-
Iain Banks nie żyje - jestem w żałobie po doskonałym autorze
9 czerwca 2013. Jadłam doskonałe mięso w doskonałym towarzystwie redaktor Połajewskiej, kiedy kompulsywnie sprawdzany fejs rzekł do mnie, że szkocki pisarz, Iain Banks nie żyje.
-
Po co sprzątać po psie? Przecież to nieeleganckie i obrzydliwe
Nie wiem jak wy, ale ja nie lubię chodzić po chodnikach i parkach. Lubię za to chodzić po polach i łąkach - i to na bosaka. Skąd się bierze ta moja niechęć do miejskich przestrzeni? Ano z tego, że często muszę wykonywać slalomy pomiędzy psimi odchodami.
-
Romans w pracy, czyli Himalaje głupoty - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku
W biurze można zrobić wiele kompromitujących rzeczy. Warto tu wymienić choćby kserowanie własnej twarzy górnej oraz dolnej i pozostawienie kilku kopii w maszynie. Wydawałoby się, że to taki pomysł na miarę gimnazjalistów, a jednak nie. Niemniej w moim osobistym rankingu szczytem głupoty w urzędzie jest romans. Zaś Himalaje można zdobyć decydując się na romans z szefem.
-
Głęboka refleksja na temat malowania paznokci: dobra manikiurzystka jest na wagę złota!
Uwielbiam manicure. I pedicure. Mogę sobie nowego łacha w szmateksie nie kupić, ale paznokcie se zrobię. Od niedawna tak mam. Może ze dwa, trzy lata? Na początku, jak każdej naiwniaczce, wydawało mi się, że to przecież nic takiego, że każdy potrafi elegancko paznokieć opiłować, skórki odsunąć, potem wyciąć, płytkę wymalować, to przecież żadna filozofia. A jednak po kilkunastu rozmaitych razach już wiem. DOBRA MANIKIURZYSTKA JEST NA WAGĘ ZŁOTA. Jak pediatra z podejściem do dzieci, dentysta, który nie boli i miła pani w sklepie pod blokiem, która "da? na kredyt.
-
Dobre i przetestowane: książki dla dzieci w wieku 4-8 lat
Nawet nie wiecie w jakie bagno wpadłam z tymi książkami dla dzieci. Ale ja lubię bagna, jeżdżę do nich na wakacje (na Łotwę, nie żartuję!). Bagna są fajne, książki też. Problem polega na tym, które wybrać. Postanowiłam więc na sam początek nie wybierać, tylko dać się ponieść tym lekturom, które urzekły naszego starszego syna.
-
Mam Żeromskiego za grafomana i co mi zrobicie? Na szczęście miał córkę...
Wieszcz narodu. Piewca miłości kochanej ojczyzny. Mistrz emocji. Herbu Jelita. Z syzyfowym wysiłkiem wtaczający głaz oświaty na stromą górę ludzkiej ignorancji. Żeromski dla mnie stworzył jedną rzecz porywającą i godną podziwu. Córkę.
-
Mamy pierwszą akcję reklamową na Fochu - prowadzę bloga z tabletem Sony
Tak jak Wam pisałam jakiś czas temu: na Fochu prowadzimy politykę podniesionej przyłbicy. Dlatego z dużą przyjemnością informuję, że mamy pierwszego dużego partnera reklamowego: Sony! Super, że nie boją się Focha, ani moich foszków - w ramach wspólnej akcji prowadzę bowiem blogaska i testuję tablet Sony. Zapraszam!
-
"Wyglądasz jak sfotoszopowana", czyli co może zdziałać dobry telewizyjny makijaż
Redaktor naczelna prosiła swego czasu o rekomendacje makijażowe. Długo się ociągałam, bo w tym temacie nie jestem najlepsza. To znaczy jestem amatorem - lubię, ale jakoś specjalnie się nie znam. Na szczęście nie muszę, bo pracuję ze wspaniałymi dziewczynami, które potrafią z każdego zrobić okładkową piękność. Obie malują gwiazdy Polsatu, i nie tylko, od lat. Dlatego właśnie specjalnie dla Was zapytałam je, co polecają na lato i jakie są ich ulubione kosmetyki.
-
Abstynencja - trudny wybór w naszym kraju
Nasz Czytelnik Franek pisze: "Alkohol nie jest w naszym społeczeństwie przyzwolony. On jest nakazany. Jeśli odmawiasz wypicia to od razu stajesz się napiętnowany. Jedynym, powtarzam, jedynym usprawiedliwieniem, które jest społecznie akceptowane, to bycie kierowcą. W innym przypadku zostajesz po prostu wykluczony. Bo jak to tak, nie pić? To niezgodne z naturą! Człowiek nie wielbłąd, pić musi." Przeczytajcie całość!
