praca
-
Polak za granicą - całkowita zmiana priorytetów?
"Choć Polska nie jest rajem na ziemi i wcale się tu nie żyje łatwo, to wolimy jeść schabowy w dużym mieszkaniu w Polsce, niż mielonkę w zagranicznej suterenie 10 m2" - pisze nasza Czytelniczka, ostro krytykując politykę wyjazdów za granicę "na dorobek".
-
Jak pracować w piekle? Załóż działalność gospodarczą
Działalność gospodarcza miała być rozwiązaniem wszelkich problemów - na czele z zatrudnieniem. Czy jednak życie "na swoim" jest naprawdę takie różowe? Nasza czytelniczka zdaje się być zaprzeczeniem tej tezy.
-
Co mi dała praca w urzędzie, czyli historia pewnych bonusów
Co pani dała praca w urzędzie? Takie pytanie może paść na rozmowie kwalifikacyjnej. I jak na nie odpowiedzieć, żeby wypaść dobrze ? To proste. Trzeba kłamać, kłamać i jeszcze raz kłamać. Bo jakbym miała odpowiedzieć szczerze, to musiałabym powiedzieć, że praca w urzędzie dała mi osiem kilo, trzy dioptrie i bóle w kręgosłupie.
-
Jak przetrwać nudne spotkanie służbowe?
Spotkania są nieodłącznym elementem biurowego krajobrazu. Dla jednych to możliwość zaistnienia w strefie lansu, dla innych męczarnia. Zwłaszcza, gdy jesteś w towarzystwie przełożonego, który publicznie kompromituje się swoją niewiedzą, albo traktuje słowo ?kurwa? jako przerywnik mądrości. Ale spotkania to też świetna możliwość zgarnięcia premii za pomysł kolegi - jeśli jesteś cwaną łasicą.
-
12 powodów, dla których warto zmienić pracę
Uważam, że najłatwiej jest zmienić pracę, gdy dobrze sobie w obecnej radzimy. Nad głową nie wisi bat nieuchronności ani widmo zwolnienia. Spokojnie rozsyłamy CV to tu, to tam, badając nowe terytoria. Rozmowy o pracę obarczone są mniejszym poziomem stresu.
-
Jestem pisarzem i uważam, że książki są takim samym towarem jak bułki, samochody czy proszki do prania
Wystąpienie Kai Malanowskiej nadal rozgrzewa emocje. Napisał do nas Krzysztof Koziołek - pisarz i wydawca - który ma problem z okazaniem zrozumienia udręczonej pisarce...
-
To mężczyzna powinien być szefem
Wiem, że się narażę. Że takie wyznanie to jakieś nieporozumienie. I ktoś zaraz powie: ona pewnie piła deszczówkę po Czarnobylu i takie są skutki, że jej się mózg zlasował. Ale prawda jest taka, że wolę gdy szefem jest mężczyzna.
-
Pisarze są wkurzeni - 6800 złotych Kai Malanowskiej
Temat przegrzmiał po internetach, odbił się - tu echem, tam czkawką, jedni się pośmiali, inni oburzyli, jeszcze inni pouczyli. Ucichło, po czym we właściwym dla siebie czasie - wróciło już oficjalnie, w mediach. A mnie temat korci, odkąd wypłynął. I korci mnie na wielu poziomach.
-
Wstydzę się swojej przyjaciółki czy swojego pochodzenia?
Przyjaźń między kobietami - najsilniejsza czy nieistniejąca? Pojawiały się na Fochu już różne głosy w temacie. Dziś jeszcze inny problem: co zrobić, gdy zaczyna nam przeszkadzać zachowanie bliskiej osoby, do tego stopnia, że się zwyczajnie wstydzimy?
-
Absurd i urzędnik - nierozłączna para?
W przewodniku po krainie absurdu zapisano przed laty przydatne wskazówki: jak skutecznie rozmawiać z biurwą, w jakich sytuacjach wypada zaproponować paczkę kawy, kiedy przynieść kwiatek i dlaczego nie może być to goździk. Niestety ostatni egzemplarz przewodnika zaginał bez śladu. Zachowała się tylko jedna kartka, a na niej to zdanie: ?Wchodząc do krainy absurdu, załóż wygodne buty?. I jest to bardzo dobra rada.
-
"Pracuję na umowie śmieciowej i jestem traktowana jak śmieć" [LIST]
Po publikacji artykułu o szefach chamach w Dużym Formacie, w redakcji otworzyła się istna puszka Pandory. Zaczęłyśmy się zastanawiać nad tym, czy któraś z nas miała z typem szefa chama do czynienia. Która zaś miała więcej szczęścia i są to dla niej opowieści niczym bajki o żelaznym wilku. Napisała do nas też dziewczyna, która ma ewidentnego pecha...
