praca

  • Łóżko jako centrum dowodzenia

    Sprawy łóżkowe to nie tylko seks. Przekonuje nas o tym Zuza, która najchętniej nie opuszczałaby swojej bezpiecznej przystani w wyrku.

    Nadesłane do Redakcji,
  • Obca kultura i ogień rewolucji. Jak udało się to przetrwać? [Część druga wywiadu ze stewardesą króla]

    Obca kultura i ogień rewolucji. Jak udało się to przetrwać? [Część druga wywiadu ze stewardesą króla]

    Marta, która mówiła już o swoich doświadczeniach z pracy w arabskich liniach lotniczych, opowiedziała mi też o tym, czy wyprowadzając się z Warszawy do Bahrajnu można przeżyć szok kulturowy, jak traktowane są tam kobiety z Europy i co było najgorsze w powrocie do domu. W drugiej części naszego wywiadu dowiecie się też, jak to jest znaleźć się w samym sercu rewolucji, gdy miasto zamienia się w pole bitwy, a ulice stają w ogniu.

    Dominika,
  • Rzuć wszystko i zostań stewardesą króla. Jak wygląda królewski świat? [Wywiad - część pierwsza]

    Rzuć wszystko i zostań stewardesą króla. Jak wygląda królewski świat? [Wywiad - część pierwsza]

    Czasami w życiu wszystko idzie źle, tylko po to, by za chwilę zgotować nam niespodziankę. Marta może to potwierdzić. Dzięki pozornie szalonej, a już na pewno odważnej decyzji zmieniła pracę, środowisko. Zmieniła nawet swój tryb życia. Dziś opowiada, jak to jest być stewardesą w kraju arabskim, czy jet lag łapie każdego i co może się zdarzyć na pokładzie samolotu, gdy pasażerowie zgrywają bohaterów.

    Dominika,
  • Jak wrócić do pracy po urlopie?

    Jak wrócić do pracy po urlopie?

    Pytanie zdawało by się proste, ale nie dla tych, którzy podczas urlopu resetują się kompletnie od obowiązków biurowych. Skoczyć na głęboką wodę i do końca nie zaśmiecać sobie głowy pracą, czy może powoli wysunąć peryskop i sprawdzać dyskretnie mailiki od kierownika? Zdecydowanie wybieram pierwszą opcję.

    Biurwa,
  • Wyznania pracoholiczki. A może ja po prostu lubię moją pracę?

    Wyznania pracoholiczki. A może ja po prostu lubię moją pracę?

    Gdzie kończy się protestancka - skąd raptem u mnie? - etyka pracy a zaczyna patologia? Zaczęłam się zastanawiać, gdy znajomy pod jednym z moich wesołych nocnych statusów na Fejsie ("bo ty zawsze tylko pijesz wino i pracujesz") opiewających to, że jak zwykle tyram o nieludzkiej porze (i świetnie się przy ty bawię), napisał: "Kasia, weź ty idź do psychiatry".

    Kasia,
  • Badanie na śniadanie - o braku lekarstwa na fikcję

    Badanie na śniadanie - o braku lekarstwa na fikcję

    Raz na cztery lata mój pracodawca chce wiedzieć czy jestem zdrowa i nadaję się do pracy. Wiadomo, pracownik zdrowy to pracownik wydajny i zadowolony, w zdrowym ciele zdrowy duch i inne takie wakacyjne szlagiery. Ta troska urzędu cieszy mnie bardzo oraz zasługuje na pochwałę, choć w rzeczywistości mój pracodawca przestrzega zwyczajnie przepisów kodeksu pracy.

    Biurwa,
  • O pracy idealnej: taka nie istnieje. Pogódź się z tym albo walcz z wiatrakami
  • Hajs się nie zgadza - o niepłaceniu wolnym strzelcom

    Hajs się nie zgadza - o niepłaceniu wolnym strzelcom

    Kiedy pracujesz jako wolny strzelec i płacone masz od zlecenia, ciężko jest zaplanować cokolwiek. Ludziom się często wydaje, że freelancerzy to mają tak ekstra, bo nie siedzą w biurze od - do i robią to, co lubią. Tak, to jest prawda, ale tylko częściowa. Nie znam zbyt wielu freelancerów, którzy nie pracują na wariackich papierach.

