-
Czołg przez szybę trabanta. Weekendowa pocztówka z Krakowa
Nie będę kłamać - nie choruję z miłości do Krakowa. Nie zakochałam się w nim ani od pierwszego wejrzenia, ani od kilku następnych. Przyjeżdżałam tu na niezliczone wycieczki szkolne, poznałam turystyczną twarz miasta i nie była ona szczególnie zachwycająca. Tym razem także przyjechałam tu, aby spotkać się z przyjaciółką, która zadbała jednak o to, żebym trochę pozwiedzała. Jej pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.
-
O pani Bratkowskiej, mam nadzieję, merytorycznie
Aleksandra i Rączka wypowiedziały się w sprawie Bratkowskiej (tak już chyba należy o tym mówić i pisać?). Fala różnorakich opinii przetoczyła się przez komentarze pod oboma tekstami. Pojawiły się również sugestie, że nie wszyscy, co się wypowiadają, w ogóle widzieli przyczynek do dyskusji: program z udziałem bohaterki skandalu. I w tej właśnie sprawie napisał do nas Czytelnik.
-
Jak być szczęśliwym? Wystarczy chcieć mniej
Uważaj, czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni - mówi chińskie przysłowie. Naucz się nie życzyć sobie zbyt wiele, a będziesz szczęśliwy - mówię ja.
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty drugi]
Ależ byłam podła ostatnio, ajajajaj. Non ne regrette rien. Ale żeby wynagrodzić sobie i światu ataki (słusznej) furii i strugi (uzasadnionego) jadu - dziś same ładne rzeczy, miłe zjawiska i dobre wiadomości. Może ładne, miłe i dobre wybieram całkowicie subiektywnie, ale za to szczerym (choć czarnym) serduszkiem. To jazda!
-
Gender ubiera się u Prady
Bądźcie grzeczne dzieci, bo przyjdzie dżender i was zje! - tak się teraz straszy milusińskich. Żeby nie straszyć bez sensu, ale też nie przeoczyć trendu "na gender" poprosiłyśmy o kilka słów Szprotę, czyli Katarzynę Paprotę, która rzuca nieco światła na tego mrocznego potwora z otchłani dziejów.
-
Ewolucja nasz wróg - straszna wizja przyszłości
"Bezustne kreatury o piętnastu palcach u jednej dłoni" - taką wizję przyszłości kreśli nasz Czytelnik. Niby żartobliwie, ale coś w tym jest...
-
Mój szczery list do wielkiej aktywistki kulturalnej Nataszy Urbańskiej
W zalewie chłamu i w obliczu obojętności mas ludzkich na prawdziwe wartości artystyczne poczułam się zobowiązana napisać kilka słów podziękowania osobie, która poruszyła miliony serc i tysiące głów. To do Ciebie, droga Nataszo, aktorko, wokalistko i nieformalna ambasadorko naszej słowiańskiej sztuki!
-
Co Słonko Widziało: gigantyczny wąż, intrygujące kostiumy i tajemniczy apartament w Paryżu
Aleksandra co tydzień donosi Wam o tym, kto i co powiedział (nie doczytał/przejęzyczył się), a od dziś ja będę robiła dla Was małą prasóweczkę sieciową. W nowym cyklu zbierzemy linki, strony, zdjęcia, klipy i co tylko z mroków internetów wyłowimy.
-
Koza rabina (i wiele innych zwierzątek), czyli gdy brak robi dobrze
Aj waj, gewałt! Minęło dziewięć dni stycznia, a nasza postrzelona redakcja nie ogłosiła jeszcze tematu na ten miesiąc! Skoro brak tematu, to niech tematem będzie brak - rzekła Rednacz, klasyczny Salomon w spódnicy, który leje z pustego w próżne od rana do wieczora.
-
Głupie małe kłamstewko, które zjada człowieka od środka
Każdemu czasem zdarza się skłamać - z delikatności, w dobrej wierze, czasem z lenistwa lub ze strachu. Nie ma co o to kruszyć kopi. A co, jeśli głupie kłamstwo burzy nam monumentalną postać ukochanej osoby?
