-
Gorzkie (tylko że nie) żale mięsożercy, czyli czemu nie współczuję jaroszom
Tekst Dominiki o niedolach pożeraczy sałaty dał mi do myślenia. I ruszył, tak poważnie. Tylko że niestety z fazy współczucia przeskoczyłam szybko do fazy złości. Bo wiem, że wegetarianie mają trudno, wiem że się z nich szydzi. Ale czy to jest powód, żeby przymykać oczy i pozwalać im na odgrywanie się na mięsożercach?
-
Pięć rzeczy, które spieprzyłam w pracy - czyli nie popełniajcie moich błędów
Z mądrości cioci: nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie. Oraz - kto wie, może się mylę, może komu innemu w tych samych warunkach te same zachowania przysłużyłyby się doskonale?
-
Nie kupuję - wymieniam! Kilka słów o zdobyczach z wymianek
Wymianki. Nie stosuję ich często, za to bardzo różnorodnie. Nic nie zapłacić, wrócić do domu z nowymi ciuchami i jeszcze zmieścić je w szafie - Lubię to! Najczęściej wymieniam rzeczy dziecięce, głównie ubrania, rzadziej buty. Ale zdarza mi się też oddać książki za kosmetyki, ubrania za pedicure leczniczy dla Mamy, sadzonki sosny za flance pomidorów, zabawki za płyty. Gdybym miała więcej siły wymieniłabym kilka mebli. Nie robię wymianek często. Wystarczają mi dwa razy w roku, po wiosennych i jesiennych porządkach.
-
Pochwalmy się: tekst z Focha zainspirował kolegów z NaTemat.pl
Aleksandra i jej zwierzenia o potrzebie samotności w związku zainspirowały dziennikarza NaTemat Michała Fala do przeprowadzenia rozmowy z psychoseksuologiem:"Jak znaleźć w związku czas dla siebie i nie urazić partnera? "Osobne wakacje to niekoniecznie problem" . Warto przeczytać!
-
Pocztówka z Pekinu: szi-szi, tak po chińsku mówi się "dziękuję"
Chciałam się z Wami podzielić moimi obserwacjami co do mody, która panuje w Pekinie. Miałam jakieś swoje wyobrażenie na ten temat, że ludzie są od góry do dołu wystrojeni w podróbki znanych marek i wszędzie będę się obijać o torby Louis Vuitton (skąd mi się to wzięło - nie umiem powiedzieć, jakiś zabobon w mojej głowie).
-
Foch w stylu retro, czyli babska literatura z jajem
Słowa "kobieca literatura" brzmią często dość odstręczająco. Często okazuje się też, że dreszcz ostrzegawczy był nad wyraz słuszny. Nie będę dziś jednak pisać o autorkach, których wypocinami rzucałam o ścianę, ale o kobiecie, która focha strzelić potrafiła bardzo konkretnie. A jej książki, choć starsze ode mnie, bawią mnie do dziś.
-
"Nie jesz mięsa? To żryj gruz!", czyli o niedolach jaroszy
Jarosze, wegetarianie, weganie i inni tacy. Dziwacy. Zachciało im się, mięsa nie jeść, to niech się żywią tymi, no, kurczakami. Albo o! Niech jedzą ryby. No bo jak nie mięcho, to co? Co gotować?! Jak żyć?!
-
Bar mleczny to jest to! Niech ta moda opanuje całą Polskę
Podoba mi się powrót mody na bary mleczne. Tanio i smacznie. Plusem są też wspólne stoliki. Wiem, że to nie wszystkich może cieszyć, ale moim zdaniem to fajna sprawa. Piszę to siedząc przy stoliku z trzema panami, którzy pracują jako konserwatorzy wind. A skąd to wiem? Właśnie podjęliśmy dialog o kotlecie. Ja jem kotleta schabowego, a panowie mielone i karkówkę. Od kotleta do kotleta i wiem, gdzie panowie pracują.