    Miss Olgu,
  • Biurowe wojny: co nas wkurza w pracy i jak to przetrwać? [ANTYPORADNIK]

    Otrzymałyśmy wiele wiadomości, w których chwalicie naszą Korespondentkę z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku. Przy okazji dzielicie się z nami także swoimi doświadczeniami związanymi z pracą. Okazuje się, że nigdzie nie jest różowo i można wiele naprawić. Ale czy to jest możliwe? Oddajemy głos Małgosi i Edycie.

    Nadesłane do redakcji,
  • Słowa wrzody - o chamstwie w urzędniczym państwie

    Słowa wrzody - o chamstwie w urzędniczym państwie

    Zdaję sobie sprawę, że praca w urzędzie może dehumanizować i negatywnie oddziaływać na zwoje mózgowe. Pięć dni w tygodniu spędzone na przemieszczaniu się po ponurych korytarzach i knucie teorii spiskowych w aneksach kuchennych wywołuje u niektórych efekt przejścia na ciemną stronę mocy. Rozumiem, że ludzie się mentalnie izolują. Ale dlaczego tak trudno, pozdrowić znajomych na korytarzu ? Czy słowa "dzień dobry" palą w język, czy wypowiedzenie ich do koleżanki z innego departamentu lub pani, która sprząta biuro i którą się codziennie widuje to hańba czy inna ujma na honorze ?

    Biurwa,
  • Zbok, Swój chłop, czy Pan Fleja - jakiego masz szefa?

    Zbok, Swój chłop, czy Pan Fleja - jakiego masz szefa?

    To ja - Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku. Pozwolę sobie wylać trochę żółci i opisać kilka typów szefów, z którymi miałam okazję pracować ja lub moi znajomi. Ale uwaga! Szydzenie z nadszyszkowników czasem mści się okrutnie!

    Biurwa,
  • Praca marzeń: co autor ogłoszenia miał właściwie na myśli?
  • Moje środy są lepsze niż wasze niedziele, czyli o urokach wolnego zawodu

    Moje środy są lepsze niż wasze niedziele, czyli o urokach wolnego zawodu

    Znajomi już się przyzwyczaili, że zazwyczaj nie mam czasu. Umówić się ze mną to wyczyn na miarę potrójnego tulupa, bo ja mogę na przykład po 22 we wtorek. Na szczęście, wiele z nich też robi w wolnych zawodach, więc jakoś się dopasowujemy. Od tych, którzy pracują w systemie poniedziałek - piątek często słyszę "jak ty tak jesteś w stanie?", "przecież to rozbija tryb życia i niszczy rytm dobowy", "nie masz czasu na życie i odpoczynek". Ok, rozbija i niszczy, ale wiecie co? Moje środy są lepsze niż wasze niedziele!

    Natalia,
  • On-line albo śmierć: o przymusie tkwienia w sieci

    On-line albo śmierć: o przymusie tkwienia w sieci

    Cholera jasna, mam dosyć tyranii bycia nieustannie on-line. Tak, ja, kobieta znana z tego, że zawsze jest w sieci, że nocnym markom i rannym ptaszkom zapewnia miłe towarzystwo i dziwną muzykę, ta sama, która nie śpi, bo pisze internety. Ja też chcę czasem odpoczywać.

    Dominika,
  • Nie chcę być szefem. Proszę, nie zmuszajcie mnie, nieee!

    Nie chcę być szefem. Proszę, nie zmuszajcie mnie, nieee!

    Żeby nie było, ludzi umiejących, lub tylko dających radę - w obliczu konieczności - szefować, trwożnie cenię i zazdrośnie podziwiam. Tak już mam, wobec umiejętności, które są mi całkowicie obce, a wydają się być lukratywne i nośne. Może bym i chciała. Ale nie umiem.