-
Dzieci-kwiatów już nie ma, teraz tylko niewdzięczne dzieci-śmieci
Z artykułu w Dzienniku dowiedziałam się, że moje miasto ma zaledwie 600 tysięcy mieszkańców. I wierzę w to bez zastrzeżeń. Bo cała reszta to nie mieszkańcy, tylko warstwa moralnego brudu zaścielająca miasto.
-
Drogie dzieci, chcę od was tylko jednego: żebyście czytały
"Och, przestań, oczywiście, że będą czytać. Dom pełen książek, wszędzie porozkładane, wy ciągle czytacie, to będzie dla nich naturalne." No, nie wiem. A co jeżeli tak właśnie postanowią się zbuntować?
-
Metoda na brzuszek? Jak mawiał Lenin: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć!
Jak co roku, przychodzi ten moment, kiedy wiele z nas staje przed lustrem i stwierdza "lato już za chwilę, a ja nadal gruba?. Cóż, w tym roku pogoda daje nam szansę - jeszcze trochę deszczowych dni przed nami i można coś z tym zrobić (poza kupowaniem maskujących brzuszek bluzek i tunik).
-
Życie w królestwie pustki. Depresja to nie fanaberia
"Nie ma jednej przyczyny, nie ma jednego typu choroby, a nawet identycznych objawów. Jest za to jedna wspólna cecha: poczucie totalnej pustki. Pustki, której nie da się niczym zapełnić. Pustki, która zalewa i wypełnia każdą komórkę ciała" - przeczytajcie co o depresji pisze nasza Czytelniczka (imię do wiadomości redakcji).
-
Nie pójdę głosować, pocałujcie mnie w idealizm
Po latach okazało się, kto tu był bardziej dojrzały i kto miał lepszą ocenę sytuacji, w przód i w tył. Po latach idę do Canossy i przyznaję rację, na gorset założę pokutny worek i poklęczę w stokrotkach, z braku śniegu. I nie pójdę głosować.
-
Włoscy projektanci, którzy zrewolucjonizowali modę
Włoscy projektanci ukształtowali świat mody, ich stroje i dodatki od zawsze są obiektami pożądania, ale i inspiracją dla innych projektantów. Co tak naprawdę w nich kochamy?
-
A dzidziusia położymy w kartonie - fińskie pomysły na becikowe
Ja z tym kartonem nie żartuję. Karton dla wielu fińskich dzieci jest pierwszym łóżeczkiem i bezpieczną przystanią. Co więcej nie jest to żadna nowa moda, tylko pomysł, który tamtejszy rząd wprowadził w życie w 1938 roku. I żeby była jasność - pudełko jest przede wszystkim opakowaniem na wszystko to, co fiński rząd uznał za niezbędne w pierwszych tygodniach życia nowo narodzonego obywatela.
-
Jak się ubierać, by maskować wystający brzuch
Miałyśmy już tekst o nieidealnych nogach, to teraz czas na brzuch. Brzuch, który wystaje nam bardziej, niż byśmy sobie tego życzyły. Przyczyny powstawania brzucha są różne. Najczęściej stoją za tym zła dieta, brak ruchu, całodzienne ślęczenie przed komputerem, a później przed telewizorem i ciąża. Możliwe, że coś pominęłam. A tak! Po prostu taka budowa ciała.
-
Nie śpię, bo trzymam kredens, internety i inne bzdety, czyli rzecz o niemarnowaniu czasu
"Czy ty kiedykolwiek śpisz?"- to pytanie zadaje mi coraz więcej osób. Cóż, sen to drażliwa kwestia. Im jestem starsza, tym bardziej jawi mi się jako marnotrawienie czasu. Używam go tylko tyle, ile jest konieczne. Niekoniecznie nocą. Nie zawsze w jednym, kilkugodzinnym bloku. I dobrze mi z tym.
-
5 mitów na temat cellulitu, w które już nie musisz wierzyć
Choć na rynku co roku pojawiają się kosmetyki i zabiegi wspomagające walkę z cellulitem, to pomarańczowa skórka wciąż jest zmorą milionów kobiet. Nie wszystko co mówi się o tej przypadłości jest jednak prawdą...
-
Aktorzy, co mi serce złamali, bo z pięknych książąt zmienili się w żaby
Miłość ogłupia młodych i starych. Zdanie to zawsze jest prawdziwe. Każda z nas pewnie choć raz w życiu pałała platoniczną miłością do aktora, muzyka czy innego artysty. Mógł to być też Pan Ziutek z warzywniaka, wiadomo serce nie sługa. Kochałyśmy nasze obiekty westchnień nie za to kim są, ale jak wyglądają. Oczywiście mężczyźni ci nie mieli prawa nigdy się zestarzeć i winni byli zawsze wyglądać bosko. Nie po to przecież wieszałyśmy ich plakaty nad łóżkiem, żeby w przyszłości przeżywać rozczarowanie. Ale jednak jak się okazało, nie dla wszystkich czas był łaskawy. Niektórzy z moich idoli pozmieniali się w rozlazłe żaby.
