życie
-
Nudne filmy, wódka bez popity i Mickiewicz z pamięci... Na co się snobowaliście w liceum?
Wydaje się, że snobizm jest przywilejem dorosłych i bogatych, że chodzi w nim o picie wina, albo wspieranie niszowej sztuki. Tymczasem to podstępne bydlę atakuje człowieka z zaskoczenia i nie ma litości. Zdałyśmy sobie z tego sprawę, wspominając licealne idiotyzmy, czynione w celu podkreślenia własnej wyjątkowości.
-
Niedzielni klienci, skąd wy się bierzecie?
Niedziela jest po to, by się zrelaksować w parku - twierdzi nasza Czytelniczka, która w niedzielę musi pracować i nie może pojąć, jak ludzie mogą przedkładać spacer po galerii handlowej nad odpoczynek na świeżym powietrzu.
-
Wybieram emigrację w trosce o moje dzieci
Polska to nie jest miejsce, w którym człowiek chce wychowywać dzieci? Nasza Czytelniczka ma bogate doświadczenie w mieszkaniu poza granicami naszego kraju. I dzieli się swoimi przemyśleniami.
-
Szminka, lakier czy scyzoryk? Czego potrzebujesz, by być gotową na wszystko?
Są ludzie, którzy nie wychodzą z domu bez torby pełnej kosmetyków, maski przeciwgazowej albo palnika acetylenowego, w domu zaś mają zapas konserw na dwadzieścia lat i 30 rodzajów pomadki. Po co? Na wszelki wypadek.
-
Dlaczego żadna nie chce "chłopca w brzydkim swetrze"?
Czytelniczka, której serce drgnęło po lekturze listu chłopca w swetrze, postanowiła wypowiedzieć się szerzej w tym temacie. Przedstawia nam parę typów chłopców z IT.
-
List w sprawie pana Saramonowicza
Napisała do nas Czytelniczka: wkurzył mnie tekst Saramonowicza w logo24 o nieczytających kobietach i w emocjach napisałam do logo24 odpowiedź. A dzisiaj pomyślałam, że kopię wyślę do was. No to publikujemy.
-
Jak pozostać niewzruszonym kwiatem lotosu, mimo niesprzyjających okoliczności
Czasem ktoś cię wytrąci z równowagi - głupotą, chamstwem, nieobyciem, CZYMŚ. Masz ochotę krzyczeć, bić, wierzgać, gryźć, a przynajmniej siarczyście przekląć. Ale nie zawsze możesz. O czym myśleć w takich sytuacjach?
-
Czy warto w dzisiejszym świecie być twardzielką?
Czytelniczka opowiada smutną historię o źle ulokowanej miłości i porzuceniu, a także - o tym, że postawa "poradzę sobie sama ze wszystkim" nie zawsze popłaca.
-
Sztuka w dwóch aktach pt.: "Wolnoć Tomku w swoim domku"
Historia dość zwyczajna, choć niezbyt przyjemna, ale tak znakomicie opisana, że Redakcja chichrała się nieprzystojnie w trakcie lektury, co i Wam poleca. Porady, o które apeluje autorka niniejszego dramatu również mile widziane!
-
Kobieta, która zaczyna wszystko od nowa jest filarem społeczeństwa
"Psychicznie jestem już wygrana, finansowo ciągle próbuję" - pisze nasza Czytelniczka Aneta, dla której pisanie jest formą terapii.
-
Doświadczony makijażysta czy doświadczone dziewczyny - kto wie więcej o pryszczach?
Czasem nie można pisać o tym, co naprawdę irytuje. Wtedy uciekam w codzienne problemy. Chociażby kłopoty z cerą. To uspokaja, a niekiedy też bawi. Zwłaszcza gdy konfrontuje się rady profesjonalnych makijażystów z pomysłami moich koleżanek. Ciekawa jestem, co wybierzecie wy?
-
Z jakim typem człowieka nie lubię pracować?
Każdy ma inny próg wytrzymałości w stosunku do drugiej osoby. Mnie najbardziej irytują ludzie bez charakteru. Tacy wiecznie życiowo rozmemłani. Zwłaszcza w pracy są nie do zniesienia.
-
Urodziny z gazem pieprzowym - historia o tym, że nawet we własnym domu nie jesteś bezpieczna
"Będę wdzięczna, jeśli będziecie mogli coś z tą historią zrobić - opublikować, wzbudzić debatę. Chcę wierzyć, że coś jednak można zrobić, że nie jestem aż tak bezbronna i zagrożona, jak czuję się w tej chwili." Publikujemy i wierzymy, że to coś zmieni. Od czego jest wiara...
-
Nie spinaj się bez sensu!
Kto się nigdy nie spina w nic nie znaczących kwestiach, niech pierwszy wystąpi przed szereg. Podobno istnieją tacy ludzie i podobno niewiele rzeczy może ich wyprowadzić z równowagi. To oczywiście jest bardzo dobre i chciałabym należeć do tej grupy ludzi, ale niestety, nie jest mi to pisane.
-
Mój uran jest wybrakowany! Dziwne opinie o dziwnych produktach
Nie ma to jak poczta pantoflowa i recenzje konsumenckie. Potrafią zasiać ziarno niepewności albo utwierdzić w przekonaniu, że oto oglądam produkt, którego szukałam całe swoje życie. Czasem mogą też działać lepiej niż antydepresanty.
