życie
-
Jesteś u pani, czyli skąd się biorą donosiciele
Życzliwość Polaków nie zna granic. Jej bezmiar sięga się od morza do Tatr i znajduje odzwierciedlenie w nieustannie rosnącej liczbie donosów. Mam przyjemność pracować w instytucji, do której przychodzi rocznie kilkaset takich sympatycznych wiadomości. Czytanie niektórych przypomina stosunek z aligatorem: trochę śmiesznie i trochę strasznie zarazem.
-
Dlaczego rozmawiamy z parówką na Facebooku?
Od dawna zastanawiam się, co skłania użytkowników portali społecznościowych do wchodzenia z marką w dialog? Znaczy niby wiem, bo pracowałam długo w reklamie, ale jednak nie wiem. Co takiego jest w rozmawianiu z parówką, wiewiórkami czy lakierem do paznokci?
-
Dieta zasadowa - może Was też zainspiruje
O swoim odkryciu kulinarno-dietetycznym i jego korzystnych skutkach napisała do nas Bożena. A Wy też macie swoje sprawdzone diety cud?
-
Jedz, módl się, kochaj. Albo nie. Czyli sposób na idealne wakacje
Przez większość życia nie jeździłam na wakacje. Bo kasa, bo coś tam, lepiej popracować i spędzić czas ze znajomymi w mieście, jak pisała Miss Olgu. Wszystko zmieniło się rok temu wraz z wyjazdem sporą bandą (sześcioro dorosłych plus niespełna roczne dziecko) do Toskanii. Tam właśnie odkryłam, a raczej - przyjaciele pokazali mi - jak spędzić idealne wakacje.
-
A może jednak odszczekam? Zmieniam zdanie o głosowaniu w wyborach
- Nie pisz tego - rzekł ostrzegawczo P. - A to dlaczego? - nadęłam się natychmiast. - Powinnaś być konsekwentna. Coś zadeklarowałaś, stój przy tym.
-
Jak powiedzieć komuś, że od niego śmierdzi? Czyli historia o tym, jak byłam podła
Podobno tylko pieniądze nie śmierdzą, ludzie za to dość często. O tym cuchnącym problemie napisała do nas Agata. Macie pomysł jak kulturalnie go rozwiązać?
-
Zawszę będę promowała "swoje" miejsca. Bo jestem lokalsem!
W zeszłym tygodniu pisałam o tym, że lubię spędzać wakacje w mieście, bo dużo się dzieje. W komentarzach czytelnik DSA stwierdził, że towarzystwo wzajemnej adoracji pisze o sobie. W sumie mnie to bardzo ubawiło. No bo jeżeli pisząc o Summer Jazz Days czy Nowych Horyzontach jestem zaliczana do tego towarzystwa, to jest nieźle.
-
Jestem "panią z okienka". Zanim zaczniecie narzekać, przyjrzyjcie się sobie
Dominika opowiedziała o swoich sposobach na "panie z okienka" i tym, co ją w ich zachowaniu denerwuje. A dziś piłeczkę odbija Ania, która w słynnym okienku spędza większość tygodnia. Co ją irytuje w pacjentach jej przychodni?
-
Skalpel, kiler i wymioty - życiowe zmiany według Ewy Chodakowskiej. Jest sens?
Wszyscy kochamy Chodakowską. Albo nienawidzimy. A ci, którzy nie wiedzą, kim jest, kłamią. Występuje w telewizjach śniadaniowych, wszystkie gazety już chyba o niej napisały, a na fejsie ma prawie 500 tysięcy lajków! Więcej niż Doda i Dawid Woliński razem wzięci (o Bronisławie Komorowskim nie wspominając).
-
Lubimy ponarzekać: cokolwiek by się nie działo, kobiecie nie dogodzisz
Jedna z naszych wiernych Czytelniczek - Arletta, myśli o nas nawet podczas urlopu. Choć ten obfituje w trudy i kręte ścieżki... Postanowiła zatem ponarzekać.
-
Czy to prawda, że mężczyźni i kobiety komunikują się na różne sposoby? Bo jedni są z Marsa, a drudzy z Wenus...
Chyba każdy z nas miał styczność z historyjką o niemożliwości porozumienia się kobiet z mężczyznami. Czy to była książka, film, czy jakiś malunek albo piosenka. Pocieszające może być to, że nie tylko artyści nie radzili/radzą sobie z poznaniem płci przeciwnej. Te same problemy dotyczą również teoretyków. I tak np. sam Freud zwierzał się innemu psychoanalitykowi, że nigdy nie będzie umiał odpowiedzieć na pytanie "Czego chcą kobiety?".