-
Katarzyna Bratkowska? Czuję potrzebę, żeby jej bronić
Miałam się nie odzywać. Cichutko sobie siedzieć, nic nie mówić. Bo po co, skoro tłum już wystawił szafot, tłum już wirtualnie ściął. Co mi to da, że napiszę, co ja o tym myślę? Szczerze? Jeszcze nie wiem. To się jeszcze okaże.
-
Długo i nudno o Davidzie Bowie z okazji jego 67. urodzin [WIDEO]
David Bowie skończył dziś 67 lat - a ja postanowiłam podzielić się moją miłością do niego z całym światem. W tym celu nagrałam filmik, w którym próbuję wyjaśnić za co i dlaczego kocham Davida B.
-
Żałoba na opak. Historia o kontrolowanym szaleństwie
Śmierć ważnej dla nas osoby to temat, z którym zmierzy się każdy. W tym jesteśmy wszyscy równi. Ale każdy przeżywa to zupełnie inaczej. Napisała do nas wdowa, która nie zamierza przechodzić tradycyjnej żałoby. Ku lekkiemu oburzeniu rodziny, sąsiadów, a może nawet Waszemu.
-
Mój prywatny przegląd dziwnych, śmiesznych, pięknych, nietypowych i nie zawsze udanych kolorowanek
Bywają pomocne nie tylko wtedy, gdy siedzicie z dziećmi w poczekalni u lekarza, albo wraz z niecierpliwymi małoletnimi czekacie na posiłek w knajpce. Wspomagają naukę staranności, rozwijają spostrzegawczość, potrafią być pomysłowe i niebanalne - kolorowanki oczywiście. Ponieważ sama je uwielbiam, postanowiłam opowiedzieć Wam o tych, które przetestowałam i takich, które chciałabym mieć.
-
Pielęgnujemy urodę według wskazówek Polski Ludowej
Staram się być na bieżąco z nowinami związanymi z pielęgnacją. Zdarza mi się jednak, że oglądam się wstecz i... zostaję tam na dłużej. Porządkując biblioteczkę, natrafiłam na poradnik autorstwa Eugenii Praskiej wydany w 1956 roku. Przepadłam. Uwiodły mnie porady spisane blisko 60 lat temu. Zapraszam do "salonu" urody sygnowanego przez Polskę Ludową.
-
Poświąteczne przemyślenia na temat rodziny, poświęcenia i straty czasu
A teraz wyobraź sobie, że się starasz, poświęcasz i chcesz dla wszystkich jak najlepiej. Licząc po cichu na choćby cień wzajemności. I nagle okazuje się, że nie było sensu liczyć na cokolwiek. A zawiodła rodzina. I to w święta...
-
O praniu, czyszczeniu piekarnika i malowaniu paznokci. Bo przecież nie o Katarzynie Bratkowskiej
Jeszcze nie zwariowałam. Wszak dobrze wiem - mam wypraktykowane - że teksty na tematy feministyczno-polityczno-aborcyjne zwykle powodują co najmniej zamieszanie. Po co mi to? Wymiana obelg i ogólne obrzucanie się błotem pod moim nazwiskiem? Ej, zaraz, przecież mogę pisać co zechcę. Najwyżej po fakcie użyję któregoś ze słów-kluczy. Jak LAPSUS. Albo SARKAZM. Albo NIE DOCZYTAŁAM. Prawda?
-
Karnawałowe przebrania z okularami
Okulary mogą pomóc ci zupełnie zmienić image. W okresie karnawału pewnie nie raz będziesz zastanawiać się za co się przebrać lub jak urozmaicić stylizację. Mamy na to kilka pomysłów.
-
Marzenia dyplomatyczne albo o czym szumią biurwy
Nowy Rok, a wiec zapał, entuzjazm i siły witalne. Po wyleczeniu bólu głowy i zakwasów po sylwestrowych pląsach zaczyna się czas postanowień. Wszyscy obiecujemy sobie: zmniejszenie spożycia węglowodanów, więcej ruchu na świeżym powietrzu, że do teatru pójdziemy w tym roku przynajmniej cztery razy, że odmalujemy przedpokój, że zrobimy coś dla innych, będziemy mniej przeklinać. Czy udaje się nam dotrzymać obietnic? Nie zawsze.
-
Czy każdy człowiek rodzi się w Polsce katolikiem?
