życie
-
Największy obciach? Parkować na miejscu dla niepełnosprawnych
Od pewnego czasu nosiłam się z myślą, żeby napisać o tym, co mnie tak wkurwia, że aż chce mi się wyć. Dziś jest ten moment. Sprawni kierowcy, którzy parkują na miejscach dla niepełnosprawnych!
-
Projekt urlop - opowieść pracownicy urzędu
Nasza pragnąca zachować pełną anonimowość Czytelniczka, którą nazwałyśmy sobie Korespondentką z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku przysłała kolejną opowieść z życia polskiego urzędnika. Tym razem rzecz dotyczy urlopu - temat na czasie i miły sercu nas wszystkich. Ale urlop w biurze to nie taka prosta sprawa...
-
Bajka o Pasikoniku Pracoholiku, co nie chciał emerytury
To nie będzie tekst o tym, że podła Polska mi nie dała, a złodziejski rząd zabrał. To będzie o moim wyborze i konsekwencjach, jakie poniosę.
-
Kochany internetku! Dzięki ci za historię kobiety z brodą, bo odzyskałam trochę wiary w ludzkość
Internetku! Zazwyczaj zalewasz mnie zupełnie niepotrzebnymi informacjami, jak płeć dziecka Kim Kardashian, która lęka się, że jej chłopak Kanye West jest gejem. A także tym, kto pokazał "cycki na salonach? oraz co mówią posłowie i posłanki Sejmu RP, i inne takie. Ale tym razem zaskoczyłeś mnie pozytywnie. A wszystko za sprawą kobiety z brodą.
-
O długoletniej damskiej przyjaźni
Od początku to była mocna przyjaźń, ale jak to jest w związkach, pojawiały się wzloty i upadki. Każda z nas jest zupełnie inna. Ale ważne, że jest!
-
List Czytelniczki: z chodzeniem na terapię jest jak z chodzeniem na siłownię
Bywają sytuacje, kiedy głowa pęka ci w szwach, masz dość wszystkiego i pragniesz natychmiastowej poprawy sytuacji. Czy psychoterapia faktycznie potrafi zdziałać cuda? Na to pytanie odpowie dziś nasza czytelniczka Kasia, która postanowiła podzielić się z nami swoją historią. Jeżeli macie ochotę opowiedzieć nam o swoich doświadczeniach z terapeutami, czekamy na wasze listy.
-
Rowery - użyteczność czy lans?
Kilka ostatnich dni spędziłam w Holandii. Tak, wiem, legalna trawa, te sprawy, ale nie o tym chciałam. Chciałam o rowerach. I o lansie.
-
Nie wierzę w pannę Borowiecką, czyli zmywak na Ziemi Obiecanej
Sandra, która podzieliła ostatnio Polskę deklarując, że jedzie pracować na zmywaku, jest osobą dokładną, zdeterminowaną i kompetentną. Nie wierzę, żeby kłamała tak nieumiejętnie. Może jej zwyczajnie nie ma? Czekam na ujawnienie się zespołu młodych, przedsiębiorczych socjologów.
-
Żyję pod kloszem i chciałabym, żeby tak zostało. Rozważania o edukacji
Bez korepetytora nie ma co marzyć o osiągnięciu choćby średniego poziomu. Nie i koniec. Rodzic, który nie zapewnia korepetycji i nie odrabia z dzieckiem (za dziecko) lekcji jest leniwym, nieodpowiedzialnym bucem.
-
Lajki czasami pomagają - wesprzyjcie akcję, w której klikam równa się pomagam
Natalia pisała niedawno o internetowych łańcuszkach i lajkowaniu akcji charytatywnych jako niewystarczającej formie pomocy. Zdarzają się jednak inicjatywy, w których faktycznie wystarczy kliknąć, by realnie pomóc: w tym wypadku niespełna trzyletniej Jagodzie, która potrzebuje specjalistycznej operacji i terapii by móc chodzić. KLIKAJCIE - POMAGAJCIE.
-
Jak przetrwać 8 godzin za biurkiem? Opowieść pracownicy urzędu
Nasza Czytelniczka, która ze zrozumiałych względów pragnie zachować anonimowość, przysłała nam opis dnia pracownika pewnego urzędu (którego nazwy też nie podamy, bo Czytelniczka nadal chce tam pracować). Szkolenie z biurowej ściemy czas zacząć, a my mamy nadzieję, że nasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku będzie nam regularnie podsyłać takie urzędowe pisemka.
-
Doktor Krzysztof Szyszko i kilka jego porad i sugestii na temat chorób i nowotworów piersi
Dla wszystkich żywo zainteresowanych diagnostyką chorób nowotworowych piersi, doktor Krzysztof Szyszko zebrał kilka uwag, pomocnych w rozsądnym zajmowaniu się swoim zdrowiem.