-
Dzieci w promocyjnej cenie - chcecie mojej kasy, to się postarajcie
Wczorajszy tekst Agaty, w którym zżymała się na niejakiego Pana Grzegorza i jego list z narzekaniami, że utrzymanie pięciorga dzieci jest kosztowne, dał mi do myślenia. Bo może nie oczekuję, że państwo mi coś DA ZA DARMO, ale chciałabym aby rodzina z dziećmi była lepiej traktowana jako płatnik i konsument. Bo więcej płaci.
-
Nie chcę rodziny w moim internecie. Nie i już!
O przekleństwie kuzyneczek i kuzynków, którzy szpiegują nas na społecznościowych portalach napisała do nas dziś Agnieszka. Czy da się ich pozbyć w sposób uprzejmy? A może nawet nie warto się starać?
-
Przyczajony tygrys czy przymilny kot? Kiedy warto być pieniaczem, a kiedy odpuścić
Kwiatek, bombonierka, a może od razu zwyzywać od opieszałych leniwców, albo jeszcze gorzej? Nie wiem jakie Wy macie doświadczenia ze współpracy z urzędnikami, sekretarkami, panami z recepcji i paniami z poczty. Opowiem Wam za to o naszych doświadczeniach.
-
"Wrzuciłeś Grzesiu list do skrzynki, jak prosiłam?". No niestety wrzucił...
Ostatnio przeczytałam wybeczany gardłowo tekst bardzo zdumionego ojca, któremu nikt nie powiedział, że posiadanie pięciorga dzieci generuje spore wydatki. Nie tylko nikt o tym straszliwym fakcie nie poinformował Pana Grzegorza, to jeszcze nasze wstrętne państwo nie chce mu pomóc finansowo w wychowywaniu radosnego stadka. I żadnego tutorialu nie ma, żeby te cholerne koszty policzyć. Ja tam myślę, że wystarczy podręcznik matematyki ze szkoły podstawowej, można też poprosić o pomoc kolegę znającego podstawy arytmetyki i posiadającego kalkulator.
-
Kto się boi internetu, czyli pohisteryzujmy jeszcze trochę
Czy internet to pompka Szatana, rower Złego, narzędzie masonerii? Są tacy, którzy tak uważają. Być może, to ci sami, którzy wierzą, że w żarówce siedzi Złe Mzimu, z kanalizacji wyjdą aligatory, a przez anteny telewizyjne namierzą nas kosmici...
-
Ja, Dilbert. Komiksowe żarty z korpo-pracy najbardziej śmieszą, gdy się taką pracę rzuciło
Pamiętam ten moment, gdy ponad dekadę temu wprowadziłam się do domu mojego męża. Byłam wręcz zachwycona perspektywą mieszkania kilka bloków obok miejsca, gdzie kręcono niegdyś serial "Alternatywy 4". Jakież było moje zdziwienie, gdy chcieliśmy namówić teściową na wspólny seans, a ona odrzekła oschle "nie bawi mnie to". Po kilku latach zrozumiałam dlaczego...
-
Obok grillowania, marudzenie powinno zostać ogłoszone narodowym sportem Polaków
Gdyby zrobić z tego dyscyplinę olimpijską - zdobywalibyśmy zawsze złote medale. Polskie miasta tworzyłyby grupę śmierci, przed którą drżałyby drużyny z południowej Europy. Lubimy sobie ponarzekać na pogodę, pracę, męża, dzieci, żarcie, głupich sąsiadów, generalnie każdy temat jest dobry. Zbiorowe marudzenie, daje zwielokrotnioną radość i dodatkowo wyzwala poczucie wspólnoty.
-
Kochane Dzieci, tym razem mam Wam do powiedzenia coś uniwersalnego
Moje odezwy do Córeczki i Synka wzbudziły parę kontrowersji. Że wytyczanie sztywnej drogi, prowadzenie za rękę, że hodowanie maminsynka i że nie te, wypisane przeze mnie punkty są ważne w życiu dziewczynki, nastolatki, kobiety. Świetnie, że dyskusja, kontrowersje też są dobre, pod warunkiem, że nie bazują na nieporozumieniu (nie wykluczam, że nieporozumieniu jestem winna ja).
-
Odręczne pismo zdradza cechy osobowości? Nie dawajcie się nabrać na pseudonaukę!
Jak już wiecie uwielbiam bezużyteczną wiedzę, oprócz tego interesują mnie również pseudonauki. Niesamowite jest dla mnie to, jak ludzie wierzą w tego typu rzeczy/zjawiska i jeszcze są w stanie "zaczarować"innych, aby w to wierzyli.
