list do redakcji
-
"Co roku ten sam wielkanocny lans i irytująca rodzina. Na samą myśl się odechciewa"
- Od lat mam wrażenie, że dla niektórych Wielkanoc przestała być świętem celebrującym zmartwychwstanie Jezusa, a stała się kolejną okazją do wystrojenia się, zadawania irytujących pytań, no i oczywiście uważnego obserwowania kto był w kościele i w co był ubrany... Jakby to właśnie było najważniejsze - pisze Celina.
-
Rozlicza mnie dosłownie ze wszystkiego. To narzeczony czy może biuro rachunkowe?
- Wszystko musi być kupowane i dzielone równo na pół. Czasami to ja się boję cokolwiek brać z lodówki. Bo może zjem o jeden jogurt za dużo, albo doleję więcej mleka do kawy i już będzie stratny te kilka złotych. Szczerze mówiąc, jestem tym już zmęczona - pisze Alina w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Tuptuś" z góry doprowadza mnie do szału. Nie wytrzymałam, pomogła metoda z PRL-u
- Gdy siedzę w domu, a to dziecko cały czas biega i hałasuje od rana do wieczora, to w pewnym momencie już nie wiem, gdzie mam się schować. We własnym mieszkaniu nie mam chwili wytchnienia i możliwości napicia się kawy w świętym spokoju. Głowa pęka... Do tej pory wytrzymywałam, nie chciałam być niegrzeczna w stosunku do sąsiadów, ale ostatnio miarka się przebrała - pisze Beata w liście przysłanym do naszej redakcji.
-
"Mężczyzny do zdrady nikt nie zmusza. Dlaczego to kochanki zawsze się obwinia?"
- Obarczanie kochanki winą za zdradę, "bo to ona go uwiodła", jest dla mnie stereotypowym podejściem. To nie kochanki niszczą małżeństwa, a mężczyźni, którzy mimo bycia w związku, szukają rozrywki i podrywają kobiety, bo chcą sobie udowodnić, że nadal są atrakcyjni dla innych - pisze Monika w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
Wyznała, że nie ochrzci swojego dziecka i się zaczęło. "Polacy nie są gotowi na to"
- Jakim prawem mam decydować o życiu innego człowieka? Podobno każdy z nas ma wolną wolę - pisze Julita. Zdania internautek oraz internautów bardzo podzielone: "Trzymać jak najdalej od religijnej ciemnoty", "To niech pani zostawi swojemu dziecku wybór co do kształcenia się".
-
"Szmatka na drzwiach lodówki i wiesz, że czeka na ciebie pyszny deser od sąsiadki"
- Dziś to już nie to samo. Kiedyś z ludźmi żyło się inaczej i znało się niemal wszystkich w bloku. Jeden do drugiego chodził i to bez zaproszenia. Siedziało się godzinami przy kawie... Obecnie sąsiedzkie relacje ograniczają się do zdawkowego "dzień dobry". Nikt nikogo nie zna i nawet nie ma ochoty poznać. Przykre czasy... - pisze Hanna.
-
"Zostawianie butów na klatce schodowej. Co to są w ogóle za dziwne zwyczaje?!"
- Normalnie doprowadza mnie to do szału. Wiele osób twierdzi, że po tym właśnie można poznać "słoiki". Według mnie to nieprawda! Po moich obserwacjach widzę, że robią tak zarówno przyjezdni, jak i "rodowici Warszawiacy". A potem takie wonie się unoszą na klatce, że nie da się wytrzymać - pisze Ala.
-
Remont na klatce okazał się horrorem. "Nie byłam gotowa na takie dantejskie sceny"
- Od dwóch miesięcy klatki schodowe pokryte są warstwą białego pyłu przypominającego mąkę. To nie jest jednak jedyny problem. Na stanowisko swojej pracy ekipy remontowe przychodzą z głośnikiem i bynajmniej nie po to, aby kulturalnie posłuchać radia. Disco Polo niesie się po całej klatce schodowej. Panowie nie krępują się również śpiewać - pisze Kaja.
-
Otworzyła zamrażarkę w wynajmowanym mieszkaniu. "Normalnie zrobiło mi się słabo"
- Wiele w swoim życiu widziałam, ale czegoś takiego jeszcze nigdy. Bezmyślność ludzka i brak szacunku do czyjejś własności przekracza w tym kraju ludzkie pojęcie. Dwie godziny siedziałam z suszarką, żeby jakoś uratować sytuację - pisze Magdalena.