-
Gdy boli, strzyka i niepokoi - wyznania hipochondryczki
Ostatnio strzyka mi coś w biodrze. I przeskakuje w kolanie. Generalnie jak chodzę, to strasznie słychać (nie, nie chodzi mi o odgłos kroków, raczej o głośne strzyki "w kościach"). Mogłabym przejść nad tym do porządku dziennego, skoro nic mnie nie boli, ani nie przeszkadza w poruszaniu się. Ale nie, dlaczego? Przecież to może być poważna przypadłość. Może to początki osteoporozy? A może brakuje mi czegoś ważnego (nie mam pojęcia czego) i za chwilę stawy wypadną mi z zawiasów? A może to rak? Tak, tak. Właściwie powinnam pójść do ortopedy, który by to sprawdził, bo doktor google i fora internetowe podsuwają same najgorsze rozwiązania.
-
Jestem typem zbieracza, postanowiłam więc wykorzystać to w słusznej sprawie
Zbieram wszystko. Skoro tak świetnie idzie mi gromadzenie różnych rzeczy - czemu nie przekuć tego na coś, co ma większy sens niż własna przyjemność? Zaczęło się od recyklingu. Po prostu zamiast wynosić na bieżąco kumuluję w kuchni góry worów i siat, bo w każdy wtorek przychodzą po nie pracownicy pewnej specjalistycznej firmy. Nie wiem czy to, co robią z nimi potem jest lepsze, niż drugie życie jakie otrzymałyby dzięki MPO, ale mam przynajmniej dobry pretekst, by zająć czymś tę część mózgu, która pragnie gromadzić przedmioty.
-
Pół życia zwolnienia z WF: jak to się stało, że biegam? Cz. 2
Dlaczego jednak przeprosiłam się z bieganiem? Za chwilę chyba zrozumiecie mnie lepiej.
-
Cycki Angeliny c.d. - wywiad z doktorem Krzysztofem Szyszko, chirurgiem onkologiem, specjalistą od raka piersi
Niespodziewanie skrajne emocje wywołała podana dziś przez Angelinę Jolie informacja o tym, że profilaktycznie usunęła obie piersi. Znana hollywoodzka aktorka przyznała, że jest nosicielką mutacji genu BRCA1, która drastycznie zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi i jajnika, jej matka zaś zmarła na raka jajników. Czy to wystarczający powód, by amputować piersi? W jej przypadku ryzyko zachorowania wynosiło 87%. Lekarze ocenili, że to wystarczy. A jak jest u nas? Na co mogą liczyć pacjentki, o co pytają, czego zaś powinny szukać - rozmawiamy z doktorem Krzysztofem Szyszko, chirurgiem onkologiem specjalistą od raka piersi.
-
Gorzkie (tylko że nie) żale mięsożercy, czyli czemu nie współczuję jaroszom
Tekst Dominiki o niedolach pożeraczy sałaty dał mi do myślenia. I ruszył, tak poważnie. Tylko że niestety z fazy współczucia przeskoczyłam szybko do fazy złości. Bo wiem, że wegetarianie mają trudno, wiem że się z nich szydzi. Ale czy to jest powód, żeby przymykać oczy i pozwalać im na odgrywanie się na mięsożercach?
-
Pięć rzeczy, które spieprzyłam w pracy - czyli nie popełniajcie moich błędów
Z mądrości cioci: nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie. Oraz - kto wie, może się mylę, może komu innemu w tych samych warunkach te same zachowania przysłużyłyby się doskonale?
-
Pochwalmy się: tekst z Focha zainspirował kolegów z NaTemat.pl
Aleksandra i jej zwierzenia o potrzebie samotności w związku zainspirowały dziennikarza NaTemat Michała Fala do przeprowadzenia rozmowy z psychoseksuologiem:"Jak znaleźć w związku czas dla siebie i nie urazić partnera? "Osobne wakacje to niekoniecznie problem" . Warto przeczytać!
-
Foch w stylu retro, czyli babska literatura z jajem
Słowa "kobieca literatura" brzmią często dość odstręczająco. Często okazuje się też, że dreszcz ostrzegawczy był nad wyraz słuszny. Nie będę dziś jednak pisać o autorkach, których wypocinami rzucałam o ścianę, ale o kobiecie, która focha strzelić potrafiła bardzo konkretnie. A jej książki, choć starsze ode mnie, bawią mnie do dziś.
-
"Nie jesz mięsa? To żryj gruz!", czyli o niedolach jaroszy
Jarosze, wegetarianie, weganie i inni tacy. Dziwacy. Zachciało im się, mięsa nie jeść, to niech się żywią tymi, no, kurczakami. Albo o! Niech jedzą ryby. No bo jak nie mięcho, to co? Co gotować?! Jak żyć?!
-
Bar mleczny to jest to! Niech ta moda opanuje całą Polskę
Podoba mi się powrót mody na bary mleczne. Tanio i smacznie. Plusem są też wspólne stoliki. Wiem, że to nie wszystkich może cieszyć, ale moim zdaniem to fajna sprawa. Piszę to siedząc przy stoliku z trzema panami, którzy pracują jako konserwatorzy wind. A skąd to wiem? Właśnie podjęliśmy dialog o kotlecie. Ja jem kotleta schabowego, a panowie mielone i karkówkę. Od kotleta do kotleta i wiem, gdzie panowie pracują.