-
O potrzebie zmian... Jak znaleźć siłę, by zaczynać znów od nowa?
Gdy zdarzy się, że dojdziemy do ściany - czy to w życiu zawodowym, czy osobistym - możemy próbować ją ominąć, walić z nią głową (może zburzymy?) lub zawrócić. Nasza Czytelniczka pisze do nas z okolic swojej ściany.
-
6 instytucji państwowych, które cieszą się największym uznaniem, czyli za co kochamy ZUS
Myślicie, że ten tytuł to żart. Że mi się w głowie poprzewracało albo, że piszę to pod wpływem jakiejś niezbadanej substancji i chcecie już kupić ten eliksir optymistycznej myśli. Błąd i to w dodatku błąd przez wielkie, pogrubione ?B?. Piszę to całkiem serio, pełna serdeczności i miłości. Nie liczcie na to, że będę ptakiem, który kala własne, urzędnicze gniazdo. Stanę na straży wartości takich jak uczciwość, rzetelność i kompetencja.
-
Ballada o Pana Jeremiego Mordasewicza uroczo irytującym odbijaniu się od naszej rzeczywistości
Nie ma to jak mała, gęsta jak smoła, czarna jak noc na Saharze kawa na dobry początek dnia. Niestety 24 lutego roku pańskiego 2014 na naszym osiedlu, tym samym, które wiele lat temu posłużyło Stanisławowi Barei jak naturalna scenografia serialu Alternatywy 4, zupełnie niespodziewanie zabrakło wody. Ciśnienie krwi na szczęście (w nieszczęściu) podniosło się mimowolnie po lekturze wywiadu z niezmordowanym panem Jeremim Mordasewiczem.
-
Nie lubisz swojej pracy? To weź ją zmień - tylko nie narzekaj
Jakiś czas temu przeczytałam tekst o panu, który bardzo nie lubił swoje pracy i przez dwa lata analizował godziny, przybycia i wyjścia z biura oraz pory, w których robił sobie przerwę na lunch. Przez dwa lata pan notował sobie te dane, po czym zrobił z nich wykres i doszedł do wniosku, że im mniej lubił swoją pracę, tym później ją zaczynał.
-
Cudze dzieci przeszkadzają mi w (normalnym) życiu
Czy może nasza Czytelniczka przesadza w swoim poczuciu, że dzieci koleżanek z pracy mają ogromny wpływ na jej życie? A z drugiej strony - czy matki to specjalny gatunek, który musi być pod ochroną, bo wyginie? Czasem chyba faktycznie można poczuć się, jak matka cudzych dzieci.
-
Pieniądze, satysfakcja, kariera - po co chodzimy do pracy?
Filemon wciąż pytał Bonifacego "dlaczego?" Nieustanne "po co?" i "dlaczego" wnerwiały starego kocura, który wolał wygrzewać kości na zapiecku niż uczyć młodego. Też lubię zadawać pytania, zastanowić się czasem nad rzeczą niby oczywistą. Po co więc chodzimy do pracy?
-
Winowajcy, czyli o książkach, przez które omal nie spóźniłam się do pracy
Żeby znaleźć się pracy trzeba tam jakoś dotrzeć. No chyba, że ktoś pracuje w domu i aby dostać się do komputera potrzebuje przemierzyć jedynie kilka kroków pomiędzy łóżkiem a biurkiem. Niezależnie jednak od sposobu dotarcia do celu oraz środka komunikacji, którym się poruszamy można sobie jakoś ten czas umilić, a zarazem wzbogacić się duchowo. Nie mam tu jednak na myśli podziwiania widoków z okien autobusu albo liczenia przystojniaków w tramwaju (choć to całkiem przyjemne i budujące). Chodzi o coś znacznie lepszego.
-
Wyznania sowy - żyję nocą, nie polecam
Mam takie marzenie, że zaczynam prowadzić higieniczny tryb życia. Wstaję o świcie, zaczynam dzień od zdrowej przebieżki, dwa okrążenia wokół parku, w drodze powrotnej kupuję siatę świeżych bułeczek i gdy rodzina dopiero się budzi - ja już nakrywam stół do śniadania. Dzień spędzam na pracy, wieczór na rozrywkach, a w nocy śpię. Brzmi prosto i wygodnie, co? Nie dla mnie. Jestem sową.
-
Odpowiedzialność za błędy jest miarą ludzkiej odwagi
Nie popełnia błędów ten kto nic nie robi - może to slogan, ale jest w nim wiele prawdy. Nie jest sztuką popełnić błąd. Klasę i odwagę ma ten, kto potrafi go naprawić.
