato w pełni, a psychologowie społeczni straszą... Straszą mnie, a ja Was "zjawiskiem długiego, gorącego lata". Bójcie się! Zanim jednak zacznę, muszę wprowadzić Was w świat agresji, bo to z nią łączy się opisywane dziś zjawisko...
-
Zabierzcie mnie stąd - najlepiej w jakieś ładne i nietypowe miejsce. Znam takie...
Postanowiłam poddać się dziś wakacyjnemu obłędowi. Wszyscy gadają o plażach, drinkach z palemką i o urlopach, zatem zgrzytam zębami przed monitorem i kombinuję. Na szczęście zawsze można odbyć wirtualną podróż i zadziałać sobie na wyobraźnię. I nerwy.
-
Chcę mieć własny pokój: dlaczego nie ma dla mnie miejsca w domu?
Nie, nie jestem nastolatką mającą dosyć dzielenia pokoju z młodszą siostrą. Tylko dorosłą, pracującą, wychowującą dzieci kobietą, która nie ma się gdzie podziać.Kilkanaście lat temu, kiedy zamieszkałam z Moim Pierwszym Mężem zażądałam własnej kołdry. Tak go to zdziwiło - "Jak to kochanie, nie kupujemy podwójnej?" - że aż miałam wyrzuty sumienia. Dziś uważam, że wynegocjowałam stanowczo za mało. Powinnam żądać własnego pokoju.
-
Foch na prawo jazdy, czyli dlaczego wciąż jestem zdana na innych
Ostatnio już było blisko. Już prawie się przełamałam i w mojej głowie znów wykiełkował pomysł, by jednak skończyć kurs i jeździć autem. Na szczęście mi przeszło i wróciłam do swojego średniowiecza komunikacyjnego. Trudno. Dziwak ze mnie i już.
-
Badanie na śniadanie - o braku lekarstwa na fikcję
Raz na cztery lata mój pracodawca chce wiedzieć czy jestem zdrowa i nadaję się do pracy. Wiadomo, pracownik zdrowy to pracownik wydajny i zadowolony, w zdrowym ciele zdrowy duch i inne takie wakacyjne szlagiery. Ta troska urzędu cieszy mnie bardzo oraz zasługuje na pochwałę, choć w rzeczywistości mój pracodawca przestrzega zwyczajnie przepisów kodeksu pracy.
-
O pracy idealnej: taka nie istnieje. Pogódź się z tym albo walcz z wiatrakami
To jak, co robimy? Rzucamy w cholerę tę parszywą robotę, nie? Jakoś to będzie. Skądś się weźmie na kredyt i masełko do chlebka.
-
Hajs się nie zgadza - o niepłaceniu wolnym strzelcom
Kiedy pracujesz jako wolny strzelec i płacone masz od zlecenia, ciężko jest zaplanować cokolwiek. Ludziom się często wydaje, że freelancerzy to mają tak ekstra, bo nie siedzą w biurze od - do i robią to, co lubią. Tak, to jest prawda, ale tylko częściowa. Nie znam zbyt wielu freelancerów, którzy nie pracują na wariackich papierach.
-
Chudy, szybki i wytrzymały - mój test tabletu Sony Xperia Z
Nikt nie jest ideałem. Za to ten typ mimo mojej początkowej nieufności okazał się być niczego sobie. Poznajcie się: to tablet Sony Xperia Z, a to są internety. Przypuszczam, że będą jeszcze bardziej nieufne i podejrzliwe niż ja.
-
Biurowe wojny: co nas wkurza w pracy i jak to przetrwać? [ANTYPORADNIK]
Otrzymałyśmy wiele wiadomości, w których chwalicie naszą Korespondentkę z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku. Przy okazji dzielicie się z nami także swoimi doświadczeniami związanymi z pracą. Okazuje się, że nigdzie nie jest różowo i można wiele naprawić. Ale czy to jest możliwe? Oddajemy głos Małgosi i Edycie.
-
Ja czyli kto? Trudne próby zrozumienia siebie
Dziś postanowiłam przygotować tekst, który pozwoli nam na liźnięcie informacji, w jaki sposób poznajemy samych siebie. Dane do tekstu, tak jak i poprzednim razem, zaczerpnęłam z "Psychologia społeczna - serce i umysł" Aronsona, do której przeczytania Was namawiam.
-
Słowa wrzody - o chamstwie w urzędniczym państwie
Zdaję sobie sprawę, że praca w urzędzie może dehumanizować i negatywnie oddziaływać na zwoje mózgowe. Pięć dni w tygodniu spędzone na przemieszczaniu się po ponurych korytarzach i knucie teorii spiskowych w aneksach kuchennych wywołuje u niektórych efekt przejścia na ciemną stronę mocy. Rozumiem, że ludzie się mentalnie izolują. Ale dlaczego tak trudno, pozdrowić znajomych na korytarzu ? Czy słowa "dzień dobry" palą w język, czy wypowiedzenie ich do koleżanki z innego departamentu lub pani, która sprząta biuro i którą się codziennie widuje to hańba czy inna ujma na honorze ?
-
Ta podstępna dziwka - tarczyca. Wasze potyczki z chorobą
Obie części tarczycowej opowieści Aleksandry (1 i 2) o bardzo Was poruszyły - pod tekstami i na Facebooku zostawiłyście mnóstwo komentarzy, a do redakcyjnej skrzynki wpadło jeszcze kilka dłuższych maili. Publikujemy fragmenty, które najmocniej poruszyły dla odmiany nas. Dla Autorek listów mamy fochowe koszulki - jesteśmy dumne, że mamy takie Czytelniczki!
-
Pies nie jest zabawką: nie rozumiem fenomenu noszenia zwierzaków w torbach
Mam problem z niektórymi miłośnikami zwierząt, czemu dałam już wyraz w tekście o (nie)sprzątaniu po pupilach. Ale nie tylko z nimi. Denerwują mnie ludzie, którzy tak bardzo kochają swoje czworonogi, że je wszędzie ze sobą zabierają.