-
Wkurzają mnie internetowe łańcuszki: lajki nie ratują życia. Pieniądze - tak
Czy wam też zdarzyło się wkurzyć, kiedy kolejny raz ktoś na Facebooku wysłał łańcuszek, wrzucił zdjęcie pieska bez nogi lub afrykańskich sierot, zachęcając do "wsparcia" sprawy? Bo mi tak. Zawsze w takich momentach mam ochotę zablokować część aktywności od danego znajomego i westchnąć nad ludzką naiwnością oraz lenistwem. Tak zwany "slacktywizm", to zjawisko na tyle już powszechne, że zirytowało nawet szwedzki UNICEF. Do tego stopnia, że organizacja zrobiła kampanię: lajki nie ratują życia.
-
Spowiedź leniwej matki - bo w dwie minuty można tyle rzeczy zrobić
Być może kiedyś moja metoda okaże się tą złą. Być może pożałuję. Nie wykluczam. Już dawno przestałam o czymkolwiek i kimkolwiek myśleć, że na pewno i że tu już się na bank nie mylę (im więcej takiego myślenia, tym większe potem zdziwko przy oczywistej porażce, nieprawdaż).
-
Regulamin testu konsumenckiego "Intymnie"
§ 1. Postanowienia ogólne.
-
Przez wiele lat byłam otoczona półnagmi ciałami, czyli jak pierwsza polska playmate pracuje w Los Angeles. Kobiecym Okiem
Pierwsza polska Playmate "Playboya" opowiada o kulisach pracy modelki w Nowym Jorku, o spotkaniu z Hugh Hefnerem oraz o pracy nad najnowszą kampanią dla Guess by Marciano. Zobacz więcej odcinków cyklu Kobiecym Okiem
-
Wszystko źle? To cudownie, mam na to swój sposób: biorę rower i daję sobie wycisk!
Kiedy czuję się jak nastolatka z bólem istnienia, zamiast puszczać sobie Joy Division i daremnie szukać jakiegoś tępego noża tudzież krawata, idę dać sobie wycisk. Nie lubię siłowni - wiem: widać - za to kocham co innego. Na przykład bagna, poharatane nogi i dobrą muzykę w słuchawkach. I rower.
-
Liczą się tylko młodzi chłopcy (i mój mąż)
Wydaje mi się, że nic tak nie odmładza kobiety, jak młodszy kochanek. Nie mówię, żeby miał zaraz 18 lat, ale 25-27 to już chętnie. Albo przynajmniej wiek kobiety minus 10 lat. To taki piękny wiek!
-
Idź mi z tym sprzęgiełkiem, czyli fajny list od czytelniczki
Jak już pisała Kasia - strasznie nam miło, że czytają nas bardzo fajne babki. I bardzo cieszy nas, że lubicie dzielić się z nami swoimi pasjami i przemyśleniami. Niektóre Wasze historie są tak fajne, że postanowiłyśmy wyciągać je z mroków skrzynek mailowych i pokazać szerszej publiczności. Bo robicie zajefajne rzeczy i się bardzo pięknie różnicie.
-
Reklama czy nie? Dlaczego w naszych tekstach podajemy marki produktów i nie bierzemy za to kasy
Tak, wiem: w tzw. blogosferze istnieje wiele niepokojących zjawisk. Jednym z nich jest branie kasy za pisanie o określonych produktach. Nie mam nic przeciwko zarabianiu pieniędzy (lubię), ale jedno jest pewne: na Fochu nie ma i nie będzie krypciochy. Jeśli dochrapiemy się umowy z jakimś reklamodawcą (oby!) - będziecie wiedzieli że to akcja reklamowa. A póki co, gdy w tekstach pojawiają się konkretne marki to dlatego, że lubimy, używamy polecamy. A nie dlatego, że ktoś nam zapłacił.