-
Babcia dała księdzu na kolędzie 50 zł. Mama oburzona tym, co jej powiedział. "No PRL"
- Sama nie przyjmuję księdza w swoim domu, bo mam na ten temat zdanie jaki mam. Ostatnio babcia opowiedziała mi o tym, co usłyszała od księdza podczas swojej kolędy, gdy wręczyła mu kopertę. Muszę przyznać, że aż łzy napłynęły mi do oczu - pisze Nadia.
-
"Elegancko? Dla mnie raczej jak w zakonie". Filmik ze studniówki budzi skrajne emocje
- Rozumiem, że studniówka to okazja, która wymaga odpowiedniego wyglądu, jednak narzucanie uczennicom w dzisiejszych czasach tego typu stroju jest dla mnie przesadą. Od razu na myśl przychodzą mi czasy komuny... - pisze nasza czytelniczka.
-
Pokazała, jak suszy pranie, by nie zagracić pokoju. "Najpierw się śmiali, teraz kopiują"
- Suszenie prania zimą doprowadza mnie do szaleństwa. Nie dość, że na oknach zbiera się woda, to jeszcze ta nieszczęsna suszarka, która stoi na środku pokoju i tylko przeszkadza. Wpadłam więc na nietypowy pomysł, by ustawić ją na... komodzie - pisze nasza czytelniczka.
-
"Już nie przyjmuję księdza po kolędzie. Nie chcę, mam na co wydawać pieniądze"
- Już za dzieciaka był to dla mnie stres. Sprawdzanie zeszytu, wypytywanie o religię. Później, gdy przestałam chodzić na religię było tylko gorzej... Dziś kolęda dla mnie to nic innego, jak wymagania księży i zbieranie kopert. A dla nich w tych kopertach ciągle jest za mało - pisze Adrianna.
-
Odsunęła swoją kanapę pół roku po przeprowadzce i zrobiło jej się słabo. "Jezu"
- Sprzątam regularnie, zwykle jest to raz w tygodniu. Wydawało mi się, że moje mieszkanie jest całkiem czyste. Ostatnio postanowiłam jednak zrobić gruntowne porządki i odsunęłam kanapę. Zupełnie nie spodziewałam się zobaczyć tam czegoś takiego - pisze nasza czytelniczka.
-
"Od lat nie dostałam prezentu na urodziny od chłopaka. W zamian za to robi mi przelew. Jestem wkurzona"
Magda spotyka się ze swoim chłopakiem od dwóch lat. Kiedy on ma urodziny, przygotowuje dla niego imprezy niespodzianki, skrupulatnie dobiera prezent. W drugą stronę niestety nie działa to tak samo. Jej chłopak do tej pory nie dał jej żadnego urodzinowego prezentu, tylko wysyłał przelew. Magda opisała nam swoją historię.
-
W wieku 30 lat wróciła do rodziców. "To potwornie frustrujące. Tak nie powinno wyglądać życie osoby dorosłej"
Dorośli ludzie nie powinni mieszkać ze swoimi rodzicami. Nawet jeśli mają dobre relacje, to stają się one po prostu zbyt partnerskie, gdzie zaczynacie polegać na sobie nawzajem, jak na swoim partnerze. Wymieniacie się obowiązkami typu gotowanie czy prace w ogródku. Codziennie zdajecie sobie relacje z całego dnia itp., a takie rzeczy powinno się dzielić ze swoim partnerem, a rodzicem - pisze Alicja w liście, nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Nie wybieram się na groby 1 listopada. Pojadę przed albo po. Mama już się obraziła"
- Co za różnica, czy pojadę zapalić znicz tydzień wcześniej, albo tydzień później? Dla mnie żadna, ale moja rodzina tego nie rozumie... A ja nie mam zamiaru stać w tych korkach, oglądać tę cmentarną rewię mody i kolejny rok z rzędu odpowiadać na pytania przypadkowo spotkanych ciotek o ślub i dzieci - pisze Daria w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
Dlaczego Polacy chodzą do kościoła? "Żeby babci nie było przykro", "Bo żona kazała"
- Sama nigdy nie chodzę do kościoła, ale jak już odwiedzam rodzinne strony to zawsze idę z mamą w niedzielę na mszę. Trochę dla świętego spokoju, żeby nie wysłuchiwać o tym, że Bóg jest potrzebny w moim życiu, a trochę żeby jej sprawić przyjemność - mówi Kasia.