"Jak wytłumaczę młodej i żądnej prezentów latorośli, że Komunii Świętej nie będzie?" - to i kilka innych "niewygodnych" pytań zadaje sobie nasza Czytelniczka, stawiając tezę, że pobudki, dla których ludzie chrzczą dzieci bynajmniej nie są religijne. Argumenty ma mocne.
-
FOCH! i OCH! Kurzojady, wilki i czaty, czyli blogi o książkach
Zachęcona recenzją Aleksandry sięgnęłam po kryminał J.K. Rowling. A to z kolei sprowokowało mnie do rozmyślań o tym, że w sumie czytam mało blogów książkowych. Bardzo niedobrze, bo skoro kurczy się rynek recenzji prasowych, skądś jednak trzeba czerpać czytelnicze inspiracje.
-
Co też kot nam przyniesie? Premiery, na które czekam w tym roku
W nowy rok wchodzę oczywiście z oczekiwaniami. Nie są to jednak żadne postanowienia noworoczne oczekujące na realizację, a rzeczy, na które czekam długo, boleśnie i z wielką nadzieją na to, że okażą się być tak cudowne, jak to sobie wyobrażam. No to jedziemy.
-
Blamaż burmistrza - Piotr Guział przemówił. Znowu
Uwaga, to nie zdarza się często. Wchodzę pod stół i szczekam. Hau, hau, woof. Kiedyś, przy okazji dyskusji po gwałcie w Lesie Kabackim, broniłam burmistrza Ursynowa tłumacząc (głupio, jak się okazało), że nie zła wola, tylko niezręczność i brak uwagi. Otóż - nie sądzę, żebym miała wtedy choć cień racji. A szkoda.
-
Czy urodzenie dziecka sprawia, że postrzegamy innych ludzi wyłącznie jako przeszkodę?
Temat "roszczeniowych matek" wraca jak bumerang. Tym razem z pretensjami wystąpił nasz Czytelnik, Grzesiek. Jego ostatnia podróż samolotem nie była bowiem miłym i relaksującym przeżyciem...
-
Kwestionariusz Focha: jestem nieśmiała, nie znoszę chamstwa i pełzających stworzeń
Przejście przez ten kwestionariusz to była droga przez mękę. Jestem skryta, nieśmiała i nie lubię mówić o sobie. Nie bez powodu mam pracę polegającą na zadawaniu pytań. Wolę słuchać i poznawać historie innych ludzi. Ale cóż, służba nie drużba, niech czyta, kto ciekawy!
-
Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty pierwszy]
No, już, dość tego będzie. Wy, którzy na Święta czekaliście ze żbiczą ekscytacją - koniec, kurtyna, do roboty. Wy, którzy chętnie byście choinkę i Nowy Rok ominęli - jak wyżej. Nie ma wymówek, nie ma już pierogów i bigosu, wraca normalność, czy za nią tęskniliście, czy przeciwnie.
-
Podsumowania, czyli to co tygryski lubią. Najbardziej.
"Koniec roku, czyli czas na podsumowania. Tutaj podsumowanie prostej, cichej, ale i wiernej czytelniczki. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!" - tak napisała Marta i chyba nic dodać, nic ująć.
-
Leo, Wilk, Jonah Hill i inne chłopaki z ferajny
"Wilk z Wall Street" nie jest tym, czego się spodziewałam - ani po Martinie Scorsese, ani po Leonardzie DiCaprio, ani po Jonah Hillu. Trzygodzinna jazda bez trzymanki, podczas której balansujesz na krawędzi między rozbawieniem a przerażeniem. I błagasz o więcej.
-
Co ja zjadam? Sos chlebowy z morelami
Szaleństwo ma wiele twarzy, jak Swarożyc, albo Grey, albo Kartycea - bóstwo indyjskie o sześciu twarzach na siedem liter pionowo. Ale my dzisiaj nie o szaleństwie będziemy rozmawiać, tylko o takim drobnym odchyleniu od normy, które sprawiło, że chleb zamieniam w sos.
-
Mój filmowy rok 2013 - na czym ryczałam, kiedy się bałam i kogo pokochałam całym serduszkiem
Poza kilkoma iście gwiazdorskimi akcjami, których się dopuściłam w tym roku (zbyt śmiałe i żenujące historie, by się nimi dzielić, wybaczcie...), w moim filmowym roku 2013 wydarzyło się parę godnych odnotowania przyjemności. Ale były też rozczarowania.