-
Jak wszyscy, to wszyscy - babcia też, czyli moje rozliczenie z nadciągającą czterdziestką
Kradnę pomysły (cicho, mówi się: "czerpię inspiracje") skąd się da. Tym razem, z racji względnie niedawnych, bezwzględnie zaawansowanych urodzin - zawiesiłam oko na tekstach koleżanek, mówiących o tym, jak im jest przed trzydziestką i po.
-
Szkoda mi lata na urlop, bo w mieście też jest wtedy cudownie
Zacznę od tego, że uwielbiam lato. To zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Ponieważ mieszkamy w takim, a nie innym rejonie geograficznym, to dużo tego lata nie mamy i dlatego cieszę się każdym dniem.
-
Co ja zjadam? Czyli rzecz o mych smutnych pastach i podrabianych hummusach
Biały ser, zielony groszek, czerwona fasolka, mięta, pietruszka, orzechy. I cebula, dużo cebuli. To nie jest zestaw towarzyski, ale nie poradzę, z tych produktów (i jeszcze kilku innych) przygotowuję najróżniejsze przeciery, pasty i gziki.
-
Obca kultura i ogień rewolucji. Jak udało się to przetrwać? [Część druga wywiadu ze stewardesą króla]
Marta, która mówiła już o swoich doświadczeniach z pracy w arabskich liniach lotniczych, opowiedziała mi też o tym, czy wyprowadzając się z Warszawy do Bahrajnu można przeżyć szok kulturowy, jak traktowane są tam kobiety z Europy i co było najgorsze w powrocie do domu. W drugiej części naszego wywiadu dowiecie się też, jak to jest znaleźć się w samym sercu rewolucji, gdy miasto zamienia się w pole bitwy, a ulice stają w ogniu.
-
Podziękować czy zabić? Czyli dobrze wyglądasz "jak na swój wiek"
Dobrze wyglądam i mam ładny brzuch. Niestety dobrze wyglądam jak na swój wiek i mam ładny brzuch jak na dwie ciąże. Do etapu tych przewrotnych komplementów dotarłam w życiu jakieś trzy lata temu i początkowo nie wiedziałam jak je traktować.
-
Rzuć wszystko i zostań stewardesą króla. Jak wygląda królewski świat? [Wywiad - część pierwsza]
Czasami w życiu wszystko idzie źle, tylko po to, by za chwilę zgotować nam niespodziankę. Marta może to potwierdzić. Dzięki pozornie szalonej, a już na pewno odważnej decyzji zmieniła pracę, środowisko. Zmieniła nawet swój tryb życia. Dziś opowiada, jak to jest być stewardesą w kraju arabskim, czy jet lag łapie każdego i co może się zdarzyć na pokładzie samolotu, gdy pasażerowie zgrywają bohaterów.
-
Jak wrócić do pracy po urlopie?
Pytanie zdawało by się proste, ale nie dla tych, którzy podczas urlopu resetują się kompletnie od obowiązków biurowych. Skoczyć na głęboką wodę i do końca nie zaśmiecać sobie głowy pracą, czy może powoli wysunąć peryskop i sprawdzać dyskretnie mailiki od kierownika? Zdecydowanie wybieram pierwszą opcję.
-
Eeee, zakupy... Blaski i cienie kupowania w sieci
"Pan kurier!" - tak moje dzieci reagują na dźwięk domofonu. Może być jeszcze pan listonosz (Allegro!), ale wizyty panów kurierów, którzy "dostarczają zamówienie" są u nas stałym elementem dnia codziennego. Bo ja naprawdę sporo kupuję w tym internecie.
-
A jak wygląda Twój urlop? Kilka typowych opcji
Znów napisała do nas Agnieszka, której tekst o dzieciach w sieci wzbudził sporą dyskusję. Tym razem nasza Czytelniczka podejmuje jakże aktualny temat wakacyjnych strategii urlopowych. Którą opcję wybieracie?
-
Krótka instrukcja obsługi mnie, czyli lepiej zapobiegać, niż gasić zgliszcza
Patrzę sobie na te zebrane do kupy punkty i myślę, że wychodzę na wiedźmę. Nieżyczliwą ludziom i światu, obrażoną za każdą próbę interakcji. Rwij na szczaw, rosnący gdzieś na bezludnej wyspie, skoro tyle rzeczy ci nie pasuje. Żyj w bieszczadzkim szałasie i strugaj tam frasobliwe jezuski, owce są na ogół małomówne, choć również bywają absorbujące.