-
15 przyjaciół, których warto mieć
Przyjaciele są rodziną, którą sami wybieramy - głosi porzekadło. I tak, jak w rodzinie, są ludzie bliżsi i dalsi - kuzyni i wujkowie, rodzeństwo i stryjenka żony brata, tak przyjaciół ma się różnych na czasy dobre, złe, ciekawe i nieciekawe. Wedle potrzeby i funkcji.
-
Sześć rzeczy, które przydadzą się beznadziejnej pani domu
W świecie, w którym nie liczy się skąd pochodzi twoja chemia; w domu, w którym wszyscy są wystarczająco beznadziejni, by olewać ład i porządek; pozostają one - detergenty, które pomagają nawet najgorszym paniom domu przetrwać i nie pójść na dno największego syfu.
-
Co zrobisz, jeśli ktoś załomocze kolbą w twoje drzwi i powie - zdrastwujtie?
Naczytawszy się o tym, jak europejscy włodarze wyrażają głębokie zaniepokojenie oraz zajmują stanowisko, podczas gdy Putin zajmuje Ukrainę, pochylam głowę nad znacznie bardziej prozaiczną kwestią. Czy jestem przygotowana na wojnę?
-
Kiedy tabletka na ból głowy już nie pomaga
Każdy ma lepsze i gorsze dni - wiadomo. A strach ma wielkie oczy. Czytelniczka dzieli się z nami spostrzeżeniami na temat rozwodu, układania sobie życia po nim i strachu, jaki wiąże się z zaczynaniem od nowa.
-
Wstydź się, biurwo!
Wstyd jest nam potrzebny. To wyznacznik sprawności naszego kręgosłupa moralnego. Bezbłędnie wykrywa zdolność do empatii, wrażliwość oraz kodeks etyczny.
-
"Nikt nie widzi chłopca w brzydkim swetrze" - list kujona
Dziś prezentujemy list, który powinny przeczytać wszystkie singielki, które zarzekają się, że nie ma wrażliwych mężczyzn. A może w zasadzie nie powinny tego czytać?
-
"Wymagamy, żeby traktowali nas normalnie, a sami święte krowy z siebie robimy"
Wywiad z chorą na stwardnienie rozsiane Izabelą Sopalską mocno Was poruszył i wywołał różne reakcje. Jedną z nich jest polemiczny tekst Agnieszki "Ethel" Kuszyńskiej, która napisała, że "to rozciąganie tematu, niczym gumy od gaci".
-
O edukacji seksualnej ukrytej w szkolnych toaletach
Jest taka nauka, która powinna zagościć pod naszymi strzechami, a tymczasem odesłano ją nawet nie w las, a do diabła. Mowa o wychowaniu seksualnym, które chyba wzbudza strach, bo jak wytłumaczyć tak silny opór wobec nauki kultury seksualnej? Linda próbuje przekonać, że nie ma się czego bać.
-
A ty? Kim byś był? Skurwielem czy bohaterem?
Boję się wojny. Boję się i już. Tak, wiem, to pewnie mało racjonalne. Ale ci, co zaczynają wojny, też racjonalni nie są. Nie, nie boję się tego, że umrę. Boję się czegoś znacznie gorszego.
-
Czego nie zrobiłam tego lata
Lato to najfajniejsza pora roku. Można robić tyle fajnych rzeczy, jeść same pyszności i wspaniale spędzać czas wolny. Czego to człowiek sobie nie wyobraża! Czego to nie będzie robił w te ciepłe letnie miesiące. Szkoda tylko, że gdy one się kończą, to okazuje się, że wielu z fajnych rzeczy się nie zrobiło.
-
Smutna historia o Dudusiu
Krótka historia przysłana przez Czytelniczkę jest jak krótkometrażowy film, co działa na wyobraźnię. Dla jednych będzie to film o rodzinnej tragedii, dla innych - o przesadzie. Zdecydujcie sami.
-
Film "Boyhood": zwyczajny świat oczami zwyczajnego chłopca
Ponoć nie ma nic bardziej fascynującego niż obserwowanie jak dorasta dziecko. Jak się zmienia, jak poznaje świat, staje się samodzielne. Niemal każdy rodzic przyzna, że to lepsze niż najciekawszy film. A co, jeśli to jest obserwacja obcego dziecka?
-
Czy zdrada może być dobra dla związku?
"Czy naprawdę wierność i lojalność nie jest już ważnym elementem związku?" - pyta nasza Czytelniczka. Opowiada nam historię swojej siostry - historię racjonalnej i kontrolowanej zdrady.
-
Kup pan fonta! Opowieść o tym, jak można pomagać bezdomnym
Akcja jest prosta. Oni dają ci jedną z tych najbardziej unikalnych rzeczy jakie mają, swój charakter pisma, ty dajesz im kilka groszy. Razem możecie zyskać znacznie więcej.
-
Pracoholizm nasz powszechny, czyli jak sobie (choć trochę) odpuścić
Nazywam się Ania i jestem pracoholiczką. Nawet moi najbliżsi nie wiedzą, ile naprawdę mam zleceń i ile godzin dziennie spędzam przed komputerem. Zdarza mi się pracować za dużo, za długo, zbyt obsesyjnie, a na dodatek, w mojej opinii, nie dość dobrze. W "Wysokich Obcasach Extra" czytam, że efektywność jest najwyższa, jeśli pracujemy po pięć-sześć godzin dziennie. Co na to ci, którzy nie przestają (albo udają, że nie przestają) przez 24 godziny na dobę?