    Aleksandra,
  • Biurowe obyczaje żywieniowe - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

    Biurowe obyczaje żywieniowe - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

    Biurowe życie jest zazwyczaj nudne, godziny wloką się w nieskończoność. Ale są sprawy, które budzą emocje. Wiele komentarzy i kłótni między współpracownikami powodują na przykład pokarmy, które sobie przynosimy na drugie śniadania, lub jak kto woli być bardziej światowy to na lunch. Przecież w biurze nie żywimy się tylko plotkami!

    Biurwa,
  • Romans w pracy, czyli Himalaje głupoty - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

    Romans w pracy, czyli Himalaje głupoty - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

    W biurze można zrobić wiele kompromitujących rzeczy. Warto tu wymienić choćby kserowanie własnej twarzy górnej oraz dolnej i pozostawienie kilku kopii w maszynie. Wydawałoby się, że to taki pomysł na miarę gimnazjalistów, a jednak nie. Niemniej w moim osobistym rankingu szczytem głupoty w urzędzie jest romans. Zaś Himalaje można zdobyć decydując się na romans z szefem.

    Biurwa,
  • List od Joanny: Etat, słodki etat... witaj w piekle, wolny strzelcu

    Jakiś czas temu porzuciłam ciepłą posadkę w redakcji portalu internetowego, by sama być sobie sterem i okrętem. Teraz na przemian żywię się nadzieją i pluję sobie w brodę, idealizuję to, co było wczoraj i lękam się tego, co jutro. Wiem, wiem, sama tego chciałam. Ale kto powiedział, że nie można sobie na ten temat pojęczeć?

    Nadesłane do Redakcji,
  • Proces asymilacji w urzędzie, czyli jak przyrosłam do biurka - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

    Proces asymilacji w urzędzie, czyli jak przyrosłam do biurka - korespondencja z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

    Kiedy zaczynałam pracę w urzędzie myślałam, że to będzie tylko na chwilę, że to taki przerywnik między kreatywnymi i ambitnymi, jak mi się wydawało, zajęciami. Zakładałam, że popracuję tam najwyżej trzy lata a potem znajdę coś innego w wyuczonym zawodzie, wyjadę do jakiegoś przyjemnego kraju położonego w okolicach zwrotnika koziorożca lub przynajmniej otworzę własną firmę. Po pół roku męki w absurdalnym wydziale udało mi się przenieść do nowo utworzonej komórki, gdzie wreszcie zaczęłam zajmować się naprawdę ciekawymi zagadnieniami, poznałam świetnych pełnych zapału i energii ludzi i wsiąkłam tam na amen.

    Biurwa,
  • Jak kulturalnie korzystać z toalety - poradnik dla zagubionych użytkowników

    Jak kulturalnie korzystać z toalety - poradnik dla zagubionych użytkowników

    Starzy górale, tacy jak ja, pamiętają pewno, że był przed laty serial "Ally McBeal" (tak, wiem: znałam też osobiście kilka dinozaurów, nim wyginęły). I jeden z bohaterów - ekscentryczny prawnik imieniem John - miał pilota, którym spuszczał wodę w biurowym kibelku, zanim zaryzykował wejście do kabiny. Niby dziwactwo, ale jakże mu czasem zazdroszczę!

    Kasia,
  • Zajebiści egoiści? Przepraszam, ale nie kupuję tego tekstu z 'Newsweeka'

    Zajebiści egoiści? Przepraszam, ale nie kupuję tego tekstu z "Newsweeka"

    Okładka nowego "Newsweeka" zadziałała - nie wiem, czy zgodnie z oczekiwaniami twórców, ale zadziałała. Najpierw wkurzyło mnie kłujące w oczy i nastawione na "epatowanie burżuja" słowo "zajebiści", a potem zbiór stereotypów poparty stronniczym doborem rozmówców.