-
Czasem lubię być sama choć wcale nie jestem samotnikiem i wszystko w porządku z moim związkiem
Wyszedł bez niej. Sam, całkiem sam. A ona nie miała żadnych planów. I została w domu. SAMA. Albo miała plany, ale przecież mogła zmienić. I on mógł zmienić. Mogli wyjść razem. Albo razem siedzieć w domu, owoż też uciecha, nie? Na wakacje osobno? No to już jest szczyt wszystkiego. Tak się zwyczajnie nie robi. Nie po to ludzie wiążą się w pary, żeby potem robić coś w pojedynkę. To nie ma sensu.
-
Mama nie może być chora, bo nie ma zwolnienia od opieki nad dziećmi
Nawet jeżeli odwołam spotkania, zignoruję zakupy i obiad, przełożę terminy w pracy, dostanę od doktora przykaz leżenia w łóżku - nikt nie wypisze mi zwolnienia od zajmowania się dziećmi. Dlatego siłą woli staram się nie chorować. Czasem jednak, po kolejnej porcji zarazków przyniesionych z przedszkola i wykasłanych mi prosto w twarz, mój organizm się poddaje. I jestem chora.
-
Uprawiacie sporty? Wolicie być umięśnione, niż chude? Przysyłajcie swoje sportowe zdjęcia!
Po tekście Rączki o umięśnionych laskach i fizycznej aktywności wiele naszych Czytelniczek pisało o tym że sporty owszem - lubi i uprawia. A jedna z nich na dowód przesłała nam tak fajne zdjęcie, że nie mogłyśmy się oprzeć - musimy Wam je pokazać (za zgodą głównej bohaterki, rzecz jasna). Siła i moc!
-
Księgarnia w San Francisco kontra wyzysk - dlaczego zaciskam zęby i uśmiecham się ironicznie, czytając dyskusję o młodej emigrantce
Patrzę na wymianę manifestów, patetycznych oświadczeń i luzackich, acz protekcjonalnych pouczeń, jakie zalały Internet w związku z opublikowanym przez na:temat melodramatycznym listem dziewczyny, która emigruje z Polski, bo nie może znaleźć pracy. Ostro zrobiło się zwłaszcza po odpowiedzi autorstwa Zuzy Ziomeckiej. Patrzę na to i się ironicznie uśmiecham, zagryzając zęby.
-
Przestępstwa przeciwko modzie: kto z was jeszcze skrywa mroczne odzieżowe sekrety?
Dżinsy piramidy? Dres z kreszu? Stringi wystające ze spodni? Kto z nas chociaż raz w życiu nie popełnił przestępstwa przeciwko modzie i stylowi niech pierwszy rzuci kamieniem. Ja popełniłam niejedno - jestem recydywistką. Co więcej: na pewno będę jakieś popełniać dalej - bo za kaprysami pani mody czasem trudno nadążyć. A czasem po prostu brakuje nam tej odrobiny samokrytyki w porę...
-
Z pamiętnika Prokrastynacji Andriejewny, czyli Heeeey Macarena!
W moim życiu są na stałe trzy podłe suki: Nostalgia, Wena i Prokrastynacja. O tej pierwszej było tu. Druga cóż, kapryśna, sprzedajna, prawdopodobnie chora psychicznie. Przychodzi, odchodzi, czasem daje się przekupić winem, czasem obietnicą sukienki. Rzuca mnie często i na długo, lecz nie mogę się bez niej obejść - nie to, żeby tworzyła rzeczy wiekopomne, ale przynajmniej zarabia na rachunki. Trzecia natomiast...
-
Mamy dla Was super koszulki z Fochem od Chrum.com - będziemy nagradzać fajne komentarze (i nie, wcale nie tylko te pozytywne)
Tak się złożyło, że zgłosił się do nas Chrum.com i zaoferował 10 fochowych koszulek dla naszych czytelniczek (dla czytelników jakby co pewnie też się znajdzie, spokojna głowa). Postanowiłyśmy nagrodzić osoby, które zostawiły nam fajne komentarze. Bo jak pisałam w Fochu powitalnym: Wasze komentarze są istotną częścią tego serwisu. Trzy tygodnie istnienia Focha dowiodły, że to prawda!