-
"Od zawsze był typem misia, ale ostatnio przytył 30 kg. Cierpi na tym nasz związek"
- Gdy się poznaliśmy miał figurę w typie zgrabnego misia. W ostatnim czasie jednak bardzo się zaniedbał. Często je fast-foody, pije słodkie napoje i piwo. Naszego życia intymnego już praktycznie nie ma... Gdy próbuje z nim rozmawiać, wspominam o diecie, obraża się i nie odzywa - pisze Amelia.
-
"Nie ochrzczę dziecka ani nie poślę go do komunii. Moja babcia już się odgraża"
- Uważam, że każdy powinien decydować o sobie, a co z takiego chrztu lub komunii rozumie dziecko? Jeśli kiedyś będę miała dziecko, zostawię mu wybór. A jak dorośnie, to sam/sama zdecyduje, jaką religię chce wyznawać. Nigdy nie zapomnę, co powiedziała mi moja babcia, gdy to usłyszała - pisze Lena w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Nie idę na wesele koleżanki, bo szkoda mi pieniędzy. Wolę je wydać np. na jakiś wyjazd"
- Odkąd pamiętam nie lubiłam chodzić na śluby i wesela. Lejący się strumieniami alkohol, namolni wujkowie i te dwuznaczne zabawy podczas oczepin... To wszystko jest dla mnie po prostu odpychające. Nie mówiąc już o tym, że zawsze szkoda mi na takie imprezy pieniędzy. Jeśli zostanę w domu, w portfelu zostanie mi przynajmniej 1500 zł - pisze nasza czytelniczka.
-
"Czy mężczyzna, który nie chce ślubu, może jeszcze zmienić zdanie? Ja przestaję się łudzić"
- Jeszcze do niedawna myślałam, że oboje planujemy wspólną przyszłość. Dla mnie małżeństwo to kolejny, naturalny krok w związku. Jednak nie dla niego... Zależy mi na nim i nie chce pochopnie odejść, ale powoli przestaję się łudzić - pisze czytelniczka w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Teściowa przyszła na nasz ślub w białej sukni. Miałam wrażenie, że chce zająć moje miejsce"
- Moje relacje z teściową nigdy nie były zbyt zażyłe. Już na pierwszym naszym spotkaniu dała mi do zrozumienia, że niezbyt mnie polubiła. Raczej się tym nie przejmowałam, bo w końcu to nie z nią miałam układać sobie życie. Traktowałam ją z szacunkiem aż do dnia naszego ślubu, który przez to, co zrobiła chciałam odwołać - pisze czytelniczka w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Mój facet zdradzał mnie z najlepszą przyjaciółką. Wiedzieli wszyscy, oprócz mnie..."
- Nigdy nie zapomnę tej chwili, kiedy dotarło do mnie, że mój ukochany ma romans. I to z moją najlepszą przyjaciółką. Czegoś takiego po prostu nie da się wymazać z pamięci. Dodatkowym ciosem był fakt, że wiedzieli o tym wszyscy, oprócz mnie - pisze czytelniczka w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
"Gdy poznałam mojego męża miałam 46 lat, a on 30. Nigdy nie zapomnę, co powiedziała mi mama"
- Nasz związek ze względu na różnicę wieku od początku wzbudzał kontrowersje. Często słyszałam, że jeśli mężczyzna jest starszy, to jeszcze jakoś to wygląda, ale starsza kobieta... Nigdy wcześniej nie usłyszałam też tylu "dobrych rad" i ostrzeżeń od ludzi - zdradza czytelniczka w liście nadesłanym do naszej redakcji.
-
Kiedy ślub? Kiedy dziecko?... Mam dość takich pytań. Czy naprawdę tylko to definiuje mnie jako kobietę? [LIST DO REDAKCJI]
- Większość moich znajomych jest już po ślubie, ma lub wkrótce będzie mieć dzieci, to ja wybrałam nieco inną drogę. Rozwijam się zawodowo, podróżuję, korzystam z życia i jestem szczęśliwa. Mimo to, ciągle słyszę pytania o to, kiedy znajdę sobie partnera, kiedy wezmę ślub, albo kiedy pojawi się dziecko. Mam tego dość. Czy naprawdę tylko to definiuje mnie jako kobietę? - pisze w nadesłanym liście nasza czytelniczka.