-
List od Joanny: Etat, słodki etat... witaj w piekle, wolny strzelcu
Jakiś czas temu porzuciłam ciepłą posadkę w redakcji portalu internetowego, by sama być sobie sterem i okrętem. Teraz na przemian żywię się nadzieją i pluję sobie w brodę, idealizuję to, co było wczoraj i lękam się tego, co jutro. Wiem, wiem, sama tego chciałam. Ale kto powiedział, że nie można sobie na ten temat pojęczeć?
-
Fochowe koszulki w drodze do Was! Dziękujemy Chrum.com za wspólną akcję
Poszły! Dziś wysłałyśmy fochowe koszulki od Chrum.com dla autorek najfajniejszych komentarzy na Foch.pl. Mamy nadzieję, że szybko dojdą, a Wy porobicie sobie w nich takie fajne fotki, jak ten Pan, którego na stacji metra spotkała redaktor Sosin.
-
Dlaczego nigdy nie będę koleżanką własnego dziecka?
Można się przecież z potomstwem elegancko kolegować, wymieniać ubraniami, zwierzać ze wszystkiego, albo chociaż z większości, uprawiać wspólnie nordic walking i razem tłuc serial o angielskiej arystokracji, prawda?
-
Syndrom prymusa, czyli dlaczego robię szkolną gazetkę o trzeciej nad ranem?
Nie wiem jak to się stało, nigdy nie należałam do ludzi wyrywnych. W zasadzie nie lubię być w pierwszym szeregu. Może właśnie dlatego, na wszelki wypadek zawsze siadam z przodu i wyrywam się jako pierwsza z nowymi pomysłami. Żeby mieć to za sobą. No i sama wymyślam sobie głupie zadania. Tak na wszelki wypadek, żeby wyręczyć w tym innych.
-
Dziewczyny Fibaka i kozetka szarlatana - dzisiejsze "Wprost" podniosło mi ciśnienie lepiej niż kawa
Poniedziałkowe czytanie prasy różnej przyniosło już tekst Miss Olgu o paniach Grycan, a ja czytając "Wprost" (skusiła mnie afera Fibaka, przyznaję) natknęłam się na tekst o DDA. W pierwszej chwili ucieszyłam się, że akurat tak dobrze się wstrzeliłam z moim ostatnim wpisem, a potem troszkę mną zatrzęsło, gdy przeczytałam, że całe to DDA to szarlataneria i psychologiczna prostytucja. No jasne, niech się ludzie nie leczą, niech o siebie nie walczą. Bo po co?
-
Grycanki i Louis Vuitton - czy ciastkarki powinny reklamować markę z takimi tradycjami?
Przeczytałam dziś, że panie Marta i Wiktoria Grycan zostały ambasadorkami Louis Vuitton w Polsce. Przeczytałam to na portalu plotkarskim więc może się okazać, że to nie jest prawda, a panie po prostu zrobiły sobie sesję zdjęciową na walizkach, bo miały taki kaprys. Ale pogdybajmy sobie i załóżmy, że jest to prawda i Grycanki będą "twarzami marki".
-
Proces asymilacji w urzędzie, czyli jak przyrosłam do biurka - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku
Kiedy zaczynałam pracę w urzędzie myślałam, że to będzie tylko na chwilę, że to taki przerywnik między kreatywnymi i ambitnymi, jak mi się wydawało, zajęciami. Zakładałam, że popracuję tam najwyżej trzy lata a potem znajdę coś innego w wyuczonym zawodzie, wyjadę do jakiegoś przyjemnego kraju położonego w okolicach zwrotnika koziorożca lub przynajmniej otworzę własną firmę. Po pół roku męki w absurdalnym wydziale udało mi się przenieść do nowo utworzonej komórki, gdzie wreszcie zaczęłam zajmować się naprawdę ciekawymi zagadnieniami, poznałam świetnych pełnych zapału i energii ludzi i wsiąkłam tam na amen.
-
Ja, DDA - dlaczego trzeba na ten temat rozmawiać?
Po liście od naszej Czytelniczki Ani oraz bardzo emocjonalnym tekście Agaty, o tym jak Dorosłym Dzieciom Alkoholików potrzebna jest terapia poczułam się wywołana do tablicy. Bo jestem DDA, ale na terapię się nie wybieram. Jednak chętnie podejmę temat.
-
Prosto z Paryża: dwie sfochowane damy
Dwie nasze Czytelniczki, różne dni, różne godziny, ale Foch ten sam!
-
Na życzenie Czytelniczki - moje ulubione seriale (CZĘŚĆ TRZECIA)
Pomarzyłyśmy sobie Drogie Panie (i nie wykluczam, że Panowie - śmiało to żaden wstyd jarać się Hałsem), teraz pora się ogarnąć i podejść do zagadnienia poważnie. To już ostatnia część, obiecuję, zmieszczę tu pozostałą czwórkę ulubionych produkcji, starając się jednocześnie, żeby nie zamieniła się w szesnastkę.