-
Nie odpowiadasz na maile? Ktoś może zarzucić ci brak kultury
Internet z pewnością ułatwił nam komunikowanie się ze sobą. To duży plus. Minusem jest to, że wyprowadził też z naszego życia dobre maniery. Chyba on. List Iwony nie jest jednoznaczny. Bo może jest tak, że lekceważenie jest cechą charakteru niezależną od tego, w jaki sposób i z kim się kontaktujesz?
-
Brak mi czasu na "Dziewczyny", bo błądzę przy pracy
Przysięgam na wszystkie demoniszcza, na każdą z macek Przedwiecznego Cthulhu, na wszystkie te razy, kiedy Prometeuszowi odrastała wątroba uprzednio wydziobana przez sępy na kaukaskim zboczu! Przysięgam, że bardzo się starałam go mieć, ale znów mi nie wyszło, ostał mi się jeno BRAK. Ten cholerny czas jest zupełnie niepomnażalny!
-
10 (nie)ważnych powodów, żeby nie przyjść do pracy
Są takie dni, że "choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów ", to i tak nie zaciągną nas do roboty. Na szczęście wśród dwudziestu sześciu dni urlopu są cztery klejnoty koronne. Cztery dni urlopu na żądanie, specjalnie stworzone na takie okazje. Kolokwialnie zwane są "kacowym", ale oprócz tego oczywistego powodu: są też inne, równie ważne przyczyny nieprzyjścia do pracy.
-
Mam kasę, więc na pewno jestem cichodajką
Po tekście Rączki o narzekaniu na brak kasy zawrzało. Nie lubimy gadać o pieniądzach, wiadomo nie od dziś. Czy zatem, jeśli je mamy, lepiej udawać, że jest odwrotnie? Nasza Czytelniczka wyjaśnia, dlaczego to najlepsza strategia.
-
Brak pracy to czasem (pod)świadomy wybór
Lubimy sobie ponarzekać na szefa (niedouczony, ogólnie zły, wpływowy i na dodatek nie daje podwyżki), na współpracowników (wyrachowani, podstępni, głupi), na klimatyzację, na warunki biurowe, na sprzęt, który niedomaga. W końcu narzekamy na samą pracę, że odmóżdża, że sie w niej nie realizujemy, że kiepsko nam płacą, że jest poniżej naszych kwalifikacji. Zabrzmi to paradoksalnie, ale cieszcie się, że macie na co narzekać. Cieszcie się, bo macie pracę. Tematem stycznia jest BRAK, dlatego postanowiłam napisać o braku pracy.
-
Klient nasz pan, czyli nie zawsze pracowałam w urzędzie
Dziś dla odmiany nie będzie o urzędzie, tylko o doświadczeniach w pracy z klientami. List naszej czytelniczki przywołał pewne reminiscencje.
-
Marzenia dyplomatyczne albo o czym szumią biurwy
Nowy Rok, a wiec zapał, entuzjazm i siły witalne. Po wyleczeniu bólu głowy i zakwasów po sylwestrowych pląsach zaczyna się czas postanowień. Wszyscy obiecujemy sobie: zmniejszenie spożycia węglowodanów, więcej ruchu na świeżym powietrzu, że do teatru pójdziemy w tym roku przynajmniej cztery razy, że odmalujemy przedpokój, że zrobimy coś dla innych, będziemy mniej przeklinać. Czy udaje się nam dotrzymać obietnic? Nie zawsze.
-
Przyjaźń w pracy? Grząski teren dla nieostrożnych
Specjalistką od tematów związanych z pracą jest Biurwa. Nasza Czytelniczka postanowiła jej jednak dopomóc i opisała przypadek intrygi zaczerpnięty ze swojego miejsca pracy. Konia z rzędem tym, którzy połapią się kto jest zły, a kto dobry. Albo: kto mądry, a kto głupi.
-
Premie, bonusy, trzynastki... Jak dostać nagrodę w urzędzie?
Tego, że do pracy motywują nas pieniądze nie trzeba specjalnie tłumaczyć. Na myśl o premii rocznej przebieramy nerwowo nóżkami jak chomik w kołowrotku. Wizja finansowej marchewki sprawia, że bardziej się staramy, wykonujemy polecenia szefa szybciej, lepiej i w dodatku z uśmiechem na ustach. Nawet jeśli to sztuczny joker.
-
Wigilia w pracy - ewakuować się czy wyściskać szefa?
Wigilia to taki szczególny dzień w roku, gdy po harówce w kuchni i wypucowaniu mieszkania dzielimy się opłatkiem i siadamy do stołu nakrytego białym obrusem. W tle słychać relaksujące kolędy, a zapach świerka (Picea abies) miesza się z aromatem kapusty z grzybami. Ale oprócz świętowania w domu tradycyjnie, zaliczamy też różne wigilie towarzyskie i te mniej przyjemne, a więc pracowe.