-
Dlaczego laski wolą być chude niż umięśnione?
Okej, jestem typem sportowca. Trenowałam od najmłodszych lat. Akrobatykę, tenis, lekkoatletykę (biegi na średnie dystanse), potem łyżwiarstwo szybkie, pływanie, judo. Potem na jakiś czas przestałam trenować, a potem znowu zaczęłam. Tańce, bo zawsze chciałam tańczyć i uważam, że tancerki mają najpiękniejsze ciała. Teraz kręci mnie fitness - każdy, byle mocno, byle dużo, byle się spocić i najlepiej jeszcze, żeby zakwasy były.
-
Takie buty, czyli dlaczego zawsze mam bałagan w przedpokoju (to wina dzieci)
Jestem fetyszystyczną buciarą. Mam dziesiątki par: szpilek i balerinek, sandałów i kozaków, wygodnych sportowych i tych wymagających akrobatycznych umiejętności, aby choć krok w nich zrobić. Powinnam więc być przeszczęśliwa, że mam jeszcze dwie córeczki, a każda z nich po dwie nóżki, na które można założyć śliczne buciki. Ale kupowanie butów dla dzieci to wyższa szkoła jazdy!
-
Zachwyt rodziną patologiczną, czyli "Shameless"
Znacie "Shameless" (w Polsce serial jest emitowany jako "Niepokorni")? Tak, owco, raczej znają, nie jest to żadna świeżynka, leci już czwarty sezon. Ale gdyby przypadkiem ktoś był równie jak ja zapóźniony (tłukę dopiero drugi sezon) - chciałabym tu wystąpić z serdeczną rekomendacją. ALBO NIE.
-
Jak przetrwać z dzieckiem w muzeum i galerii. Mini poradnik
No dobra rodzice, żarty się skończyły. Ręka w górę, kto z Was pomyślał: "o nie, moje dziecko jest jeszcze za małe na wizytę w muzeum". Za małe, to znaczy ma sześć dni? Sześć tygodni? Dwadzieścia sześć lat? A komu zdawało się, że dziecko i muzeum to jak Hydra i Herkules - w tym starciu czyjaś głowa na pewno zostanie urwana? Proszę was. Muzea nie gryzą, a dzieci potrafią się tam doskonale zaaklimatyzować.
-
W obronie chudej zdziry - szczupłe dziewczyny też mają kompleksy
W nawiązaniu do tekstu Aleksandry - to wszystko nie jest takie proste. Najładniejsze dziewczyny często najbardziej się zadręczają swoimi defektami. Nie pomaga stwierdzenie "to co inni mają powiedzieć?" Co mnie obchodzą inni. Nie jestem innymi. Jestem sobą i wiem, że jestem gruba i brzydka. Patrzenie przez pryzmat wyglądu jest tak silne, że niemal każdy na pytania "jaka ona jest?" odpowiada w pierwszej kolejności "ładna i..." albo "nie specjalnie urodziwa, ale...". A kompleksy, są rzeczą zupełnie irracjonalną.
-
Jednym z największych problemów pierwszego świata - mojego świata - są włosy
Mam tych włosów dużo, ale są cienkie, jak szczypior na wiosnę. Jestem naturalną szatynką, jednak muszę się farbować na brązowy kolor, żeby zakryć siwe odrosty... To jest jakiś koszmar, ilość tych paskud przyrasta w zastraszającym tempie. Przez to, że włosy są ciemne mam wrażenie, że strasznie tę siwiznę widać. W ogóle same problemy z tymi kudłami.
-
Skóra trądzikowa: maseczki domowej roboty
Sprawdź jak samodzielnie (i niedrogo) przygotować skuteczną maseczkę dla skóry trądzikowej.