-
Wkurzają mnie internetowe łańcuszki: lajki nie ratują życia. Pieniądze - tak
Czy wam też zdarzyło się wkurzyć, kiedy kolejny raz ktoś na Facebooku wysłał łańcuszek, wrzucił zdjęcie pieska bez nogi lub afrykańskich sierot, zachęcając do "wsparcia" sprawy? Bo mi tak. Zawsze w takich momentach mam ochotę zablokować część aktywności od danego znajomego i westchnąć nad ludzką naiwnością oraz lenistwem. Tak zwany "slacktywizm", to zjawisko na tyle już powszechne, że zirytowało nawet szwedzki UNICEF. Do tego stopnia, że organizacja zrobiła kampanię: lajki nie ratują życia.
-
Wszystko źle? To cudownie, mam na to swój sposób: biorę rower i daję sobie wycisk!
Kiedy czuję się jak nastolatka z bólem istnienia, zamiast puszczać sobie Joy Division i daremnie szukać jakiegoś tępego noża tudzież krawata, idę dać sobie wycisk. Nie lubię siłowni - wiem: widać - za to kocham co innego. Na przykład bagna, poharatane nogi i dobrą muzykę w słuchawkach. I rower.
-
Idź mi z tym sprzęgiełkiem, czyli fajny list od czytelniczki
Jak już pisała Kasia - strasznie nam miło, że czytają nas bardzo fajne babki. I bardzo cieszy nas, że lubicie dzielić się z nami swoimi pasjami i przemyśleniami. Niektóre Wasze historie są tak fajne, że postanowiłyśmy wyciągać je z mroków skrzynek mailowych i pokazać szerszej publiczności. Bo robicie zajefajne rzeczy i się bardzo pięknie różnicie.
-
Uprawiacie sporty? Wolicie być umięśnione, niż chude? Przysyłajcie swoje sportowe zdjęcia!
Po tekście Rączki o umięśnionych laskach i fizycznej aktywności wiele naszych Czytelniczek pisało o tym że sporty owszem - lubi i uprawia. A jedna z nich na dowód przesłała nam tak fajne zdjęcie, że nie mogłyśmy się oprzeć - musimy Wam je pokazać (za zgodą głównej bohaterki, rzecz jasna). Siła i moc!
-
Księgarnia w San Francisco kontra wyzysk - dlaczego zaciskam zęby i uśmiecham się ironicznie, czytając dyskusję o młodej emigrantce
Patrzę na wymianę manifestów, patetycznych oświadczeń i luzackich, acz protekcjonalnych pouczeń, jakie zalały Internet w związku z opublikowanym przez na:temat melodramatycznym listem dziewczyny, która emigruje z Polski, bo nie może znaleźć pracy. Ostro zrobiło się zwłaszcza po odpowiedzi autorstwa Zuzy Ziomeckiej. Patrzę na to i się ironicznie uśmiecham, zagryzając zęby.
-
Z pamiętnika Prokrastynacji Andriejewny, czyli Heeeey Macarena!
W moim życiu są na stałe trzy podłe suki: Nostalgia, Wena i Prokrastynacja. O tej pierwszej było tu. Druga cóż, kapryśna, sprzedajna, prawdopodobnie chora psychicznie. Przychodzi, odchodzi, czasem daje się przekupić winem, czasem obietnicą sukienki. Rzuca mnie często i na długo, lecz nie mogę się bez niej obejść - nie to, żeby tworzyła rzeczy wiekopomne, ale przynajmniej zarabia na rachunki. Trzecia natomiast...
-
Dlaczego laski wolą być chude niż umięśnione?
Okej, jestem typem sportowca. Trenowałam od najmłodszych lat. Akrobatykę, tenis, lekkoatletykę (biegi na średnie dystanse), potem łyżwiarstwo szybkie, pływanie, judo. Potem na jakiś czas przestałam trenować, a potem znowu zaczęłam. Tańce, bo zawsze chciałam tańczyć i uważam, że tancerki mają najpiękniejsze ciała. Teraz kręci mnie fitness - każdy, byle mocno, byle dużo, byle się spocić i najlepiej jeszcze, żeby zakwasy były.
-
W obronie chudej zdziry - szczupłe dziewczyny też mają kompleksy
W nawiązaniu do tekstu Aleksandry - to wszystko nie jest takie proste. Najładniejsze dziewczyny często najbardziej się zadręczają swoimi defektami. Nie pomaga stwierdzenie "to co inni mają powiedzieć?" Co mnie obchodzą inni. Nie jestem innymi. Jestem sobą i wiem, że jestem gruba i brzydka. Patrzenie przez pryzmat wyglądu jest tak silne, że niemal każdy na pytania "jaka ona jest?" odpowiada w pierwszej kolejności "ładna i..." albo "nie specjalnie urodziwa, ale...". A kompleksy, są rzeczą zupełnie irracjonalną.