    Dominika,
  • Projekt urlop - opowieść pracownicy urzędu

    Projekt urlop - opowieść pracownicy urzędu

    Nasza pragnąca zachować pełną anonimowość Czytelniczka, którą nazwałyśmy sobie Korespondentką z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku przysłała kolejną opowieść z życia polskiego urzędnika. Tym razem rzecz dotyczy urlopu - temat na czasie i miły sercu nas wszystkich. Ale urlop w biurze to nie taka prosta sprawa...

    Biurwa,
  • Bajka o Pasikoniku Pracoholiku, co nie chciał emerytury
  • Młoda mama zakłada działalność - wywiad z Lidką Pokorską, właścicielką firmy mamine.pl

    Młoda mama zakłada działalność - wywiad z Lidką Pokorską, właścicielką firmy mamine.pl

    Pierwszą rzecz uszyła trzy lata temu. - Wcześniej nigdy nie miałam do czynienia z tym fachem - wspomina Lidia Jasińska-Pokorska z mamine.pl. To była pielucha dla córki, okropnie krzywa. Lidka wtedy nie umiała nawet nitki nawlec. Dziś ma działalność gospodarczą i prowadzi sklep internetowy z własnoręcznie szytymi ubraniami dla dzieci. Nie jest łatwo - wie to każda młoda mama. Ale warto. Bo może być w domu z dziećmi, a jednocześnie nie czuje się kurą domową.

    Dominika,
  • Jak przetrwać 8 godzin za biurkiem? Opowieść pracownicy urzędu

    Jak przetrwać 8 godzin za biurkiem? Opowieść pracownicy urzędu

    Nasza Czytelniczka, która ze zrozumiałych względów pragnie zachować anonimowość, przysłała nam opis dnia pracownika pewnego urzędu (którego nazwy też nie podamy, bo Czytelniczka nadal chce tam pracować). Szkolenie z biurowej ściemy czas zacząć, a my mamy nadzieję, że nasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku będzie nam regularnie podsyłać takie urzędowe pisemka.

    Kasia,
  • Z życia pilota wycieczek. Pocztówki zza krawędzi

    Z życia pilota wycieczek. Pocztówki zza krawędzi

    Wszystko to, co przeczytacie poniżej, brzmi jak żart, jak coś wyssanego z palca. I faktycznie - teraz potrafię się już z tego śmiać. I owszem, gdyby ktoś mi to opowiedział, uznałabym go za mitomana.

    Agata Połajewska,
  • Pięć rzeczy, które spieprzyłam w pracy - czyli nie popełniajcie moich błędów
  • Z pamiętnika Prokrastynacji Andriejewny, czyli Heeeey Macarena!

    Z pamiętnika Prokrastynacji Andriejewny, czyli Heeeey Macarena!

    W moim życiu są na stałe trzy podłe suki: Nostalgia, Wena i Prokrastynacja. O tej pierwszej było tu. Druga cóż, kapryśna, sprzedajna, prawdopodobnie chora psychicznie. Przychodzi, odchodzi, czasem daje się przekupić winem, czasem obietnicą sukienki. Rzuca mnie często i na długo, lecz nie mogę się bez niej obejść - nie to, żeby tworzyła rzeczy wiekopomne, ale przynajmniej zarabia na rachunki. Trzecia natomiast...

    Aleksandra,
  • Skamlanie kury pół-domowej: praca w domu, to nie praca, prawda?

    Skamlanie kury pół-domowej: praca w domu, to nie praca, prawda?

    Bo skoro z tłustym włosem i w  przetartym na tyłku dresie uprała, ugotowała,  poczęła, urodziła, podliczyła, zakupiła, przetworzyła, wyprasowała, odwiozła i przywiozła, zatroszczyła się i obrobiła, a w tym czasie cichcem, w schowku na szczotki, przy latarce na dynamo wykonała też pracę zarobkową. Co ona robi z tym wolnym czasem?!

    Aleksandra,
  • Spotkałam dziecko idealne i teraz podejrzewam, że to ze mną jest coś nie tak